Reklama

Wiara

Dźwięki Boga

Coraz częściej wybrzmiewa w Kościele, że bycie chrześcijaninem nie oznacza bycia superświętym. Bycie chrześcijaninem oznacza usłyszeć, co Bóg dzisiaj mówi – przekonuje prof. dr hab. Adam Regiewicz.

Niedziela Ogólnopolska 19/2024, str. 10-13

[ TEMATY ]

Pismo Święte

Bóg

Grażyna Kołek

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ewelina Dziewońska-Chudy: Na początku był dźwięk?

Prof. Adam Regiewicz: Na początku w ogóle jest dźwięk. Człowiek najpierw słyszy, a dopiero potem widzi. Dlatego, odnosząc to doświadczenie do Biblii, czytamy w Ewangelii według św. Jana: „Na początku było Słowo” (J 1, 1). Ale owo Słowo może być rozumiane dwojako. Przyzwyczailiśmy się do traktowania słowa jako litery w rozumieniu greckim – Logos, ale wypowiadane słowo jest dźwiękiem, więc kiedy czytamy w Księdze Rodzaju, że Bóg stwarza człowieka, to pierwsza rzecz, która jest tam pokazana, to to, iż On tchnie i to tchnienie, które jest powiewem, jest jednocześnie dźwiękiem, podmuchem, jest przekazaniem pierwiastka życia, a potem jest powołaniem do istnienia przez nadanie mu imienia. Bóg woła i na ten dźwięk człowiek odpowiada. Dźwięk jest o wiele bardziej somatyczny, tzn. bliższy ciału, niż wzrok. Wzrok jest czymś, co nas dystansuje od rzeczywistości, dźwięk natomiast jest absolutnie cielesny, wewnętrzny, on z nas wychodzi i musimy go w sobie umieścić. Dźwięk jest doświadczeniem zmysłowym, które często wiąże się z innymi doświadczeniami, jest multisensoryczny, tzn. że bardzo często wiąże się z dotykiem. Jak możemy inaczej usłyszeć bicie serca, jeśli nie w sobie? Poza tym ucha nie da się zamknąć tak jak oczu.

Reklama

Od kilku lat zajmuje się Pan Profesor kulturowym badaniem odgłosów, dzwięków...

Od ponad dekady. Najpierw była konferencja o milczeniu, potem o odgłosach jedzenia... Zaczęło się od takiego myślenia kulturowego: o dźwięku jako pewnym geście semiotycznym. Co to znaczy? Przez dźwięk kulturowo wyrażamy pewne znaczenie, ponieważ dźwięk sam w sobie jest niezmienny. Ale jego odczytanie już tak. Sposób słyszenia dźwięku w każdej kulturze jest inny. Są epoki kulturowo głośne, co też było dla mnie jakimś potwierdzeniem, kiedy zacząłem badać odgłosy w Biblii, że Izrael, w ogóle Bliski Wschód jest głośny. Z drugiej strony mamy cywilizację zachodnią, szczególnie tę nowoczesną, później XVIII-, XIX-wieczną kulturę wiktoriańską, gdzie ten odgłos był wyciszony, można by rzec – ściśnięty, czego symbolem stał się gorset. Przez badanie kulturowe odgłosów można pokazać różnicę zarówno tę kulturowo-przestrzenną, terytorialną, jak i historyczną. Analizując odgłosy biblijne, zauważyłem, że są one w jakiś sposób podporządkowane historii Izraela, tzn. jest bardzo dużo odgłosów związanych ze zniszczeniem. Mamy mnóstwo odgłosów dotyczących deptania. W języku hebrajskim jest chyba dziesięć słów na określenie tego samego dźwięku – deptać, m.in.: miażdżyć, kruszyć, bić, rozbijać. Dużo jest odgłosów głośnych wyrażających emocje, tj. krzyk. Pełno jest odgłosów zawodzenia, bo jeżeli ktoś wyraża żal, to nie robi tego po cichu, dlatego lament, biadanie, zawodzenie, wycie to sposoby wyrażenia żalu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Przygotował Pan Profesor cykl katechez o dźwięku w Piśmie Świętym. Co było impulsem do ich opracowania?

Tak naprawdę zacząłem od badań nad pojęciami dźwiękowymi, które są przypisane w Piśmie Świętym poszczególnym słowom dźwiękonaśladowczym. Zacząłem przeszukiwać słowniki, szukając powiązań znaczeniowych z tekstem hebrajskim. Kiedy zacząłem czytać, zauważyłem, że to, co się dzieje w Starym Testamencie, bardzo silnie przekłada się na Nowy Testament i na przepowiadanie ewangeliczne. I tutaj z pomocą przyszedł mi rabin Rzymu Izrael Zoller. Gdy pracował w Trieście, zaczął badać Ewangelie i pisma chrześcijańskie. Wówczas odkrył rzecz niezwykłą: mimo że Ewangelie są napisane po grecku, wszyscy Ewangeliści byli Żydami. Ewangeliści może pisali po grecku, ale myśleli po żydowsku, tzn. za pomocą greckich pojęć próbowali oddać słowa, które istniały w ich kulturze hebrajskiej. Podam przykład. Jednym z odkryć, które mnie zaskoczyło, jest słowo ?araš, które jednocześnie oznacza milczeć i orać. Owo milczenie w tym znaczeniu odnosi się do fragmentu Pieśni o Słudze Jahwe u proroka Izajasza – ten, który milczy, jest jednocześnie tym, który jest orany, grawerowany. Jak mówi Psalm 129, 3: „Poorali mój grzbiet oracze, wyżłobili długie bruzdy”. Fragment ten pokazuje Chrystusa jako Sługę Jahwe, który jest biczowany, torturowany, a jednocześnie jest jak owca niema prowadzona na rzeź. Odkrywając znaczenia dźwiękowe, stało się dla mnie jasne, że to jest słowo, które w jakiś sposób wzywa. Rabini mówią, że jeżeli rozważasz słowo i to słowo cię nie przemienia, nie wywołuje w tobie jakiegoś konkretnego efektu, nie rezonuje w tobie, to znaczy, że straciłeś czas. A zatem kiedy czytałem to słowo, myślałem: no tak, można z tego zrobić tylko naukę, ale to byłoby sprzeczne w ogóle z ideą, z duchem czytania Pisma. Jeżeli słowo nie pozostawia cię obojętnym i kiedy wchodzisz głębiej w jego znaczenie i widzisz, jak wiąże się z innymi, to aż się prosi, żeby nie zostawiać tego tylko dla siebie.

Drugi powód, dla którego zacząłem przygotowywać katechezy o dźwiękach w Biblii, jest bardzo pragmatyczny. Mój brat, który jest kapucynem i prowadzi na YouTubie kanał ewangelizacyjny Shir Hadash, na którym codziennie są zamieszczane homilie i katechezy, poprosił mnie, żebym przygotował kilka katechez o dźwięku. Nagraliśmy piętnaście odcinków, które sukcesywnie pojawiają się na tym kanale.

Czy ludzie poszukujący to potencjalni odbiorcy przekazu Pana Profesora?

Myślę, że tak. Katechezy o dźwięku obok tego, że próbują coś wyjaśnić i naświetlić, stawiają pytanie: w którym miejscu jestem ja? To pytanie powinno być zawsze postawione najpierw sobie. W Piśmie Świętym jest mowa o zgrzytaniu zębami, które w tradycji żydowskiej jest rozumiane jako okazywanie negatywnych emocji drugiemu. My zgrzytamy do siebie, ale Żydzi zgrzytają na zewnątrz. Zgrzytanie zębami u nich oznacza to samo, co słowa syczeć albo szydzić – zgrzytać przeciwko komuś. Zgrzytanie zębami staje się figurą zamknięcia się na drugiego. Możemy wynieść z tego określenia całą antropologiczną interpretację, pytając, czy to zgrzytanie zębami jest w jakiś sposób obrazem mojego zachowania wobec drugiego człowieka.

Reklama

Wydaje mi się, że to, czego dzisiaj potrzebujemy – przynajmniej ja tego szukam w Kościele – to pewien głód słuchania Słowa, łamania go, wczytywania w życie. To jest to samo pragnienie, które ma wpisane w siebie naród wybrany. To robi sam Chrystus, kiedy wchodzi do synagogi w Nazarecie i jest proszony przez tamtejsze zgromadzenie o odczytanie zwoju i komentarz. Wielu ludzi nie chce dziś „kazań” (źródłowe „kazać” jest tu wiele mówiące), ale pragnie słowa, które zostanie złamane, tzn. przełamane przez ich życie i pokaże im: „zobacz, o tym mówi to słowo” – w jakim miejscu jesteś ty.

Jak czytać Pismo, żeby usłyszeć?

Jeżeli słuchamy Słowa, np. w kościele, i jest coś, wokół czego chcielibyśmy się zatrzymać, to jest to pytanie o egzegezę, o wejście w znaczenie tego słowa, jak jest ono rozumiane. W tradycji hebrajskiej rdzenie słów nie mają samogłosek, dlatego bardzo często ich znaczenie wiąże się z innymi słowami ze względu na różne użycie samogłosek, jednak rdzeń pozostaje ten sam. Tak naprawdę z jednego słowa możemy uzyskać kilka powiązań z innymi pojęciami i one nam dookreślają to słowo. To jest wyjaśnienie naukowe i tak też do tego podszedłem, jak typowy badacz tworzący słownik odgłosów Pisma Świętego. Ale jest rzecz ważniejsza dla mnie jako chrześcijanina – to słowo nie może zostać uwięzione tylko w dyskursie naukowym, bo stanie się martwe. Dla mnie ważniejsze jest to, że pojawi się ono jako pewnego rodzaju refleksja wewnętrzna, która wywoła emocje, poruszy w środku.

Reklama

Do jakich dźwięków jest porównywany głos Boga?

Jest wiele różnych obrazów dźwiękowych, za pomocą których Izrael przedstawia głos Boga. Pierwszym jest odgłos burzy. To jest, oczywiście, wspólne dla wszystkich kultur tzw. prostych, że próbują za pomocą zjawisk atmosferycznych wyrazić to, co jest nadprzyrodzone, ale w przypadku Izraela odgłos grzmotu jest głosem, którym przemawia Bóg. Drugim głosem jest powiew wiatru, który mocno koresponduje z Księgą Rodzaju, o której już mówiłem, czyli z tchnieniem, powiewem powietrza. A to oznacza oddech, czyli życie. Dlatego każde tchnienie jest związane z głosem Boga. Trzecim głosem Boga jest szofar – to odgłos rogu baraniego czy koźlego wykorzystywany podczas celebracji najważniejszych świąt. Jest taka piękna scena, komentowana wielokrotnie przez Żydów, która mówi o siedmiu dźwiękach na Synaju, kiedy Bóg rozmawia z Izraelem. Bóg przemawia grzmotem, a Izrael odpowiada szofarem. Kolejnym głosem Boga jest dźwięk mówiący o drżeniu, dygocie. Kiedy ziemia się trzęsie, następuje drżenie, i właśnie przez dźwięk drżenia Bóg także przemawia.

Reklama

Jakie jeszcze inne głosy możemy usłyszeć podczas lektury Pisma Świętego?

Niezwykły jest głos, który odkryłem dzięki rabinowi Zollerowi – mianowicie głos szczebiotania, ćwierkania. W języku polskim kojarzy się on z dźwiękami wydawanymi przez ptaki. Mówiąc, że ktoś ćwierkał albo szczebiotał, często przypisujemy ten dźwięk dzieciom albo kobietom ze względu na wysokość tonu czy częstotliwość wypowiadanych słów. Ćwierkać oznacza mówić dużo. Lecz gdy sięgniemy do hebrajskiego leksemu, to okazuje się, że jego źródłem jest zbitka głosek „nzr” – (wymowa: „nazer” albo „nazir”). Okazuje się, że „nazer” oznacza herolda, kogoś, kto idzie i coś zapowiada. Zoller pokazuje, że słowo „nazer” ma to samo źródło, które w Ewangeliach oznacza Nazarejczyka. Chodzi zatem nie tylko o pochodzenie Jezusa z Nazaretu, ale też o Jego funkcję – proroka, herolda, nauczyciela. Jeżeli dodamy do tego jeszcze to, o czym jest mowa w Ewangelii, że to, co będzie mówione gdzieś tam po cichu, będzie rozgłaszane – „ćwierkane na dachach” – otrzymamy wówczas niesamowity kontekst interpretacyjny. Zobaczmy, jak inaczej wybrzmi ewangeliczne posłanie Apostołów: „Idźcie i głoście”, „Idźcie i ćwierkajcie”, czyli bądźcie jak ci, którzy szczebioczą na dachach. Pamiętam komentarz protestanckiego kaznodziei Josha McDowella, który twierdził, że gdyby nie kobiety, to wieść o zmartwychwstaniu by się nie rozeszła – gdyby tyle nie mówiły, gdyby tyle nie „ćwierkały”...

Dlaczego warto się zajmować głosem Słowa?

Dźwięk możemy rozumieć jako coś zewnętrznego, zbiór dźwięków. Potem dociera do nas, że za tym dźwiękiem kryje się jakieś znaczenie. Wreszcie, na końcu, odkrywamy, że ten dźwięk mówi konkretnie do mnie. Tak jest ze Słowem. Ta trzecia postawa, hermeneutyczna (wyjaśniająca), jest najważniejsza: pyta, co dzisiaj Bóg mówi do mnie. Głos zawsze jest wezwaniem. W języku hebrajskim głos i wołanie (qol) to jest to samo słowo.

Czy w obecnych czasach głos Pana zanika? Czy trudniej Go dzisiaj usłyszeć?

Żyjemy w czasach, gdzie jest dużo hałasu. Mam jednak wrażenie, że hałas był obecny zawsze. Rzecz w tym, żeby mieć w sobie postawę słuchającego. Zawsze znajdzie się coś, co nas odciąga od słuchania – to może być praca zawodowa czy inni ludzie. Izajasz mówi: „Pan podarował mi język ucznia, abym mógł nieść strudzonemu jakieś słowo pokrzepienia” (por. Iz 50, 4), abym umiał słuchać jak uczeń, co oznacza, że to ty masz mieć otwarte ucho, tylko tyle... Coraz częściej wybrzmiewa w Kościele, że bycie chrześcijaninem nie oznacza bycia superświętym. Bycie chrześcijaninem oznacza mieć „ucho otwarte”, tzn. usłyszeć, co Bóg dzisiaj mówi do mnie, czego dzisiaj ode mnie chce.

Reklama

Czego potrzebujemy, by usłyszeć głos Pana?

Potrzebujemy uważności, żeby nie przegapić Jego głosu, nieustannie mieć ucho otwarte, czyli być w relacji. Nie ma możliwości uważności bez czasu na wyciszenie, bo jak inaczej usłyszeć...? Nie da się też usłyszeć Boga bez wchodzenia w relację ze Słowem. Trzeba mieć czas na Pismo, czy to w formie skrutacji, czy codziennego słuchania w kościele, czy podczas indywidualnej lektury. Bóg chce do nas mówić.

Jak lepiej jest czytać Pismo Święte: na głos, czy tak bardziej dla siebie, po cichu, w skupieniu?

Jesteśmy przyzwyczajeni do cichego czytania, ale musimy mieć świadomość, że ciche czytanie to jest całkiem nowoczesny wynalazek. Jeszcze do XVIII wieku wszyscy czytali na głos. Pismo Święte dobrze jest czytać na głos, dlatego że to, co czytamy, czasami usłyszymy inaczej niż w głowie. Czytanie samemu po cichu zawsze rodzi niebezpieczeństwo interpretacji Pisma „po swojemu”. Czytanie na głos we wspólnocie modlitewnej, gdzie czyta się po prostu Słowo, jest zdecydowanie bardziej zasadne. Tam to Słowo jest proklamowane. Kościół daje ci Słowo, mówiąc: „Oto słowo Boże”, w tym sensie, że teraz to jest Słowo dla ciebie, co ty na nie odpowiesz. Jeżeli jesteś dzisiaj poza tym Słowem, to znaczy, że jesteś poza historią zbawienia.

Wspomniał Pan Profesor o cyklu katechez poświęconych odgłosom Pisma Świętego na YouTubie. Co możemy tam znaleźć?

Każda katecheza wychodzi od konkretnego dźwięku, który jest omawiany w pewnej tradycji językowej, dźwiękowej Izraela, pokazany jest też kontekst, w którym jest on używany w tradycji hebrajskiej. Wychodząc od tego, próbuję na dwóch, trzech przykładach pokazać, jak zmienia się choć trochę znaczenie danego słowa. Przekonuję, że to słowo jest żywe, że pytania stawiane przez Pismo Święte są zawsze pytaniami do nas, teraz.

23 czerwca na łamach Niedzieli rozpoczynamy druk cyklu katechez o dźwiękach w Biblii. Tymczasem możemy ich posłuchać na YouTubie. Szukaj: Katechezy o dźwiękach.

Adam Regiewicz - filolog i filmoznawca, profesor na Uniwersytecie Jana Długosza w Częstochowie. Od dekady bada zagadnienia związane z odgłosami i muzycznością kultury. Obecnie wraz z zespołem pracuje nad Słownikiem odgłosów w Biblii.

2024-05-07 08:46

Oceń: +9 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wiara jest siłą rodziny

Niedziela rzeszowska 6/2020, str. V

[ TEMATY ]

rodzina

wiara

Bóg

tradycja

Muzeum Rodziny Ulmów w Markowej

Fragment ekspozycji muzealnej

Fragment ekspozycji muzealnej

Wzrastająca współcześnie obojętność dla spraw duchowości i antyreligijne nastawienie nie jest dobrym klimatem dla życia i rozwoju rodziny.

Czy dawniej było lepiej? Na pewno było inaczej. Skromniejsze warunki życia i mocniejszy kręgosłup moralny chroniły rodziny przed zagrożeniami. Jeśli dom pielęgnuje wartości płynące z Ewangelii i Dekalogu, to dorosły człowiek nie będzie miał trudności w zachowaniu postawy, która płynie z przykazania miłości. Dlatego można powiedzieć, że wiara jest siłą rodziny! Najbardziej zagrażają rodzinie pozory dobra, które są zakamuflowanym złem. Jeśli kilka dekad wcześniej grzech był piętnowany jako zło, to dzisiaj przez postawę wymuszonej tolerancji, stał się zjawiskiem naturalnym codzienności, w której żyjemy.
CZYTAJ DALEJ

Bp Ważny o relacjach polsko-ukraińskich: bez prawdy o przeszłości nie będzie zaufania

2026-06-22 09:52

[ TEMATY ]

bp Artur Ważny

Karol Porwich/Niedziela

Bp Artur Ważny

Bp Artur Ważny

Bolesna przeszłość powinna być zobowiązaniem do troski o prawdę. Bez niej przeszłość nieustannie otwiera rany i podważa wzajemne zaufanie - stwierdza w swoim komentarzu na komunikatorze X biskup sosnowiecki, Artur Ważny.

W moim rodzinnym domu pamięć o wymordowaniu ponad pięćdziesięciu niewinnych osób, spalonej wsi, spalonym gospodarstwie oraz ucieczce mojego siedmioletniego wówczas ojca i jego bliskich przed banderowcami nie podsycała gniewu, lecz wciąż przeradza się w dojrzałą troskę o prawdę. Bez niej przeszłość wciąż na nowo otwiera rany i paraliżuje wzajemne zaufanie. Brak nienawiści wobec sprawców nie unieważnia jednak bólu, jaki niosą ze sobą nierozliczone krzywdy. Stoimy dziś przed dziejowym wyzwaniem polsko-ukraińskiego pojednania. Uważam, że pierwszoplanową rolę powinny tu odegrać nasze Kościoły - odrzucając zarówno obojętność, jak i narastającą niechęć, by uczciwie dotknąć istoty problemu. Potrzebujemy głębokiej przestrzeni moralno-religijnej, w której chrześcijańskie dziedzictwo po obu stronach granicy, pozwoli nam wspólnie stanąć w świetle prawdy o naszej historii oraz naszych dramatycznych ranach. Dobre sąsiedztwo jest naszą racją stanu, co zobowiązuje oba narody do dialogu dojrzałego, wolnego od powierzchowności i pustych gestów. Musimy przygotować się na trudne spory, tak moralne, historyczne, jak i gospodarcze. Tym bardziej nie wolno nam uciekać przed faktami; musimy odważnie nazwać to, co domaga się oczyszczenia i zadośćuczynienia. Z serca zapraszam do mądrych spotkań, dialogu, uznania krzywd i win, upamiętnienia ofiar oraz pokornego przebaczenia. To są warunki pojednania. Tylko w ten sposób zdołamy zbudować nowy, zdrowy rozdział naszych relacji, oparty na trwałym fundamencie prawdy i sprawiedliwości.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Krajewski: Posyłam was, byście byli błogosławieństwem dla ludzi

2026-06-23 10:49

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Łukasz Głowacki

W czasie liturgii wręczono dekrety kapłanom rozpoczynającym posługę w nowych miejscach Archidiecezji Łódzkiej

W czasie liturgii wręczono dekrety kapłanom rozpoczynającym posługę w nowych miejscach Archidiecezji Łódzkiej

- Posyłam was dzisiaj w imieniu Jezusa. Posyłam was, byście mieli Jego logikę. Byście mieli logikę Ewangelii. Byście szukali wszędzie dobra. Tak jak Jezus. Dobra w drugim człowieku – mówił kard. Konrad Krajewski podczas Mszy św. posłania sprawowanej w archikatedrze łódzkiej. W czasie liturgii wręczono dekrety kapłanom rozpoczynającym posługę w nowych miejscach Archidiecezji Łódzkiej.

Eucharystii przewodniczył kard. Konrad Krajewski a wraz z nim modlili się biskupi pomocniczy: bp Piotr Kleszcz OFMConv. i bp Zbigniew Wołkowicz. W liturgii uczestniczyli także kapłani, którzy odebrali nominacje do nowych zadań duszpasterskich.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję