Reklama

Ukryty i cudowny

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Osobę Boga Ojca trudno sobie wyobrazić cieleśnie, bo jest On duchem. Podczas chrztu Chrystusa w Jordanie słyszymy tylko głos Ojca: "Tyś jest mój Syn umiłowany ..." (J 3, 22). W ikonografii chrześcijańskiej osobę Boga Ojca zwykło się przedstawiać, jako sędziwego Starca trzymającego w ręku berło i kulę ziemską.
Taki obraz znajduje się w kaplicy Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego Dla Dorosłych w Kielcach przy ul. Wesołej 45. Zakład ten prowadzony jest przez Zgromadzenie Sióstr Sług Jezusa. Historia tego obrazu jest niezwykła. Przekazał nam ją Anastazy Rogowski w 1949 r. Tekst jego zeznania znajduje się w archiwum diecezjalnym i archiwum sióstr.
Pan Rogowski pisze między innymi tak: "W 1860 r. rodzice moi zamieszkali w Pawołoczy na Ukrainie, (...) w powiecie Skwirskim (...). Ojciec mój miał dziwny sen: zjawił się jakiś Starzec i natarczywie żądał od niego, aby wykupił go od Żyda. Rano ojciec opowiedział ten sen matce, ale nie przywiązywał do niego żadnego znaczenia.
W następną noc ten sam Starzec znowu śni się ojcu z tym samym żądaniem (...). Ten sen powtórzył się trzeciej nocy, a ojciec we śnie zapytał Starca, od jakiego Żyda ma go wykupić. Tu starzec wymienił nazwisko Żyda, dodając, że siedzi z rodziną w podwale za beczkami. To ojca bardzo zastanowiło. (...) Zaraz pojechał do tego Żyda i utwierdziwszy się, że jest on tego nazwiska, jakie Starzec podał, zapytał co jest w tym podwale (...). Ten odpowiada, że stare beczki. Wziął ojciec paru ludzi, poszedł do podwału do drugiego piętra w dół i przy świetle zobaczył pod ścianą jakiś kwadratowy przedmiot - jakby kawałek szerokiej deski. (...) Wziął to do rąk i zobaczył, że jest całe pokryte (...) pleśnią. Zaczął to ścierać i zobaczył, że jest to obraz Boga Ojca. Drugi obraz był Pana Jezusa w Ogrójcu, a trzeci Matki Boskiej karmiącej Dzieciątko Jezus. Wziął te obrazy (...) i zapytał Żyda, ile ma za nie zapłacić? Żyd zdziwiony i przerażony, że ojciec wie o tych obrazach, a on, ani jego ojciec nic nie wiedzieli, powiedział, że nic nie chce - Niech pan sobie to zabierze. Ojciec mówił, że zapłacić musi i nie pamiętam ile dał (...) - czy po dukacie za obraz, czy dukata za trzy obrazy (...). Zabrał ojciec te obrazy do domu, oczywiście oczyścił i zawiesił w domu. I w wielkim poszanowaniu były one u rodziców. (...)
W roku 1880-1882, nie pamiętam dokładnie (miałem wtedy 3-4 lata), ojciec mój bardzo zachorował i był na wpół sparaliżowany. Lekarze (...) co dzień odwiedzali ojca. Nie znajdowali żadnego ratunku i nie robili żadnej nadziei na utrzymanie życia, gdyż już prawie dwa tygodnie nic nie mówił i nie przyjmował żadnych pokarmów. Jednego dnia, gdy już żadnej nadziei nie było (...), matka, która spłakana stale siedziała przy ojcu, na chwilę odeszła. Po powrocie spostrzegła, że ojciec patrzy, a przecież stale miał zamknięte oczy i nic nie mówił. Po chwili ojciec zapytał: Malwino, kto tu był? Matka zdziwiona, że ojciec przytomnie patrzy i mówi, odpowiada, że nikogo nie było. Ojciec mówi: Tu siedział i z nim rozmawiałem - ty przecież wiesz. On tak często u nas bywa. Nie mogę sobie przypomnieć, jak się nazywa. Idź i zapytaj sługi, kto przychodził. Matka pyta sługi, ale ci mówią, że nikogo nie było. Ojciec po chwili mówi: Malwino daj mi jeść, ja chcę jeść. Matka była przerażona tym wszystkim, co widziała - wprost jawny cud... Nazajutrz lekarze, gdy jak zwykle przyjechali (...) orzekli, że to chyba cud, bo ten człowiek do rana nie mógł dożyć. Na trzeci dzień ojciec mówi do matki: Malwino, pomóż mi wstać. Gdy tak posuwając się przy pomocy matki ojciec stanął na progu drugiego pokoju, naraz puszcza krzesło i pada na kolana. Matka chce ojca podnieść, a ojciec odpowiada Nie trzeba, Malwino, to jest ten Starzec, z którym rozmawiałem - i wskazał na obraz Boga Ojca, który wisiał na wprost drzwi. Dopiero później mówi, że przyszedł ten znajomy Starzec i powiada: Antoni przyszedłem po ciebie. Ojciec zeznał, że jest to ktoś, kto ma prawo tak mówić, więc myślał - bo mówić nie mógł - i prosił, by go zostawił, bo ma małe dzieci (a nas była spora gromadka). Na to Starzec, oparłszy się o rzeźbioną laskę, odpowiada: Za to, żeś Mnie wykupił, odchodzę, drugi raz przyjdę. (...) Obraz Boga Ojca od tego czasu w naszej rodzinie uważany jest jako cudowny.
Ojciec żył jeszcze przeszło dwadzieścia lat, dożył 77 lat i w roku 1905 zmarł cicho, spokojnie. Czy widział jeszcze przed śmiercią tego Starca - nie wiadomo. Po śmierci ojca obraz otrzymałem ja (...) i nigdy się z nim nie rozstawałem".
W dalszej części tej niezwykłej historii pan Rogowski opisuje jeszcze dwa przypadki cudownych uzdrowień i innych łask. "Ile razy w naszej rodzinie była jakaś choroba, jakaś inna wielka bieda, prośba przed tym obrazem zawsze została wysłuchana. (...)
Jeszcze raz potwierdzam, że to, co opisałem pod przysięgą mogę potwierdzić.
Kielce, 1949 rok, Anastazy Rogowski".
A. Rogowski przyjechał do Kielc na początku II wojny światowej. Przywiózł ze sobą obraz Boga Ojca. Zamieszkał u sióstr Sług Jezusa, które wówczas prowadziły dom Stowarzyszenia Służących Katolickich im. św. Zyty. Mieszkał tam do swojej śmierci, czyli do 1960 r. (...) Obraz Boga Ojca przekazał przed śmiercią Zgromadzeniu Sióstr Sług Jezusa. Obecnie znajduje się on w kaplicy prowadzonego przez nie Zakładu.
Od początku Bóg Ojciec był specjalnie czczony w kaplicy przy ul. Wesołej w Kielcach. Przychodzili przed Jego Oblicze kielczanie i przyjeżdżali ludzie z odległych nieraz stron, by prosić Boga Ojca o rozwiązanie swoich problemów życiowych - najczęściej zdrowotnych. Zamawiane były i są Msze św. Na adres sióstr przysłane są listy z podziękowaniem z różnych stron świata, bo wiadomość o niezwykłym obrazie Boga Ojca rozeszła się daleko poza granice kraju. W ostatnich latach wzrosła ilość pielgrzymów. Od 20 już lat, w każdy poniedziałek, czcimy Boga Ojca w uroczystej Mszy św. i Nowennie, w której polecane są prośby wszystkich, którzy uciekają się do Boga Ojca.
Można wnioskować, że Bogu Ojcu miły jest Jego Wizerunek, ułatwiający nam kontakt osobowy z Nim - naszym Ojcem. Bóg Ojciec potwierdza to szczodrobliwością łask.
Tekst Nowenny do Boga Ojca i obrazki można zamówić listownie lub telefonicznie pod adresem:

Siostry Sługi Jezusa,
25-363 Kielce,
ul. Wesoła 45;
tel.: (0-41) 361.68.59.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: +5 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zapalmy świecę poświęconą dzieciom utraconym

2026-10-14 19:02

[ TEMATY ]

apel

Romolo Tavani/pl.fotolia.com

Do zapalenia Świecy Pamięci oraz modlitwy za dzieci, które zmarły przed narodzeniem lub krótko po nim, zachęca Polska Federacja Ruchów Obrony Życia w związku z przypadającym 15 października Dniem Dziecka Utraconego. Przedstawiciele Federacji przypominają o znaczeniu godnego pożegnania i pochówku dzieci, a także o roli hospicjów perinatalnych, które otaczają opieką rodziny w obliczu niepomyślnej diagnozy prenatalnej.

Dzień Dziecka Utraconego jest okazją do upamiętnienia dzieci zmarłych przed narodzeniem lub niedługo po przyjściu na świat, a także do okazania solidarności z rodzicami przeżywającymi żałobę. W wielu miejscach Polski organizowane są Msze święte, nabożeństwa i wspólne modlitwy. Odbywają się również zbiorowe pochówki dzieci zmarłych przed narodzeniem, a na cmentarzach powstają specjalne Groby Dzieci Utraconych.
CZYTAJ DALEJ

Św. Teresa od Jezusa - nauczycielką wiernych wszystkich czasów

François Gerard PD

Święta Teresa od Jezusa, dziewica i doktor Kościoła

Święta Teresa od Jezusa, dziewica i doktor Kościoła

Drodzy bracia i siostry,
W toku katechez, które pragnąłem poświęcić Ojcom Kościoła oraz wielkim postaciom teologów i kobietom średniowiecza, chciałbym także zatrzymać się nad niektórymi świętymi kobietami i mężczyznami, którzy zostali ogłoszeni doktorami Kościoła ze względu na swe wybitne nauczanie. I dziś chcę rozpocząć krótką serię spotkań, aby dopełnić przedstawianie doktorów Kościoła.

Rozpoczynam od świętej, która stanowi jeden ze szczytów duchowości chrześcijańskiej wszystkich czasów - Teresy od Jezusa. Urodziła się w Avili, w Hiszpanii, w 1515 r. jako Teresa de Ahumada. W swej autobiografii ona sama podaje kilka szczegółów ze swego dzieciństwa: narodziny z „rodziców cnotliwych i bogobojnych”, w licznej rodzinie, w której miała dziewięciu braci i trzy siostry. Jeszcze jako dziecko, mając niespełna 9 lat, lubiła czytać żywoty niektórych męczenników, które wzbudziły w niej pragnienie męczeństwa do tego stopnia, że zaimprowizowała krótką ucieczkę z domu, aby umrzeć jako męczennica i pójść do Nieba (por. „Księga życia” 1,4); „Chcę widzieć Boga” - mówiła jako mała dziewczynka rodzicom. Kilka lat później Teresa opowie o swych lekturach z czasów dzieciństwa i potwierdzi, że odkryła prawdę, którą streszcza w dwóch podstawowych zasadach: z jednej strony „fakt, że wszystko, co należy do tego świata, przemija” i z drugiej strony, że tylko Bóg jest „zawsze, zawsze, zawsze” - temat, który powraca w najsłynniejszym wierszu: „Nie trwóż się, nie drżyj. Wśród życia dróg, Tu wszystko mija, Trwa tylko Bóg. Cierpliwość przetrwa dni ziemskich znój, Kto Boga posiadł, Ma szczęścia zdrój: Bóg sam wystarcza”. Osierocona przez matkę, gdy miała 12 lat, poprosiła Najświętszą Maryję Pannę, aby została jej matką (por. „Księga...” 1, 7).
CZYTAJ DALEJ

Skarby Dominikanów ujrzały światło dzienne

2026-10-15 16:34

NW

Z okazji jubileuszu 800-lecia obecności zakonu Dominikanów we Wrocławiu Biblioteka Uniwersytecka oraz klasztor przy kościele św. Wojciecha przygotowały wystawę „Skarby Dominikanów”. Zaprezentowano na niej unikalny księgozbiór oraz cenny skarbiec klasztorny.

W gmachu Biblioteki Uniwersyteckiej przy ul. Joliot-Curie pokazano cymelia, czyli najcenniejsze rękopisy, inkunabuły oraz druki pochodzące ze zbiorów dominikańskich. – Historia jest taka, że władze pruskie na początku XIX wieku skasowały prawie wszystkie śląskie klasztory, a księgi zwiozły w jedno miejsce. Następnie trafiły one do Nowej Pruskiej Biblioteki Uniwersyteckiej. My po wojnie przejęliśmy to dziedzictwo i z tego powodu znaczący Księgozbiór Dominikanów Wrocławskich znalazł się w naszych murach. Dzisiaj nim dysponujemy, ale jest on oczywiście dostępny dla badaczy, digitalizujemy go i konserwujemy, więc myślę, że Dominikanie nie mają nam tego za złe. Dlatego też została otwarta wystawa „Skarby Dominikanów” – wyjaśnia Adam Poznański z Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu, przybliżając kulisy przejęcia tych bezcennych zbiorów i wskazując: – Mamy bardzo stare rękopisy. Jeden z fragmentów jest prawdopodobnie najstarszy w Polsce. To pergaminowy fragment kroniki Euzebiusza w tłumaczeniu św. Hieronima, który w XV wieku został użyty do oprawy innego kodeksu. Później okazało się jednak, że elementy użyte do wzmocnienia oprawy są cenniejsze niż sam kodeks. Poza tym mamy piękne rękopisy dotyczące kaznodziejstwa czy komentarzy biblijnych, kodeks ze średniowiecznym polskim kazaniem, druki prawnicze oraz efektowne oprawy pochodzące z lokalnego warsztatu, czyli sporządzone przez wrocławskich Dominikanów. Ponadto prezentujemy siedemnastowieczny plakat zapraszający na debatę filozoficzną w kościele św. Wojciecha oraz pierwsze wydanie Elementów Euklidesa z odwzorowanymi figurami geometrycznymi, co w XVI wieku stanowiło niemałe wyzwanie dla pierwszych drukarzy.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję