Reklama

Zobaczyli nowy świat

Wciąż słyszymy, że świat jest nam dany po to, żeby go odkrywać, poznawać, zdobywać. A co z ludźmi, którzy spędzają życie w domu nie dlatego, że nic im się nie chce, ale dlatego, że nie mogą inaczej? Na szczęście wokół nas jest wiele dobrych serc, takich jak te, które przez ostatnie dwa lata pomagały niepełnosprawnym zobaczyć nowy świat

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 16/2013, str. 4-5

[ TEMATY ]

niepełnosprawni

Archiwum Stowarzyszenia Ośrodek Integracji Społecznej

Projekt „Zobacz nowy świat”

Projekt „Zobacz nowy świat”

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Projekt „Zobacz nowy świat” to program aktywnej rehabilitacji społecznej w powiecie zielonogórskim. Realizowany jest od maja 2011 r., a w kwietniu tego roku dobiega końca. Do udziału w nim zaprosiliśmy osoby niepełnosprawne i z chorobami psychicznymi. Docieraliśmy do nich głównie przez Ośrodki Pomocy Społecznej, które mają wykaz takich osób. Informacje podawaliśmy też w prasie czy przez radio - i zgłosili się też tacy uczestnicy, którzy dowiedzieli się o projekcie z mediów - mówi Jolanta Tajchert, kierownik projektu.

Nad realizacją projektu czuwa Stowarzyszenie Ośrodek Integracji Społecznej w Zielonej Górze. Istnieje od sierpnia 2002 r., siedzibę ma na terenie parafii pw. św. Józefa. Prowadzi m.in. Zakład Pielęgnacyjno-Opiekuńczy oraz Świetlicę Socjoterapeutyczną.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Pomysłodawczynią projektu „Zobacz nowy świat” była Danuta Krojcig, sekretarz zarządu stowarzyszenia. - Z samej nazwy naszego stowarzyszenia wynika już, że jesteśmy ośrodkiem, który generuje działania dotyczące pomocy drugiemu człowiekowi. Ten projekt był dla nas bardzo dużym doświadczeniem. Staraliśmy się naszym uczestnikom pokazać, że istnieje inny świat. Świat, z którego nie są wykluczeni, którego są pełnoprawnymi członkami. Mogą w nim funkcjonować, nawet jeśli funkcjonują trochę inaczej - tłumaczy Danuta Krojcig.

400 kilometrów dziennie!

Reklama

Uczestnicy projektu rozsiani są po całym powiecie. W większości pochodzą z małych miejscowości, w których nie ma ośrodków prowadzących zajęcia specjalnie dla nich. A samodzielny dojazd do większych miast jest dla nich zwyczajnie niemożliwy. W ramach projektu uczestnicy codziennie byli dowożeni na zajęcia i odwożeni do domów - busik pokonywał dziennie przeszło 400 km!

- Projekt zapewniał kilka treningów: z psychoedukacji, terapii zajęciowej, umiejętności zagospodarowania czasu wolnego i umiejętności samoobsługowych. Opracowaliśmy pięć głównych modułów, w ramach których uczestnicy ćwiczyli integrację społeczną - opowiada Jolanta Tajchert. - Zajęcia odbywały się indywidualnie i grupowo. Od lutego rozpoczęliśmy też trening kreowania przyszłości.

Uczestnicy mają od dziewiętnastu do pięćdziesięciu kilku lat. - Ale w przypadku osób niepełnosprawnych intelektualnie różnica wieku widoczna jest tylko w wyglądzie, a poza tym bardzo często są na zbliżonym poziomie rozwoju. W sumie przez dwa lata przez projekt przewinęło się trzydzieści kilka osób - część z nich musiała po drodze zrezygnować ze względu np. na stan zdrowia. Była też taka sytuacja, że jedna z osób tak długo przebywała wyłącznie w domu, że nie była już w stanie zaaklimatyzować się w grupie - mówi kierowniczka projektu.

Odkryć, dotknąć, wyrazić siebie

Reklama

Zobaczenie nowego świata to często po prostu odkrycie tego, co potrafię zrobić, wyrażenie siebie, podzielenie się swoim pomysłem. Uczestnicy na zajęciach uczyli się różnych rzeczy. Gotowali i piekli. Poznawali różne techniki plastyczne, choćby decoupage czy kuling. Własnoręcznie tworzyli biżuterię - w sposób naprawdę profesjonalny. Ale też wystawili jasełka. I zwiedzali - projekt umożliwił zorganizowanie mnóstwa wycieczek, m.in. do Tropical Island, Parku Mużakowskiego czy fabryki czekolady, gdzie każdy mógł zaprojektować swoje łakocie. Uczestnicy jeździli też na basen, a zimą bawili się na kuligu.

Projekt zakładał również pracę z opiekunami osób niepełnosprawnych. Powstała taka 10-osobowa grupa, która spotykała się dwa razy w miesiącu ze swoim trenerem. Spotkania wyglądały rozmaicie - czasami były to wspólne wyjścia, a czasami po prostu rozmowa, dzielenie się swoimi doświadczeniami i problemami. Takie wsparcie i wzajemna pomoc są bardzo ważne, szczególnie, że część rodziców ma dzieci starsze, a część młodsze.

Skrzynka ze skarbami

Zajęcia prowadzili trenerzy. - To osoby zarówno młode, jak i posiadające już pewne doświadczenie w takiej pracy. Mają ogromną cierpliwość i pomysłowość. Zwłaszcza cierpliwość jest tu ważna, bo ludzie z niepełnosprawnością intelektualną uczą się wolniej i częściej trzeba z nimi pewne czynności powtarzać, zanim staną się dla nich nawykiem. Nasi trenerzy mają ogromne serce, często ich praca wykracza poza określone obowiązki, np. jeśli zachodzi taka potrzeba, pomagają choćby załatwić coś w urzędzie - wyjaśnia Jolanta Tajchert.

Reklama

Różne cele zostały osiągnięte przez te dwa lata. - Zajmowałam się psychoedukacją, czyli starałam się uświadomić naszym podopiecznym, jak ważne jest zdrowie psychiczne i jak łączy się z innymi aspektami naszego istnienia. Tłumaczyłam, że mamy emocje, intelekt i ciało. I np. określaliśmy uczucia - i te przyjemne, i te trudniejsze, od których uciekamy. Taka chociażby złość - ona się pojawia, mamy do niej prawo i mamy prawo to uczucie uzewnętrznić, bo to gwarantuje zdrowie. Zastanawiali się, co się dzieje, kiedy czują złość, o czym wtedy myślą, co się dzieje z ich ciałem. I uczyli się, jak to uczucie uzewnętrznić w taki sposób, by nie skrzywdzić drugiej osoby - opowiada Jolanta Laskowska. - Dochodziliśmy do tego na drodze eksperymentu, działania, wyrażania siebie np. plastycznie. Udało nam się osiągnąć to, że każde nasze spotkanie zaczynaliśmy od zgromadzenia się w kręgu, w którym każdy mógł opowiedzieć o tym, jak się teraz czuje. To wszystko to oczywiście proces, nie osiąga się tego od razu.

A teraz, kiedy projekt dobiega już końca, uczestnicy tworzą m.in. mapy mentalne. Tam umieszczają kontakty do każdej z osób, która brała udział w projekcie, a z którą chcą się dalej spotykać, rozmawiać itd. Na mapach znajdują się też ich cele na przyszłość, te ogólne i te zupełnie osobiste, krótko- i długoterminowe. To będzie dla nich taka skrzynka ze skarbami, do której będą mogli sięgać. Sięgać po siebie nawzajem. Bo myślę, że najważniejsze jest uświadomienie osobie niepełnosprawnej, że nie tylko ona potrzebuje wsparcia, ale może też być wsparciem dla innych - mówi trenerka.

Efekty już widać

Reklama

- Istotne było już samo wyjście z domu. Możliwość bycia razem, nawiązywania kontaktów, znajomości, przyjaźni. Poza zajęciami uczestnicy kontaktują się ze sobą np. na Naszej Klasie czy Facebooku. I to jest jedno z naszych największych osiągnięć. Można powiedzieć nawet, że to główny cel naszego projektu. Taki spektakularny przykład - dwie dziewczyny poruszające się na wózkach zaprzyjaźniły się w trakcie zajęć. Dzięki temu ich rodzice też nawiązali ze sobą kontakt. A ponieważ jedna z dziewczyn gra w boccię, to zachęciła drugą i teraz jeżdżą razem - mówi Jolanta Tajchert. - Obserwujemy też inne korzyści z udziału w projekcie. Nasi uczestnicy potrafią samodzielnie uzyskać pewne rzeczy, dopytać, coś załatwić. Jedna z naszych dziewczyn przed wyjazdem na obóz rehabilitacyjny już sama potrafiła część spraw samodzielnie załatwić, a o inne pytała, jak ma to zrobić.

Co dalej?

Zwieńczeniem projektu jest konferencja - 19 kwietnia w PWSZ w Sulechowie. Zaproszeni zostali na nią wszyscy, mający jakikolwiek związek z projektem. Głównym jej celem jest możliwość zaprezentowania swoich osiągnięć przez uczestników, a także nagrodzenie ich za wysiłek, który włożyli w doskonalenie siebie.

Projekt już na finiszu, pojawia się więc pytanie, co dalej? - W samych uczestnikach jest już w tej chwili taka obawa, co będzie po skończonym projekcie, czy znowu będą musieli zostać w domu. Wiele z tych umiejętności, które zdążyli nabyć wygaśnie, jeśli nie będą dalej rozwijane - mówi kierownik projektu.

Danuta Krojcig dodaje: - Nam również jest trudno rozstać się z naszymi podopiecznymi. Trzeba pamiętać, że przy takich projektach cały czas pracuje się na emocjach. Potworzyły się relacje i to naormalne, że martwimy się o siebie nawzajem. Poczyniliśmy więc wszystkie możliwe starania, aby kontynuować tę pracę. Nie wiemy jeszcze, jak nasz wniosek zostanie rozpatrzony. Ale jestem pewna, że Pan Bóg wie, co robi, i zobaczymy, jaki będzie miał pomysł.

2013-04-19 11:58

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dobre miejsce

Niedziela lubelska 32/2020, str. III

[ TEMATY ]

niepełnosprawni

wakacje

Paweł Wysoki

Dąbrowica to wakacyjna szkoła miłości i służby

Dąbrowica to wakacyjna szkoła miłości i służby

Osoby niepełnosprawne mają wiele marzeń. Jednym z nich są wakacje w Dąbrowicy.

Epidemia koronawirusa pokrzyżowała wiele planów, ale nie przeszkodziła w organizacji wczasorekolekcji dla osób niepełnosprawnych. Dom Spotkania Caritas, podobnie jak przez ostatnie 25 lat, znów był miejscem modlitwy i wypoczynku. W dniach 20-31 lipca w turnusie zorganizowanym zgodnie z wymogami reżimu sanitarnego uczestniczyło 39 osób. – Jestem tu już szósty raz. Dąbrowica to dobre miejsce, żeby się wyciszyć, odpocząć, przemyśleć wiele spraw. W codziennym życiu jest wiele niepokoju. Tu wreszcie mam czas na rozmowy z ludźmi i dla Pana Boga – mówi Mateusz.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Parolin rozmawiał z Papieżem przed operacją. Co powiedział mu Leon XIV?

2026-10-13 12:44

[ TEMATY ]

kard. Pietro Parolin

Leon XIV

rozmawiał z Papieżem

przed operacją

Vatican Media

Kard. Pietro Parolin

Kard. Pietro Parolin

Przed operacją Leona XIV sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin rozmawiał z Leonem XIV o planowanym zabiegu. Jak mówi kardynał, Papież wykazuje wielki spokój. Sam kardynał mówi, że jest pełen ufności w pomyślne zakończenie leczenia.

W dniu przyjęcia Papieża Leona do szpitala Gemelli w celu usunięcia „ograniczonego guzka w płucu” kard. Pietro Parolin, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, został zapytany przez dziennikarzy o stan zdrowia Leona XIV.
CZYTAJ DALEJ

Bp Lityński do kleryków: Wzrastajcie, pomimo przeszkód – łaski Pana wam nie zabraknie!

2026-10-13 17:48

[ TEMATY ]

inauguracja roku akademickeigo

Wyższe Seminarium Duchowne w Gorzowie Wlkp.

Karolina Krasowska

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

W Wyższym Seminarium Duchownym w Gorzowie Wlkp. 13 października odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego. Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków.

Tegoroczna inauguracja odbyła się po raz 80. w historii Zielonogórsko-Gorzowskiego Wyższego Seminarium Duchownego. Rozpoczęła się w seminaryjnej kaplicy od Mszy św., której przewodniczył bp Tadeusz Lityński. Homilię wygłosił bp Adrian Put, który podkreślił, że decyzja o kapłaństwie musi dokonać się w wolności kandydata. - 6 lat tego czasu tutaj jest po to, żeby dojrzeć do tej wolności, którą przynosi nam Ewangelia. "Czy chcesz?" Nie czy będziesz dobry księdzem, nie czy będziesz duże grupy prowadził formacyjne, nie czy będziesz piękne kościoły budował albo świetne grupy Caritas prowadził. Na początku będzie ciebie biskup pytał: "czy chcesz?", "czy jest w tobie tyle wolności, która płynie z Ewangelii, aby podjąć się tego zadania?" – mówił bp Adrian Put. - Wiecie, że czasami są bracia, którzy z różnych powodów mówią: "A jednak nie". To ja dzisiaj was proszę i dzisiaj do was kieruję to słowo. To zanim będziesz odpowiadał biskupowi w katedrze i będziesz słyszał ten głos pełen ufności, wiary, nadziei, ale i trochę lęku, to dojrzyj do tego, żeby odpowiadać w wolności: "tak, chcę". Bo dzisiaj nikt ci nie zagwarantuje, co będziesz robił – kontynuował biskup. - Z biskupem diecezjalnym mamy takie doświadczenia, jak jeździmy po wizytacji szczególnie w tym okresie albo w okresie zimowym, ilu naszych braci w tym okresie tak naprawdę stać tylko na to, żeby ogrzać sypialnię i trochę łazienki, ale są wśród tych ludzi. Ilu naszych braci zmaga się z wieloma remontami, różnymi trudnościami, ale są, bo odpowiedzieli sobie na pytanie, dlaczego chcę, jaka jest moja wolność. Są takie wioski ciągle na naszym terenie, gdzie państwa polskiego już dawno nie ma. Nie ma policji, nie ma szkoły, nie ma poczty, nie ma nawet przystanku autobusowego, ale jest kościół, do którego systematycznie przyjeżdża ksiądz. Tam nawet młodych już nie ma, ale przyjeżdża ksiądz, który głosi Ewangelię Bożą i ile razy było słychać, że tylko ksiądz nam tutaj został – zauważył bp Put. - Więc ja wam nie zagwarantuje, biskup diecezjalny wam nie zagwarantuje tego czy będziecie pracowali na wielkiej parafii i mieli sukcesy, czy będziecie na małej wspólnocie parafialnej, gdzie trzeba będzie troszkę walczyć też o byt. Niczego wam zagwarantować nie możemy poza Ewangelią Jezusa Chrystusa i poza wolnością, do której wzywa nas Chrystus. Więc bardzo pokornie was proszę, abyście ten czas seminaryjny wykorzystali na to, aby dojrzeć w wolności do odpowiedzi na pytanie: "czy chcesz?". Nikt ciebie do święceń nie będzie popychał. To musi być twoja i tylko wyłącznie twoja wolna wola. Chcę, bo wiem, że skoro chcę, to Pan ma dla mnie jakiś plan. I czy będę tam, czy będę gdzie indziej. Czy będę w takiej wspólnocie, czy innej, czy będę miał takie zadanie czy inne, to będzie to moje miejsce zbawienia w wolności – podkreślił biskup.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję