Reklama

Wiadomości

Dwie twarze Unii

Bez powrotu do pierwotnych założeń integracji Unia Europejska albo się rozleci, albo stanie się tyranią.

Niedziela Ogólnopolska 7/2025, str. 32-33

[ TEMATY ]

Unia Europejska

Adobe Stock, montaż: Anna Wiśnicka

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W dyskusjach o Unii Europejskiej częste są stanowiska skrajne. Jedni rozpływają się w zachwytach, ile to UE zawdzięczamy, i gotowi są przyklaskiwać wszelkim decyzjom Brukseli. Inni widzą w niej same zagrożenia: ideologię postępową, forsowaną przez eurobiurokratów, złośliwe utrudnienia, które dyskryminują Polskę gospodarczo, oraz żądania, byśmy przyjmowali miliony imigrantów z krajów egzotycznych.

Trudniej o stanowisko wyważone i odwołujące się do liczb i faktów. Wiąże się to z tym, że rachunek zysków i strat wynikłych z przynależności do UE jest bardzo trudny. Wchodzi tu w grę mnóstwo czynników ze sfer gospodarki, polityki i kultury, które w rozmaity sposób się zazębiają.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Mało kto podejmuje rzetelny bilans. W ostatnim czasie godna polecenia jest książka Tomasza Cukiernika, prawnika i ekonomisty, Dwadzieścia lat w Unii. Bilans członkostwa (a potem jego Sabotaż klimatyczny). Autor przedstawił w niej stan dotychczasowy i zagrożenia na przyszłość, a choć jest ona krytyczna wobec UE, nie pominął w niej zalet integracji europejskiej.

Reklama

Zaznaczmy od razu, że w Europie istnieje współpraca i bez UE. Bezpieczeństwo zapewnia nam NATO, w którym kluczową rolę odgrywają USA – więc ten, kto twierdzi, że przynależność do UE broni nas przed Rosją, albo jest ignorantem, albo kłamie. Wielka Brytania i Norwegia należą do NATO, ale nie do UE. Swobodę podróżowania po kontynencie zapewnia układ z Schengen, którego zasięg nie pokrywa się z granicami UE.

Korzyści i straty

Często słyszane stwierdzenie, że rozmaita pomoc z UE jest sporo wyższa niż polska składka, trzeba uznać za mylące. Po pierwsze, te przelewy to niewielki ułamek bilansu. Po drugie, środki z UE mają wskazane przez Brukselę przeznaczenie, czyli Polska nie może ich wydać na faktycznie pilne potrzeby. Na dodatek słynne KPO to w większości pożyczka, którą trzeba będzie oddać z procentem.

Największe znaczenie gospodarcze ma, oczywiście, wolny rynek, tzn. swoboda przepływu towarów, pracy i kapitałów. Jest to korzystne dla wszystkich, bo pomaga w najlepszym wykorzystaniu zasobów. Ta swoboda jednak wadzi krajom bogatszym, które boją się konkurencji. Wprowadzono ją więc tylko częściowo.

Stąd biorą się rozmaite utrudnienia, unijne i lokalne, zwłaszcza na rynku usług, który jest wolny tylko częściowo. Znany przykład to szykany wobec polskich firm transportowych. Są też kosztowne certyfikacje, złośliwe kontrole itp. (najbardziej w Danii i we Francji). Nie ma natomiast ograniczeń dla obcych korporacji, które działają u nas i właściwie nas kolonizują. Tym samym ten wolny rynek jest dla nas mniej wolny, niż być powinien, i mniej z niego mamy korzyści.

Reklama

Skandalem jest wywóz zysków przez obce firmy bez płacenia podatku. Firma zachodnia zakłada spółkę córkę w Polsce i... dzierżawi jej swoją markę. Cały dochód odpływa jako zapłata za tę markę! Drugi chwyt to tworzenie w Polsce firmy z małym kapitałem, która następnie w firmie zagranicznej zaciąga pożyczkę – wtedy dochód idzie na odsetki. Trzeci – to zakup towarów po zawyżonej cenie w biznesach tych samych właścicieli. Reforma podatkowa i kary ucięłyby w dużym stopniu te machinacje, ale można sobie wyobrazić, ile protestów by to wywołało.

Dwie strony ma też możliwość pracy w innym kraju UE. Dla jednostki może to być wielka szansa, korzyść odnoszą też ci, którym pracujący za granicą pomagają. Można by pomyśleć, że jest to opłacalny eksport pracy. Tylko przez banki do Polski wpływa z tego tytułu zysk rzędu 20 mld zł rocznie, przy ponad 2 mln nowszych emigrantów. Skoro jednak równolegle podobne kwoty przekazują do swojego kraju pracujący w Polsce Ukraińcy, to czy taka wymiana pracowników polskich na ukraińskich ma sens? Większość emigrantów do Polski już nie powróci, co oznacza, że inne kraje za darmo dostały dobrych pracowników i poprawiły swoją sytuację ludnościową. Niektórzy podejrzewają, że właśnie z tego powodu przyjęto nas do UE.

Ludzie i idee

U źródeł integracji europejskiej stało pragnienie uniknięcia wojen w Europie dzięki porozumieniu suwerennych, ale zaprzyjaźnionych państw narodowych. Drugi motyw to stworzenie wspólnego wolnego rynku, który faktycznie pozwoliłby na szybszy rozwój w ramach Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej (EWG, 1958).

Taki był plan ojców integracji: Schumana, Adenauera i De Gasperiego, notabene gorliwych katolików. Zbliżenie między narodami to idea niewątpliwie chrześcijańska, dlatego proces ten był popierany przez Kościół. Ich zamierzenie się udało i zrodziło nadzieję na szerszą integrację po upadku systemu sowieckiego.

Reklama

Okazuje się jednak, że owa integracja coraz mniej odwołuje się do korzeni kultury europejskiej, czyli do chrześcijaństwa, oraz do aspiracji wolnościowych sięgających starożytnej Grecji. Jednocząca się Europa ze wspólnoty suwerennych państw, „Europy ojczyzn”, zmieniła się w zbiurokratyzowany mechanizm ograniczający milionami przepisów wolność gospodarczą i samodzielność krajów członkowskich. Coraz mniejszą swobodę decyzji mają też ich obywatele. W gospodarce ma to efekt piasku w tryby, tzn. UE zostaje w tyle za USA i Dalekim Wschodem, które w ostatnim dwudziestoleciu rozwijały się dużo szybciej. Niemcy, chociaż przez UE i strefę euro realizują swoje interesy, też mają z tego powodu kłopoty.

Naśladując biurokracje krajowe, UE tworzy własną, jeszcze bardziej uciążliwą, dążąc do zwiększenia swojej władzy i stworzenia superpaństwa (projekt komunistycznego ideologa Spinellego). Jest to program totalitarny! Patriotyzm i państwa narodowe są dla tej formacji wrogiem. Instytucje wspólnotowe zostały w dużym stopniu opanowane przez ideologów lewicowo-liberalnych, którzy chcą odgórnie wprowadzić w życie różne swoje koncepcje.

Poważna groźba wiąże się z niekontrolowanym napływem imigrantów spoza Europy pod hasłem „wielokulturowości”. Spowoduje to gwałtowne obniżenie poziomu bezpieczeństwa i konflikty z obcymi, którzy nie integrują się i w znacznej części nie umieją lub nie chcą pracować w nowoczesnych społeczeństwach, lecz wolą korzystać z ich dorobku.

Kolejnym zagrożeniem jest promocja aborcji, koncepcji gender, homoseksualizmu i innych problemów związanych z życiem płciowym. Ich krytykę ideolodzy uznają za „mowę nienawiści” i w ten sposób odrzucają wolność słowa, czyli fundament ładu demokratycznego.

Jeszcze inne niebezpieczeństwo stwarza histeria ekologiczna. Klimat Ziemi ociepla się od ok. 20 tys. lat i trzeba z tym żyć, a nie roić o zahamowaniu tego procesu przez mniejszą emisję dwutlenku węgla. Chociaż spalanie kopalin powoduje zanieczyszczenie i marnotrawstwo surowców, nie da się z tego zrezygnować, jeśli nie ma rozwiniętej energetyki jądrowej albo innych źródeł, które będą działać w bezwietrzną zimową noc. Tymczasem UE chce wkrótce zabronić korzystania z pieców na węgiel, a potem nawet na gaz, czyli skazać miliony ludzi na brak ogrzewania zimą i karać biedniejszych, których nie stać na kosztowne ocieplanie domów. Uderzeniem w zwykłych ludzi są również wyśrubowane normy co do silników samochodowych i planowany przymus używania drogich elektryków. Wiemy o próbach zamknięcia elektrowni Turów.

Jak wynika z powyższego, pokojowe zbliżenie między krajami europejskimi i wymiana gospodarcza przyniosły nam korzyści. Obecnie jednak UE dryfuje w złą stronę. Różnorakie koszty przynależności do niej będą narastały. Bez powrotu do pierwotnych założeń integracji europejskiej UE albo się rozleci, albo stanie się tyranią.

2025-02-11 14:05

Ocena: +4 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Terroryści w PE

Tajemnicą poliszynela jest, że jedna z obecnych europosłanek grupy GUE/NGL Martina Anderson ma przeszłość terrorystyczną.

Szef największej frakcji w Parlamencie Europejskim protestuje. Podczas ostatniej sesji plenarnej w Brukseli Manfred Weber oficjalnie sprzeciwił się zapraszaniu do PE byłych terrorystów. Nieco wcześniej bowiem na zaproszenie grupy Zjednoczonej Lewicy Europejskiej – Nordyckiej Zielonej Lewicy (GUE/NGL), czyli komunistów, przybył do Parlamentu Arnaldo Otegi, były terrorysta ETA, skazany niegdyś na 6 lat więzienia. Parlament Europejski nie jest miejscem, gdzie gości się terrorystów – argumentował Weber. Nie zgodziła się z nim przewodnicząca GUE/NGL Gabriele Zimmer i przedstawiła własne argumenty. Przewodniczący PE socjalista Martin Schulz był w kłopocie i wystąpienia te skwitował słowami, że nie może wnikać w to, jakie osoby zapraszają poszczególni posłowie bądź grupy polityczne. Wszyscy wypowiadający się, czyli Weber, Schulz i pani Zimmer, to europosłowie niemieccy. Czy nie mogliby więc rozstrzygnąć tych spraw u siebie w kraju? Okazuje się, że nie za bardzo. Nie idzie bowiem tylko o goszczenie byłych terrorystów w Brukseli. Tajemnicą poliszynela jest, że jedna z obecnych europosłanek grupy GUE/NGL Martina Anderson ma przeszłość terrorystyczną. Jako członek Irlandzkiej Armii Republikańskiej została skazana na 12 lat więzienia za przygotowywanie zamachów terrorystycznych. Później odcięła się od tej działalności i w naszej Izbie reprezentuje partię Sinn Féin.
CZYTAJ DALEJ

Trójstyk granic Polski, Czech i Słowacji: Kościół Matki Bożej Frydeckiej staje się sanktuarium

2026-08-31 13:32

[ TEMATY ]

sanktuarium

Fot. Marek Pęcak

Granice nie muszą dzielić, mogą także łączyć – mówi Vatican News ks. Modzelewski, kustosz nowo ustanowionego Sanktuarium Matki Bożej Frydeckiej, Królowej Pokoju w Jaworzynce-Trzycatku. Podczas Mszy Świętej Trzech Narodów na pobliskim Trójstyku granic Polski, Czech i Słowacji bp Roman Pindel ogłosił miejscowy kościół sanktuarium. Jak podaje Vatican News, w uroczystości uczestniczyło około pięciu tysięcy osób.

Na Trójstyk prowadziły trzy procesje: z polskiego Trzycatka, czeskiej Herczawy i słowackiego Czernego. Spotkali się tam wierni z trzech krajów, aby wspólnie modlić się o pokój i pojednanie między narodami. Byli wśród nich przedstawiciele wspólnot i parafii, poczty sztandarowe, górale w regionalnych strojach oraz całe rodziny.
CZYTAJ DALEJ

Islandia mówi „nie” Unii Europejskiej. Katolicki kapłan o referendum

Dla jedynego niemieckiego księdza sprawującego posługę na Islandii wynik „nie” nie jest zaskoczeniem i nie uważa go też za katastrofę. „Uważam jednak, że przy obecnym wyniku łatwiej będzie budować mosty niż w przypadku zwycięstwa zwolenników `tak`” - powiedział ks. Jürgen Elí Jamin w niedzielę w Akureyri w wywiadzie dla portalu Vatican News. Ks. Jamin pochodzi z Dolnego Renu, ale od dłuższego czasu pracuje na Islandii i przyjął tam obywatelstwo; dzięki temu mógł w sobotę wziąć udział w referendum. W miniony weekend 52,8 proc. Islandczyków opowiedziało się przeciwko wznowieniu rozmów akcesyjnych z Unią Europejską.

Vatican News: Referendum na Islandii pokazało, jak bardzo społeczeństwo jest podzielone w tej kwestii: nieco ponad 50 procent głosujących opowiedziało się przeciwko wznowieniu negocjacji akcesyjnych. W jakim stopniu wynik ten odzwierciedla podziały społeczne na Islandii, a może nawet je pogłębia? I co teraz należy zrobić, aby zachować jedność narodową na Islandii?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję