Reklama

50 lat parafii św. Jana Brebeuf w Niles

List proboszcza

Niedziela w Chicago 26/2003

Proboszcz ks. Tomasz May

Proboszcz ks. Tomasz May

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Drodzy Przyjaciele
Z wielką wdzięcznością i radością zwracam się do Was w uroczystość półwiecza istnienia parafii pw. św. Jana Brebeuf. Nasza parafia rozwijała się przez 50 lat na bardzo silnych podstawach wiary, stworzonych przez ks. prał. Johna Flanagana i grupę pierwszych parafian, z których wielu jeszcze, dzięki Bogu, jest dzisiaj z nami. Przyjmujemy ten ważny okres jako część naszego życia, aby pamiętać wszystkich poprzedników, którzy wskazali nam tę drogę. Świętujemy ich poświęcenie okazane nie tylko przez zapewnienie cegieł i zaprawy murarskiej do budowy tego pięknego miejsca, ale także ich miłość i wiarę, ciężką pracę i ufność, mądrość i wizję. Prawdziwie, duch ten jest żywy i obecny wśród nas.
Parafia ożywiona duchową mądrością duszpasterzy, którzy pracowali tu przede mną: ks. prał. Johna Flanagana, o. J. Edwarda Duggana, o. Roberta Banzina, księży asystentów, diakonów, sióstr Franciszkanek oraz mądrością, łaską i szlachetnością naszych obecnych duchownych, nauczycieli, wielu ochotników i wiernych parafian rozkwitła w żywej wspólnocie wiary. Z serca płynęły ofiary - czas, talenty i finanse wzbogacając nas wszystkich poprzez uczestnictwo w dziele Boskich darów.
Przez poświęcenie i służbę dla parafii wierni budują dzisiaj przyszłość. Nasza wspólnota wiary jest miejscem dla empatycznych, gorliwie wierzących, entuzjastycznych ludzi, którzy zapraszają każdego w duchu chrześcijańskiej jedności. W ciągu 50 lat działało ponad 60 grup w służbie potrzebującym - nie tylko z naszej parafii. Tu, w Niles bezustannie budujemy Królestwo Boże.
Odczuwam wielką dumę, pokorę, ogromną wdzięczność i głębokie poczucie wzajemnego szacunku z faktu, iż pracuję między Wami. Bądźmy zawsze pełni wiary, iż łaska Boża może jeszcze bardziej złączyć nas z Duchem Świętym, bardziej włączyć w jego widzenie i bardziej zakorzenić w wierze. Kontynuujmy nadal "dawanie z siebie wszystkiego, co najlepsze", aby umacniać w Jezusie Chrystusie Wspólnotę Wiary św. Jana Brebeuf.
Z Bożym błogosławieństwem

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Świadectwo: uzdrowienie Leona było wynikiem interwencji ks. Vianneya

[ TEMATY ]

świadectwo

św. Jan Maria Vianney

Bliżej Życia z wiarą

xTZ

Wizerunek św. Jana Vianneya autorstwa Marka Gajewskiego w sanktuarium św. Jana Vianneya w Czeladzi

Wizerunek św. Jana Vianneya autorstwa Marka Gajewskiego w sanktuarium św. Jana Vianneya w Czeladzi

Pół Francji ciągnęło do maleńkiego Ars, by prosić tamtejszego proboszcza o spowiedź, modlitwę i... cuda.

Świętego Jana Marii Vianneya nie trzeba nikomu przedstawiać. Proboszcz z Ars może nie należał do wielkich intelektualistów, jak św. Tomasz z Akwinu czy św. Teresa Benedykta od Krzyża (Edyta Stein), za to wzbudzał podziw skromnością, pokorą i gorliwością w modlitwie, co przełożyło się na ogromny rozgłos, jaki zdobył. Cechował się jeszcze czymś, co zauważali ludzie żyjący w jego otoczeniu – Bóg pozwolił mu nawracać grzeszników. Dzięki niemu nawet zatwardziali ateiści klękali przed Bożym majestatem, co uczyniło Vianneya jednym z najbliższych współpracowników Boga w tym dziele. W ostatnim roku swojego życia wyspowiadał aż 80 tys. penitentów! Ciągnęły więc do niego, niczym metalowe opiłki do magnesu, zastępy różnych niedowiarków, ateuszy i ateistów. Ale nie tylko, bo również wielu chorych szukało u Vianneya ratunku, gdyż po Francji rozeszła się wieść o cudach, które dzięki niemu działy się w Ars.
CZYTAJ DALEJ

40 pytań Jezusa: "Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie?"

Każdego dnia Wielkiego Postu podamy Ci jedno konkretne pytanie, które Jezus zadaje w Ewangeliach (np. „Czy wierzysz?”, „Czego szukacie?”, „Czy miłujesz Mnie?”). Bez moralizowania. Niech to będzie zaproszenie do osobistej konfrontacji i zmierzenie się z własnymi trudnościami w czasie tegorocznej wielkopostnej drogi.

Duchowe dojrzewanie jest procesem. Bóg nie działa w pośpiechu.
CZYTAJ DALEJ

Świadectwo z Jasnej Góry: "Zostałam uzdrowiona. Te kule chcę zostawić Matce Bożej". Później do kul doszła jeszcze biała laska

2026-02-27 21:12

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Matka Boża Częstochowska

świadectwo

Karol Porwich/Niedziela

Zawieszone na ścianach wota. Laski niewidomych, kule niepełnosprawnych i ortopedyczne podpórki. Każde z wotów to albo znak prośby, albo dowód wdzięczności wobec Maryi za okazaną pomoc

Zawieszone na ścianach wota. Laski niewidomych, kule niepełnosprawnych i ortopedyczne podpórki. Każde z wotów to albo znak prośby, albo dowód wdzięczności wobec Maryi za okazaną pomoc

Tamtego momentu, kiedy matka ułożyła ją na torach i przywiązała do szyn, nie pamięta. Za mała była. I dobrze, że nie pamięta. Matka już nie żyje, o zmarłych źle się nie mówi, a ją przecież dróżnik znalazł. Co za szczęście, że akurat po tych torach szedł! Takie rzeczy zdarzają się tylko na filmach, czyż nie? No więc miała już swój happy end. Wychowali ją dziadkowie.

WIĘCEJ ŚWIADECTW W KSIĄŻCE: ksiegarnia.niedziela.pl. DO KUPIENIA W NASZEJ KSIĘGARNI!
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję