Święta Bożego Narodzenia są najpiękniejszymi świętami, na które czekają nie tylko dzieci, ale i dorośli. Są to święta najbliższe i najdroższe naszym sercom, ponieważ towarzyszy im wyjątkowa atmosfera. Jest to również okazja do kolędowania
Na Podlasiu najbardziej popularnym zwyczajem kolędniczym było chodzenie z gwiazdą lub kozą. Byli to przeważnie dorośli ludzie, za drobne i dobrowolne datki chodzili po domach, recytowali życzenia oraz przedstawiali śmieszne widowiska, wzbogacane pieśniami. Z atrakcyjnym widowiskiem chodzili chłopcy, przebrani za króla Heroda, feldmarszałka, ułanów, anioła, Żyda, śmierć, odgrywający scenę śmierci Heroda i zesłanie go na męki piekielne za rzeź niewiniątek.
Wskrzeszanie tradycji
Reklama
W dzisiejszych czasach tradycja chodzenia po domach z kolędą praktycznie zanikła, ale dawne zwyczaje kultywują grupy kolędnicze, prezentując widowiska na przeglądach, w świetlicach czy domach kultury. Ten piękny zwyczaj bożonarodzeniowy, dawno zapomniany w diecezji drohiczyńskiej na Podlasiu, na nowo odtworzyła grupa dorosłych osób z parafii Perlejewo. Adwent to pracowity okres dla herodów z Perlejewa. To czas spotkań członków grupy kolędniczej wieczorową porą w świetlicy wiejskiej celem przygotowania się do kolejnych występów, powtórzenia ról, kolęd, odnowienia kostiumów i rekwizytów. Grupa kolędnicza z Perlejewa istnieje od 2012 r., liczy 25 osób i działa pod kierownictwem Bożeny Bujno – prezes stowarzyszenia „Perlejewo Łączy”. Inicjatorem przygotowania widowiska „Herody” był ks. Roman Kowerdziej, ówczesny proboszcz parafii Perlejewo. Widowisko przygotowano, opierając się na dawnych scenariuszach, z niezwykłą dbałością o każdy szczegół. Treść widowiska oparta jest na wydarzeniach ewangelicznych – rzeź niewiniątek z rozkazu króla Heroda. Ostatecznie Herod skazany jest na potępienie. Piękny śpiew, żywiołowość wykonania, kontakt z widzami sprawiają, że herody z Perlejewa są zawsze przyjmowani z wielkim entuzjazmem przez oglądających. Obok postaci, takich jak: król Herod, żołnierze, kanclerz, diabeł, Żyd, anioł i śmierć, Trzej Królowie, występują też Herodowa oraz chórek. Warto dodać, że w roli króla Heroda występuje wójt gminy Perlejewo Krzysztof Radziszewski. W rolę innych postaci wcielili się rolnicy, nauczyciele i urzędnicy.
Herody z Perlejewa mają na swoim koncie wiele występów. Byli w: Drohiczynie, Mielniku, Ciechanowcu, Boćkach, Konstantynowie, Zembrowie, Repkach, Sokółce, Białymstoku, Łomży, Warszawie, a nawet na Podkarpaciu w Kolbuszowej. Herody z Perlejewa mimo krótkiej działalności odnoszą sukcesy na przeglądach i konkursach, również o zasięgu ogólnopolskim. I tak przypadło im I miejsce w powiatowym przeglądzie kolędniczym w Siemiatyczach w 2013 i 2014 r., II miejsce w wojewódzkim przeglądzie kolędniczym w Hajnówce w 2014 r., II miejsce w przeglądzie teatrów wiejskich i obrzędowych w Łomży w 2015 r. oraz II miejsce w podkarpackim przeglądzie kolędniczym w Kolbuszowej w 2016 r.
Szeroki repertuar
W repertuarze grupy z Perlejewa są także misterium męki Pańskiej od trzech lat wystawiane w okresie Wielkiego Postu oraz widowisko pt. „Kopciuszek”, przygotowane i wystawione przez grupę osób dorosłych dla dzieci z okazji ich święta. Obecnie grupa teatralna przygotowuje przedstawienie bożonarodzeniowe, na które już teraz serdecznie zaprasza do świetlicy w Perlejewie w czwartą niedzielę stycznia. Perlejewskie widowiska cieszą się wielkim zainteresowaniem. Świetlica, na której wystawiają swoje sztuki, jest zawsze wypełniona publicznością nie tylko z parafii i gminy Perlejewo, ale zjeżdżają się tu widzowie z różnych stron Polski. Zabawa w teatr ludzi dorosłych z Perlejewa pod kierunkiem Bożeny Bujno to przede wszystkim przyjemność z tworzenia czegoś nowego, oderwanie się od codzienności oraz świetny pomysł na spędzanie długich, zimowych wieczorów. Takie wspólne spotkania to doskonała okazja do integracji mieszkańców okolicznych wsi, którzy nie mają zbyt wiele możliwości spędzania czasu razem.
Mam przyjaciela. Człowiek rzetelny, uczciwy, ofiarny. Długo można sporządzać listę jego zasług dla innych ludzi, dla regionu, dla Polski. Ma jasno określony światopogląd, (generalnie prawicowy) i jest w stu procentach przekonany o jego słuszności. To przekonanie jest tak głębokie, że nie dopuszcza wątpliwości, by ludzie inaczej niż on myślący mogli mieć choćby cień racji lub żeby warto było tracić czas na zrozumienie ich argumentów. W związku z tym wybrał kilka tytułów prasowych, które czyta namiętnie, natomiast kupowanie innych tytułów uważa za czyn niepatriotyczny, jest to bowiem finansowe wspomaganie środowisk robiących bliźnim wodę z mózgów. A przecież nie godzi się z własnej kieszeni dotować szkodnictwa.
Mam też innego przyjaciela - równie rzetelny, uczciwy i ofiarny. Dobrze pamięta przemiany 1956 r. - zostawił i wciąż zostawia na tej ścieżce mnóstwo dzieł służących bliźnim, wspomaga i towarzyszy wielu dobrym inicjatywom. Na czytanie prasy pierwszego z wymienionych przyjaciół brak mu czasu. Uważa te tytuły za stek bzdur zrodzonych w chorych umysłach, ubolewa, że autorzy szerzą poglądy uczące nienawiści, od czasu do czasu wskazuje przykłady takich chorych, jego zdaniem, wypowiedzi. Czyta systematycznie prasę nastawioną w dużym stopniu na zwalczanie takich poglądów. I oczywiście utwierdza się w swoim nastawieniu.
Wymienieni powyżej przyjaciele mają poglądy diametralnie różne, poglądy drugiej strony uważają za szkodliwe, ale osobiście się szanują i chyba nawet lubią. W spotkaniach po prostu unikają trudnych tematów - doświadczenie nauczyło ich, że z rozmowy wynika tylko kłótnia, że nie są w stanie nawzajem się przekonać. Więc już nie próbują, a w czasie spotkań rozmawiają o sprawach, które ich nie dzielą. I proszę nie uważać, że najbardziej frapujące z nich to pogoda. Oni w najbliższych dniach szczerze podzielą się opłatkiem, uściskają serdecznie i… będą wiedzieli, w jakim momencie przerwać rozmowę, by nie wchodzić na grząski teren. Dialogu w tym może i nie ma, ale brak też gorszących kłótni, nikt nikogo nie obraża, a jak przyjdzie potrzeba to ramię w ramię zrobią to, czego sytuacja i dobro bliźnich będzie wymagało.
Mam też spotkania z ludźmi, które sprawiają przykrość. To te, w których nie potrafimy odróżnić poglądów od ich właścicieli. Może w oczy tego nikt wprost nie powie, ale słychać to wyraźnie: masz złe poglądy, bo jesteś złym człowiekiem. Może i jesteś wolny, ale nie wolno ci tak myśleć i mówić, jak myślisz i mówisz. Masz złą wolę, uczciwy człowiek nie może tak myśleć, nikt na poziomie powinien ci zatem podawać ręki. Nie wiem, co czytają ludzie o takim nastawieniu do innych - spotykam ich na wszystkich polskich barykadach. I wszyscy uważają siebie za uczciwych.
Człowiek uczciwy we własnym mniemaniu to ten, który „nie ma sobie nic do zarzucenia”. Ciekawe jak wiele takich bezgrzesznych osób ostatnio pojawiło się w naszym kraju. Co chwilę w telewizji słyszę taką właśnie deklarację: nie mam sobie nic do zarzucenia. A ponieważ dzieje się to zazwyczaj w kontekście jakichś zarzutów, to słychać w tym i przekonanie, że winni są wszyscy inni. Owszem, jakieś zło się dokonało, ale z pewnością nie ja jestem sprawcą, proszę winnych szukać gdzie indziej. Ja nie mam sobie nic do zarzucenia. Jak się dogadać z tak doskonałymi ludźmi?
Są jeszcze ludzie, których staram się omijać szerokim łukiem - ostatnio stali się w naszej Ojczyźnie bardzo głośni. Tu już nie o poglądy chodzi, tu chodzi o fundament. To ci, którzy chcą zakwestionować całą naszą tożsamość, całą naszą historię i wszystko, co dla naszych ojców i dla nas było naprawdę ważne, co skłaniało do wyborów ratujących nas w największych opresjach. Nie rozumiem ich, nie zgadzam się, nie chcę, by głosili swoje poglądy. Ale oni są i głoszą. Z coraz większą bezczelnością budują cywilizację nieładu moralnego.
Za chwilę wszyscy zgromadzimy się przy żłóbku - i ci, którzy są świadomi, że potrzebują pomocy Maleńkiego, i ci przekonani, że wszystko zawdzięczają tylko sobie, że wszystko mogą. Pojawimy się zbiorowo na Pasterce - to zdaje się ciągle Msza św. z największą w ciągu roku frekwencją. Największą i w tym sensie, że pojawiają się na niej osoby, które poza tym w kościele bywają raczej rzadko. Staniemy wokół żłóbka wszyscy: ludzie poglądów bardzo różnych, często kompletnie sprzecznych. Ludzie skłóceni na śmierć i życie i mało skłonni do wyciągania ręki na zgodę. Przyjdą być może i ci, którzy na co dzień domagają się usunięcia chrześcijaństwa z przestrzeni publicznej. Wigilia i Boże Narodzenie mają przedziwną moc… Huknie jak co roku kolęda „Wśród nocnej ciszy” - w końcu wszyscy ją znają. I Maleńki ze stajenki będzie błogosławił wszystkim, niezależnie od poglądów, niezależnie od stopnia grzeszności i przekonania o swoim grzechu, niezależnie od zasług i przewinień.
Staniemy wokół żłóbka wszyscy razem. I nie ma, co się przepychać, szukać pierwszego miejsca w stajni. Maleńki i tak każdego dostrzeże i da mu to, co dla niego najważniejsze. Magia świąt Bożego Narodzenia - rzecz tylko w tym, by się na nią otworzyć. I by pozwolić na takie otwarcie wszystkim innym stojącym wokół żłóbka.
Krzyż nie jest znakiem przegranej. Jest znakiem miłości, która poszła do końca. To na nim Chrystus oddał swoje życie za każdego człowieka. Dlatego 14 września Kościół zatrzymuje się przy tajemnicy Krzyża i przypomina, że to, co po ludzku wygląda na klęskę, w Chrystusie może stać się drogą do życia. Przez dziewięć dni chcemy przybliżać się do Krzyża nie tylko myślą, ale przede wszystkim własnym życiem. Każdego dnia zatrzymamy się przy innej tajemnicy: miłości, cierpieniu, przebaczeniu, nadziei, samotności, wierze, wspólnocie i zaufaniu.
Zacznijmy tę modlitwę 5 września, aby 14 września stanąć razem pod Krzyżem Chrystusa.
Iga Świątek odpadła w 1/8 finału wielkoszlemowego turnieju US Open w Nowym Jorku. Rozstawiona z numerem ósmym polska tenisistka przegrała z Chinką Qinwen Zheng 5:7, 3:6.
W przyszłotygodniowym notowaniu rankingu Świątek spadnie na dziewiąte miejsce.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.