Szukanie śladów Nowonarodzonego, to od zawsze pragnienie, by odnaleźć Boga w zwyczajnym, codziennym życiu. Można to jednak zrobić na kilka sposobów, tak jak ludzie sprzed 2000 lat.
Pierwszy ślad, który prowadzi do nowonarodzonego Jezusa, to droga magów ze Wschodu. Mędrcy ci bowiem ciągle szukali mądrości i prawdy. Nieśli w swych sercach tęsknotę za czymś większym i ważniejszym niż to, co daje świat i jego sprawy. Dlatego gdy pewnego dnia ujrzeli na niebie światło zwiastujące narodziny nowego władcy, wyruszyli w drogę, która zaprowadziła ich do Betlejem...
Ścieżka mędrców
Ludzie ci mieli dużą wiedzę. Potrafili obserwować świat i człowieka. Znali kształty konstelacji gwiezdnych rozpiętych na firmamencie nieba i uważali, że ich układy wskazują na losy świata. Wnikliwie je obserwowali, by nie przeoczyć żadnej niezwykłej czy nietypowej rzeczy, szczególnie pojawienia się na niebie nowej gwiazdy. U podstaw tej wędrówki było mądre obserwowanie otaczającego ich świata. Ono też nauczyło ich pytać o radę innych ludzi.
Magowie nie byli zadufani w sobie, pewni tylko swych racji i własnego rozumu. Mieli dużą wiedzę, ale zdawali sobie sprawę, że świat i jego sprawy są o wiele większe i głębsze, niż może to objąć umysł jednego człowieka czy zgromadzone przez niego doświadczenie wielu pokoleń. Dlatego potrafili słuchać tego, co mieli do powiedzenia inni. Dzięki temu w trakcie swych poszukiwań spotkali się w Jerozolimie ze słowem Boga i wiarą Izraela. I choć okoliczności były co najmniej dziwne – przecież Herod, przekazując im orędzie prorockie, chciał wykorzystać ich dobrą wolę w złych zamiarach – to jednak umieli odróżnić ziarna od plew. Dlatego zatrzymali w swych sercach Boże słowa, które stanowiły cenną pomoc w dalszej wędrówce, a do złego władcy więcej nie powrócili. To, co wcześniej odkryli własnym rozumem, teraz połączyli z Bożym objawieniem. Tak dotarli do Jezusa – w Nim rozpoznali Władcę całego wszechświata, Tego, który swe życie ofiaruje dla ocalenia innych ludzi i wejdzie do chwały Boga. Wyrazili to złożonymi darami. Od tamtego momentu na Nim oparli całe swoje życie. Stali się ludźmi wiary i choć wrócili do swych domów i codziennego życia, uczynili to, idąc inną drogą – ścieżką wiary. Tak będą odtąd podążali ku prawdziwemu niebu, choć pewnie do końca swych dni podziwiając piękno stworzonego świata. Ich ścieżka prowadząca do bożonarodzeniowego spotkania zaprasza nas do poszukiwania prawdy, do ważnego obserwowania świata i tego, co się dzieje pośród nas, do mądrego spojrzenia, pozwalającego zobaczyć znaki Boga obecne dokoła nas. A jednocześnie podpowiada, by na tym nie poprzestać. Bo Bóg ma dla nas jeszcze większy dar, którym jest On sam, ale by Go otrzymać, trzeba wyruszyć w drogę przypominającą wędrówkę magów. Nie wiąże się ona ze zmianą miejsca, lecz przebiega przez ludzki umysł i serce. Zaprasza do łączenia ludzkiego doświadczenia ze słowem Boga; do odkrywania, że wiedza zdobywana przez człowieka nie stoi w sprzeczności z Bożym objawieniem ani go nie zastępuje. Oba słowa, to ludzkie i to Boże, wzajemnie się dopełniają. Pierwsze słowo przygotowuje, a drugie – rozświetla drogę do spotkania z przychodzącym do nas Synem Bożym. Rzecz w tym, by szukać prawdy i mieć odwagę wyruszyć w drogę prowadzącą ku jej pełni.
Ścieżka pasterzy
Reklama
Kolejny ślad to ścieżka pasterzy. Byli to ludzie, którzy należeli do narodu wybranego. Tym samym znali słowa Bożego Objawienia i wierzyli w Boga, który objawił się Mojżeszowi i prorokom. Zapewne też czekali na spełnienie się Bożych obietnic, nie wiedzieli jednak, kiedy to nastąpi. Ich życie wypełniały kolejne dni, jeden podobny do drugiego. Czas swego życia poświęcali wypasaniu owiec. Rankiem wyprowadzali je, by znaleźć dla nich pastwiska, a nim mrok nocy zdążył okryć świat, sprowadzali owce do okolicznych grot służących za schronienie. Właśnie pośród jednej z takich nocy ogarnęła ich światłość z wysoka. Usłyszeli następnie głos anioła, który powiedział im o niezwykłym i radosnym wydarzeniu – przyjściu na świat Mesjasza. Tym razem jednak nie była to kolejna zapowiedź, lecz wieść o wypełnieniu się obietnicy. Rzecz miała się spełnić w Betlejem. Mesjasz narodził się tam tak, jak rodzi się każdy człowiek. Znakiem Jego obecności będzie Niemowlę owinięte w pieluszki i złożone w żłobie. To, że proroctwa muszą się kiedyś spełnić, dla pasterzy było oczywiste. Dlaczego nie za ich życia? Dlaczego Mesjasz nie miał się zrodzić jak każdy człowiek? Dlaczego jednak przyszły król Izraela miałby zostać położony w żłobie? To wydawało się nieprawdopodobne. Jednak nie zwlekając, pozostawili swe stada i ruszyli w drogę. Poszli, posłuszni słowu Boga, gdyż było ich jedynym drogowskazem. W Betlejem przekonali się, że Bóg mówił prawdę. Dali tego świadectwo, a owocem podjętej wędrówki była radość, którą odnaleziony Pan wypełnił ich życie.
W ten sposób pasterze zostawili nam kolejny ślad prowadzący do spotkania z narodzonym Jezusem. Nie poprzestali na wysłuchaniu tego, co Bóg im oznajmił. Poszli, aby zobaczyć, i tym samym dali wiarę usłyszanemu słowu. Zaryzykowali. Pośród nocy wyruszyli na poszukiwanie zrodzonego Mesjasza. Nie czekali poranka, nie zwlekali ani chwili. Spotkanie z Chrystusem stało się dla nich najważniejszą sprawą, a ich ślad kieruje naszą uwagę na słowo Boga. Słyszymy je wiele razy, głoszone w naszych świątyniach, jest na wyciągnięcie ręki w księdze Pisma Świętego. Ono przychodzi do nas jak głos aniołów do pasterzy i wzywa, by pójść do Jezusa. Rzecz jednak w tym, by tak jak oni chcieć sprawdzić to, o czym nam mówi Bóg. Przekonać się, że Jego obietnice spełniają się pośród naszych dni.
Ścieżka rodziny
Trzecim śladem była wędrówka Świętej Rodziny do betlejemskiej gospody, by szukać w niej schronienia. Nieśli ze sobą bezcenny skarb – samego Jezusa, ale zabrakło dla nich miejsca. Wewnątrz było wielu podróżnych, którzy dotarli do Betlejem, by wypełnić nałożony na nich przez Cezara Augusta obowiązek. Pewnie byli tam i kupcy, i ludzie ciekawi świata. Może również ci, którzy po długich wędrówkach wracali do swego domu, lub pielgrzymi pragnący dotrzeć do świętego miasta Jerozolimy. Każdy z nich miał swój własny cel – to, co chciał osiągnąć w życiu. Tym były wypełnione ich serca.
Może się wydawać oczywiste, że św. Józef szukał schronienia w gospodzie, ale czy na pewno. Dlaczego nie poszedł do swoich krewnych? Czyżby już ich nie miał w Betlejem? Mógł też iść do spokrewnionej z Maryją Elżbiety. Może jednak zabrakło na to czasu. Niezależnie od tego warto zwrócić uwagę, że gospoda, którą niektórzy nazywają kwaterą czy domem wzniesionym z kamieni, określa miejsce doczesnego życia człowieka. Oznacza ona to wszystko, co składa się na ludzką codzienność: pracę, odpoczynek, naukę i zabawę, życie małżeńskie oraz rodzinne, wdowieństwo czy samotność. To właśnie w nie pragnie wejść Syn Boży, by je przemienić i uświęcić, oczyścić z wszelkiej słabości, wydobyć z nich to, co najważniejsze. Przychodzi do ludzi, którzy próbują znaleźć na ziemi dla siebie trwałe schronienie, niepomni, że prędzej czy później ono się rozpadnie. Rozpaczliwie usiłują nadać mu trwałość. Bronią za wszelką cenę swego miejsca na ziemi, w bólu przeżywają rozczarowanie. Bo to, co mozolnie budują, nie spełnia ich nadziei. Chrystus, pragnąc wejść w ich życie, nie chce im go odebrać. On chce wskazać im prawdziwy dom. Ten, który Bóg buduje w ich sercach. Dom napełniony miłością Ojca, którą utracili, o której zapomnieli, goniąc za swymi własnymi pomysłami na życie. Miłością, za którą tęsknią, choć czasem są nieświadomi tego. On może im ją dać. Dlatego św. Józef zapukał do drzwi gospody, by wskazać, że miejscem odnalezienia Boga jest codzienne życie człowieka. To do niego mamy przyjąć Jezusa.
Religijne treści i obrzędowość świąt Bożego Narodzenia ukazują w kontekście całorocznej liturgii i w tle szeregu zwyczajów kulturowych swą niepowtarzalność i wyjątkowość. Na trwałe wpisane w kalendarz określają rytm życia ludzi, stanowiąc corocznie u schyłku mijającego roku ważny przełom, dający nadzieję na przyszłe lata.
Bogactwo i różnorodność bożonarodzeniowej tematyki, utrwalonej jako narodowa tradycja w literaturze i tekstach kompozycji kolędowych, przekazywanej jako odległe wzorce w sztuce, zachowanej w pokoleniowej tradycji domu rodzinnego, odgrywanej w przedstawieniach teatralnych, prezentowanej w wystawianych szopkach, pozwala w przybliżeniu określić i przywołać niektóre te znane, a czasem zapomniane już obyczaje i ich znaczenia.
Wyróżniamy pośród nich te bezpośrednio związane z liturgią narodzin Chrystusa Pana i te, które często z regionalnych obyczajów, często z odległych krajów trafiły pod „nasze strzechy i znalazły już swe stałe miejsce się w kulturowych zwyczajach okresu Bożego Narodzenia.
By przybliżyć cześć z nich - oczywiście, dokonując wyboru ze względu na nieprzebraność tej skarbnicy, jakim jest wiara i budująca na niej swe obyczaje tradycja - musimy cofnąć się do czasów początku, kiedy to niejako na bieżąco świętowano i czczono ów doniosły fakt będący podstawą dzisiejszych świąt.
Jezus Chrystus narodził się w Betlejem Judzkim - miejscu szczególnym w którym namaszczono m.in. na króla Izraela Dawida - wymienianym już w Starym Testamencie i dokumentach apokryficznych. Według świadectwa z wieku II (św. Justyn), Pan Jezus narodził się w grocie skalnej. Tam też w pobliżu Groty Narodzenia założył klasztor i zamieszkał św. Hieronim, zaś cesarzowa św. Helena w 326 r. nad Grotą Narodzenia Pana Jezusa wystawiła bazylikę. Po spaleniu się świątyni, odbudował ją cesarz Justynian, zaś obecna w znanej nam obecnie formie jest wynikiem zmian przeprowadzonej przez krzyżowców. We wnętrzu groty są dwa ołtarze: jeden jest na miejscu narodzenia, pod którym widnieje gwiazda z napisem łacińskim: „Hic de Maria Virgine Christus natus est” (Tu z Maryi Panny narodził się Chrystus), drugi wzniesiono w miejscu żłóbka przeniesiony później do Bazyliki Matki Bożej Większej w Rzymie.
Początkowo - w pierwszym tysiącleciu naszej ery - owe fakty relacjonowały nam Ewangelie, za pośrednictwem których dane nam było poznać wydarzenia, m.in. Zwiastowania (Łk 1, 26-28; Mt 1, 18-24), Nawiedzenia św. Elżbiety (Łk 1, 39-56), Narodzin (Łk 2, 1-7) i pierwszych lat z życia Jezusa (Mt 2, 13-23). Jednak żadna z owych Ewangelii nie podaje dokładnej daty narodzin Chrystusa, daty która jest tak ważna dla wszystkich wierzących. Pierwszej kodyfikacji i ustaleń często ustnej tradycji dokonano po soborze nicejskim w 325 r. Wiązało się to przede wszystkim z rozbieżnościami - nawet pośród doktorów Kościoła - co do czasu narodzin Mesjasza. Jeszcze w początkach III wieku Klemens Aleksandryjski jako dzień narodzin Jezusa wskazywał 19 kwietnia. W początkach IV stulecia - w wyniku studiów i badań - przyjęto dzień 25 grudnia za dzień narodzin Chrystusa określanego jako „Światłem i Życiem człowieka”. Tego ujednolicenia i dookreślania owego doniosłego wydarzenia z polecenia papieża Gelazego I dokonał Dionizy Mały w roku 533.
Obrzędowość Bożego Narodzenia wywodzi swój początek z Jerozolimy. Zwyczajowo patriarcha udawał się z Jerozolimy w procesji do oddalonego ok. 10 km Betlejem, by w Grocie Narodzenia odprawić Mszę św. Celebrację narodzin Chrystusa połączono z zimowym przesileniem dnia z nocą celem podkreślenia symboliki przyjścia na świat Chrystusa-Światłości nazywanego także Sol Verus - „Słońce Prawdziwe, które rozjaśniło mroki życia ludzkiego”. Dzień ten przyjęto oficjalnie na dworze cesarza Konstantyna Wielkiego jako najważniejsze święto w kalendarzu, co spowodowało szybkie rozpowszechnienie się w całej domenie chrześcijańskiej. Z tego okresu zachowały się już pisma osób duchownych, m.in. homilia papieża św. Liberiusza (366 r.) przygotowana specjalnie na Boże Narodzenie i nieco późniejsze kazanie św. Jana Chryzostoma. W swej mowie oznajmia wiernym z radością, że po raz pierwszy będzie w katedrze w Antiochii obchodzone to święto. Także świeccy kronikarze odnotowują to wydarzenie: m.in. kronikarz rzymski Filokales w Diariuszu z 25 grudnia pod rokiem 354 zanotował: „Natus Christus in Betleem Judeć” (Narodził się Chrystus w Betlejem Judzkim). Od tego czasu święto Bożego Narodzenia poprzedza okres przygotowawczy zwany Adwentem, łącząc w sobie post i Wigilię. Same obchody w kościołach koncentrowano wokół symbolicznie ustawianych grot nawiedzenia i żłóbków, które stały się najważniejszymi elementami owego wydarzenia. Dopiero pod wpływem św. Franciszka z Asyżu (XIII wieku) jako miejsce narodzin pojawiła się szopka. (...)
Czas narodzin Chrystusa i okres Jego dzieciństwa - będący w liturgii podstawą świąt Bożego Narodzenia - jest obok Cyklu Pasyjnego, nieprzebraną skarbnicą, w której odnajdujemy różnorakie motywy ikonograficzne, towarzyszące nam niejako już naturalnie od wielu wieków. Główne wątki najchętniej przedstawiane w sztuce - poprzedzone Zwiastowaniem i Nawiedzeniem w liturgii adwentowej - to Boże Narodzenie wraz z Pokłonem Pasterzy i Mędrców, Obrzezanie i Ofiarowanie w Świątyni oraz czas pierwszych lat akcentowany Rzezią Niewiniątek, Ucieczką do Egiptu i Dysputą 12-letniego Chrystusa z Mędrcami. Wiadomości zawarte w Ewangeliach, wzbogacone harmonijnie poetyckimi wątkami w apokryfach, wykrystalizowały już w IV wieku trwały fundament ikonograficzny, na którym powstał kanon w sztukach plastycznych dopełniające wydarzenie Bożego Narodzenia. Artyści prócz Dzieciątka leżącego w żłóbku umieszczali w grocie lub stajence zwierzęta - szczególnie woła i osła - na które wskazywały najwcześniejsze teksty. Często też w ujęciu leżącej na łożu Maryi z Dzieciątkiem ukazywano postacie św. Józefa, aniołów, Trzech Mędrców i niewiasty uczestniczące w owym zdarzeniu. Historyczność Bożego Narodzenia uwiarygodniają fragmenty architektury miasta Betlejem i sceny rodzajowe tworzące swoisty sztafaż i wnosząc ów niepowtarzalny koloryt tego miejsca. Najistotniejsze zmiany w przedstawieniu Narodzin wprowadzono w okresie wczesnego średniowiecza. Inspiracją były wizje św. Franciszka, który stworzył specyficzną „Biblię ubogich”.
Święta Bożego Narodzenia to także obyczajowość, atrybuty, symboliczne zachowania, a nawet specyficzne potrawy, które wydawać by się mogły niejako już naturalnie goszczą w każdym domostwie w tym wyjątkowym czasie. Wiele z nich dołączano w kolejnych wiekach, dopełniając te radosne dni, z których powstała obecna tradycja. Takim najpełniejszym wyrazem „weselnego szczęścia” zdaje się być muzyka, która pod postacią kolęd obecna jest „od zawsze” w naszych domach. Początki owego muzykowania sięgają czasów rzymskich, kiedy to najbliżsi w czasie odwiedzin i wzajemnym obdarowywaniu się prezentami wspólnie intonowali pieśni zwane calendae. Z czasem owe uroczyste śpiewy nabrały charakteru religijnego, czerpiąc także inspiracje z Ewangelii i twórczości ludowej tworząc obecne już kolędy i pastorałki.
Największą radość dzieci w czasie świąt wzbudza stojąca choinka, która prócz szczególnego ustrojenia skrywa pod swymi rozłożystymi gałęziami niekiedy nawet najdrobniejsze prezenty. Jodła, świerk, sosna, modrzew, ostokrzew czy nawet jemioła zanim stały się drzewkami „spełniającym życzenia najmłodszych” były jedynie swoistymi symbolami rajskiego drzewa, których owoce stały się osiągalne dla ludzi z chwilą przyjścia Chrystusa. Ów zwyczaj pojawił się w średniowieczu w niemieckiej Nadrenii i był także w ustrojeniu przypomnieniem tego drzewa, z którego Ewa zerwała jabłko. Także inne dekoracje, w które „ubierano” drzewka miały swoje semantyczne odniesienia: w papierowych łańcuchach widziano okowy zniewolenia przez grzech, zaś płonące świeczki były „Chrystusowym światłem oświecającym pogan”. Dziś obecność drzewka - a nawet wiązanki z kilku gałązek - w pomieszczeniu, w którym świętujemy Wigilię symbolizuje przede wszystkim odkupienie grzechu pierworodnego i powrotu symbolu odstępstwa. (...)
Na koniec należy wspomnieć o potrawach postnego stołu wigilijnego pośród których tym najmniejszym, ale i najważniejszym jest chleb - opłatek służący, by przełamać się z uczestnikami świętującymi Wigilię Bożego Narodzenia. Kiedy wybaczamy wzajemne urazy i życzymy sobie pomyślności, krusząc delikatną biel symbolicznego chleba przed właściwą wieczerzą, nawiązujemy do wczesnochrześcijańskiej tradycji Najświętszej Ofiary zwanej „łamaniem chleba”, będącej zapowiedzią Tajemnicy Eucharystycznej. W tym geście zawarta jest także polska obyczajowość nawiązująca do zasady „gościnnego chleba”, którym należy przełamać się „z wędrowcem przybywającym do naszego domu i biednym łaknącym dobrego słowa, pociechy i odrobiny strawy”. (...)
Dziś, gdy nastaje czas Bożego Narodzenia, pamiętajmy nie tylko o tych uroczystych chwilach, ale zastanówmy się przede wszystkim nad sensem tego wydarzenia. „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swojego dał, aby każdy, to w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” - te słowa Jezusa zapisał św. Jan Apostoł (J 3, 16). Bóg wypełnił obietnicę. Narodził się Jezus Chrystus i stał się „Bogiem bliskim”, by człowiek słaby i grzeszny stał się w pełni dzieckiem Bożym.
Czy puszka Coca-Coli z napisem „Szatan jest Królem” może przejść przez filtr marki, podczas gdy „Jezus jest Królem” jest natychmiast odrzucany? Ta zaskakująca kontrowersja rozpala obecnie amerykańskie media społecznościowe i wiele innych mediów za Atlantykiem. Sprawa nabrała nowego wymiaru 6 i 7 sierpnia, po udostępnieniu testów konfiguratora oferowanego przez Coca-Colę amerykańskim konsumentom, umożliwiającego personalizację puszek.
6 sierpnia „The Daily Wire” poinformował o kilku szczególnie niepokojących testach: według doniesień medialnych, frazy: „Allah jest Królem” i „Szatan jest Królem” mogły przejść przez pierwszy filtr na stronie internetowej, natomiast hasło „Jezus jest Królem” zostało odrzucone. Inne odniesienia do chrześcijaństwa spotkał ten sam los: „Trójca Święta”, „Maryja Dziewica” i „Duch Święty” zostały zablokowane. Co jeszcze bardziej zaskakujące, antychrześcijańskie frazy, takie jak: „Jezus jest zły” przeszły pierwszy etap weryfikacji.
Relikwie świętej rodziny od 2 lipca nawiedziły ponad 50 miejsc w całej Polsce. Gorzowska parafia była ostatnim punktem na mapie ogólnopolskiej peregrynacji
"Przez ufność do miłości" – pod takim hasłem w parafii św. Maksymiliana Marii Kolbe w Gorzowie Wlkp. 9-10 sierpnia odbyła się peregrynacja relikwii św. Teresy od Dzieciątka Jezus oraz jej świętych rodziców, Zelii i Ludwika Martin.
Relikwie świętej rodziny od 2 lipca nawiedziły ponad 50 miejsc w całej Polsce. Gorzowska parafia była ostatnim punktem na mapie ogólnopolskiej peregrynacji, skąd powróciły do Francji.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.