Reklama

Boże Narodzenie

Święta na obczyźnie

Święta to dla niego dom rodzinny, polskie tradycje, Kościół, wiara i Polska. Obecnie mieszka w Szwajcarii, ale co sześć tygodni przyjeżdża do kraju na prowadzone przez siebie w Krakowie warsztaty śpiewu operowego O tęsknocie za polskim klimatem świąt opowiada śpiewak operowy Arkadiusz Burski

Niedziela Ogólnopolska 51/2013, str. 32-33

[ TEMATY ]

święta

JD Hancock / Foter.com / CC BY

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Będąc dzieckiem, zapamiętałem tamtą atmosferę: krzątaninę mamy i babci, zapachy z kuchni, ubieranie choinki i zapach lasu przed świętami. Z siostrą Jolą (pewnie jak wszystkie dzieci) podkradaliśmy długie cukierki z choinki, aż wisiały na niej same papierki. Potem była Pasterka w kościele w Skaryszewie, gdzie trudno byłoby szpilkę wetknąć, tak dużo było ludzi. Byłem zafascynowany tym, co działo się przy ołtarzu – no i potężnym brzmieniem organów. Postanowiłem mieć w tym swój udział i zostać ministrantem. Dlatego przychodził do mnie do domu pan, który nauczył mnie wszystkich modlitw (wtedy nie umiałem jeszcze czytać), a Msze św. odprawiało się wówczas po łacinie! Tak zostałem ministrantem na całych 15 lat.

Smak zrodzony z tęsknoty

Zapamiętałem świąteczne potrawy, no i pieczenie ciast, które (wiele blach) nosiło się do piekarni do wypieku. Moim ulubionym ciastem jest sernik i makowiec. Pierwszy dzień świąt w kręgu rodziny oznaczał celebrowanie obiadu po Sumie, a więc Mszy św. w południe. Wreszcie po wigilijnym poście można było do woli próbować tych wszystkich wspaniałych polskich potraw. A było co jeść, bo tata z wujkiem kupowali na wsi całą świnię i z pomocą dziadka przygotowywali tzw. wyroby. Do końca stycznia można było jeszcze nasycić się dobrze naczosnkowaną kiełbasą i nie tylko.
W drugi dzień świąt miały miejsce odwiedziny i wspólny obiad z przyjaciółmi rodziców, którzy licznie się u nas gromadzili. Dla dzieci przygotowany był oddzielny stół – nie jadaliśmy razem z dorosłymi.
Dla mnie do okresu świąt Bożego Narodzenia wliczały się jeszcze święto Trzech Króli i tzw. kolęda – duszpasterz chodził od domu do domu, a każdy właściciel stał przed swoją posesją i zapraszał go do siebie.
Pojęcie „świąteczne tradycje polskie” pojawiło się sporo później, bo dopiero wtedy, kiedy wyjechałem do Saksonii jako śpiewak operowy na mój pierwszy kontrakt. Moi sąsiedzi byli protestantami, co było dla mnie czymś zupełnie nowym. Ich tradycje świąteczne też były nieco inne niż nasze. Wtedy szczególnie mocno zatęskniłem za domem rodzinnym, naszym kościołem, kolędami i naszym jedzeniem. Na szczęście moja żona też była Polką, szanującą i lubiącą polskie tradycje świąteczne, potrafiącą piec i gotować po polsku, no i sporo było tam Polaków, z którymi spotykaliśmy się w kościele na Mszy św., a osoby samotne były zapraszane do nas na Wigilie.

Święta na sprzedaż

Freiberg, gdzie zamieszkałem, miał wielkie tradycje górnicze, słynął z Akademii Górniczej – Bergakademie. Kształciło się tam wielu doktorantów z Polski, absolwentów Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. W okresie świątecznym na rynku stawiano wielką tzw. piramidę, która kręciła się wokół własnej osi, a na kilku jej poziomach ustawiano postacie górników. Jej miniaturkę mieliśmy też w domu pod naszą choinką. Saksońskie tradycje bożonarodzeniowe to także „Räuchermänner” – figurki faceta z fajką w buzi, z której leciał dymek, i „Nussknacker”, czyli figurki dziadków do orzechów produkowane w Seiffen, które też stały pod naszą choinką.
Oczywiście, nasza córeczka Julia dostawała odpowiednią dawkę polskich tradycji, wzbogaconą o „Räuchermänner i „Nussknacker”. Po sześciu latach wyjechałem do Szwajcarii na następny kontrakt, tym razem do Sankt Gallen, gdzie spotkałem się z jeszcze innymi tradycjami. Pełne przepychu dekoracje całych ulic, ulice pachnące gorącymi kasztanami jadalnymi i gorącymi prażonymi migdałami... Wszystko to wyglądało bardzo pięknie, ale mnie brakowało atmosfery, jaką znałem z dzieciństwa. Wydawało mi się to takie na pokaz, takie na sprzedaż! Brakowało – może tylko tak to odczuwałem – tego duchowego przygotowania na przyjście Pana. Najbardziej brakowało mi jednak pięknych polskich kolęd, które tak często śpiewałem jako ministrant w kościele. Nasze kolędy (szczególnie te góralskie) są albo bardzo smutne, że łzy same płyną po policzkach, albo bardzo wesołe. Te śpiewane tutaj są bardziej wyważone, dla mnie dużo mniej emocjonalne. Zapewne wielki wpływ na treść i tonację naszych kolęd miała dramatyczna historia Polski.
Tęsknota za czymś, co tak dobrze znamy z dzieciństwa, za atmosferą, której w codziennym życiu aż tak bardzo się nie odczuwa, a która przychodzi wraz z zadumą i przemyśleniami w okresie Bożego Narodzenia, jest bardzo bolesna, nawet w dzisiejszych czasach, kiedy w każdej chwili można z bliskimi porozmawiać, polecieć do kraju, niezależnie od tego, w jakiej części świata mieszkają. Jakże bardzo tęsknota musiała doskwierać Sienkiewiczowi, Chopinowi i innym naszym rodakom w dawnych czasach, kiedy wyjazd do Polski łączył się często z ryzykim utraty życia, kiedy nie mogli z bliskimi porozmawiać, a listy musiały być przemycane i szły do Polski tygodniami. Nie zapominajmy o tym w tych dniach zadumy i radosnego kolędowania!

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2013-12-17 14:34

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kwiat świętości

Niedziela przemyska 34/2012

[ TEMATY ]

święta

wikipedia.org

Św. Róża z Limy

Św. Róża z Limy

Prawdę mówiąc to trochę egzotyczna święta... Nieczęste jej wizerunki znajdujemy głównie w świątyniach dominikańskich. Isabel Flores de Oliva bo tak brzmi pełne nazwisko Róży z Limy urodziła się 20 kwietnia 1586 r. w dalekiej peruwiańskiej Limie, mieście liczącym wówczas 25 tys. mieszkańców, założonym przez słynnego konkwistadora - Francisco Pizarro.

Dziewczynka od najmłodszych lat oczarowywała wszystkich swoją urodą. Niezwykle delikatna twarz była powodem, dla którego opiekująca się nią niania nazwała dziewczynkę Różą. Inne notki z biografii Świętej wspominają, że to z powodu zamiłowania do rosnących w przydomowym ogrodzie kwiatów nazywano ją Różą. Dziewczynka zapragnęła od najmłodszych lat poświęcić swoje młode życie Bogu; w ogrodzie miano wybudować specjalnie przeznaczoną dla niej altankę, w której zamieszkała, a która z czasem przekształcona została w pustelnię. Róża wstąpiła również do Trzeciego Zakonu Dominikanów.
CZYTAJ DALEJ

Sanktuarium, które inspiruje

2026-09-28 14:05

Archiwum parafii

Msza św. w Diecezjalnym Sanktuarium św. Franciszka w Jutrzynie

Msza św. w Diecezjalnym Sanktuarium św. Franciszka w Jutrzynie

W Jutrzynie świętowano 10. rocznicę ustanowienia Diecezjalnego Sanktuarium św. Franciszka z Asyżu. – Czy pełnię wolę Bożą? – to pytanie Franciszek stawiał sobie przez całe życie – przypomniał podczas uroczystości o. Alard Maliszewski, franciszkanin. Wskazał, że droga świętego do pokoju serca prowadziła przez rozeznawanie, posłuszeństwo Kościołowi i życie Ewangelią.

Mszy św. przewodniczył ks. Arkadiusz Kruk, wikariusz biskupi. O. Alard Maliszewski, minister prowincjalny Prowincji św. Jadwigi Zakonu Braci Mniejszych we Wrocławiu wygłosił homilię.
CZYTAJ DALEJ

Watykan podał hasło Dnia Środków Społecznego Przekazu 2027

2026-09-29 14:13

[ TEMATY ]

Watykan

hasło

Dzień Środków Społecznego Przekazu

Vatican Media

Radio Watykańskie

Radio Watykańskie

„Nowe spojrzenie: być uważnym w epoce klikbajtu” - tak brzmi temat Światowego Dnia Środków Społecznego Przekazu 2027, o czym poinformowała Dykasteria ds. Komunikacji.

W 2027 roku Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu w Kościele powszechnym przypada 9 maja (w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego), natomiast w Polsce będzie tradycyjnie obchodzony w trzecią niedzielę września (19 września).
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję