A potem przychodzi rachunek. Czasem ma postać czynszu, którego nie jesteśmy w stanie udźwignąć. Czasem kredytu, na który nas nie stać. Czasem ceny wynajmu kawalerki wielkości większej łazienki. Czasem braku akademika, mimo że kilka lat wcześniej ktoś obiecywał go za symboliczną złotówkę. I wtedy nagle okazuje się, że polityka jednak jest bardzo osobista.
Młodzi ludzie szczególnie powinni to zrozumieć. Bo politycy doskonale wiedzą, jak zdobywać ich uwagę. Emocją. Memem. TikTokiem. Jednym zdaniem, które można wrzucić na Instagrama. Obietnicą, która brzmi świetnie i mieści się w trzydziestu sekundach.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Tylko że wybory polityczne przypominają trochę kupowanie mieszkania od patodewelopera. Na wizualizacji wszystko wygląda pięknie. Zielony skwerek, rowerownia, przestronny salon, dużo światła, młodzi ludzie pijący kawę na balkonie. Człowiek patrzy i myśli: „Ale super, właśnie tego chcę”.
A potem odbiera klucze i okazuje się, że „przestronny salon” ma kilkanaście metrów, balkon wychodzi na ścianę sąsiedniego budynku, skwerek jest betonowym placem, a o rowerownię trzeba się jeszcze zapytać. W polityce jest podobnie.
Kampania jako prezentacja produktu
Program jest folderem reklamowym. Wiec jest prezentacją inwestycji. A dzień po wyborach zaczyna się odbiór mieszkania. I wtedy nie liczy się już to, jak pięknie polityk wyglądał na plakacie. Liczy się to, co rzeczywiście zbudował.
Reklama
Dlatego naprawdę warto patrzeć na politykę inaczej. Nie jak na pojedynek kibiców, w którym trzeba wybrać swoją drużynę i potem bronić jej za wszelką cenę. Polityk nie jest naszym idolem. Nie jest naszym kumplem. Nie jest też bohaterem serialu, którego trzeba oglądać codziennie. Jest człowiekiem, któremu na jakiś czas powierzamy kawałek naszego państwa.
Państwo to nie abstrakcja
To szkoła, do której chodzi twoje dziecko. Droga, którą jedziesz do pracy. Szpital, do którego trafisz. Podatek, który płacisz. Mieszkanie, którego szukasz. Rata kredytu. Cena energii. Pensja. Emerytura. Bezpieczeństwo.
Dlatego młody człowiek może nie wiedzieć, kto jest aktualnie ministrem czegoś tam, ale powinien wiedzieć, kto podejmuje decyzje, które wpływają na jego życie. Bo najdroższy błąd polityczny nie polega tylko na tym, że zagłosujesz na niewłaściwego człowieka. Najdroższy błąd polega na tym, że zagłosujesz pod wpływem emocji, a potem przez cztery lata przestaniesz patrzeć, co ten człowiek właściwie robi.
Politycy bardzo liczą na to, że tak właśnie będzie. Że po wyborach zapomnimy o obietnicach. Że będziemy się kłócić między sobą, kto jest bardziej „nasz”, zamiast pytać, gdzie są konkrety. Że wystarczy kolejny filmik, kolejny mem i kolejna emocjonalna awantura.
Prawo klienta
Nie. Jeżeli politycy są sprzedawcami, to my jesteśmy klientami. A klient ma święte prawo powiedzieć: sprawdzam. Nie interesuje mnie już wizualizacja. Pokażcie mieszkanie. Nie interesuje mnie, co obiecywaliście. Pokażcie, co zrobiliście. Bo polityka naprawdę wpływa na nasze życie. I jeżeli młodzi ludzie mają wyciągnąć z tego jedną lekcję, to właśnie tę: nie wystarczy wybrać.
Trzeba jeszcze patrzeć politykom na ręce. Bo polityka przychodzi po swoje. Prędzej czy później rachunek dostajemy wszyscy.
