Reklama

Wiadomości

Trump zaczyna od kryminalistów

W USA odbywa się właśnie największa operacja deportacyjna, jaką kiedykolwiek widział ten kraj.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jesus Perez, obywatel Meksyku. Jesus Baltazar Mendoga, również obywatel Meksyku. Obywatel Kolumbii Andres Orjuela Parra. Obywatel Jamajki o nazwisku Kamaro Denver Haye. Co mają wspólnego? Zostali właśnie wydaleni z terytorium USA za gwałty na dzieciach lub inne przestępstwa o podłożu seksualnym. Wśród pozostałych wydalonych są także mordercy, przestępcy narkotykowi, handlarze bronią i pospolici bandyci. Do tego dochodzą członkowie wenezuelskiego gangu Tren de Aragua i salwadorskiego MS-13, a także podejrzani o terroryzm.

Szacuje się, że obecnie w Stanach Zjednoczonych żyje ponad 11 mln „nieudokumentowanych” imigrantów. Ale takich ludzi może być równie dobrze ponad 20 mln, gdyż szacunki się różnią. A jak różnią się szacunki, to znaczy, że nikt nad tym bałaganem nie panuje. Już sama 4-letnia kadencja prezydenta Joe Bidena i liberalna polityka imigracyjna przyczyniły się do przybycia 8-12 mln cudzoziemców. Większość z nich mogła poprosić o azyle polityczne, choć 99% z nich ten status się nie należy. Od czasu objęcia urzędu Biden i wiceprezydent Kamala Harris w styczniu 2021 r. zezwolili na największy w tak krótkim czasie napływ imigrantów w historii Ameryki. Teraz odczuwalne są tego skutki.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

700 tys. przestępców

Reklama

Prezydent Donald Trump obiecał podjęcie gigantycznych działań w celu usunięcia jak największej liczby nielegalnych imigrantów i powstrzymania ich napływu, głównie z terytorium Meksyku. Mówił o tym ciągle w kampanii wyborczej.

Tom Homan, były dyrektor U.S. Immigration and Customs Enforcement (Urząd Imigracyjny i Celny, ICE), człowiek pracujący dla sześciu prezydentów, po namowach wrócił z emerytury, został mianowany „carem granicy” i wyznaczony do poprowadzenia największej operacji deportacyjnej, jaką kiedykolwiek widział kraj. Do akcji, przy wsparciu wielu służb, w tym bezprecedensowo wojska, przystąpił natychmiast po zaprzysiężeniu nowego prezydenta.

– Funkcjonariusze imigracyjni zaczęli aresztować nielegalnych imigrantów, którzy stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego, a jest ich 700 tys. – stwierdził Homan. – ICE po prostu wykonuje swoją pracę.

Kluczowe jest tutaj „700 tys.”. ICE ma listę osób, które ściga, i działa na jej podstawie zamiast bez ładu i składu pojawiać się w miejscach pracy lub budynkach mieszkalnych w poszukiwaniu osób przebywających w kraju nielegalnie. Chodzi o ludzi, którzy popełnili przestępstwa w swoim kraju i uciekli do USA lub popełnili przestępstwa już w USA. Złapani i wydaleni mają być ci, którzy stanowią bezpośrednie zagrożenie dla społeczeństwa i państwa.

Reklama

Urzędnicy Department of Homeland Security (Departament Bezpieczeństwa Narodowego) opublikowali właśnie raport wskazujący, że w pierwszym tygodniu rządów Trumpa deportowano 7,3 tys. przestępców. Z kolei według innych danych rządowych, w pierwszym tygodniu funkcjonariusze federalnej służby imigracyjnej i celnej aresztowali 2373 nielegalnych imigrantów. Na początku liczba zatrzymanych oscylowała w granicach 300-500 osób dziennie, by szybko wzrosnąć do ponad tysiąca. Niezadowolony Trump zażądał zatrzymań na poziomie 1,5 tys. osób dziennie. I tak będzie.

Kto szkodzi?

Czy te liczby są ważne przy milionach „nieudokumentowanych” imigrantów? Są ważne, uświadamiają bowiem, że w takim tempie służbom zajmie co najmniej 2 lata, aby zatrzymać i deportować wyłącznie 700 tys. przestępców.

A co z tymi, którzy żyją spokojnie, pracują i płacą podatki, choć nie mają uregulowanego pobytu? Służby imigracyjne, łącznie z samym Homanem, jasno dają do zrozumienia, że ich akcje są ukierunkowane i precyzyjne, tzn. że namierzają przestępców. „Car granicy” oświadczył jednak, że administracja Trumpa jest dopiero na początkowym etapie realizacji planu masowych deportacji – czyniąc zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego i narodowego priorytetem – ale „gdy szczelina się otworzy, będzie więcej aresztowań w całym kraju”. Ostrzegł, że dojdzie do „aresztowań ubocznych”, zwłaszcza w tzw. miastach azylu, które, według niego, przeszkadzają funkcjonariuszom ICE w lokalizowaniu i aresztowaniu nielegalnych imigrantów już przebywających w lokalnych aresztach za inne przestępstwa.

Reklama

Trzeba pamiętać, że rządzone przez Partię Demokratyczną stany i duże miasta już dawno wprowadziły własną jurysdykcję, rzekomo proimigrancką. Oznacza to, że lokalne władze i służby nie współpracują z federalnymi organami ścigania i nie udzielają informacji. Ma to swoje skutki, a jednym z nich jest to, że niejako przy okazji „ofiarami” ICE mogą się stać przypadkowi nielegalni imigranci, tacy, którzy nie weszli na poważnie w kolizję z prawem. Jeśli ktoś taki zostanie zatrzymany i będzie deportowany, trzeba obwiniać o to konkretnie demokratów rządzących Chicago czy Nowym Jorkiem.

Bez paniki

Polacy bez prawa pobytu raczej nie mieszkają w dzielnicach, gdzie przeprowadza się częste interwencje. Nie popełniają też raczej przestępstw, aby być na liście poszukiwanych. Liczba naszych obywateli bez prawa pobytu w Ameryce na pewno spadła po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Dało się to łatwo zauważyć w najważniejszych polonijnych skupiskach. Ilu rodaków tak naprawdę wróciło? I to niekoniecznie do Polski, ale do któregoś z krajów UE, aby tam podjąć pracę? Nie ma takich danych, wyjeżdżali bowiem także Polacy z prawem stałego pobytu w USA.

Obecne polskie służby szacują liczbę nielegalnie przebywających w Ameryce Polaków na 30 tys. i być może tak jest. Ale równie dobrze może to być 10, 50 lub 100 tys.

Reklama

Ważniejsze jest jednak co innego. Otóż zapewnienia polskiego premiera i ministra spraw zagranicznych, że służby konsularne zostały postawione w stan najwyższej gotowości, aby pomagać zagrożonym rodakom, nie mają pokrycia w rzeczywistości. Nie pojawiła się żadna informacja na ten temat ze strony konsulatów. Nie dysponują one narzędziami pomocowymi – nie mają np. łatwo dostępnych prawników. Nie uruchomiono żadnej specjalnej linii telefonicznej. W rzeczywistości w polskich konsulatach – wbrew pozorom – trudno umówić się na wizytę np. w sprawach paszportowych, nie mówiąc już o sytuacjach nagłych i dramatycznych. Nie widać żadnej aktywności pracowników konsularnych, choćby w polonijnych mediach. Taka jest prawda. Poza tym żadnej paniki wśród Polaków nie ma. Ten, kto żyje bez legalnych papierów, wie, co mu grozi.

Chicago stało się głównym miastem operacji deportacyjnej. Jak zapewnił konsul Michał Arciszewski z Konsulatu Generalnego RP w „wietrznym mieście”, w akcji służb imigracyjnych nie zatrzymano ani jednego Polaka. Przynajmniej przez pierwszy tydzień. Takimi właśnie informacjami dysponuje konsulat.

Rozpętana w Polsce przez media i część polityków histeria w związku z sytuacją nielegalnie przebywających w Ameryce Polaków jest w rzeczywistości atakiem na administrację Trumpa. Deportowany może być każdy bez prawa pobytu i w każdym momencie, obojętnie, czy popełnił przestępstwo, czy nie, bo przestępstwem jest już samo nielegalne przebywanie na terytorium tego kraju. Sytuacja zmieniła się mniej więcej z końcem lat 90. ubiegłego wieku. Do rzadkości należą teraz niespodziewane „naloty” agentów imigracyjnych w miejscach pracy, autobusach czy nawet w domach. Teraz, przy Trumpie, już symboliczni „nielegalni” górale naprawdę nie uciekli z miasta.

Po drugie, Trump nie jest antyimigracyjnym potworem. Istnieją różne definicje deportacji, jednakże prezydent Barack Obama usunął ze Stanów Zjednoczonych więcej osób niż jakikolwiek inny prezydent – przez dwie kadencje 5 mln osób. Podczas swojej pierwszej kadencji Trump obiecał również masowe deportacje. I rzeczywiście deportował dużą liczbę osób – ponad 1,5 mln – w ciągu 4 lat. Tyle samo co 1,5 mln deportacji Bidena. Ile będzie tym razem? –Jeśli jesteś tu nielegalnie, lepiej rozglądaj się przez ramię – powiedział Homan. Tak było zawsze, warto o tym pamiętać, a nie straszyć Trumpem.

Autor od 1986 r. mieszka w USA. Jest dziennikarzem związanym z mediami polonijnymi i amerykańskimi.

2025-02-04 13:42

Ocena: +8 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

USA: badania potwierdziły, że homoseksualizm nie jest wrodzony

Nie ma żadnego „genu homoseksualizmu”, a skłonności do osób tej samej płci są uwarunkowane przede wszystkim wpływami środowiska i kultury przy niespełna jednoprocentowym udziale genetyki. Ujawniło to amerykańskie czasopismo naukowe „Science”, przedstawiając wyniki najnowszych badań przeprowadzonych przez zespół naukowców z Broad Institute Massachusetts Institute of Technology i Harwardu w USA pod kierunkiem włoskiego uczonego Andrei Ganny.

Studium omawia pięć wariantów genetycznych, powiązanych w sposób znaczący statystycznie nie tylko z postawami homoseksualnymi, ale także z hormonami płciowymi, z węchem i łysieniem. Okazało się, że nawet połączenie tak wielu tak różnych czynników odpowiada za mniej niż jeden procent zachowań płciowych.
CZYTAJ DALEJ

Portugalia: kilkadziesiąt tysięcy młodych katolików bierze udział w wielkopostnych spotkaniach

2025-04-04 16:15

[ TEMATY ]

rekolekcje

młodzi

Portugalia

Adobe Stock

Kilkadziesiąt tysięcy młodych katolików bierze udział w organizowanych w portugalskich diecezjach spotkaniach z okazji Wielkiego Postu przygotowujących na Święta Wielkanocne, będących w wielu przypadkach kontynuacją postanowień młodzieży podjętych podczas Światowych Dni Młodzieży zorganizowanych w 2023 r. w Lizbonie. Jak powiedziała KAI Ana Lalanda, działaczka z parafii św. Tomasza w Lizbonie, wydarzenia te obejmują zarówno młodzież uczestniczącą w cotygodniowych zajęciach katechetycznych w parafii, katolickich harcerzy, jak też osoby, które nie należą do żadnej z grup lokalnego Kościoła.

– Wśród wydarzeń, które odbyły się w ostatnich dniach była Droga Krzyżowa, która przeszła ulicami naszego osiedla z inicjatywy dwóch sąsiadujących ze sobą parafii zlokalizowanych przy osiedlu Palma – wyjaśniła Lalanda, precyzując, że wspólne organizowanie akcji ewangelizacyjno-modlitewnych pomiędzy sąsiadującymi ze sobą parafiami zaczęło się upowszechniać po ostatniej edycji ŚDM.
CZYTAJ DALEJ

Z zafascynowania Kępińskim

2025-04-06 15:35

Biuro Prasowe AK

    W Sali Okna Papieskiego odbyło się w sobotę 5 kwietnia sympozjum naukowe „Kard. Wojtyła i prof. Kępiński – o cierpieniu. W 50. rocznicę sesji naukowej w Pałacu Biskupim w Krakowie”.

Zorganizowała je Fundacja „Collegium Voytylianum”. Podczas wydarzenia, które było częścią diecezjalnych obchodów 20. rocznicy przejścia św. Jana Pawła II Wielkiego do Domu Ojca, referat wygłosił metropolita krakowski, abp prof. Marek Jędraszewski.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję