Reklama

Niedziela Sandomierska

Dotarli na Jasną Górę

Pielgrzymi szli przez 9 lub 11 dni i przemierzali każdego dnia średnio ok. 30-40 km. Wszystkie 4 Kolumny – Janowska, Stalowowolska, Świętokrzyska i Sandomierska – spotkały się przed Częstochową, aby jedną Diecezjalną Pieszą Pielgrzymką Ziemi Sandomierskiej, pod przewodnictwem bp. Krzysztofa Nitkiewicza, 12 sierpnia wejść i pokłonić się Jasnogórskiej Królowej Polski. Dużym wsparciem idących pieszo byli pielgrzymi duchowi. W niektórych parafiach gromadzili się oni na wspólnej modlitwie i wieczornych Apelach Jasnogórskich. Dziś również na bogato chcemy się z Wami, Drodzy Czytelnicy, podzielić świadectwami uczestników pieszego pielgrzymowania

Niedziela sandomierska 33/2018, str. I

[ TEMATY ]

Jasna Góra

pielgrzymka

Ks. Adam Stachowicz

Grupa z Ostrowca Świętokrzyskiego zdążająca na Mszę św. łączoną z grupą z Sandomierza w sanktuarium w Piekoszowie

Grupa z Ostrowca Świętokrzyskiego zdążająca na Mszę św. łączoną z grupą
z Sandomierza w sanktuarium w Piekoszowie

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Duchowe pielgrzymowanie

Pielgrzymka to wielki wysiłek fizyczny, ale również duchowy. Nie każdy może przemierzać dziesiątki kilometrów pieszo. Każdy jednak może wspierać idących ku Częstochowie duchowo. Pątnikom towarzyszymy modlitwą i ofiarowanymi cierpieniami.

Duchowe pielgrzymowanie to pewnego rodzaju forma łączności z idącymi pieszo. Polega ono na codziennym uczestnictwie we Mszy św. oraz w modlitwach i rozważaniach według programu pielgrzymkowego (Różaniec, Koronka do Bożego Miłosierdzia czy konferencje, które były dostępne w Internecie na stronach pielgrzymki).

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

W pielgrzymce duchowej znajdują się 3 główne składniki rekolekcji, jakie przeżywają pątnicy w drodze: formacja, modlitwa i pokuta. Wiele parafii organizuje dodatkową „duchową kolumnę” dla tych, którzy poszli. Idąc w drodze, czuje się siłę tego zaplecza modlitewnego.

W Janowie Lubelskim, gdzie duchowo pielgrzymuje się już kilkanaście lat, pozostało w swoich domach kilkudziesięciu duchowych pątników. Pielgrzymi duchowi dołączają się również podczas drogi. Taka modlitwa jest wielkim zapleczem pielgrzymki.

Baza techniczna

Oprócz charakteru duchowego pielgrzymka piesza to również cała baza techniczna. Poczynając od sekretariatu i transportu, poprzez łączność, służby porządkowe i kwatermistrzowskie, aż do grup muzycznych i liturgicznych. Na pielgrzymce nie może zabraknąć także służby zdrowia.

Reklama

Kierownicy kolumn i grup muszą zatroszczyć się, by pielgrzymka mogła być duchowym przeżyciem, ale bezpiecznie przeprowadzonym. Na szlaku pielgrzymim idzie wielu młodych, jak również całe rodziny. Pielgrzymom towarzyszą kapłani, klerycy, siostry zakonne oraz służby pielgrzymkowe.

Pielgrzymkowe świadectwa

Nadia Didyk z Ukrainy idąca z grupą sandomierską: – Mieszkam w Polsce. Zdecydowałam się pójść po raz pierwszy na pieszą pielgrzymkę. Jestem pewna tego, że jest w tym sens, wielki sens. Naprawdę można spotkać to, czego szukasz, to za czym idziesz – to, co było z Góry obiecane. Przez parę dni było bardzo ciężko, ale teraz jest moment, kiedy czuję, że Ktoś mnie podnosi. I wtedy tak lekko iść. Podczas pielgrzymki odczuwa się, że Ktoś cię podnosi. I to jest właśnie to, do czego idziesz. Także polecam.

S. Małgorzata Fiuk, Zgromadzenie Sióstr Najświętszego Imienia Jezus: – Pielgrzymuję już 8. raz, jako siostra zakonna 4. raz. Jestem siostrą niehabitową, co powoduje, że nie wyróżniam się wśród pielgrzymów strojem, ale modlę się razem z nimi. Mam intencje osobiste, ale również modlę się także w intencji nowych powołań kapłańskich i zakonnych oraz za wszystkie osoby polecone mojej modlitwie. Pielgrzymujemy i chcemy z radością stanąć u tronu Matki Bożej Jasnogórskiej, by te intencje były Jej przedstawione.

Reklama

Kamila Peryga, pielgrzymująca z mężem Krzysztofem oraz dziećmi: Faustyną (8 lat) i Franciszkiem (2 lata): – Idziemy rodziną po raz 4. Z mężem pielgrzymowaliśmy więcej razy. Niesiemy w sercu swoje intencje. Ta pielgrzymka jest głównie pielgrzymką dziękczynną. Mamy też prośby, ale głównie chcemy dziękować. Dziękujemy za rodzinę, za zdrowie, za błogosławieństwo Boże i opiekę Maryi. Może nie są to jakieś wspaniałe wakacje nad morzem na leżakach, ale stwierdziliśmy z mężem, że nie ma lepszej formy wypoczynku. Na wczasach byśmy się rozchodzili, a tu nie mamy takiej możliwości. Musimy być przy sobie, razem. Wtedy kiedy jest ciężko oraz źle, i wtedy kiedy jest wesoło. Te 9 dni to najwspanialszy czas dla naszej rodziny. Jeśli chodzi o trudności związane z rodzinnym pielgrzymowaniem, to trzeba mieć więcej siły do biegania za dziećmi na postojach. Ale najważniejsze jest to, że jest druga bliska osoba, na której można polegać.

Piotr Żyłka: – Idę na pielgrzymkę 6. raz. To najpiękniejszy czas w całym roku. Od 12 sierpnia czekam już na kolejną pielgrzymkę. Na czas pielgrzymowania wszyscy stajemy się braćmi oraz siostrami – i to jest piękne. Zachęcam każdego, żeby coś takiego przeżył. To czas na wzmocnienie ducha, wiary i miłości do człowieka. Idę teraz jako porządkowy (wcześniej posługiwałem na pielgrzymce jako kwatermistrz) i jest to takie większe wyzwanie.

Marek Robak z Gorzyc: – Pielgrzymuję na Jasną Górę już 11. raz. Wyruszyłem ze Stalowej Woli z grupą św. Floriana. Za każdym razem pielgrzymka jest dla mnie nowym doświadczeniem, a jednocześnie wyzwaniem. W tym roku urzekło mnie nabożeństwo za Ojczyznę. Obudziło ono we mnie ducha patriotycznego.

Agnieszka Nowak: – Mam 23 lata, a idę na pielgrzymkę po raz 11. Idę głównie dlatego, że traktuję pielgrzymkę jako rodzinę. Jestem do niej przywiązana. Pielgrzymka to czas, gdy można spojrzeć na swoje życie z całkiem innej strony. Jest to bardzo potrzebny czas w roku.

Reklama

Małgorzata Podsiadło: – Idę pierwszy raz. Do pielgrzymki skłoniła mnie potrzeba serca i przeczucie, że takie pójście do Matki Bożej we wspólnocie, da mi niesamowitą siłę, aby walczyć z przeciwnościami dnia codziennego. Idzie się pięknie. Upał jest, ale ten gorąc serc, który niosą ze sobą wspaniali ludzie pomaga znieść upał. Atmosfera na pielgrzymce – dla mnie to jest bajka. Pielgrzymuję z mężem i dwójką dzieci: Urszulą (5 lat) i Oliwią (7 lat). Wszyscy idziemy po raz pierwszy. Córki są zmotywowane. Nastawiły się, że będzie to kilkudniowa wyprawa piesza. Myślę, że są szczęśliwe i że to ważny moment w ich życiu – mimo młodego wieku. Bardzo je to ubogaci na przyszłość. Zmęczenie przychodzi wieczorem i tęsknią za łóżeczkiem domowym, ale znoszą to dzielnie. Chciałabym, abyśmy poszli w przyszłym roku.

Karolina Michna: – Główną zaletą pielgrzymowania w kapeli jest możliwość ciągłej modlitwy, która przybiera tu bardzo różne formy. Jest oczywiście czas na skupienie i wyciszenie, ale przybliżać obecność Boga może również śpiew oraz animacje o charakterze religijnym, które ponadto pomagają budować atmosferę pielgrzymkowej wspólnoty. Ta zaś sprawia, że nie zauważamy nawet pokonywanych przez nas kilometrów, bo cały czas znajdujemy się w gronie bliskich nam osób – pielgrzymkowej rodziny.

Aniela Nadrzewia: – Jestem wychowana tak, że tym, co się ma, trzeba się dzielić. Tak mnie wychowali rodzice. Wiem, że praca w Domu Pomocy Społecznej z umysłowo upośledzonymi nauczyła mnie tego, że trzeba Bogu dziękować za wszystko. Dlatego jak zobaczyłam, że jesteście tu, to nie mogłam odmówić. Trzeba się dzielić tym, co się ma. Nawet jeżeli nie mam czym, to chociażby tą wodą.

Reklama

Małgorzata Adamczak: – W pielgrzymce idę 8. raz, w tym 6. raz w służbie medycznej. Każda pielgrzymka jest inna. Z każdym rokiem ludzie są bardziej wyedukowani i lepiej wyposażeni, nawet w osobiste apteczki. Wiedzą, jak się zachowywać w różnych sytuacjach. A niektórzy to laicy. Jeden bąbelek i natychmiast biegną po pomoc. Niektórzy, wyruszając w drogę, nie wiedzą, na co się decydują, bo to jest trud oraz wysiłek i trzeba liczyć się z pęcherzami czy przegrzaniem. Przez pierwsze dni pielgrzymki generalnie nie ma pracy, ale później do samej Jasnej Góry jest przebijanie, fioletowanie i bandażowanie. Ważne, żeby nie było gorszych rzeczy – typu wzywanie karetki, przewozy do szpitala, udary słoneczne albo odwodnienia. Na razie jest bezpiecznie i bez poważniejszych incydentów. Nie było zasłabnięć mimo wysokiej temperatury i miejmy nadzieję, że to tak się utrzyma.

Hubert Januszewski: – Pielgrzymuję z grupą ostrowiecką. Jestem z parafii Najświętszej Maryi Panny Saletyńskiej. Idę w pielgrzymce 9. raz. Pielgrzymka to pełen trud, ale i pełen odpoczynek, pełen relaks oraz pełne uduchowienie. Jest świetna atmosfera, świetni księża i świetni pątnicy. Idę z grupą przyjaciół i znajomych. Dla nas pielgrzymowanie jest świadectwem wiary, ale z drugiej strony widzimy po naszych pobytach wśród rodzin, które nas przyjmują, że oni tego potrzebują. Potrzebują kontaktu z nami, oni uczestniczą w pielgrzymce, dając nam schronienie, nocleg, pożywienie czy możliwość wykąpania się. Wieczorami są długie rozmowy z domownikami.

Paweł Heda: – Idę na pielgrzymkę po raz pierwszy i jestem bardzo zadowolony. Jestem tym wszystkim pozytywnie zaskoczony i już teraz wiem, że będę chciał pójść kolejny raz. Na pielgrzymce jest niesamowita atmosfera. Moje pielgrzymowanie jest formą wdzięczności za łaski od Pana Boga, które otrzymuję ja i moja rodzina dzięki Matce Bożej.

Reklama

Donata Tokarska: – Pielgrzymuję z Ostrowca Świętokrzyskiego. Wczoraj mieliśmy zorganizowany ok. godzinny etap ciszy, w czasie którego każdy z nas indywidualnie modlił się w intencji nowych powołań kapłańskich. Część osób szła sama, rozmyślała i kontemplowała, prosząc o nowych kapłanów, których nam tak potrzeba. Część osób w tej intencji odmawiała Różaniec na uboczu. Czasami trudno przy śpiewie skupić się, żeby mieć tę chwilę na modlitwę, a to bardzo ważna intencja.

Wiktoria Nowakowska: – Jestem z parafii św. Michała w Ostrowcu Świętokrzyskim. Idę w pielgrzymce 5. raz, a w grupie muzycznej po raz 4. Każdego z całego serca zachęcam, aby podjął trud pielgrzymowania, bo jest to niesamowite doświadczenie. Pomimo tego, że są bąble, nadciągnięcia mięśni, to warto iść, warto powierzyć się Matce Bożej i zawierzyć Jej całe życie, kłopoty, przedstawić prośby i ona pomoże. Posługiwanie w grupie muzycznej jest ciężkie, dlatego że trzeba iść i śpiewać, nawet pod górkę. Śpiewanie daje siłę nam i daje siłę innym, żeby iść dalej i się nie poddawać.

Maria Furtak Redes idąca z mężem Mirosławem: – Jestem rodem z Tarnobrzega, a mieszkam w Sokołowie Podlaskim. Jesteśmy od 17 lat małżeństwem. Dużo w różne miejsca pielgrzymujemy autokarem. Pieszo pielgrzymujemy po raz pierwszy, a idąc jestem przeszczęśliwa. Wcześniej zawsze coś w życiu przeszkadzało: sytuacja rodzinna czy zdrowotna. Idziemy do przodu, bo kto nie chce iść do przodu, nie stawia kroku do przodu, ten stoi w miejscu. Modlę się podczas drogi za pielgrzymów, a przede wszystkim za dorosłą córkę, która nie może mieć potomstwa. Proszę dla niej o dar macierzyństwa.

Reklama

Ireneusz Nawara: – Pochodzę ze Śląska, a idę na pielgrzymkę z rodziną z Janowa Lubelskiego. To jest moje pierwsze piesze pielgrzymowanie. Idę z Janowem Lubelskim, bo ode mnie pielgrzymki trwają zazwyczaj ok. 3 dni. Chciałem przeżyć coś nowego, zobaczyć, jak wygląda życie we wspólnocie na Lubelszczyźnie. Mogę pogłębić swoją wiarę, a i poznałem dużo dobrych ludzi.

Agnieszka i Mateusz Burek z Raniżowa: – Idziemy z grupą bł. Wincentego z synami: Bartkiem (8 lat) i Piotrusiem (18 miesięcy). Rodzinnie pielgrzymujemy już 3. raz. Dwie poprzednie pielgrzymki odbyliśmy z diecezją rzeszowską. Chcielibyśmy poprzez nasze pielgrzymowanie poczuć bliskość Boga, ale również bliskość rodziny. Chcemy mocniej się zżyć i razem przeżywać te chwile, których w domu często nam brakuje. Dzięki rodzinnemu pielgrzymowaniu widzimy, w którym miejscu jesteśmy słabi, a w którym mocniejsi. Przez to też chcemy eliminować te słabe strony. Pielgrzymowanie jest ciężkie, ale radość po dojściu jest bardzo duża.

Antoni Maziarski: – Jestem emerytowanym nauczycielem licealnym. Zdecydowałem się po raz pierwszy pójść pieszo do Częstochowy. Odległość z Janowa Lubelskiego do tronu Jasnogórskiej Pani to ok. 330 km. Podoba mi się atmosfera wzajemnej serdeczności. Cieszy mnie liczny udział młodzieży. Księża dbają o naszego ducha, głosząc konferencje tematyczne. Czynią to w sposób interesujący i ze swadą. Myślę, że każdy katolik przynajmniej raz w życiu powinien podjąć taki trud. Doskwierają nam upały, mamy odparzone stopy, ale mężnie podążamy do Jasnogórskiej Pani.

Świadectwa zebrał ks. Adam Stachowicz

2018-08-14 11:06

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wszystko można zawierzyć Maryi

[ TEMATY ]

pielgrzymka

maj

ks. Marcin Bobowicz

Maj dobrze jest rozpocząć z Maryją – na przykład pielgrzymując.

Parafia Podwyższenia Krzyża Świętego w Zielonej Górze zorganizowała 1 maja pielgrzymkę do Lichenia. - Z racji tego, że zaczął się maryjny miesiąc maj, rozpoczęliśmy go właśnie pielgrzymką – mówi ks. Marcin Bobowicz. - W życiu są różne chwile - i te radosne i te nieco mniej, dlatego właśnie odwiedziliśmy Matkę Bożą Bolesną i powierzyliśmy jej wszystko. Modliliśmy się w swoich intencjach osobistych, ale również zanosiliśmy intencje naszych rodzin i parafii. Wśród pielgrzymów byli w głównej mierze parafianie z Podwyższenia Krzyża Świętego, ale też inni wierni z naszego dekanatu i ze Świebodzina. Na miejscu prócz modlitwy znaleźliśmy czas na zwiedzenie bazyliki i poznanie jej historii. A drogę umilał nam śpiew na chwałę naszego Pana!
CZYTAJ DALEJ

Pisała listy do Jezusa

Niedziela Ogólnopolska 35/2025, str. 71

[ TEMATY ]

święci

Domena publiczna

Gdy umierała, nie miała nawet siedmiu lat, ale jej krótkie życie wciąż zadziwia i inspiruje.

Antonietta Meo, nazywana Nennoliną, przyszła na świat 15 grudnia 1930 r. w Rzymie. Była czwartym dzieckiem w pobożnej rodzinie, w której codzienny udział w Eucharystii był oczywistością. Mała Antonietta na pierwszy rzut oka nie różniła się od swoich rówieśników – była dzieckiem żywym, radosnym, głośno się śmiała, czasem psociła i była niegrzeczna (umiała jednak szybko przeprosić). Jej rodzice, Maria i Michael, każdego dnia modlili się z dziećmi. Nennolina chodziła do przedszkola, które prowadziły siostry zakonne, a jej dom stał zaledwie kilkaset metrów od bazyliki, w której do dziś znajdują się relikwie Krzyża Świętego. Dziewczynka wzrastająca w takiej atmosferze zadawała mnóstwo pytań dotyczących wiary, chciała też bardzo przystąpić do Komunii św.
CZYTAJ DALEJ

7-letni Filip pielgrzymuje na Jasną Górę. „Błagamy Matkę Bożą o cud”

2026-08-21 12:10

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Pielgrzymka łódzka

Joanna Popławska

Filip Fiks pielgrzymuje na Jasną Górę

Filip Fiks pielgrzymuje na Jasną Górę

W 101. Łódzkiej Pieszej Pielgrzymce na Jasną Górę uczestniczy także 7-letni Filip Fiks. Chłopiec wraz z mamą Aldoną, wolontariuszami i grupą akademicką, której przewodnikiem jest ks. Łukasz Tarnawski, proboszcz parafii św. Kazimierza w Łodzi, pokonuje pieszo drogę do Częstochowy.

Filip zmaga się z dystrofią mięśniową Duchenne’a, ciężką i postępującą chorobą, która prowadzi do stopniowej utraty siły i sprawności mięśni. Chłopiec wymaga stałego leczenia i przyjmuje 16 leków dziennie. Rodzina walczy także o możliwość sfinansowania terapii, której koszt przekracza ich możliwości.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję