Brytyjski reżyser Mike Leigh zaliczany jest do twórców, którzy podejmują w swoich obrazach tematykę społeczną. Akcja jego utworów silnie osadzona jest zawsze w realiach życia codziennego warstw najuboższych,
często ludzi bezrobotnych lub imających się mało płatnej pracy. Filmy tego autora można więc zaliczyć do interwencyjnych społecznie, wywodzą się one bowiem w prostej linii z włoskiego neorealizmu i angielskiego
nurtu kina i teatru społecznego z lat 50. i 60. Dzieła Leigha wykraczają jednak poza lewicowy i publicystyczny charakter, cechuje je bowiem indywidualny autorski styl.
Świadczy o tym Wszystko albo nic, najnowszy film reżysera. Oglądamy tu realistycznie ukazane życie biednej rodziny taksówkarza z przedmieścia, żyjącego z żoną i dwojgiem dzieci, jak na warunki brytyjskie,
na pograniczu ubóstwa. Bytowanie to pozbawione jest głębszych wartości i celu. Dorastające dzieci nie przejawiają żadnych ambicji w pracy i nauce. W drugiej części reżyser dokonuje jednak zadziwiającego
zwrotu. Nagły atak serca otyłego i leniwego syna wyzwala w rodzinie poczucie solidarności. Widzimy przypływ uczuć i więzi rodzinnych. Ten nagły optymizm, rodzący się pod wpływem wstrząsu i nieszczęścia,
wydaje się ciekawym końcowym akordem tego smutnego utworu, w którym reżyser pokazuje bytowanie ludzi z ubogich warstw społecznych. Sławomir Wilański
Boże ojców naszych, wielki i miłosierny! Panie życia i pokoju, Ojcze wszystkich ludzi. Twoją wolą jest pokój, a nie udręczenie. Potęp wojny i obal pychę gwałtowników. Wysłałeś Syna swego Jezusa Chrystusa, aby głosił pokój bliskim i dalekim i zjednoczył w jedną rodzinę ludzi wszystkich ras i pokoleń.
Polityka ma jedną paskudną cechę. Można się nią nie interesować. Można przewijać wiadomości, wyciszać polityczne profile, mówić: „wszyscy są tacy sami”, „mam to gdzieś”, „niech się kłócą między sobą”. Można nawet uważać, że polityka jest nudna i nie ma nic wspólnego z naszym życiem.
A potem przychodzi rachunek. Czasem ma postać czynszu, którego nie jesteśmy w stanie udźwignąć. Czasem kredytu, na który nas nie stać. Czasem ceny wynajmu kawalerki wielkości większej łazienki. Czasem braku akademika, mimo że kilka lat wcześniej ktoś obiecywał go za symboliczną złotówkę. I wtedy nagle okazuje się, że polityka jednak jest bardzo osobista.
Haftowana stuła i góralski kapelusz z piórem – takie prezenty otrzymał Leon XIV od pielgrzymów z Bystrej Podhalańskiej. Koło Gospodyń Wiejskich „Bystrzanki” przyjechało do Rzymu wraz z rodzinami, przyjaciółmi i parafianami, aby w ten sposób uczcić 60-lecie swojej działalności. „Nie spodziewaliśmy się, że będziemy mogli być tak blisko Ojca Świętego” – mówią Vatican News.
Dla pielgrzymów z Bystrej Podhalańskiej środowa audiencja generalna stała się najważniejszym punktem jubileuszowej pielgrzymki. Chcieli, aby prezent dla Leona XIV nawiązywał do miejsca, z którego przyjechali, dlatego wybrali tradycyjny góralski kapelusz z piórem oraz haftowaną stułę.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.