Czwartek, 23 kwietnia. Uroczystość św. Wojciecha, biskupa i męczennika, Głównego Patrona Polski.
• Dz 1, 3-8 • Ps 126 • Flp 1, 20c-30 • J 12, 24-26
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. Kto zaś chciałby Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec».
Reklama
Św. Wojciech został zamordowany z powodu głoszenia Ewangelii. Otóż zawsze każde męczeństwo, każda śmierć, każda zapowiedź odejścia napawa smutkiem, ale dopiero po czasie okazuje się, że z tych smutnych wydarzeń rodzą się dobre owoce. Męczeństwo św. Wojciecha, jak też męczeństwo innych świętych, jest okrutne tym bardziej, że w bestialski sposób giną ludzie dobrzy, sprawiedliwi, ludzie, którym zależało na tym, aby świat był choć trochę lepszy, aby też ludziom przybliżyć Boga poprzez wierną służbę im i Bogu. Męczeństwo na szczęście jest krótkie w porównaniu z wiecznością, w porównaniu ze szczęściem, jakie się przez nie osiąga. Nie dość, że samemu ma się zagwarantowane niebo, to jeszcze przez fakt wyniesienia na ołtarze można dalej służyć ludziom, poprzez wstawiennictwo za tymi, którzy o to proszą. Jeszcze większą wartość miało męczeństwo Jezusa, bo właśnie dzięki Niemu mamy wszyscy możliwość zbawienia, a teraz, na tej ziemi, mamy możliwość poświęcić całe swoje życie Bogu dla zbawienia własnego i innych ludzi. Mamy też możliwość całkowitego oddania siebie w akcie miłości temu, który za nas umarł i pokazał nam właściwą drogę do zbawienia. Być męczennikiem czy choćby cierpieć dla Chrystusa poprzez odrzucenie, wyśmianie, krytykę to tak naprawdę szczęście, bo jest uczestniczeniem w tym, co sam Jezus wycierpiał dla zbawienia świata, a w tym także dla nas. Jest to też nasz mały wkład w zbawienie świata, jeśli swe cierpienie świadomie połączymy z cierpieniem Jezusa Chrystusa, który nas Krwią swoją odkupił. Dzisiejsza Ewangelia to chyba najkrótsze i najprostsze uzasadnienie śmierci Jezusa, jak również tych, którzy poprzez wieki będą musieli umrzeć dla świadectwa swej wiary. Czytamy, że „Jezus powiedział do swoich uczniów: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity»”. Kto miał choć trochę do czynienia z rolnictwem, a przynajmniej jeśli uważnie słuchał na lekcjach biologii, to doskonale rozumie znaczenie tych słów. Otóż wysiew ziarna odbywa się corocznie. Dzięki temu tak spokojnie bez trosk o pokarm na następny dzień możemy jeść chleb, nie zastanawiając się nawet, ile złożonych procesów musiało nastąpić, aby ten codzienny chleb mógł znaleźć się na naszym stole. Cały ten proces jednak zaczyna się od ziarna, które musi obumrzeć w glebie, aby dać życie nowej roślinie, która potem wyda owoc w postaci kłosów pełnych ziarna. Inaczej mówiąc, obumarłe ziarno jest przyczyną powstania wielokrotnej ilości ziaren. Mówiąc językiem rolnika – przynosi ono plon. Tak też jest w sprawach Bożych. Jeden człowiek – sam Jezus – choć tak wiele nauczał i tak wiele dobrego zrobił podczas swego ziemskiego życia, to jednak najwięcej dokonał poprzez własną śmierć na krzyżu.
A.S.
ROZWAŻANIA NA ROK 2026 JUŻ DO KUPIENIA W NASZEJ KSIĘGARNI!: "Żyć Ewangelią 2026".

