Reklama

Tygodnik

Dłonie w dobrych rękach

To nie pierwsza nagroda w jego życiu, ale chyba najważniejsza i najbardziej prestiżowa. Krzysztof Ziemiec, znany i lubiany dziennikarz telewizyjny, odebrał „Ślad” - Nagrodę im. bp. Jana Chrapka

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Słowa: „Idź przez życie tak, aby ślady twoich stóp przetrwały cię!”, będące dewizą tragicznie zmarłego bp. Jana Chrapka, stały się inspiracją do ustanowienia nagrody jego imienia. „Ślad” jest nagrodą dziennikarzy dla ludzi mediów. Jej ideą było i jest promowanie i honorowanie osób, których działalność - jak podkreślali jej pomysłodawcy - w szczególny sposób przyczynia się do budowania kultury prawdy, porozumienia i dialogu.

„Śladem” nagradza się profesjonalizm, ale także postawę życiową, jakiej wzorem był bp Chrapek, który zawsze starał się szukać tego, co łączy, a nie dzieli ludzi. Laureaci otrzymują statuetkę wybitnego rzeźbiarza Gustawa Zemły, przedstawiającą zbliżające się do siebie dłonie. W tym roku „dłonie” trafiły w szczególnie dobre ręce.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Życie z pasją

Na to, żeby być znanym, lubianym, ale przede wszystkim dobrym dziennikarzem, Krzysztof Ziemiec pracuje od dwudziestu lat. Choć ukończył studia na Politechnice Warszawskiej (inżynieria środowiska), a potem znalazł pracę w zachodniej firmie (taka posada była i jest marzeniem wielu młodych ludzi), to jednak zawsze, od dzieciństwa, pociągało go dziennikarstwo.

Reklama

- Od samego początku chciałem być dziennikarzem, ale brakowało mi tej siły ducha, która potrafiłaby skonkretyzować moje tęsknoty - mówił w jednym z wywiadów. - Rodzice wybrali za mnie drogę edukacyjną i zawodową. W pewnym momencie jednak doszedłem do wniosku, że dłużej nie chcę tak żyć, chciałem mieć pracę, do której będę podchodził z pasją.

Dlatego rzucił pracę w zachodniej firmie i wiedzę inżyniera uzupełnił podyplomowymi studiami dziennikarskimi. To był, jak sam mówił, strzał w dziesiątkę i przepustka do spełnienia marzeń.

Zaczynał od radia. Przez kilka lat pracował w Programie III Polskiego Radia, gdzie m.in. prowadził znaną audycję „Zapraszamy do Trójki”. Potem były TVN24, gdzie prowadził programy informacyjne i „Magazyn 24 godziny”, TVP, gdzie prowadził „Wiadomości”, „Panoramę” i programy publicystyczne, wreszcie - nowa i wydawało się obiecująca TV Puls.

Gdy w połowie 2008 r. w jego mieszkaniu wybuchł pożar, Krzysztof Ziemiec uległ ciężkiemu poparzeniu. Na wiele miesięcy zniknął z ekranów, musiał zapomnieć o pracy dziennikarza.

Wszystko jest po coś

Pożar wybuchł w nocy. Dziennikarz uratował rodzinę, sam cudem uniknął śmierci, ale ponad 40 proc. jego ciała uległo ciężkim poparzeniom. Przez kilka tygodni nie wiadomo było, czy z tego wyjdzie. Wreszcie przyszła niemal cudowna - jak mówiono - poprawa. Ale potem były dwa lata żmudnej, wręcz morderczej rehabilitacji.

Odwiedzający go koledzy mówili: „Jak to jest: tylu różnych przestępców chodzi po świecie, a ty, porządny facet, masz jeszcze tyle do zrobienia i takie coś cię spotkało”. Ale on nigdy w ten sposób nie myślał.

Reklama

- Przyjąłem to, jak mogłem, z dużą pokorą - mówił w wywiadzie. - Ale teraz, po upływie czasu, który daje pewien dystans, mogę z przekonaniem powiedzieć, że to wszystko, co wówczas wydawało mi się złe, trudne, przyniosło pozytywne efekty. Myślę, że wielu rzeczy, które dziś robię prywatnie i zawodowo, nie robiłbym, gdybym wtedy nie dostał takiego kopniaka.

Długo nie mógł samodzielnie wstać, poruszał się o lasce. To były trudne chwile. Ludzie w takich sytuacjach różnie reagują. Niektórzy tracą wiarę, obrażają się na Pana Boga. On przetrwał, wierząc. Cierpienie wzbogaca duchowo. Tak było w jego przypadku.

Leżąc w szpitalu - i cierpiąc - pomyślał sobie, że skoro udało mu się jakoś przeżyć, to musiał to być jakiś znak. Że to jest „po coś”. „Wszystko jest po coś” - tak zatytułował swoją pierwszą książkę. - Tą prawdą kieruję się w życiu - uzasadniał potem tytuł. Czuł, że po wypadku dostał zadanie, by dzielić się świadectwem, iż można przeżyć tak trudne chwile i ponownie stanąć na nogi. Dzieli się teraz swoim doświadczeniem w pracy, w telewizji, pisząc książki, jeżdżąc na spotkania po całej Polsce.

Nie wchodzi w konflikty

Kilka lat temu nastąpił prawdziwy wysyp nagród dla Krzysztofa Ziemca. Sporo tego było - nie tylko Telekamery, Wiktor i TOTUS. Gdy w ubiegłym roku odbierał prestiżowy order Ecce Homo, kapituła orderu uzasadniła wybór jego wrażliwością społeczną oraz chętnie podejmowaną przez niego w mediach tematyką etyczną, propagującą radość życia, odwagę, wytrwałość w pokonywaniu ludzkiej słabości i choroby.

Reklama

Nie jest dziennikarzem drapieżnym. Przeciwnie - jest człowiekiem ciepłym, życzliwym swemu rozmówcy. Radosław Rybiński, dawny jego szef w „Wiadomościach”, opowiadał, że Ziemiec nigdy nie wchodził w konflikty, o taki przypadek w świecie pełnym rywalizacji naprawdę trudno. - Jego postępowanie nie świadczy o słabości, lecz o konsekwencji - mówił Rybiński „Niedzieli”. - Chyba nie znajdzie się nikogo, kto by nie lubił Ziemca albo przynajmniej tego mu nie okazywał. A na pewno wszyscy szanowali go za dziennikarskie umiejętności.

- Nie jestem fighterem - tłumaczył sam Krzysztof Ziemiec. - Nie mam charakteru człowieka, który szedłby na zwarcie. Ja wzoruję się raczej na ks. Jerzym Popiełuszce, który mówił: „Zło dobrem zwyciężaj”. Wierzę, że jeżeli dam ludziom dobry przykład swoją osobą, to okaże się to o wiele bardziej skuteczne, niż gdybym założył rękawice bokserskie i zaczął z nimi walczyć. Bo taka postawa nie może już przynieść niczego dobrego.

Co jest trendy

Nigdy nie ukrywał, że jest głęboko wierzący, co w telewizji nie jest częste. Może inni nie czują potrzeby, aby o tym mówić, albo nikt ich o to nie prosi, a może się trochę boją lub trochę się wstydzą takich postaw - zastanawiał się w rozmowie z portalem SDP. On nie musiał się ani bać, ani wstydzić. Zdarzało się, że ktoś zwracał się do niego: „Pan teraz tak często o tym mówi, to pewnie po wypadku?”. A on na to: „Nie, po prostu nikt mnie wcześniej o takie sprawy nie pytał”.

Jak sądzi, często nasza wiara działa na zasadzie: „jak trwoga - to do Boga”. Przeżywasz traumę, szukasz pocieszenia w wierze, a kiedy wyliżesz się z ran, znowu zyskujesz tę zuchwałość, wydaje ci się, że jesteś niezniszczalny. Zapewnia, że nie jest takim człowiekiem.

Reklama

- Dziś wiem, że ci, którzy idą pod prąd, którzy nie są „trendy” w takim znaczeniu, jakie narzuca dzisiejszy świat, są prawdziwie „trendy” - mówił w rozmowie zamieszczonej w książce Zbigniewa Kaliszuka „Katolik frajerem?”.

Wiarę wyniósł z domu rodzinnego. Wierzący i praktykujący byli jego rodzice, ale wzorem głębokiej wiary w rodzinie byli dziadkowie. Pamięta, że jego dziadek, jak pościł, to nie tylko nic nie jadł, ale w ciągu dnia pił jedynie szklankę wody. On sam nie jest aż takim ascetą, ale również nie unika różnych wyrzeczeń.

Na pewno ukształtował go także stan wojenny. W grudniu 1981 r. miał prawie 15 lat. Doskonale pamięta atmosferę kościoła św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu, gdzie ks. Jerzy Popiełuszko odprawiał Msze św. za Ojczyznę. Gromadziły się tam rzesze ludzi z całej Polski. Śpiewało się pieśni religijno-patriotyczne, np. „Boże, coś Polskę”. W czasie śpiewania wierni trzymali w górze ręce z palcami ułożonymi w literę „V”. - Kiedy ręka zaczynała mi drżeć z wysiłku - wspominał Krzysztof Ziemiec - mówiłem sobie, że jeśli wytrzymam, to może Polska szybciej będzie wolna.

Jak to się robi

Reklama

Liczne nagrody rodziły pytania kolegów dziennikarzy, co zrobić, żeby i ich doceniono. - Recepta jest cały czas taka sama. Trzeba być sobą, nie udawać nikogo innego i nie oszukiwać widza - mówił portalowi Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. - W dzisiejszym świecie - a przynajmniej tak jest w telewizji - człowiek musi się czymś wyróżniać. Niektórzy robią to na siłę, inni wyróżniają się tym, że są normalni. W moim przypadku sprawdza się chyba ta druga recepta, bo ja nigdy nikogo nie udawałem. Zawsze byłem o krok, o pół kroku za modą, za ogólnym trendem, ale jak widać, to się ludziom też podoba, a ja nie muszę się napinać i wychodzić jak aktor na scenę, by każdego dnia zagrać kogoś innego.

W świecie mediów ludzie mają problemy z przyznawaniem się do wiary, przywiązania do tradycyjnych wartości. Boją się, że zostaną uznani za osoby niepasujące do świata, nienowoczesne. On nigdy takich problemów nie miał, ale też nigdy nie starał się przesadnie manifestować wiary. W końcu każdy - uważa - ma prawo do własnego wyboru, jak żyć, i nie może innych na siłę nawracać.

Czy wiara może przeszkadzać w robieniu kariery? Czasami tak. Od osoby wierzącej wymaga się też niekiedy więcej. Ludzie patrzą uważniej, jak żyje i czy jest to zgodne z zasadami i wartościami, które wyznaje. To bardzo zobowiązujące.

2013-06-03 14:51

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Laureat medalu „Mater Verbi” 2012

Niedziela świdnicka 39/2012

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Niedziela

nagroda

ŁUKASZ PLUTA

Tomasz Pluta

Tomasz Pluta
Podczas tegorocznej, XVI już Pielgrzymki Pracowników, Czytelników i Przyjaciół Tygodnika Katolickiego „Niedziela” na Jasną Górę, która odbyła się 15 września pod hasłem „Wierzę w Jednego Boga”, medalem „Mater Verbi” został odznaczony nasz redakcyjny kolega Tomasz Pluta z Wałbrzycha. Wyróżnienia przyznaje ks. inf. Ireneusz Skubiś, redaktor naczelny „Niedzieli”. Tomasz Pluta z Tygodnikiem Katolickim „Niedziela” związany jest od 2005 r. (współpracował z nią w ramach „Niedzieli na Dolnym Śląsku”). Ale tak naprawdę swój debiut w Tygodniku „Niedziela” miał jako nastoletni ministrant, kiedy to wydrukowano w kąciku poświęconym ministrantom fragment jego listu (lata 80. ubiegłego wieku). Jak sam mówi, prasa katolicka, w tym Tygodnik Katolicki „Niedziela”, zawsze była obecna w jego rodzinnym domu, do lektury której zachęcali jego oraz czwórkę rodzeństwa rodzice Stanisława i Zygmunt. Od 2006 r. współpracuje z „Niedzielą Świdnicką”, czyli od początku jej istnienia, tj. od 15 października. Jest mocno zaangażowany w promocję pisma na terenie diecezji świdnickiej. Na samym początku osobiście odwiedzał dziesiątki parafii, dostarczając list bp. Ignacego Deca i ks. inf. Ireneusza Skubisia oraz promocyjne pierwsze wydanie edycji świdnickiej. Podczas Pieszej Pielgrzymki Diecezji Świdnickiej w 2006 r. promował Tygodnik „Niedziela”. Pełni funkcję rzecznika prasowego Pieszej Pielgrzymki Diecezji Świdnickiej. Dzięki osobistemu zaangażowaniu z ramienia Tygodnika relacjonuje na bieżąco wydarzenia ze szlaku, realizując patronat medialny „Niedzieli” nad Pielgrzymką Świdnicka. Jest autorem wielu artykułów poświęconych pielgrzymowaniu oraz pomysłodawcą i moderatorem strony internetowej www.pielgrzymka-swidnicka.pl, na której promuje Tygodnik Katolicki „Niedziela”. Strona zaledwie rok od jej uruchomienia przekroczyła ponad 100 tys. wejść, a podczas tegorocznej pielgrzymki na Jasną Górę osiągnęła blisko 107 tys. odwiedzin. Jako stały współpracownik edycji świdnickiej na bieżąco relacjonuje wydarzenia z diecezji. W jego obszarze zainteresowań jest tematyka poświęcona duszpasterstwu młodzieży, pieszemu pielgrzymowaniu, turystyce, grupom modlitewnym oraz kulturze. W 2005 r. po śmierci Jana Pawła II był pomysłodawcą i współorganizatorem Mszy św. w intencji Papieża na wałbrzyskim stadionie, gdzie zgromadziło się około 30 tys. wiernych, oraz pielgrzymki na górę Chełmiec pod Krzyż Milenijny, gdzie pielgrzymowało około 10 tys. ludzi (pokonując ponad 7 km i wspinając się na poziom prawie 700 m n.p.m.). Msza św. jest od tamtej pory co roku odprawiana, a na Chełmiec pielgrzymuje rokrocznie wałbrzyska młodzież. Zawodowo związany z wałbrzyskimi wodociągami, gdzie oprócz pełnienia ważnych funkcji kierowniczych angażuje się w duszpasterstwo pracowników wodociągów. Jest członkiem Rady Krajowej Duszpasterstwa Pracowników Wodociągów, Kanalizacji, Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska i inicjatorem odprawianych w każdą pierwszą sobotę miesiąca w sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Wałbrzychu Mszy św. w intencji pracowników i rodzin wałbrzyskich wodociągów. Prywatnie żonaty, ma dwoje już dorosłych dzieci. Małżonka Monika - pielęgniarka z dyplomami dwóch wyższych uczelni, córka Justyna - studentka dwóch kierunków prawa i ekonomii oraz syn Łukasz - uczeń szkoły średniej. Zapytany, czym dla niego jest TK „Niedziela” mówi: - To przede wszystkim cenne źródło informacji o Kościele i świecie. W moim domu rodzinnym od zawsze była obecna prasa religijna. Dzięki temu wysiłek wychowawczy rodziców zyskiwał duże wsparcie. Otrzymywaliśmy cenne argumenty w rozmowach z rówieśnikami. Wciąż czytanie prasy katolickiej usposabia człowieka w tych trudnych czasach do zajmowania właściwego stanowiska w wielu aspektach życia. Moja współpraca z „Niedzielą” daje mi poczucie udziału w czymś bardzo ważnym. Kiedy przeglądam kolejne strony czasopisma, zapoznaję się z nauczaniem Papieża, wydarzeniami w Kościele na całym świecie, docieram również do wydarzeń diecezjalnych, uświadamiam sobie wtedy, że moja skromna praca stanowi jakąś maleńką cząstkę w tej wielkiej misji ewangelizacyjnej Kościoła.
CZYTAJ DALEJ

Zaprezentowano hymn Światowych Dni Młodzieży w Seulu

2026-08-03 19:21

[ TEMATY ]

symbole ŚDM

ŚDM Seul 2027

Vatican Media

Dokładnie na rok przed rozpoczęciem centralnych uroczystości Światowych Dni Młodzieży w Seulu, ich gospodarze zaprezentowali oficjalny hymn tego spotkania - informuje Vatican News. Jego tytuł: „Confidite, Ego Vici Mundum”, czyli „Odwagi! Ja zwyciężyłem świat!” to zarazem temat najbliższego spotkania, zaczerpnięty z Ewangelii wg św. Jana i wybrany przez Ojca Świętego. Wkrótce poznamy także polskie tłumaczenie utworu, które przygotuje Krajowe Biuro Organizacyjne ŚDM.

Prezentacja hymnu ŚDM zbiega się z odliczaniem ostatnich 365 dni, jakie dzielą młodych ludzi na całym świecie od rozpoczęcia międzynarodowego spotkania, którego gospodarzem będzie archidiecezja Seulu od 3 do 8 sierpnia 2027 r. Zgodnie z tradycją ŚDM, utwór jest nie tylko jednym z elementów promocji samego wydarzenia, ale przede wszystkim modlitwą, która – przetłumaczona na wiele języków świata – będzie jednoczyć młodych katolików na całym świecie.
CZYTAJ DALEJ

Tomaszów Mazowiecki: wakacje z Bogiem nad Bałtykiem

2026-08-04 09:02

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Wakacje z Bogiem

Paulina Dębiec

„Kolonie z Bogiem”- wakacje pełne wiary, przygód i radości

„Kolonie z Bogiem”- wakacje pełne wiary, przygód i radości

Już po raz kolejny dzieci z parafii Najświętszego Serca Jezusowego w Tomaszowie Mazowieckim przeżyły wyjątkowe wakacje podczas „Kolonii z Bogiem”. Organizowany od 2003 roku wyjazd, przygotowywany przez parafię wraz z Fundacją „N.S.J — Rodzina”, połączył wypoczynek nad morzem z codzienną modlitwą, integracją i odkrywaniem piękna stworzonego świata.

Tegoroczna „Sercowa Drużyna” wypoczywała w Jarosławcu nad Bałtykiem. Uczestnicy korzystali z kąpieli w morzu i basenie, rywalizowali podczas olimpiady sportowej, pokonywali przeszkody w parku linowym oraz próbowali swoich sił w strzelaniu z łuku. Nie zabrakło również wycieczek. Koloniści odbyli rejs po Bałtyku, odwiedzili Ustkę, gdzie zwiedzili Bunkry Blüchera oraz weszli na latarnię morską, z której podziwiali panoramę wybrzeża. Dużym zainteresowaniem cieszyły się także wizyty w motylarni i papugarni oraz poszukiwanie bursztynów na plaży.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję