Reklama

Niedziela plus

Poznań

O Bartku z piekła

Jan Kowalewicz, utrwalony przez historię jako „Bartek z piekła”, udowodnił, że wystarczy być po prostu przyzwoitym człowiekiem...

Niedziela Plus 3/2023, str. II

[ TEMATY ]

Poznań

Bartosz Adamczewski

Rzeźba „Bartka z piekła” zlokalizowana przy Ośrodku Jeździeckim „Kalumet” w Boszkowie, autorstwa Jerzego Sowijaka z Bukówca Górnego

Rzeźba „Bartka z piekła” zlokalizowana przy Ośrodku Jeździeckim „Kalumet” w Boszkowie, autorstwa Jerzego Sowijaka z Bukówca Górnego

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Życiorys XIX-wiecznego pustelnika z Wielkopolski może zadziwiać swoją aktualnością. Polega ona na tym, że paradoksalnie wiele osób poszukuje dzisiaj samotności, aby uciec od wszechobecnej komercji czy nachalnego pędu do dobrobytu oraz coraz wyższej pozycji społecznej. I choć odosobnienie nie zawsze jest świadomym, zamierzonym wyborem, to niekoniecznie wiąże się z unieszczęśliwieniem danego człowieka. Niekiedy bywa wręcz błogosławieństwem...

Dlaczego „Bartek z piekła”?

Reklama

Podobnie potoczyły się koleje losu Jana Kowalewicza, zwanego potocznie Bartkiem z piekła. Dlaczego go tak nazywano i czym było owo piekło? Odpowiedź na te pytania jest dość klarowna. Otóż piekłem w dawnych czasach nazywano tereny położone zwykle na obrzeżach osad, a więc odległe, niedostępne i wyobcowane z lokalnej społeczności. Inne tłumaczenia mówią, że to po prostu miejsce trudno osiągalne ze względu na porastającą je roślinność i wizualnie przypominające piekło. Zapewne dlatego wśród ludzi współczesnych Janowi Kowalewiczowi utarły się zwyczajowe powiedzenia, którymi próbowano dyscyplinować dzieci. Mówiono wówczas: „Jak ty wyglądasz! To już Bartek z piekła lepiej się nosi!”, lub innym razem: „Oj, kiepsko zjedliście. Nawet Bartek je więcej”... Nie było jednak w tych słowach cienia złośliwości czy pogardy, bo postać Bartka z piekła także dzisiaj otaczana jest podziwem i szacunkiem. I opinia ta wydaje się w pełni uzasadniona, Jan Kowalewicz absolutnie sobie na nią zasłużył.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Zadziwiające umiejętności i zalety pustelnika

Reklama

Pustelnik znad jeziora Maszynek (Moszynek) przyszedł na świat ostatniego dnia grudnia 1858 r. w rodzinie Ignacego i Karoliny z d. Wańskiej. Po ojcu Jan Kowalewicz przejął przydomek Bartka z piekła, odziedziczył także gospodarstwo, na którym osiadł jedynie z siostrą Ludwiką (był jednym z czwórki dzieci Ignacego i Karoliny), rodzice bowiem i część rodzeństwa zmarli dość wcześnie. Jan już za młodu wykazywał ponadprzeciętny pęd do wiedzy. Uczęszczał do szkoły w pobliskim Górsku i pobierał prywatne lekcje u nauczyciela Bartscha, ponieważ zapragnął być nauczycielem. Tego celu akurat nie było mu dane osiągnąć – zderzył się z nieubłaganymi, niepisanymi zasadami współczesnej mu rzeczywistości. Kształcenie się w kierunku zawodów poważanych społecznie (takich jak nauczyciel) okazywało się często niemożliwe ze względu na ograniczenia finansowe. Brak pieniędzy zamknął więc Janowi Kowalewiczowi drogę do realizacji marzeń, ale nie zgasił w nim pragnienia nieustannego poszerzania wiedzy. Zaskakujący jest fakt, że Bartek z piekła, nie przebywszy normalnej ścieżki edukacji, posiadł znajomość języka niemieckiego, a także częściową znajomość języka francuskiego i słownictwa łacińskiego oraz angielskiego. Jak na człowieka niewykształconego, używał też poprawnej polszczyzny i odznaczał się starannym pismem, co zazwyczaj było udziałem osób, które w szkole uczyły się kaligrafii. Jan Kowalewicz regularnie prenumerował też polskie czasopisma, co było jednym z przejawów jego patriotyzmu. Czytywał m.in. Przewodnik Katolicki od chwili jego założenia w 1895 r., ale też gazety takie jak Głos Leszczyński czy Wielkopolanin. Miał ponadto jeszcze jedną zaskakującą umiejętność. We wspomnieniach opublikowanych przez prof. Kazimierza Stępczaka i regionalistę Kazimierza Wolniczaka na łamach portalu e-boszkowo znajdujemy informację, że Jan Kowalewicz był uznawany przez współczesnych mu ludzi za specjalistę od drzew. Zanim je zasadził, wykopywał dół o średnicy 1,5 m, a na dnie wykopu umieszczał glebę lepszej jakości, zebraną z powierzchni. Bartek z piekła lubił też zaskakiwać znajomych prezentami, które przynosił zapraszany przez nich na święta lub uroczystości. Niezwykłymi podarkami bywały wtedy śliwki na gałązkach przynoszone z okazji Wszystkich Świętych czy gałązki winorośli z niemal dojrzewającymi owocami. Pustelnik znad jeziora Maszynek żył m.in. z płodów ziemi, które przechowywał w piwniczce-ziemiance, zwanej sklepem.

Patriotyzm godny naśladowania

Częściowe odosobnienie w przypadku Bartka z piekła absolutnie nie oznaczało jakiegokolwiek odcięcia się od informacji o świecie współczesnym. W tym też uwidaczniał się jego patriotyzm, bo pustelnik znad Maszynka nie tylko czytał wspomniane gazety, lecz także prowadził pamiętnik, w którym odnotowywał aktualne wydarzenia, w tym te dotyczące Polski. Utrwalił w ten sposób np. fakt, że 3 grudnia 1918 r. w Poznaniu zebrał się Sejm Dzielnicowy. Z kolei pod datami 8 i 10 stycznia 1919 r. odnotował wydarzenie związane z powstaniem wielkopolskim – mianowicie, że w powiecie wschowskim wybuchła strzelanina, a pobliskie Włoszakowice zostały zbombardowane, odbył się tam też apel powstańczy. Innymi słowy – zapiski Bartka z piekła stanowią obecnie unikalne źródło historyczne na temat dziejów lokalnej społeczności.

Tym, co najdobitniej świadczyło i świadczy dzisiaj o patriotyzmie Jana Kowalewicza, jest pewna inicjatywa, którą powziął tuż po odzyskaniu niepodległości przez Polskę, po 123 latach zaborów. Otóż Bartek z piekła, wdzięczny za odzyskanie wolności przez Rzeczpospolitą, postanowił usypać kopiec pamięci ku czci prezydenta USA Thomasa Woodrowa Wilsona, którego uważał za szczególnego orędownika sprawy powrotu Polski na mapy Europy. Pustelnik znad jeziora Maszynek wykazał się w swoim postanowieniu ogromną determinacją, ponieważ kopiec Wilsona powstawał przez... 20 lat. I chociaż Bartek z piekła wykorzystał do swego pomysłu niewielkie naturalne wzniesienie, to i tak zaczął usypywać kopiec jako w pełni sprawny człowiek, a kończył w późnej starości. Rozpadały się kolejno narzędzia pracy Bartka: taczka, wiadra i kosze, a on, mimo sporego już ubytku sił, z uporem kontynuował rozpoczęte dzieło. Dzieło, które „przeżyło” swego twórcę i stanowi o nim świadectwo aż do dziś.

Źródło lokalnego patriotyzmu

Postać Jana Kowalewicza należy ze wszech miar uznać także za symbol patriotyzmu lokalnego. Powodem są choćby urządzane cyklicznie od 2011 r. rajdy „Śladami Bartka z piekła”. Mimo że ich trasa wynosi niebagatelną długość 10 km, a impreza odbywa się w listopadzie, przyciąga rokrocznie średnio 120-150 osób. To zatem nie tylko znakomita lekcja patriotyzmu, ale i okazja do integracji lokalnej społeczności i wzbudzania w niej przywiązania do swoich rodzinnych stron. Bartek z piekła stał się też patronem szlaku turystycznego na terenie Przemęckiego Parku Krajobrazowego, wytyczonego przez Nadleśnictwo Włoszakowice. A wjazdu do Ośrodka Jeździeckiego „Kalumet” w Boszkowie strzeże piękna rzeźba przedstawiająca Bartka z piekła, powstała w 2014 r., której autorem jest Jerzy Sowijak z Bukówca Górnego. Śladów pamięci po osobliwym pustelniku znad jeziora Maszynek mamy zatem wiele w przestrzeni publicznej. Oznacza to, że wcale nie trzeba być „na świeczniku”, by zostać zapamiętanym przez pokolenia.

2023-01-11 07:43

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Ryś w Poznaniu: jeśli oddam Panu mój grzech, on umrze razem z Nim na krzyżu

- Jezusowi Chrystusowi nie chodzi o to, by nas pouczyć, że Bóg jest święty, ale chodzi o to, że bierze na siebie mój grzech. Bierze moją pychę, moją chciwość, jako przeczysty - staje się moją nieczystością - mówił do zgromadzonych na poznańskim stadionie bp Grzegorz Ryś.

Przewodniczący Zespołu ds. Nowej Ewangelizacji zwrócił uwagę, że Bóg w zamian daje nam życie wieczne. - Daje nam je dziś, w tej chwili. To jest życie, które jest właściwe Bogu - podkreślił biskup.
CZYTAJ DALEJ

Niesienie krzyża wiąże z gotowością nawet na śmierć dla Chrystusa

2026-01-22 10:39

[ TEMATY ]

rozważania

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Karol Porwich/Niedziela

Pwt 30 należy do finału mów Mojżesza na stepach Moabu, tuż przed wejściem Izraela do ziemi danej ojcom. Księga ma kształt testamentu i zarazem publicznej umowy ludu z Bogiem, sformułowanej w języku przepisów, błogosławieństw i przekleństw. Powtarza się słowo „dziś” (hajjôm). Ono stawia słuchacza w chwili decyzji, bez odsuwania jej na później. Po ostrych przestrogach o odejściu od Pana pada kolejne zdanie niezwykle mocne. „Kładę dziś przed tobą” dwie drogi. Słownictwo jest parzyste: życie i dobro (hebr. ḥajjîm / ṭôb), śmierć i zło (māwet / rā‘), błogosławieństwo i przekleństwo (bĕrākāh / qĕlālāh). Mojżesz mówi jak świadek w traktacie. Wzywa niebo i ziemię jako świadków. Tak brzmiały formuły dawnych układów, w których kosmos „słyszał” zobowiązania. Wybór życia otrzymuje treść bardzo trzeźwą. Oznacza miłość do Pana rozumianą jako wierność, chodzenie Jego drogami, słuchanie Jego głosu i przylgnięcie do Niego (dābaq). Odwrócenie się rodzi kult obcych bogów i kończy się utratą ziemi oraz rozpadem wspólnoty. Brzmi też zdanie, które streszcza całą duchowość Deuteronomium: „On jest twoim życiem i długim trwaniem”. Wersety łączą moralność z historią rodu. Wierność nie zostaje zamknięta w prywatnym świecie. Ona niesie skutki dla potomstwa i dla przyszłości kraju. Ireneusz z Lyonu, broniąc trwałości Dekalogu, przywołuje te słowa Mojżesza i podkreśla, że przyjście Chrystusa daje „rozszerzenie i wzrost”, bez unieważnienia przykazań (AH IV,16).
CZYTAJ DALEJ

Lefebryści odrzucają dialog zaproponowany przez Watykan

2026-02-19 20:18

[ TEMATY ]

lefebryści

Tama66/pixabay.com

W liście skierowanym do kardynała Fernándeza, prefekta Dykasterii Nauki Wiary, przełożony generalny Bractwa św. Piusa X ks. Davide Pagliarani pisze, że nie widzi możliwości rozpoczęcia dialogu teologicznego w formie zaproponowanej przez Stolicę Apostolską, ponieważ „tekstów Soboru nie można korygować ani podważać prawomocności reformy liturgicznej”. Nie mogąc dojść do porozumienia w kwestii doktryny, potwierdzono zatem decyzję o konsekracji nowych biskupów 1 lipca.

List ks. Pagliaraniego do kardynała Víctora Manuela Fernándeza, prefekta Dykasterii Nauki Wiary jest odpowiedzią po spotkaniu, które odbyło się 12 lutego w Watykanie. Spotkanie to kard. Fernández określił w późniejszym komunikacie jako serdeczne i szczere, informując, że zaproponował członkom Bractwa rozpoczęcie „dialogu ściśle teologicznego” z „bardzo precyzyjnie określoną metodologią”, dotyczącego tematów, które „nie zostały jeszcze wystarczająco doprecyzowane” - informuje Vatican News.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję