Reklama

Mieli dla nas czas

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ks. Piotr Gąsior: - Jakie cechy księży mogą pomóc młodemu człowiekowi w wyborze powołania kapłańskiego?

Kl. Damian Drzyżdżyk: - Moje powołanie do kapłaństwa rozeznaję w Seminarium Duchownym w Krakowie od 2004 r. Już od samego początku staram się medytować Chrystusowe słowa: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili” (J 15). To właśnie zdanie, które Jezus wypowiedział do swoich uczniów, widnieje na ścianie prezbiterium w seminaryjnej kaplicy, gdzie dojrzewały pokolenia kapłanów, którzy w jakimś stopniu pomogli mi usłyszeć moje powołanie.
Już jako ośmioletni chłopiec, pociągnięty przykładem starszych braci, pragnąłem pełnić służbę przy ołtarzu. Na początku nie rozumiałem tego, lecz czułem ogromną satysfakcję. Cieszyłem się ze wspólnych spotkań, których celem było przybliżenie nas do Boga. Nie da się ukryć, że tymi, którzy mnie i moich rówieśników zaprosili do ołtarza, byli kapłani. To oni pomogli nam stopniowo poznawać tajemnicę Eucharystii i wspólnoty zgromadzonej przy jednym ołtarzu. Zawsze mieli dla nas czas i byli chętni do pomocy i do rozmowy. Było to widoczne na przykładzie cotygodniowych spotkań formacyjnych. Zawsze czuwali i wielokrotnie poświęcali swój czas na to, aby dać się nam poznać i aby po prostu przy nas być.
W moim życiu nie było takiego kapłana, który by dla mnie nie miał czasu. Księża zawsze byli gotowi mnie wysłuchać, odpowiedzieć na niejedno pytanie i poradzić w niejednej sytuacji. Co więcej, nigdy żaden kapłan nie odmówił mi, gdy chciałem się wyspowiadać i pewnie dzięki temu dzisiaj spowiedź jest dla mnie nie tylko wyznaniem moich win, ale i pomocą w ciągłym nawracaniu.
Od dnia, w którym wstąpiłem do seminarium, widzę, że mam jeszcze większe wsparcie duchowe i modlitewne ze strony moich znajomych kapłanów. Szczególnie doświadczyłem tego wsparcia podczas urlopu dziekańskiego ze strony księdza proboszcza Czesława i księży przełożonych z seminarium. Gdy wracałem z urlopu do seminarium, usłyszałem od księdza przełożonego: „Nie miałem wątpliwości, że wrócisz”. Było to krótkie zdanie, ale jakże bardzo ważne dla mnie. Od tamtego momentu uświadomiłem sobie, że Kościół, który mówi przez usta przełożonych, czekał na mnie cały rok. Dotarło do mnie także to, że na drodze mojego powołania nie jestem sam, że Bóg dał mi rodziców, rodzeństwo, przyjaciół i kapłanów, którzy do dzisiaj zapewniają mnie o swojej modlitwie i pamięci. I ja nie przestaję dziękować dobremu Bogu za każdego z nich, a szczególnie w tym roku, który jest Rokiem Kapłańskim.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

#LudzkieSerceBoga: Jego i moje serce – naczynia połączone

[ TEMATY ]

#LudzkieSerceBoga

Adobe Stock

Kto z nas nie doznał w życiu zniewagi, upokorzenia, nie został obrażony, zlekceważony? W świecie przeoranym kosmiczną katastrofą grzechu pierworodnego wyrządzamy sobie najróżniejsze krzywdy i przykrości...

Czasem niechcący, a nieraz w pełni świadomie i z premedytacją. W dawnej polszczyźnie działania, słowa, zachowania, gesty mające na celu obrażenie czy upokorzenie drugiego człowieka opisywano czasownikiem „zelżyć”. Dosłownie znaczy on: uczynić lżejszym, ująć wagi. Dokładnie taki sam źródłosłów ma używane przez nas do dziś „lekceważenie”. Nie chodzi jedynie o niezwracanie na kogoś dostatecznej uwagi. Lekceważę kogoś, to znaczy lekko sobie ważę jego osobę, obecność, godność, znaczenie. Nie mają one dla mnie większego znaczenie, nie odgrywają znaczącej roli w moim myśleniu, decyzjach, postępowaniu. Równie dobrze mogłoby tego kogoś nie być. „Jesteś to jesteś, a jak cię nie ma, to też niewielki kram…” Jednak czasownik „zelżyć” i pochodzący od niego rzeczownik „zelżywość” jest zdecydowanie mocniejszy od „lekceważenia”. Lekceważenie jest bardziej o tym, czego nie robię – e.c. nie słucham, nie zwracam uwagi, nie przejmuję się. Zelżyć kogoś, to podjąć świadome, intencjonalne działanie w celu naruszenia jego „ważności”, godności, znaczenia.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Müller: nie można oddzielać liturgii Słowa od liturgii eucharystycznej

2026-06-24 18:55

[ TEMATY ]

liturgia

Adobe Stock

„Nie można dowolnie dzielić uprawnień kapłańskich i zlecać ich podmiotom zewnętrznym w oparciu o kryteria funkcjonalne” - stwierdza w swoim komentarzu opublikowanym na portalu kath.net kard. Gerhard Müller.

Emerytowany prefekt Kongregacji Nauki Wiary nawiązuje do opublikowanego wczoraj komunikatu Dykasterii ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, przypominającego, że homilia jest integralną częścią Liturgii Słowa, a głoszenie jej jest wypełnianiem posługi nauczania (łac. munus docendi), powierzonej kapłanom i diakonom na mocy święceń. Dlatego też nie można zastąpić jej kazaniem, głoszonym przez osobę świecką.
CZYTAJ DALEJ

25 lat temu Jan Paweł II odwiedził Ukrainę

2026-06-24 20:29

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

na Ukrainie

Vatican News

W dniach 23-27 czerwca 2001 r. Jan Paweł II odbył wymarzoną pielgrzymkę na Ukrainę, odwiedzając Kijów i Lwów. Wizyta okazała się wydarzeniem o historycznym wymiarze. Stała się bowiem jednym z filarów budowania tożsamości Ukraińców, którą brutalnie niszczono w czasach dominacji sowieckiej, kiedy to Ukraina stanowiła jedną z republik ZSRS.

Jan Paweł II, przemawiając w czerwcu 1991 r. w Przemyślu do polskich Ukraińców, wiernych Kościoła Greckokatolickiego, w ich macierzystym języku, powiedział: „Jeśli mi Pan Bóg pozwoli kiedyś przyjechać do Lwowa, to będzie więcej po ukraińsku”. Marzenie papieskie spełniło się dopiero po 10 latach. Papież słowa dotrzymał, bo po ukraińsku wygłaszał przemówienia i homilie, wzruszając Ukraińców, wzbudzając ich podziw, szacunek i sympatię. Musiał oddziaływać na wyobraźnię zbiorową fakt, że papież, wówczas 80-letni człowiek, mimo nawału zajęć i postępującej choroby, pół roku poświęcił na naukę języka ukraińskiego. I to z takim skutkiem, że według obserwatorów mówił lepiej w tym języku niż prezydent Ukrainy, Leonid Kuczma.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję