Reklama

Całus pokoju

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W drugą niedzielę Adwentu byłem w mojej poprzedniej parafii na warszawskim Ursynowie. Kilka ławek przede mną siedział młody mężczyzna. Obok – chłopak na wózku inwalidzkim, jak słusznie przypuszczałem, jego synek. Gdy celebrans powiedział: „Przekażcie sobie znak pokoju”, obaj przywarli mocno do siebie. Ich twarze spotkały się i był to właściwie „całus pokoju”. Wszyscy uczestnicy Mszy św. już wrócili do poprzednich pozycji po przekazaniu znaku pokoju, a tym dwóm było mało. Trwali długo w uścisku. Rozdzieliły ich dopiero słowa: „Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami”. Miałem wielką pokusę zaczekać, jak będą wychodzić z kościoła, aby zobaczyć ich twarze.

Uszanowałem jednak ich intymność, a scena, której byłem świadkiem, pozostanie w mojej pamięci jako najpiękniejszy znak pokoju, jaki widziałem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

W ostatnich tygodniach temat dzieci niepełnosprawnych niemal bez przerwy przykuwa moją uwagę. Niedawno obejrzałem świetny film mojej kuzynki, Sylwii Michałowskiej, o cierpiącym na zespół Downa Filipie – synu Tadeusza Woźniaka, legendarnego wykonawcy przeboju „Zegarmistrz światła”. Ten niesamowity, sympatyczny, „zwariowany”, pełen inwencji chłopak sprawia, że jego bliscy się nie nudzą.

Reklama

Ostatnio przeczytałem też rewelacyjną książkę pt. „Trzy pustynie” (wyd. Warszawska Firma Wydawnicza), napisaną przez Andrzeja Rutkowskiego i jego autystycznego syna Michała.

Historia jej powstania jest niezwykła. Chłopak do dziś nie mówi. Kiedy miał pięć i pół roku, mruczał i wydawał niezrozumiałe dźwięki. Rodzice nie poddawali się i trenowali z synem tzw. bity. Polegało to na tym, że zapisywali na kartce słowa i czytali je synowi.

Gdy po dwóch latach nauki Michała w szkole specjalnej jego ojciec został nagle wezwany przez nauczycielkę, przeżył szok. Pokazała mu kartkę z wywiadem z jego synem. Chłopak logicznie odpowiedział na zadawane mu pytania.

Okazało się, że Michał nauczył się posługiwać alfabetem, podpatrując gazety i książki rodziców. Gdy się czyta, jak autystyczny chłopak przeżywa swoją wiarę, odnosi się wrażenie, że obcujemy z literaturą mistyczną, a przynajmniej że mamy do czynienia z niezwykłą wrażliwością duchową. Tak jakby jego własny świat przybliżał go do Boga. Sposób ekspresji zaś przybiera formę prozy poetyckiej.

Michał często powraca na plac przed Bazyliką św. Piotra w Rzymie, bo czuje, że tam poruszał go Wiatr. Podczas swej pierwszej podróży do Rzymu razem z rodzicami, 4 lutego 2010 r., niespełna 14-letni wówczas Michał zapisał: „Wiara w istnienie Boga jest naturalnym wynikiem tego, że boimy się śmierci. Czasem jest również tak, że rodzi się człowiek, który wyczuwa istnienie Boga. Wiara nie jest niczym innym, tylko ekwiwalentem tego, czego nie można wyczuć, kiedy się tego nie umie”.

Reklama

Swoje odczucia sprzed Bazyliki św. Piotra opisał tak: „Gdy chodziłem po placu, czułem Go. W kamieniach na placu. Powiew wiatru jest sygnałem, rodzajem oryginalnego odwołania, dawanego nam przez Nazareńczyka. W grotach Watykanu słychać wołanie tych, co wiatr słyszeli, ale pacierze wiatru nie tłumaczą. Ostatni z pochowanych milczy, bo wiatr tłumaczył, ale tych, co zrozumieli tłumaczenie, jest tak niewielu” (prawdopodobnie chodziło tu o Jana Pawła II).

Gdy ojciec zapytał Michała, co z rzymskiej wyprawy podobało mu się najbardziej, odpowiedział: „Watykan i Plac św. Piotra, to wielkie wydarzenie w moim życiu, to widoczny ślad działania Pana Sumienia”, tam „jest wartość miłości Boga, tam miłość wybija z ziemi, w której złożono Piotra”.

Piszę o sprawach wiary od prawie 40 lat, a doprawdy nie potrafię robić tego tak dogłębnie jak chłopak, któremu niejeden odmówiłby prawa do istnienia.

Dlaczego podejmuję ten temat? Wciąż brzmią mi w uszach słowa pewnego troglodyty, który w mojej obecności powiedział, że wiezie żonę w ciąży na badania prenatalne, a gdy okaże się, że dziecko będzie z zespołem Downa, „to skasujemy warzywo”.

Gdyby ktoś ze zwolenników „kasowania” niepełnosprawnych – czy to fizycznie, czy umysłowo – widział taką scenę w kościele jak ja, gdyby zobaczył szalejącego Filipa albo poznał teksty Michała Rutkowskiego, na pewno nie wydałby wyroku śmierci na chore dziecko. Dlatego tak potrzebne są publikacje i filmy przybliżające nam świat niepełnosprawnych.

* * *

Grzegorz Polak
Dziennikarz katolicki, działacz ekumeniczny, popularyzator nauczania papieskiego, członek zespołu scenariuszowego Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego, laureat Nagrody TOTUS (2007)

2016-12-14 10:18

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Powstanie Warszawskie. Polscy sportowcy na barykadach Warszawy

2026-07-30 21:08

[ TEMATY ]

Powstanie Warszawskie

Fotografia archiwalna 2. Korpusu Polskiego / Domena publiczna

Ignacy Tłoczyński (z lewej) i Czesław Spychała w mundurach 6. Pułku Pancernego "Dzieci Lwowskich" II Korpusu Polskiego. Macerata/Włochy 1945-46.

Ignacy Tłoczyński (z lewej) i Czesław Spychała w mundurach 6. Pułku Pancernego Dzieci Lwowskich II Korpusu Polskiego.  Macerata/Włochy 1945-46.

W historii Polski tradycje sportu olimpijskiego są ściśle związane z walką o wolność i niepodległość i, gdy 1 sierpnia 1944 roku, rozpoczęto powstanie zbrojne przeciwko okupującym Warszawę wojskom niemieckim, wśród powstańców nie zabrakło polskich wyczynowych sportowców, olimpijczyków, trenerów i działaczy sportowych. Do walki stanęli nie tylko ludzie młodzi, ale też weterani wojny z 1920 roku i września 1939.

Droga wielu z nich na barykady walczącej Warszawy wiodła przez służbę w Wojsku Polskim i udział w konspiracji. Niemal wszyscy należeli do Związku Walki Zbrojnej a następnie Armii Krajowej i byli zaprzysiężeni. Zbigniew Chmielewski, w swej książce „Sportowcy w powstaniu warszawskim”, podaje, że w walkach w 1944 roku w Warszawie brało czynny udział niemal 800 wyczynowych sportowców, mistrzów i rekordzistów Polski różnych dyscyplin sportowych i trenerów. Inne żródła podają, że do powstania zgłosiło się około 1000 sportowców warszawskich klubów. Wśród nich było 26 olimpijczyków, w tym 8 medalistów olimpijskich.
CZYTAJ DALEJ

Włochy: U wybrzeży Sycylii... 700 tys. euro wyrzucono do morza

2026-07-30 07:15

[ TEMATY ]

pieniądze

Sycylia

Adobe Stock

Aż 700 tys. euro w małych paczkach wyrzucono do morza z dryfującej motorówki niedaleko brzegów Ragusy na Sycylii. Ludzie wypoczywający na plaży rzucili się, by wyłowić pieniądze. Interweniowali policjanci i karabinierzy, którzy będą wyjaśniać pochodzenie wyrzuconego za burtę majątku.

Jak podał w środę włoski dziennik „La Repubblica”, to co wydarzyło się tego dnia po południu u brzegów wyspy przypominało sceny z filmu akcji.
CZYTAJ DALEJ

Liturgiści przestrzegają przed automatyzmem i nadużyciami w odprawianiu Mszy św.

2026-07-30 16:59

[ TEMATY ]

Eucharystia

Joanna Popławska

Zgromadzeni w Fatimie na czterodniowym krajowym Spotkaniu Duszpasterstwa Liturgicznego portugalscy eksperci ds. liturgii przestrzegli przed zbytnim automatyzmem w odprawianiu Mszy św. Skrytykowali także próby dopuszczania się nadużyć podczas sprawowania Eucharystii.

Podczas kończącego się dziś wydarzenia, będącego 50. edycją spotkania portugalskich liturgistów, ks. João da Silva Peixoto z Krajowego Sekretariatu ds. Liturgii (SNL) ostrzegł przed wdzieraniem się do codziennej praktyki duszpasterzy nadmiernego „mechanicyzmu” przejawiającego się „automatycznym, a zarazem powierzchownym wypełnianiem reguł”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję