Reklama

Niedziela Łódzka

Ślepe gnomy w naszych domach

Nie wiem, czy krasnolud Gimli – gdyby rzeczywiście istniał – byłby szczęśliwy z widoku setek (a może tysięcy) swoich „podróbek” zapełniających półki łódzkich sklepów z zabawkami i artykułami wyposażenia wnętrz.

[ TEMATY ]

felieton (Łódź)

Adobe Stock

Wrocławskie krasnale

Wrocławskie krasnale

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Gimli, bohater tolkienowskiej trylogii Władca Pierścieni (którego rolę w filmie Petera Jacksona zagrał brawurowo John Rhys-Davies) miał waleczne serce, lojalny charakter i tęsknił za utraconą ojczyzną w podziemiach Morii. Dziś nieudolne imitacje Gimlego, zwieszając długie, chude nogi i ręce, tkwią bezwładnie na półkach i nie tęsknią za niczym. Filmowy Gimli nosił hełm i chytrym spojrzeniem ogarniał zagrożenia. Jego „podróbkom” naciągnięto na oczy spiczaste czapy, aż po perkaty nos. Po co? Gnomy z nordyckich mitów i wierzeń na stałe zagościły w polskich domach. Przeniknęły do nich, podając się – jak w dawnych sagach – za „opiekunów ogniska domowego” i „gwarantów dobrostanu”. Dobre sobie! Możliwe, że w Norwegii i Islandii spełniły już swoją misję (w kwestii opieki i bogactwa), a teraz przylazły do nas, żeby nas bałamucić. Niestety, wraz z falą tego nowego „gatunku inwazyjnego” możemy stracić np. urzekające obrazki Anioła Stróża, prowadzącego dzieci po wąskiej kładce, nad rwącym strumieniem. Zastąpi go smętny, ślepy gnom, dla niepoznaki zwany pieszczotliwie „skrzatkiem” lub „elfem”. A przecież z przystojnym Legolasem ma on tyle wspólnego, co Albus Dumbledore z panem Samochodzikiem! W 1964 r. Janusz Szpotański, satyryk i opozycjonista, w pamflecie Cisi i gęgacze sportretował – pod ksywką „gnom” – Władysława Gomułkę... ale rozumiem, że przypominanie teraz tego faktu może być niegrzeczne.

Reklama

W świątecznym wystroju wnętrz gnomy sąsiadują z Dzieciątkiem Jezus, Matką Bożą, Józefem i pastuszkami. Ale być może szopki już wkrótce zejdą na dalszy plan, bo w „tym kraju” potrafi się zadomowić każda głupotka, o ile przyjdzie z Zachodu. Ślepe gnomy można już spotkać i u rodzin ortodoksyjnie ateistycznych, i w mieszkaniach katolików (sam widziałem). Dzieci łatwiej przyjmują wiarę w krasnale niż w Świętą Trójcę. Tradycyjne kolędy już dawno ustąpiły przed „Jingle bells”, a poczciwe jasełka przed animowanymi reniferami ratującymi święta od… właśnie: od czego? Gilbert Keith Chesterton powiedział, że człowiek, który nie wierzy w Boga, uwierzy w cokolwiek (cytuję z pamięci). Tradycjonalistycznie usposobieni felietoniści co roku zrzędzą w tym temacie na potęgę, bo ileż można pisać o kosztach świątecznych zakupów. Ale dlaczego właściwie gnomy są ślepe? Z jakiego powodu mają czapy nasunięte aż po nos? Może nie chcą kalać wzroku obrazami tego świata i wolą żyć w całkowitym oderwaniu od rzeczywistości? Może nie chcą martwić się widokiem klientów, którzy rzadziej niż kiedyś przemierzają „wielkie, powietrzne przestrzenie” supermarketów. A może w ogóle nie potrzebują oczu, obdarzeni (przez chińską wytwórnię) czymś w rodzaju postrzegania nadzmysłowego: jakimś „szóstym zmysłem” lub magicznym „trzecim okiem”? W tych sprawach wszystko jest dzisiaj możliwe. W każdym razie nigdzie w Internecie (pisanym koniecznie z dużej litery) nie spotka się wytłumaczenia, dlaczego bożonarodzeniowy gnom (którego sama nazwa jest oksymoronem) musi być ślepy. Jest to chyba element „wiedzy tajemnej”, która coś przed nami chce ukryć…

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Osobiście podejrzewam, że ślepe gnomy stanowią metaforę sytuacji współczesnego człowieka Zachodu, dlatego wszędzie są tak bardzo popularne i lubiane. Mogą też być satyrą na snobizm, który każe nam kupować rzeczy brzydkie, nieprzydatne i obce kulturowo. W tym sensie ślepy gnom byłby personifikacją społeczeństwa patrzącego ufnie, z zakrytymi oczyma, w nieznaną przyszłość i karykaturą zagubionego kosmopolity, który woli nie widzieć, nie wiedzieć i nie myśleć... Jako człowiek chorobliwie wręcz tolerancyjny nie naigrawam się tu z ludzkich słabości. Tylko „widzę i opisuję”, mając nadzieję, że przed Świętami to mi ulży... I opisałem, „i jeszcze mi smutniej.” Cóż… mimo wszystko życzę Czytelnikom „Niedzieli” Radosnych Świąt Narodzenia Pana! P.S.: Acha, bo bym zapomniał: oraz smacznego bigosu, wypasionych prezentów i pełnego trzosu! No, teraz lepiej.


2025-12-21 16:30

Oceń: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Iskierki w ciemnościach

[ TEMATY ]

felieton (Łódź)

Karol Porwich/Niedziela

Jedna z najbardziej wstrząsających powieści XX wieku – „Proces” Franza Kafki – zaczyna się tak: Ktoś musiał zrobić doniesienie na Józefa K., bo mimo że nic złego nie popełnił, został pewnego ranka po prostu aresztowany... Z nami jest podobnie, tylko realia są inne: Żyjemy sobie spokojnie, żyjemy, żyjemy… aż tu nagle: Trrrach! Coś nam się wali na łeb, bez żadnej naszej winy: Właśnie okazało się, że już ponad 47 proc. Polaków uważa, iż Rosja zaatakuje Polskę. Ja też tak sądzę, przykro mi. Fiński analityk Timo Hellenberg bije na alarm: Ze strony Rosji coś nadchodzi. Nasze służby graniczne są testowane przez rosyjskich prowokatorów. Sytuacja jest taka jak w Polsce… 
CZYTAJ DALEJ

Masz już dość swojego krzyża? Pomódl się tą tajemnicą Różańca

2026-10-05 21:05

[ TEMATY ]

Różaniec 2026

Joanna Popławska/Niedziela

Są ciężary, których nie wybraliśmy. Choroba, samotność, trudna relacja czy odpowiedzialność, której nie można odłożyć. Jezus nie obiecuje, że każdy krzyż zniknie, ale pokazuje, że nie trzeba nieść go samotnie.

W październiku mamy dla Ciebie 31 powodów, żeby wziąć Różaniec do ręki. Każdego dnia – jeden powód, jedna tajemnica, jedna intencja.
CZYTAJ DALEJ

Zabawa poważnymi sprawami

2026-10-07 09:15

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Premier wyszedł z Akademii Sztuki Wojennej, wsiadł do limuzyny i odjechał. Media czekały na słowo o marcowej rozmowie Władysława Kosiniaka-Kamysza z Donaldem Trumpem. Nie doczekały się. Zamiast tego, w rozmowie z tylko jedną stacją, Donald Tusk wrzucił w przestrzeń publiczną sugestię, że ta „dyskrecjonalna wymiana zdań” dotyczyła raczej „sytuacji wewnętrznej w Polsce”, a przed wojskowymi podbił to pompatycznie: „ani wróg, ani sojusznik — powiedział — nie będą decydować, kto w Polsce rządzi”. Brzmi jak deklaracja suwerenności, a przecież nikt nie potwierdził, że o tym w ogóle Kosiniak-Kamysz z Trumpem rozmawiali. W praktyce wszystko wygląda jak insynuacja rzucona w momencie, gdy trzeba podjąć kluczową dla Polski decyzję.

O treści spotkania nie wiedzą nawet najbliżsi. Radosław Sikorski do dziś nie ma notatki. Kierujący zespołem negocjacyjnym MON ds. ustanowienia bazy USA w Polsce, wiceminister Paweł Zalewski twierdzi, że o rozmowie dowiedział się… ode mnie. Kierownik placówki został wyproszony z kluczowej części. Cezary Tomczyk w Sejmie peroruje o „intrygach” rodem z czasów rozbiorów. Co ciekawe, w marcu sam wicepremier Kosiniak-Kamysz milczał w mediach społecznościowych, publikując zdjęcie z odznaczeniem dla amerykańskiego sierżanta. Zapewne nie chciał się chwalić spotkaniem, które zorganizowała mu kancelaria prezydenta, a premier Donald Tusk, który wcześniej stawiał wszystko przeciw Trumpowi i nazywał go rosyjskim agentem, teraz liczy, że Karol Nawrocki przypomni w Białym Domu o obietnicach stałej obecności. Jak trwoga, to do prezydenta.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję