Reklama

Nasi misjonarze w Afryce

Wszystko w rękach Boga...

W styczniu 2004 r. obchodził będzie jubileusz 20-lecia misyjnej posługi na Czarnym Lądzie. Jego powołanie misyjne zrodziło się już w czasach studiów seminaryjnych, kiedy prowadził koło misyjne dla kleryków. Zapragnął jednak przeżyć misje bardziej namacalnie. W 1984 r. wraz z ks. Januszem Gajdą wyjechał głosić Ewangelię do Zambii. Ks. Emil Cudak przebywa obecnie na urlopie w rodzinnych Łazach, w diecezji sosnowieckiej. Swoimi spostrzeżeniami, doświadczeniami i przeżyciami z misyjnej pracy pragnie podzielić się z Czytelnikami "Niedzieli".

Niedziela częstochowska 8/2003

Wizyta abp. Stanisława Nowaka w Kamerunie

Wizyta abp. Stanisława Nowaka w Kamerunie

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

AGNIESZKA RACZYŃSKA-LOREK: - 14 lat głosił Ksiądz Dobrą Nowinę w Zambii, od 5 lat przebywa w Kamerunie. Na czym polega misyjna posługa?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

KS. EMIL CUDAK: - Misjonarz to kapłan głoszący Ewangelię. Nazywają nas fideidonistami, od słynnej encykliki Piusa XII Fidei donum - dar wiary. Trzeba nam być świadkiem Chrystusa, świadkiem Ewangelii aż do zaświadczenia własnym życiem. Pamiętam pogrzeb ks. Arnolda Szuły, misjonarza diecezji katowickiej, który zmarł w Namibii. Abp Winthoku powiedział wówczas: "Jeśli misjonarz umiera dla Ewangelii, świadczy to o tym, że to, co głosił, jest prawdą". Według mnie, to cała istota misyjnej posługi.

- Na czyją pomoc może liczyć misjonarz w Afryce?

Reklama

- Misjonarz ma zazwyczaj rozległy teren do obsługi duszpasterskiej. Na terenie mojej misji - Mbegue znajduje się 30 kaplic. W każdej wspólnocie jest katecheta i jego zastępca. Są to osoby odpowiedzialne za formację katechumenów. Katechetów zbieramy na tzw. sesje informacyjno-formacyjne. Nie mogę w tym miejscu zapomnieć o wsparciu płynącym z Polski od abp. Stanisława Nowaka, który zorganizował pomoc finansową dla każdego misjonarza archidiecezji częstochowskiej. Wspaniałym darem dla misji był samochód, który przed dwoma laty otrzymałem dzięki pomocy redaktora naczelnego Niedzieli, ks. inf. dr. Ireneusza Skubisia. Do tej pory przemieszczałem się starym wrakiem. Zawsze woziłem ze sobą rower, bo prawie nigdy samochodem nie docierałem do celu i zwykle podróż kończyłem na dwóch kółkach. Teraz jest komfortowo. To naprawdę wielki gest, który przyniósł wiele dobra i pożytku w duszpasterskiej pracy. Wsparcia modlitewnego i materialnego wciąż udziela nam mój przyjaciel mieszkający w Ameryce ks. Edward Romański.

- Jakie zagrożenia czyhają na człowieka żyjącego na Czarnym Lądzie?

- Trzeba liczyć się z wieloma problemami. Na pierwszym miejscu wymieniłbym jednak choroby afrykańskie - malarię i filerę. Każda z nich, nie leczona, prowadzi do śmierci. Ks. Marek Gmur z archidiecezji poznańskiej przyjechał z Zambii na swój pierwszy urlop do Polski i w pierwszym tygodniu zmarł na malarię. S. Aurelia z Meksyku przyjechała do Lusaki po 7 latach przygotowań do misji i w trzecim miesiącu pracy misyjnej zmarła również na tę chorobę. Ze strony dzikich zwierząt nie ma większego zagrożenia. One żyją sobie spokojnie w buszu. Czasem jakieś małe zwierzątko przyjdzie do ośrodka misyjnego po kurę. Trzeba jednak uważać na węże, których jest dużo i są jadowite. Ks. Eugeniusz Bubak został zaatakowany przez węża i miał poważne problemy z nogą. Ja natomiast miałem groźne w skutkach spotkanie w wodzie z meduzą. Pewnego dnia po Mszy św., gdy składałem naczynia liturgiczne do walizki, zostałem zaatakowany przez gepry - to takie większe osy, których jad paraliżuje ciało. Na szczęście wyszedłem z tej opresji cało.

- Parafia Księdza istnieje od 10 lat. Czy w tym czasie miały miejsce jakieś spektakularne wydarzenia?

Reklama

- Parafia została wydzielona ze wspólnoty Nguelemendouka, gdzie proboszczem był kiedyś obecny biskup misyjny Jan Ozga. Jak już wspomniałem, na jej terenie znajduje się 30 kaplic, oddalonych od siebie w promieniu 45 kilometrów. W jednej z nich metropolita częstochowski, abp Stanisław Nowak, sprawował Eucharystie i głosił kazania. Nasi Czarni Bracia nazwali tę kaplicę - katedrą. Ksiądz Arcybiskup przed Mszą św. ponad godzinę spowiadał moich parafian. Kiedy przemieszczaliśmy się przez teren misji, ludzie wychodzili przed kaplice i klęcząc prosili Księdza Arcybiskupa o błogosławieństwo. Było to historyczne wydarzenie w dziejach naszej wspólnoty. Mieszkańcy wciąż je wspominają.

- Jak żyje się Kameruńczykom?

- Kiedy przyjechałem z Zambii do Kamerunu, bp Jan Ozga, mój misyjny biskup, poprosił, abym opowiedział mu o warunkach pracy misyjnej w Zambii. Po chwili stwierdził: "Opuściłeś śliczne niebo, obrałeś barłogi". W Kamerunie często nachodziła mnie refleksja, że nawet 200 lat temu na terenie mojej rodzinnej parafii w Polsce ludziom żyło się lepiej. Nie ma tu ani kawałka asfaltu, drogi są błotniste i wyboiste. Nie ma też prądu, a domy bardzo proste - z drzewa, kryte liśćmi palmowymi. Ludzie zajmują się rolnictwem. Uprawiają maniok, orzeszki ziemne, kukurydzę, kawę. Polują też na zwierzęta w buszu. Najczęściej udaje się upolować małpy. Kiedy odwiedziłem po raz pierwszy szefa szczepu, on również poczęstował mnie małpą. Wtedy po raz pierwszy jadłem mięso z tego zwierzęcia, w Zambii nigdy nie widziałem, żeby ktokolwiek jadł małpę. Rodzina afrykańska jest liczna, wielodzietna. W każdej jest około 10 dzieci. Celebruje się w niej zarówno życie, jak i śmierć. Uroczystość pogrzebowa odprawiana jest przez kilka tygodni. Groby zmarłych umieszcza się tuż obok domów.

- Jak Czarni Bracia przyjmują religię katolicką?

Reklama

- Kościół katolicki jest bardzo młody. W 2005 r. będziemy obchodzić 50-lecie naszej diecezji Doume. Starsi ludzie pamiętają czasy, kiedy nie było jeszcze misjonarzy. Wówczas sami wzywali siłę wyższą, nazywaną tu Mulungu, i prosili o wstawiennictwo w różnych nieszczęściach i chorobach. Dzisiaj mamy 30% katolików. Na terenie mojej misji są też adwentyści, protestanci, Świadkowie Jehowy, ale najwięcej jest nas - katolików.

- Co jest nieodzownym czynnikiem pracy misyjnej?

- Myślę, że nie można tu pracować bez głębokiej wiary w Boga i bez miłości do naszych Czarnych Braci. Bp Jan Ozga twierdzi również, że nieodzowne jest poczucie humoru.

- Za kilka tygodni wraca Ksiądz do Kamerunu...

- Po powrocie czekają na mnie nowe wyzwania. Bp Ozga polecił mi rozwijać kult Miłosierdzia Bożego na terenie mojej misji. Jedna z centralnych wiosek - Ouya została już wybrana do budowy sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Aby zrealizować to wielkie dzieło, potrzeba ogromnego wysiłku. Ksiądz Biskup polecając mi tę inwestycję, powiedział: "Ja mogę Ci dać swoje błogosławieństwo, reszta należy do Ciebie". Jest to dla mnie ogromne wyzwanie.

- Co stanie się z misją Księdza, jeśli kiedyś powróci Ksiądz do Polski?

- Afryka wciąż potrzebuje nowych misjonarzy. Pomimo tego, że Polska jest na pierwszym miejscu pod względem powołaniowym, a na dziesiątym, jeśli chodzi o powołania misyjne, istnieje potrzeba rozbudzania świadomości misyjnej, zwłaszcza wśród młodego pokolenia. W ostatnim czasie do Kamerunu, do parafii, w której pracuje mój kolega ks. Eugeniusz Bubak, przybył do pomocy z Polski ks. Marcin Mońka. Ponieważ pracy jest ogromnie dużo, ja też bardzo bym pragnął, aby ktoś z Polski przyjechał do mojej placówki misyjnej, ktoś, komu mógłbym przekazać swoje 19-letnie doświadczenie pracy w Afryce. Wszystko jest jednak w rękach Boga...

- Dziękuję za rozmowę.

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

500 dni do Światowych Dni Młodzieży w Seulu

2026-02-23 22:48

Ignacy Gołas

Młodzież podczas spotkania

Młodzież podczas spotkania

O duchowym przygotowaniu do Światowe Dni Młodzieży w Seul mówił podczas niedzielnego spotkania ks. Tomasz Latawiec, koordynator ŚDM w Archidiecezji Wrocławskiej. Wydarzenie zgromadziło około 130 młodych kandydatów do wyjazdu wraz z rodzicami.

Spotkanie rozpoczęło się w kościele pw. św. Apostołów Piotra i Pawła we Wrocławiu. W homilii ks. Tomasz Latawiec nawiązał do Ewangelii o kuszeniu Jezusa: – Czterdzieści dni. Cisza, głód, kuszenie. To nie jest łatwy początek misji. A jednak właśnie tam, na pustyni, objawia się Jego siła. Pustynia to nie kara, ale przygotowanie. Nie miejscem przegranej, lecz miejscem decyzji - podkreślił kapłan, odnosząc te słowa do przygotowań do wyjazdu. - To nie jest wycieczka turystyczna do Korei. To nie egzotyka i nie tylko nowe znajomości. To przede wszystkim pielgrzymka wiary. Jeśli nie przejdziecie swojej pustyni, wyjazd będzie tylko wydarzeniem. Jeśli ją przejdziecie, może stać się przemianą.
CZYTAJ DALEJ

„Ojcze nasz” otwiera modlitwę w liczbie mnogiej

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Vatican News

Obraz ulewy i śniegu wyrasta z realiów Palestyny. Deszcz jesienny i wiosenny rozstrzyga o zbiorach, a śnieg na Hermonie i w górach Libanu zasila potoki. Ten fragment zamyka wezwanie z Iz 55 do szukania Pana i do porzucenia drogi grzechu. Prorok Izajasz, w końcowej części księgi pocieszenia wygnańców (rozdz. 40-55), podaje obraz pewności: słowo Pana działa jak woda, która wnika w ziemię, budzi ziarno, daje nasienie siewcy i chleb jedzącemu. Hebrajskie dābār oznacza słowo i wydarzenie. W Biblii to pojęcie obejmuje także czyn, tak jak w opisie stworzenia z Rdz 1. Bóg mówi i zarazem stwarza fakt. Wers 11 używa przysłówka rēqām, „pusto, bez plonu”, w sensie „wrócić z pustymi rękami”. Słowo wraca do Boga jak posłaniec, z wykonanym zadaniem. Stąd w tekście pojawia się „posłannictwo”; w tle stoi czasownik „posłać” (šālaḥ). Pojawia się też „dokonać” (ʿāśāh) i „spełnić pomyślnie” (hiṣlīaḥ). W wygnaniu babilońskim obietnica powrotu brzmiała jak sen. Prorok pokazuje, że ta obietnica ma skuteczność samego Boga. Skuteczność słowa wynika z woli Boga, nie z siły ludzkiej. Bóg prowadzi swoje słowo aż do skutku, tak jak woda prowadzi ziemię do urodzaju. Septuaginta oddaje „słowo” jako logos. To ułatwiło chrześcijańskim czytelnikom widzieć tu zapowiedź Słowa, które przychodzi i przynosi owoc w historii. Obraz mówi także o kolejności. Najpierw słowo przenika, potem rodzi urodzaj. To uczy wytrwałości w słuchaniu i w nawróceniu. Woda działa po cichu, a jednak nieodwołalnie. Tak samo działa słowo Boże w człowieku i wspólnocie. Ono rozszerza zdolność słuchania, porządkuje pragnienia, prowadzi do czynu.
CZYTAJ DALEJ

Archidiecezja gnieźnieńska: Oświadczenie w sprawie muzealnej wystawy

2026-02-24 13:23

[ TEMATY ]

Gniezno

archidiecezja gnieźnieńska

Archidiecezja gnieźnieńska

Rzecznik prasowy archidiecezji gnieźnieńskiej ks. Remigiusz Malewicz wydał oświadczenie ws. kontrowersyjnej wystawy w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie, na której prezentowane są wizerunki religijne, m.in. Jezusa Chrystusa, w konwencji memów, z podpisami „budzącymi ból i poczucie braku należnego szacunku”.

O sprawie pisaliśmy tutaj: Memy z Panem Jezusem w gnieźnieńskim muzeum. "Kpiny z wiary i obraza uczuć".
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję