Dokładnie w 34. rocznicę zamachu na Ojca Świętego Jana Pawła II, 13 maja bp Damian Muskus OFM – koordynator generalny Komitetu Organizacyjnego ŚDM Kraków 2016, podczas konferencji prasowej zorganizowanej w sanktuarium św. Jana Pawła II, ogłosił projekt „Młodzi Misjonarze Miłosierdzia”. Jak podkreślił, inicjatywa stanowi próbę odpowiedzi ludzi młodych na zaproszenie papieża Franciszka, by „weszli na drogę Błogosławieństw i uczynili je programem swego życia”.
W czasie konferencji bp Damian wyjaśnił, że bezpośrednią inspiracją projektu jest hasło ŚDM w Krakowie „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”. Przybliżając idee projektu, powiedział m.in.: – Najważniejszym celem programu jest obudzenie młodych serc i otwarcie ich na doświadczenie Bożej miłości oraz na dzielenie się nim z bliźnim przez konkretne czyny miłosierdzia. Hierarcha dodał, że projekt może być realizowany m.in. w duszpasterstwach, szkołach, wspólnotach parafialnych, ale także np. w gronie przyjaciół czy przez pojedyncze osoby potrafiące gromadzić wokół siebie środowisko zjednoczone ideą miłosierdzia. Zapowiedział, że oficjalne rozpoczęcie projektu (połączone z przyjmowaniem zgłoszeń) nastąpi 8 grudnia, kiedy papież Franciszek zainauguruje w Kościele Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia.
– Zależy nam na tym, aby młodzi otwarli swe serca na potrzeby ludzi biednych, ubogich, spychanych na margines – wyjaśniał bp Damian. Równocześnie podkreślał, że to już się dzieje: – To nie jest tak, że młodzi nie dostrzegają obok siebie potrzebujących. Już teraz, w związku z przygotowaniami do ŚDM, w wielu parafiach, wspólnotach pojawiło się sporo pięknych inicjatyw. Przez ten projekt chcemy podzielić się tym bogactwem i zgromadzić wiedzę na temat dobra, które się dzieje wokół nas. Organizatorzy projektu proszą o dokumentowanie czynów miłosierdzia. Uzyskane w ten sposób świadectwa zostaną zgromadzone w multimedialnej księdze świadectw Młodych Misjonarzy Miłosierdzia i ofiarowane papieżowi Franciszkowi w czasie ŚDM.
* * *
Kto może zostać Młodym Misjonarzem Miłosierdzia?
Każdy, komu jest bliska idea miłosierdzia. Każdy, kto czuje się zaproszony do udziału w Światowych Dniach Młodzieży.
Trzeba tylko otworzyć oczy i zauważyć realne problemy i potrzeby ludzi, z którymi spotykamy się na co dzień. Misję możemy realizować wszędzie: w szkole, parafii, wspólnocie, duszpasterstwie, w stowarzyszeniu, rodzinie i grupie przyjaciół. W każdym środowisku zjednoczonym ideą miłosierdzia.
Jak działać?
Kiedy już zauważymy, czego potrzeba naszym bliskim, sąsiadom, znajomym – czas na zastanowienie się, jak można im pomóc. Zastanawiając się, na modlitwie zapytajmy o radę Ojca. Później po prostu zrealizujmy nasz projekt. Z radością, zaangażowaniem, entuzjazmem, którymi zachęcimy do działania innych. I rejestrować swoje działania tekstem, filmem, zdjęciami – żeby zarazić entuzjazmem w niesieniu pomocy potrzebującym.
Gdzie? Kiedy?
Świadectwa miłosierdzia będzie można przysyłać na adres: misjonarze@krakow2016.com. Początek przyjmowania multimedialnych świadectw Młodych Misjonarzy Miłosierdzia – 8 grudnia.
Szczegółowe informacje na temat projektu można znaleźć na stronie: www.krakow2016.com
Pójdźmy wszyscy do stajenki – i to szybko, póki jeszcze bojownicy pod sztandarami genderyzmu nie wtargnęli tam z nakazem przedefiniowania pojęć, wyrzucenia wszelkich rekwizytów, wskazujących jednoznacznie na rodzaj męski lub żeński, i z ankietą pomagającą prostym pastuszkom w odkryciu swej prawdziwej tożsamości (bo jako ludzie niewykształceni mogą przecież nie zdawać sobie sprawy, jak niszcząca jest dla nich ta cała płeć kulturowa). Po takiej czystce w stajence ostałyby się chyba tylko wołek i osiołek – widzicie, jakie to jednak szczęście, że ubiegłoroczna plotka, mówiąca, że Benedykt XVI wyrzucił zwierzątka z szopki betlejemskiej, okazała się nieprawdziwa?
Ta posępna wizja to był oczywiście żart. Bez obaw! Jestem przekonana, że normalność i zdrowy rozsądek ostatecznie będą górą. Choć prawdą jest też, że im dłużej będziemy bezmyślnie stać i przyglądać się z zakłopotaniem, jak głupota krzykiem i łokciami toruje sobie drogę, tym dłużej przyjdzie nam na zwycięstwo normalności czekać.
Wracając jednak do stajenki – spójrzmy na jakiekolwiek jej przedstawienie: nieważne już nawet czy pędzla wielkiego mistrza, czy z pocztówki. Przeważnie nie za wiele tam rekwizytów, liczba osób i zwierzaków też jest zmienna. Niekiedy nawet autor ogranicza się do namalowania samej Świętej Rodziny i tylko tyle. Lub aż tyle – bo rodzice to akurat wszystko, co takiemu małemu dziecku do szczęścia wystarczy. I okazuje się, że zwykła kartka z życzeniami (choćby nawet kiczowata) może stać się punktem wyjścia do medytacji dla ludzi przekonanych, że dziecko to przede wszystkim wydatki. Tyle osób dziś twierdzi, że nie stać ich na dziecko, ale to oznacza zwykle, że po prostu nie stać ich na zmianę myślenia.
Strzelam teraz, ale chyba się nie pomylę twierdząc, że najwięcej świętych obrazów przedstawia Maryję z Dzieciątkiem. To musi być motyw bardzo poruszający artystów. I w ogóle jest coś w obrazie matki i dziecka, nawet jeśli to współczesna fotografia amatorska. A skoro te obrazki, z których bije ciepło i dobre emocje, tak nas poruszają, to nie ma siły, musi w tym tkwić jakaś głębia.
Niektórzy twierdzą, że aby to zrozumieć, samemu trzeba być rodzicem (w obliczu tak twardej argumentacji strach w ogóle brać się za pisanie o relacjach matka – dziecko). Ale dużo w tym stwierdzeniu przesady. Przecież większość ludzi – poza dziećmi osieroconymi, porzuconymi lub odrzuconymi – od początku zna dotyk, głos, zapach swojej matki. Więcej nawet, relacje te rozwijają się w najlepsze już w życiu płodowym, którego jakość – jak się okazuje – odgrywa całkiem sporą rolę w późniejszym czasie. Uczestniczymy w tym związku od pierwszych chwil swojego istnienia. Potrafimy więc to i owo ogarnąć, prawda?
Tym bardziej, że najwięcej jest tu do ogarnięcia sercem. Od zawsze. Również w niepowtarzalnej historii Maryi i Jezusa. Bóg nic nie ulepszał od momentu, kiedy Maryja powiedziała „tak”, a Duch Święty zstąpił. Dziecko się rozwijało, słuchało głosów, kopało. Później było kołysane, wynoszone na spacer, przytulane. Jezusowi (Bogu-Człowiekowi!) wystarczały ramiona matki – macie pojęcie? Czuł się w nich dobrze i bezpiecznie. Ale, bo też ramiona matki to nie byle co! Pewna lekarka opowiadała w wywiadzie o dwóch szpitalach w Zimbabwe, jeden był dla pacjentów z kasą, drugi dla biedoty. W obu na świat przychodziły wcześniaki. W „lepszym” szpitalu dzieci wkładano do inkubatorów i zapewniano im fachową opiekę. W tym biedniejszym nie było takiego sprzętu, więc dzieci po prostu intubowano i kładziono matkom w ramiona, personel nic więcej nie mógł zrobić. I co? Okazało się, że większość dzieci z drugiego szpitala przeżyła, były też zdrowsze niż te z inkubatorów. Wnioski nasuwają się same. Swoją drogą, czy to nie zachwycające, jak Pan Bóg zatroszczył się o ludzkość?
I już tak zupełnie na koniec – człowiek instynktownie pragnie normalności. Miłości, ciepła i poczucia bezpieczeństwa. Nie trzeba nic w tym zmieniać. Tylko poddać się Boskiemu planowi. Wzorem może być Maryja. Ale też każda inna dobra matka.
Wśród licznych świąt kościelnych można wyróżnić święta nakazane, czyli dni w które wierni zobowiązani są od uczestnictwa we Mszy świętej oraz do powstrzymywania się od prac niekoniecznych. Lista świąt nakazanych regulowana jest przez Kodeks Prawa Kanonicznego. Oprócz nich wierni zobowiązani są do uczestnictwa we Mszy w każdą niedzielę.
Przypadająca 15 sierpnia uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wiąże się nierozłącznie ze święceniem ziół, toteż w pobożności ludowej nosi ona nazwę święta Matki Boskiej Zielnej lub Korzennej. W kościołach święci się wówczas zioła, kwiaty i snopy dożynkowe. W sanktuariach maryjnych gromadzą się wielkie rzesze pielgrzymów.
Od 20 lat trwa tutaj nieustanna adoracja. Nie przerwała jej pandemia ani trzęsienia ziemi
2026-08-16 15:08
rj, Avvenire /KAI
Karol Porwich/Niedziela
„Dzięki tej modlitwie Chrystus wkracza do naszych domów, rodzin i do osobistych historii” - podkreśla Maria Paola Renzi, która koordynuje 168 cotygodniowych dyżurów w kościele Matki Bożej Miłosierdzia w Ascoli Piceno. Od dwudziestu lat prowadzona jest tam nieustanna adoracja Najświętszego Sakramentu, a wcześniej - przez czterdzieści lat - modlitwa trwała w godzinach dziennych.
Podziel się cytatem
- podkreśla Maria Paola Renzi. Wskazuje, że kościół, który znajduje się nieopodal supermarketu i apteki, był dla mieszkańców Ascoli Piceno oazą nadziei w mrocznym czasie koronawirusa. Adoracja nie ustała także podczas dwóch tragicznych trzęsień ziemi, które mocno dały się odczuć w regionie - w 2009 i 2016 roku.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.