Reklama

Niedziela Świdnicka

Elżbietanki

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dlaczego młode, atrakcyjne, inteligentne i uzdolnione dziewczyny decydują się włożyć prosty habit? Kto albo co sprawia, że życiowym wyborem staje się wspólnota zakonna, która przez całe życie będzie stanowić najbliższą rodzinę? Czy można zaznać szczęścia, krocząc przez świat każdego dnia ubraną tak samo? A co z kobiecą skłonnością do pięknych strojów, kosmetyków, butów czy torebek? Jak też kobiety w zakonie, bo w to, że są to stuprocentowe kobiety nikt nie wątpi, realizują powołanie do macierzyństwa? Spróbujmy przez moment dokonać retrospekcji własnego życia przez pryzmat powołania zakonnego.

Majka

Reklama

Kręcone włosy, uśmiechnięta buzia, radość, energia, dusza towarzystwa. Taką ją zapamiętali znajomi. - Majka była świetną kompanką - wspomina jej kolega Wojtek. - Poznałem ją na pieszej pielgrzymce na Jasną Górę. To były lata osiemdziesiąte. Jeszcze chyba nikt nie myślał wtedy, że powstanie diecezja świdnicka - dodaje. - To była taka dziewczyna, która od razu dała się lubić. Jej uśmiech zarażał. Pięknie śpiewała, grała na gitarze, co tu dużo mówić, wokół zawsze pełno chłopaków, ale ona potrafiła jakoś tak wszystkich zauważyć, nikogo nie faworyzowała, a jednocześnie wszyscy czuli się dla niej ważni. Nie pamiętam już, po której pielgrzymce gruchnęła wiadomość, że Majka poszła do zakonu. Wiem, że wielu było w szoku. Trwały dyskusje, niektórzy snuli różne domysły. Pamiętam, że wtedy ktoś zauważył jej postawę, która w jakiś sposób przez lata nam umykała, mianowicie jej modlitewne skupienie. Rzeczywiście, jej sposób bycia, taki radosny, nieunikający kontaktów z rówieśnikami, w jakiś sposób przysłonił nam jej wrażliwą, duchową naturę. Wtedy niektórzy z nas zaczęli sobie przypominać jej zamyślenia podczas Eucharystii, skupienie podczas modlitwy na pielgrzymce, konsekwentne stosowanie reguł pielgrzymkowych. Okazało się również, że wielu chłopaków miało z nią osobiste rozmowy, w których zawsze ukierunkowywała ich, można powiedzieć, w myśl sentencji łacińskiej: „Cokolwiek czynisz, czyń roztropnie i patrz końca” - zauważa. - Dzisiaj mija już ponad dwadzieścia lat odkąd Majka zamieniła swoje kobiece ciuszki na habit. Ktoś ją po latach spotkał, wspomina, że to wciąż ta sama dziewczyna, tylko jeszcze bardziej rozpromieniona.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Gośka

Sport zawsze był ważny w jej życiu, w sposób szczególny lekkoatletyka. W tej dyscyplinie miała duże osiągnięcia nawet na poziomie krajowym. Ukończyła szkoły, później praca zawodowa, była ekonomistką. Powołanie przyszło stosunkowo późno. Już jako dojrzała trzydziestoletnia kobieta podjęła najważniejszą decyzję życia. - Gośka to super dziewczyna, wysportowana, inteligentna i co tu dużo mówić, ładna - dzieli się jej kolega z podwórka. - Dziwiliśmy się, że taka dziewczyna nie ma chłopaka. Nie unikała kontaktów, ale zawsze one były z takim dystansem, którego nikt nawet nie próbował skracać. - Różnie myśleliśmy o tym - dodaje Robert, też kolega Gośki. - Może, że jesteśmy po prostu za słabi dla niej - mówiąc to, uśmiecha się. - No i to się potwierdziło - dopowiada Krzysiek, jej dawny znajomy. Gośka w zakonie jest już kolejne lata, jej doświadczenie zawodowe i wiedza ekonomiczna bardzo się przydają, pomimo habitu pracuje również jako ekonomistka. - Kiedy ją spotykam, emanuje radością i pokojem - podkreśla Robert. - Widać, że się realizuje.

Anka

Reklama

Genetycznie obciążona zdolnościami kulinarnymi. Mama - wyśmienita kucharka, babcia i połowa rodziny też. - Jako koleżanka - wulkan humoru i radości - opowiada Andrzej, mieszkający w pobliżu jej domu rodzinnego. - Lubiła spotykać się z przyjaciółmi, wszędzie jej pełno, obdarzona silnym, pięknym głosem śpiewała w chórze parafialnym. - Jej oczy były wciąż uśmiechnięte - zauważa Darek. - Nawet sobie żartowaliśmy, że śmieje się nawet przez sen. Wprowadzała taki pozytywny klimat w nasze spotkania. Lubili ją wszyscy. - Pamiętam, jak po któryś wakacjach, będąc w kościele, zauważyliśmy Ankę w ławce w habicie - wspomina Andrzej. - No to był szok - dopowiada. - Po Mszy św. tradycyjnie spotkaliśmy się w ulubionym miejscu pod kościołem. Była nas cała stara paczka, chłopaki i dziewczyny. Podeszła też Anka. Trochę byliśmy spięci, ale ona naturalnie się z nami przywitała. Padła w objęcia z dziewczynami, uścisnęła dłonie chłopaków. I tak już zostało. Ania już lata w zakonie, ale wciąż radosna i otwarta na kontakty z ludźmi. - Jedno jest pewne - dodaje z uśmiechem Darek. - Tam, gdzie jest Anka, żadnej siostrze nie grozi anoreksja - dopowiada i wybucha śmiechem.

Congregatio Sororum

Reklama

Piszący te słowa, wiele zawdzięcza Zgromadzeniu Sióstr św. Elżbiety. Takie imiona, jak: Kamila, Stanisława, Joanetta, Elekta, Krystiana na trwałe wpisują się w jego życie. Siostra Kamila, dzisiaj będąca na emeryturze i żyjąca w domu zakonnym w Wałbrzychu przy kolegiacie Świętych Aniołów Stróżów, wciąż imponuje pamięcią i skromną postawą. - Siostrę Kamilę nie sposób nie kochać - wspominają jej dawni uczniowie. - Wszystkich nas pamięta po imieniu, kiedy się spotykamy, naszym dzieciom potrafi opowiadać o nas takie szczegóły, które nawet nam umknęły. Siostra Kamila przygotowywała nas do Pierwszej Komunii św., jej lekcje religii były dla nas, jak odkrywanie największych tajemnic, potrafiła nas wszystkich zaciekawić, czekaliśmy na te spotkania. Lubiliśmy lekcje religii. To, co ważne - każde z nas czuło się naprawdę kochanymi przez siostrę Kamilę. Warto podkreślić, że opisane wcześniej dziewczyny, które wstąpiły do zakonu, to byłe uczennice siostry Kamili. Natomiast w starszych klasach uczyła nas siostra Stanisława. Była wymagająca, konsekwentna, dzisiaj rozumiem, że nauczyła nas traktować wiarę, Kościół, religię jako najważniejszą dziedzinę życia człowieka. Wiem, że siostra Stanisława jest naszą czytelniczką, kiedyś spotkała mnie na ulicy i co tu dużo mówić, znowu poczułem się jak uczeń, choć ostatni raz, kiedy rozmawialiśmy, musiałem zadzierać głowę, a teraz było odwrotnie. Powiedziała mi, że czyta nasz tygodnik. Miło mi było, że mnie rozpoznała, miałem wrażenie, że ten sprawdzian zaliczyłem u siostry Stanisławy.

Siostra Joanetta była zakrystianką w kościele Świętych Aniołów Stróżów w Wałbrzychu. Tytan pracy i dusza artysty. Przywiązywała wagę do najdrobniejszych szczegółów. Do końca życia zapamiętam strojenie świątyni przed większymi uroczystościami, a w sposób szczególny strojenie choinek i betlejemskiej szopki. - Zawstydzała nas swoją postawą - wspomina Wojtek, ministrant tej świątyni. - Nie wiem, kiedy ona spała, od samego rana już w świątyni, każdego dnia pierwsza przychodziła i ostatnia wychodziła. Otwierała i zamykała kościół. W ciągu dnia realizowała mnóstwo obowiązków. Zakupy dla sióstr, pranie i prasowanie szat liturgicznych, obrusów, strojenie ołtarzy i mnóstwo jeszcze innych zadań. - Dużo z nami rozmawiała - wspomina Wojtek. Siostry Elekta i Krystiana pojawiły się, jak już byliśmy dorosłą młodzieżą - wspomina Monika. - Wiele wniosły w nasze młodzieńcze życie. Wspólny śpiew w chórze, spotkania, rozmowy. Jestem im bardzo wdzięczna za ich obecność, zwłaszcza na moim ślubie - podkreśla Monika. - Siostra Krystiana tak zaśpiewała „Ave Maria”, że mój dziadek, były pierwszy sekretarz partii, płakał jak dziecko - dopowiada.

Drogie Siostry, Bóg zapłać za wszystko, co robicie dla nas, ludzi świeckich, za Waszą modlitwę, przyjacielską obecność i wierność w powołaniu. Nie wątpię, że Jezus, najsłodsze dla Was Imię, Jest i Będzie dla Was najlepszą nagrodą, czego Wam i sobie życzę.

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Siostry zakonne z całej Polski obradują nt. młodzieży

[ TEMATY ]

zakonnica

Bożena Sztajner/Niedziela

Dla nas temat młodzieży jest aktualny zawsze, niezależnie nawet od Synodu Biskupów. Pracujemy z młodzieżą i chcemy, żeby nasza praca do młodych ludzi trafiała, dlatego musimy coś więcej o nich wiedzieć - mówi w rozmowie z KAI m. Jolanta Olech, sekretarka generalna Konferencji Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych. Obrady tej konferencji, których głównym tematem jest młodzież, rozpoczęły się dziś w Warszawie.

- Liczymy na to, że przynajmniej maleńka cząstka młodzieży zechce skorzystać z naszych inicjatyw duszpasterskich. Nasze siostry organizują bardzo wiele inicjatyw, prowadzą też ośrodki, gdzie mogą przyjechać m.in. młodzi, ale też całe rodziny, małżeństwa, czy osoby samotne, nie tylko po to, by odpocząć w ładnym i ekologicznym środowisku, ale też otrzymać pomoc duchową - wyjaśnia w rozmowie z KAI m. Joanna Olech, sekretarka generalna Konferencji Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych. Przypomina, że temat młodzieży jest nieustannie aktualny dla zgromadzeń zakonnych, nie tylko w kontekście promowania życia konsekrowanego. Przypomina, że swoich licznych zadań, podejmowanych w szkołach, czy innych ośrodkach, siostry zakonne nie podejmują jedynie, jako pracy, ale też jako dzieło ewangelizacji.
CZYTAJ DALEJ

Liturgiści przestrzegają przed automatyzmem i nadużyciami w odprawianiu Mszy św.

2026-07-30 16:59

[ TEMATY ]

Eucharystia

Joanna Popławska

Zgromadzeni w Fatimie na czterodniowym krajowym Spotkaniu Duszpasterstwa Liturgicznego portugalscy eksperci ds. liturgii przestrzegli przed zbytnim automatyzmem w odprawianiu Mszy św. Skrytykowali także próby dopuszczania się nadużyć podczas sprawowania Eucharystii.

Podczas kończącego się dziś wydarzenia, będącego 50. edycją spotkania portugalskich liturgistów, ks. João da Silva Peixoto z Krajowego Sekretariatu ds. Liturgii (SNL) ostrzegł przed wdzieraniem się do codziennej praktyki duszpasterzy nadmiernego „mechanicyzmu” przejawiającego się „automatycznym, a zarazem powierzchownym wypełnianiem reguł”.
CZYTAJ DALEJ

Powstanie Warszawskie. Polscy sportowcy na barykadach Warszawy

2026-07-30 21:08

[ TEMATY ]

Powstanie Warszawskie

Fotografia archiwalna 2. Korpusu Polskiego / Domena publiczna

Ignacy Tłoczyński (z lewej) i Czesław Spychała w mundurach 6. Pułku Pancernego "Dzieci Lwowskich" II Korpusu Polskiego. Macerata/Włochy 1945-46.

Ignacy Tłoczyński (z lewej) i Czesław Spychała w mundurach 6. Pułku Pancernego Dzieci Lwowskich II Korpusu Polskiego.  Macerata/Włochy 1945-46.

W historii Polski tradycje sportu olimpijskiego są ściśle związane z walką o wolność i niepodległość i, gdy 1 sierpnia 1944 roku, rozpoczęto powstanie zbrojne przeciwko okupującym Warszawę wojskom niemieckim, wśród powstańców nie zabrakło polskich wyczynowych sportowców, olimpijczyków, trenerów i działaczy sportowych. Do walki stanęli nie tylko ludzie młodzi, ale też weterani wojny z 1920 roku i września 1939.

Droga wielu z nich na barykady walczącej Warszawy wiodła przez służbę w Wojsku Polskim i udział w konspiracji. Niemal wszyscy należeli do Związku Walki Zbrojnej a następnie Armii Krajowej i byli zaprzysiężeni. Zbigniew Chmielewski, w swej książce „Sportowcy w powstaniu warszawskim”, podaje, że w walkach w 1944 roku w Warszawie brało czynny udział niemal 800 wyczynowych sportowców, mistrzów i rekordzistów Polski różnych dyscyplin sportowych i trenerów. Inne żródła podają, że do powstania zgłosiło się około 1000 sportowców warszawskich klubów. Wśród nich było 26 olimpijczyków, w tym 8 medalistów olimpijskich.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję