Po 30 latach od rozpoczęcia budowy w parafii Narodzenia Najświętszego Maryi Panny w Lubinie został poświęcony kościół, mający pełnić funkcje kościoła pomocniczego, ale praktycznie z racji swej lokalizacji, pełni funkcję kościoła parafialnego.
Poświęcony jest patronatowi św. Wojciecha. Stąd też uroczystość rozpoczęła się od wniesienia jego relikwii do świątyni. Przywiózł je z Gniezna 2 tygodnie wcześniej proboszcz parafii ks. Krzysztof Krzyżanowski. Pojechał po nie wraz z delegacją parafian.
Uczestnicy
W wydarzeniu wzięli udział licznie parafianie, wypełniając miejsca w świątyni. Na zaproszenie odpowiedzieli także księża z dekanatu oraz pochodzący, pracujący tu wcześniej – a wśród nich pierwszy proboszcz parafii ks. Franciszek Molski – i w jakikolwiek sposób związani z parafią, reprezentacje rożnych stanów, przedstawiciele władz oraz goście honorowi.
Liturgię uświetniła obecność i śpiew Górniczego Chóru Męskiego przy ZG Lubin.
O poświęcenie świątyni poprosiła przewodniczącego uroczystości bp. Andrzeja Siemieniewskiego delegacja parafii, przedstawiciele budowniczych kościoła oraz ksiądz proboszcz. Delegacja na ręce biskupa przekazała symboliczny klucz od świątyni, który z kolei biskup przekazał na ręce proboszcza.
– „Oto dzień, który Pan uczynił, radujmy się w nim i weselmy” (Ps 118) – od tych słów rozpoczął słowa powitania proboszcz parafii. Przypomniał historię powstania i parafii i kościoła, ludzi związanych z budową, dziękując za wielkie zaangażowanie w to dzieło. Powitał też wszystkich, nie kryjąc wzruszenia, gdyż sam tej parafii poświęcił 25 lat kapłańskiego posługiwania.
Liturgia
Reklama
Poświęceniu świątyni towarzyszą znaki: pokropienie wodą święconą, uroczyste wprowadzenie księgi słowa Bożego i inauguracja odczytywania go z ambony, namaszczenie ołtarza i murów świątyni, okadzenie, zapalenie światła, w tym przy tzw. zacheuszkach, oznaczonych w 12 miejscach, które zostały namaszczone olejem świętym, ubranie i przyozdobienie ołtarza, a w końcu pierwsza ofiara eucharystyczna odprawiona w poświęconym kościele.
W poszczególne jej elementy zaangażowani zostali także proboszczowie, pierwszy i aktualny. To oni na prośbę biskupa namaszczali mury świątyni, zapalali światło przy „zacheuszkach”, czy też okadzali mury kościoła.
Homilia
Biskup legnicki nawiązał do znaków, które towarzyszą poświęceniu kościoła. – Można powiedzieć, że dzisiejsza uroczystość, pełna symboliki liturgicznej, ma obudzić w naszych sercach głęboką wiarę. Wiarę w obietnice Pana Jezusa. Ile ich jest zapowiedzianych w Starym Testamencie, czy też w Ewangelii, wszystkie one przypominają się podczas każdej Mszy św., czy też ile razy wchodzimy do wnętrza kościoła. A wszystkie mają na celu jedno: nasze zjednoczenie z Bogiem Ojcem przez Chrystusa w Duchu Świętym, po to, byśmy byli zdolni jako uczniowie Chrystusa, do budowania Kościoła, budowania wspólnoty wiary – mówił bp Andrzej.
Mówią o kościele
– 9 lat temu uzyskaliśmy pozwolenie na użytkowanie, a to, co dzisiaj się stało, to ukoronowanie całego wysiłku. W sumie od pierwszego dnia, kiedy rozpoczęliśmy wykopy, w tym roku mija 30 lat. Dla mnie jest to 8. kościół, z którym jestem związany – mówił o uroczystości inż. Julian Tomaszewski, pełniący podczas budowy funkcje inspektora nadzoru budowlanego.
Reklama
– Jako kierownik budowy, kończąc nie jedną inwestycję, również związane z kościołami, zawsze na koniec jest satysfakcja, że coś zostaje po nas i i dzieło, które tworzyliśmy, dobiegło końca. Na pewno jest to wyjątkowy obiekt, bo obok typowo inżynierskich zadań, ma w sobie ten szczególny aspekt uczuciowy, jest jakaś historia, która ma swój początek, ale nie ma końca, bo ona trwa – mówi z kolei inż. Janusz Fortuna, kierownik budowy
– Uroczystość dała nam tak wiele radości, że dożyliśmy tego momentu, że mogliśmy uczestniczyć w poświęceniu z cała rodziną; – Dzisiaj radość i łzy w oczach, kiedy patrzymy na ten przepiękny kościół. Oby wszyscy jak najczęściej przychodzili tutaj modlić się – mówią parafianie.
Podziękowania
Na zakończenie uroczystości nie mogło oczywiście zabraknąć słów podziękowań. Dopełnieniem zaś było podpisanie uroczystego Aktu Poświęcenia Kościoła, który opieczętowany specjalną pieczęcią znalazł swoje miejsce przy kamieniu węgielnym, w murach świątyni.
Po uroczystości wszyscy zostali zaproszeni do wzięcia udziału w pikniku rodzinnym na terenach zielonych przy kościele.
Św. Barbara jest patronką ludzi, którzy mają odwagę bronić wyznawanych wartości – mówił w homilii bp Piotr Wawrzynek
4 grudnia w parafii św. Maksymiliana Marii Kolbego w Lubinie sprawowana była Msza św. w intencji górników i ich rodzin.
We wspomnienie św. Barbary, patronki ludzi ciężkiej i niebezpiecznej pracy, Eucharystii przewodniczy biskup zielonogórsko-gorzowski Tadeusz Lityński, homilię wygłosi bp Piotr Wawrzynek. W uroczystości uczestniczyli górnicy, zarząd KGHM Polska Miedź SA, poczty sztandarowe oraz zaproszeni goście. Modlitwę uświetnił chór i orkiestra górnicza.
W latach, w których żyła Katarzyna (1347-80), Europa, zrodzona
na gruzach świętego Imperium Rzymskiego, przeżywała okres swej historii
pełen mrocznych cieni. Wspólną cechą całego kontynentu był brak pokoju.
Instytucje - na których bazowała poprzednio cywilizacja - Kościół
i Cesarstwo przeżywały ciężki kryzys. Konsekwencje tego były wszędzie
widoczne.
Katarzyna nie pozostała obojętna wobec zdarzeń swoich czasów.
Angażowała się w pełni, nawet jeśli to wydawało się dziedziną działalności
obcą kobiecie doby średniowiecza, w dodatku bardzo młodej i niewykształconej.
Życie wewnętrzne Katarzyny, jej żywa wiara, nadzieja i miłość
dały jej oczy, aby widzieć, intuicję i inteligencję, aby rozumieć,
energię, aby działać. Niepokoiły ją wojny, toczone przez różne państwa
europejskie, zarówno te małe, na ziemi włoskiej, jak i inne, większe.
Widziała ich przyczynę w osłabieniu wiary chrześcijańskiej i wartości
ewangelicznych, zarówno wśród prostych ludzi, jak i wśród panujących.
Był nią też brak wierności Kościołowi i wierności samego Kościoła
swoim ideałom. Te dwie niewierności występowały wspólnie. Rzeczywiście,
Papież, daleko od swojej siedziby rzymskiej - w Awinionie prowadził
życie niezgodne z urzędem następcy Piotra; hierarchowie kościelni
byli wybierani według kryteriów obcych świętości Kościoła; degradacja
rozprzestrzeniała się od najwyższych szczytów na wszystkie poziomy
życia.
Obserwując to, Katarzyna cierpiała bardzo i oddała do dyspozycji
Kościoła wszystko, co miała i czym była... A kiedy przyszła jej godzina,
umarła, potwierdzając, że ofiarowuje swoje życie za Kościół. Krótkie
lata jej życia były całkowicie poświęcone tej sprawie.
Wiele podróżowała. Była obecna wszędzie tam, gdzie odczuwała,
że Bóg ją posyła: w Awinionie, aby wzywać do pokoju między Papieżem
a zbuntowaną przeciw niemu Florencją i aby być narzędziem Opatrzności
i spowodować powrót Papieża do Rzymu; w różnych miastach Toskanii
i całych Włoch, gdzie rozszerzała się jej sława i gdzie stale była
wzywana jako rozjemczyni, ryzykowała nawet swoim życiem; w Rzymie,
gdzie papież Urban VI pragnął zreformować Kościół, a spowodował jeszcze
większe zło: schizmę zachodnią. A tam gdzie Katarzyna nie była obecna
osobiście, przybywała przez swoich wysłanników i przez swoje listy.
Dla tej sienenki Europa była ziemią, gdzie - jak w ogrodzie
- Kościół zapuścił swoje korzenie. "W tym ogrodzie żywią się wszyscy
wierni chrześcijanie", którzy tam znajdują "przyjemny i smaczny owoc,
czyli - słodkiego i dobrego Jezusa, którego Bóg dał świętemu Kościołowi
jako Oblubieńca". Dlatego zapraszała chrześcijańskich książąt, aby "
wspomóc tę oblubienicę obmytą we krwi Baranka", gdy tymczasem "dręczą
ją i zasmucają wszyscy, zarówno chrześcijanie, jak i niewierni" (list nr 145 - do królowej węgierskiej Elżbiety, córki Władysława
Łokietka i matki Ludwika Węgierskiego). A ponieważ pisała do kobiety,
chciała poruszyć także jej wrażliwość, dodając: "a w takich sytuacjach
powinno się okazać miłość". Z tą samą pasją Katarzyna zwracała się
do innych głów państw europejskich: do Karola V, króla Francji, do
księcia Ludwika Andegaweńskiego, do Ludwika Węgierskiego, króla Węgier
i Polski (list 357) i in. Wzywała do zebrania wszystkich sił, aby
zwrócić Europie tych czasów duszę chrześcijańską.
Do kondotiera Jana Aguto (list 140) pisała: "Wzajemne prześladowanie
chrześcijan jest rzeczą wielce okrutną i nie powinniśmy tak dłużej
robić. Trzeba natychmiast zaprzestać tej walki i porzucić nawet myśl
o niej".
Szczególnie gorące są jej listy do papieży. Do Grzegorza
XI (list 206) pisała, aby "z pomocą Bożej łaski stał się przyczyną
i narzędziem uspokojenia całego świata". Zwracała się do niego słowami
pełnymi zapału, wzywając go do powrotu do Rzymu: "Mówię ci, przybywaj,
przybywaj, przybywaj i nie czekaj na czas, bo czas na ciebie nie
czeka". "Ojcze święty, bądź człowiekiem odważnym, a nie bojaźliwym". "Ja też, biedna nędznica, nie mogę już dłużej czekać. Żyję, a wydaje
mi się, że umieram, gdyż straszliwie cierpię na widok wielkiej obrazy
Boga". "Przybywaj, gdyż mówię ci, że groźne wilki położą głowy na
twoich kolanach jak łagodne baranki". Katarzyna nie miała jeszcze
30 lat, kiedy tak pisała!
Powrót Papieża z Awinionu do Rzymu miał oznaczać nowy sposób
życia Papieża i jego Kurii, naśladowanie Chrystusa i Piotra, a więc
odnowę Kościoła. Czekało też Papieża inne ważne zadanie: "W ogrodzie
zaś posadź wonne kwiaty, czyli takich pasterzy i zarządców, którzy
są prawdziwymi sługami Jezusa Chrystusa" - pisała. Miał więc "wyrzucić
z ogrodu świętego Kościoła cuchnące kwiaty, śmierdzące nieczystością
i zgnilizną", czyli usunąć z odpowiedzialnych stanowisk osoby niegodne.
Katarzyna całą sobą pragnęła świętości Kościoła.
Apelowała do Papieża, aby pojednał kłócących się władców
katolickich i skupił ich wokół jednego wspólnego celu, którym miało
być użycie wszystkich sił dla upowszechniania wiary i prawdy. Katarzyna
pisała do niego: "Ach, jakże cudownie byłoby ujrzeć lud chrześcijański,
dający niewiernym sól wiary" (list 218, do Grzegorza XI). Poprawiwszy
się, chrześcijanie mieliby ponieść wiarę niewiernym, jak oddział
apostołów pod sztandarem świętego krzyża.
Umarła, nie osiągnąwszy wiele. Papież Grzegorz XI wrócił
do Rzymu, ale po kilku miesiącach zmarł. Jego następca - Urban VI
starał się o reformę, ale działał zbyt radykalnie. Jego przeciwnicy
zbuntowali się i wybrali antypapieża. Zaczęła się schizma, która
trwała wiele lat. Chrześcijanie nadal walczyli między sobą. Katarzyna
umarła, podobna wiekiem (33 lata) i pozorną klęską do swego ukrzyżowanego
Mistrza.
Dokument pod tytułem „Integralna ekologia w życiu rodziny” przygotowany został wspólne przez Dykasterię ds. Integralnego Rozwoju Człowieka i Dykasterię ds. Świeckich, Rodziny i Życia. Skierowany jest do rodzin. Zawiera wskazówki dotyczące opieki nad stworzeniem i ochroną ludzkiego życia - informuje Vatican News.
W pracy nad dokumentem uczestniczyli teolodzy, konsultanci i małżeństwa. Zawiera on też wyimki z dotyczących tych zagadnień adhortacji posynodalnej „Amoris Laetitia” i encykliki „Laudato si” papieża Franciszka, a także wypowiedzi Leona XIV. Prefekci obu Dykasterii, kard. Michael Czerny i kard. Kevin Farrell, w prezentacji dokumentu podkreślili, że rodziny mają podstawowe znaczenie w przekazywaniu wiedzy o fundamentalnym znaczeniu opieki nad naszym wspólnym domem i nad każdą osobą:
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.