Wiele działań duszpasterskich, realizowanych przy ul. Willowej 15 z wielkim rozmachem, zogniskowało się w czasie czerwcowych uroczystości odpustowych. Kilkudniowe święto pod hasłem „Pod skrzydłami Brata Alberta”, dzięki zaangażowaniu ojców Bernardynów z proboszczem o. Bartymeuszem Kędziorem oraz Rady Duszpasterskiej i grona wolontariuszy, zgromadziło tysiące parafian i gości na modlitwie i rekreacji. Zarówno dzieci, jak i młodzież, dorośli oraz seniorzy, mogli wybierać z szerokiej oferty propozycji kulturalnych, sportowych, kulinarnych… – Tydzień zaczęliśmy modlitwą i uwielbieniem, a zakończyliśmy wspólną zabawą pod gwiazdami. Pod skrzydłami Brata Alberta jest miejsce dla każdego – powiedział ojciec proboszcz.
Szczególnym wydarzeniem dla wspólnoty parafialnej było poświęcenie nowej kompozycji malarskiej na frontonie świątyni. Za sprawą Łukasza Majerowskiego pusta dotychczas ściana wypełniła się portretami św. Brata Alberta. Idea niezwykłej kompozycji narodziła się przed rokiem, gdy ojciec proboszcz poznał artystę sztuk wizualnych, jak się okazało, swojego parafianina. Starsze z dzieci pana Łukasza przygotowywało się do I Komunii Świętej, i jedno ze spotkań, już po uroczystości, ze zdawkowo rzuconego zdania „a może i u nas powstał by mural”, przerodziło się w przyjaźń. Jak podczas konferencji naukowej, zorganizowanej w klasztorze wspólnie z Narodowym Muzeum Lubelskim, wyznał o. Bartymeusz Kędzior, pierwsze spotkania robocze były ścieraniem się różnych koncepcji i pomysłów, i nie zapowiadały owocnej współpracy. Jednak dzięki otwartości i determinacji obydwu stron, w tym licznych konsultacji, została wypracowana ostateczna koncepcja i powstało dzieło, które nie tylko zachwyca, ale pobudza do refleksji i czynienia dobra. Mural, zbudowany wokół osi czasu, pokazuje drogę Brata Alberta poprzez cztery kluczowe etapy jego życia, spięte klamrą kompozycyjną: od powstańca, przez malarza, po zakonnika i opiekuna ubogich. Postaci namalowane na frontonie kościoła są niezwykle wyraziste, dwukrotnie większe od człowieka. Przykuwają wzrok i serce. – Mural przypomina parafii i światu o cenie i pięknie chrześcijańskiego miłosierdzia. To nie tylko ozdoba, ale przede wszystkim wezwanie do codziennej miłości Boga i bliźniego – powiedział o. Konrad Cholewa podczas poświęcenia dzieła.
Definitor generalny Zakonu Braci Mniejszych o. Konrad Chlewa przewodniczył odpustowej Mszy świętej. W czasie Liturgii podzielił się ze wspólnotą refleksjami nt. powszechnego powołania do świętości. – Święty Brat Albert odkrył piękno Chrystusa ukrytego w ubogim człowieku. Nie porzucił malarstwa dlatego, że przestał kochać piękno; przeciwnie, zaczął dostrzegać je tam, gdzie inni widzieli tylko nędzę. Patrząc na bezdomnych Krakowa zobaczył żywe obrazy Boga – powiedział gość z Rzymu. Ponieważ przyjechał do Lublina wprost z duszpasterskiej podróży po Afryce, wyznał, że „spotkał tam św. Brata Alberta w osobach rodziny z Polski, dzielącej się wiarą i sercem z biednymi mieszkańcami Republiki Środkowej Afryki; w siostrze zakonnej budującej szpital w Kamerunie; w zakonniku oferującym młodzieży instrumenty muzyczne zamiast broni”. – Wstyd, jeśli chcemy tylko romantycznie wspominać, jaki wielki, wspaniały i święty był brat Albert Chmielowski. Wstyd, jeśli świętość Brata Alberta i innych do niczego dobrego nas nie motywuje – przestrzegał. – Pan Bóg potrzebuje moich rąk i mojego serca; chce, żebym dostrzegał Jego oblicze w drugim człowieku. Niech mural na frontonie kościoła motywuje nas do radykalnych zmian i do podejmowania odpowiedzialności za drugiego człowieka – zaapelował o. Cholewa.
Pomóż w rozwoju naszego portalu

