Reklama

Niedziela Przemyska

Zapalmy Światło modlitwy

Niedziela przemyska 46/2017, str. 1

[ TEMATY ]

wywiad

abp Adam Szal

Ks. Bartosz Rajnowski

Księża archidiecezji przemyskiej przy relikwiach bł. Władysława Bukowińskiego

Księża archidiecezji przemyskiej przy relikwiach bł. Władysława Bukowińskiego

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ks. Zbigniew Suchy: – Niedawna obecność Księdza Arcybiskupa w Kazachstanie, jako Polaka i historyka, przyniosła ze sobą na pewno jakieś osobiste refleksje, które być może wiążą się także z przeżywaną przez nas rocznicą odzyskania niepodległości.

Abp Adam Szal: – Wyjazd do kraju byłego Związku Radzieckiego jest zawsze wydarzeniem niezwykłym, zwłaszcza dla kogoś, kto przeżywał te czasy, w których wszyscy myśleliśmy o tym miejscu jako o trudno dostępnym, znanym tylko z propagandowych filmów. W 1988 i 1989 r. miałem okazję być w Mołdawii, która także jest jednym z państw byłego Związku Radzieckiego, i obserwowałem wtedy czas przełomu. Myślę, że tamte doświadczenia sprzed wielu lat trochę się potwierdziły, gdy miałem okazję teraz być w Kazachstanie, który też przez długi czas był republiką Związku Radzieckiego. Ślady tamtej rzeczywistości widać tam do dzisiaj. Widać jednak także, że to państwo zdecydowanie staje się samodzielne i podejmuje wiele inicjatyw świadczących o autonomii i niezależności.

– Kazachstan to kraj wielu skrajności...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

– To prawda. Z jednej strony miałem okazję dotknąć nowoczesnego miasta, jakim jest Astana, która w przeciągu 20 lat ze stosunkowo małego miasta została przekształcona w nowoczesną stolicę. Z drugiej strony miałem okazję dotknąć rzeczywistości posowieckiej, kiedy byliśmy w małej miejscowości Oziornoje, która staje się powoli sanktuarium narodowym Kazachstanu. Widać tam, w jakich warunkach żyli kiedyś ludzie, którzy zostali tam przywiezieni. Kazachstan był miejscem, do którego zsyłano ludzi różnych narodowości, niewygodnych dla władz Związku Radzieckiego. Z relacji mieszkańców Oziornego dowiadujemy się, że przywieziono ich tam z ich dobytkiem i pozostawiono na stepie. Musieli zaczynać wszystko od początku. W ich przekonaniu towarzyszyła im Boża Opatrzność. W większości byli to katolicy, Polacy. Kilkadziesiąt lat wpływu politycznego zaowocowało tym, że dzisiaj część z nich posługuje się językiem rosyjskim, ale czują się nadal związani z Polską. Wielu z nich wyjeżdża z Oziornego. Na początku lat 90. mieszkało tam ok. 1000 Polaków, a teraz jest ich około 300.

– Czują się Polakami, ale czy są związani z Kościołem?

– Ewenementem jest to, że rozwija się tam życie religijne. Nazwa miejscowości pochodzi od jeziora, co związane jest z niezwykłym wydarzeniem, jakie miało tu miejsce. Mimo że Oziornoje jest położone na stepie, to znajduje się w takim miejscu, do którego w czasie roztopów mogą spływać duże masy wody, które nieraz powodują zniszczenia i uszkadzają domy. W 1941 r., kiedy całą żywność zabrano na potrzeby wojska, mieszkańcom groziła śmierć głodowa. Wtedy w przedziwny sposób pojawiło się tam jezioro, a w nim ryby. Ryb było tak dużo, że ich połów zapewnił wyżywienie wszystkim mieszkańcom. Uważają oni do dzisiaj, że był to cud, działanie Matki Bożej. Jej figura znajduje się na terenie tego jeziora. Możemy porównać to wydarzenie z historią wyjścia narodu wybranego z ziemi egipskiej, któremu także towarzyszyły znaki Bożej opieki. Te niezwykłe wydarzenia także można tłumaczyć naturalnymi zjawiskami, jednak to, że miały one miejsce właśnie w tym, a nie innym momencie, jest czymś fascynującym.

– W Kazachstanie pracują polscy kapłani i siostry zakonne. W których miejscach zaznaczają swoją obecność?


– W Oziornoje istnieje – wybudowana staraniem kapłana przemyskiej archidiecezji ks. Tomasza Pysia – kaplica adoracji Najświętszego Sakramentu, w którym jest zainstalowany jeden z kilkunastu ołtarzy, przy których ludzie modlą się o pokój. Wątki narodowe, polskie są tam obecne, chociaż Kościół w Kazachstanie nie może być nazwany tylko polskim, bo jego istnienie na tych terenach jest związane z napływem zesłańców czy przesiedleńców różnych narodowości. Jednak ten element patriotyczny istnieje i jest kultywowany także przez księży, którzy np. w katedrze w Astanie odprawiają jedną Mszę św. w niedzielę w języku polskim. Oziornoje staje się centrum życia religijnego nie tylko poprzez istnienie Narodowego Sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju, którego ustanowienie ogłosił Jan Paweł II, kiedy przebywał w Kazachstanie, ale także przez to, że jest tam dom rekolekcyjny, są tam obecne siostry służebniczki Najświętszej Maryi Panny, a od pewnego czasu jest także klasztor Sióstr Karmelitanek, które przybyły tam z Częstochowy i które modlą się o pokój i o to, by Kościół katolicki pełnił swoją misję.
Miałem także okazję być w miejscowości Dolinka, która jest położona około 30 km od Karagandy, i w której znajduje się muzeum upamiętniające ofiary tzw. Karłagu, w którym osiedlano zesłańców i poddawano ich katorżniczej pracy. Powierzchnia Karłagu, o którym mówiono, że jest państwem w państwie, wynosiła 1 780 000 h. Znakiem tej strasznej historii są pozostałe tam groby. Kiedy będziemy zanosić do Boga nasze modlitwy za zmarłych, pamiętajmy o zesłańcach, których groby rozsiane są po stepach Kazachstanu.

2017-11-08 11:46

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp Szal: szanujmy nasze rodziny i módlmy się, by nie uległy zniszczeniu

[ TEMATY ]

rodzina

Przemyśl

abp Adam Szal

Marian Sztajner/Niedziela

Abp Adam Szal

Abp Adam Szal

Metropolita przemyski abp Adam Szal podczas czwartkowej mszy św. w Kalwarii Pacławskiej k. Przemyśla nawoływał, aby zwrócić wielką uwagę na rodziny, szanować je i modlić się, aby nie uległy zniszczeniu. Wcześniej odczytał dekret podnoszący tamtejszy kościół do rangi bazyliki mniejszej.

W Kalwarii Pacławskiej od wtorku trwa Wielki Odpust Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Jego punktem kulminacyjnym była czwartkowa msza święta pod przewodnictwem metropolity przemyskiego abp. Adama Szala, w czasie której został ogłoszony dekret podnoszący kalwaryjski kościół, gdzie znajduje się Sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej, do godności bazyliki mniejszej.
CZYTAJ DALEJ

Ukraińskie Kościoły wzywają do światowej modlitwy za Ukrainę 24 sierpnia

2026-08-07 18:29

[ TEMATY ]

modlitwa

Ukraina

35. rocznica

Magdalena Pijewska

Wszechukraińska Rada Kościołów i Organizacji Religijnych (WRKiOR) zaapelowała do przywódców religijnych, duchowieństwa, wspólnot wyznaniowych i wiernych na całym świecie o włączenie się w Światową Modlitwę za Ukrainę 24 sierpnia, w 35. rocznicę odzyskania przez ten kraj niepodległości.

W apelu opublikowanym 7 sierpnia w Kijowie Rada podkreśliła, że tegoroczny Dzień Niepodległości przypada w czasie trwającej wojny, która przyniosła Ukrainie ogromne straty ludzkie i materialne. Wśród jej konsekwencji wymieniono m.in. okupację części terytorium kraju, deportacje dzieci i ludności cywilnej, zniszczenie miast i wsi oraz infrastruktury, a także prześladowania wspólnot religijnych i wiernych różnych wyznań.
CZYTAJ DALEJ

Gen. Kraszewski: po wybuchu na Lubelszczyźnie Rosjanie dowiedzieli się, że systemy obrony cywilnej są w Polsce uśpione

2026-08-08 07:41

[ TEMATY ]

stan wojenny

niebezpieczeństwo

PAP/Wojtek Jargiło

Eksplozja rakiety Ch-101 w Tarnawie-Kolonii ujawniła Rosjanom uśpienie naszych systemów obrony – mówi PAP gen. rez. Jarosław Kraszewski. Według niego pociski zmierzające w kierunku Polski najlepiej byłoby niszczyć jeszcze nad Ukrainą, problem w tym, że Rosja mogłaby to potraktować jako bezpośrednie włączenie się Polski do wojny.

W pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim 30 lipca spadła rosyjska rakieta manewrująca Ch-101. Do zdarzenia doszło w czasie zmasowanego rosyjskiego ataku na zachodnią Ukrainę. Najpierw o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt, który następnie był śledzony przez wojsko. Jak ustalono, rakieta zawierała materiał wybuchowy „w znacznej ilości”. Niestety, nie w każdym przygranicznym powiecie zawyły syreny alarmujące ludność o zagrożeniu (stało się tak tylko w 10 na 17 powiatów), a nawet jeśli syreny zawyły, to mieszkańcy nie reagowali prawidłowo. O ocenę sytuacji PAP poprosiła byłego dowódcy Wojsk Rakietowych i Artylerii gen. rez. Jarosława Kraszewskiego. Nasz rozmówca wskazuje nie tylko, kto i co zawiodło, ale również mówi, co należy zrobić, by więcej nie doszło do takiej sytuacji. Tłumaczy też m.in., dlaczego Polska nie może zestrzeliwać rosyjskich rakiet, które znajdą się niebezpiecznie blisko granicy ukraińsko-polskiej, już nad terytorium Ukrainy.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję