Reklama

Niedziela Częstochowska

Nasz Wielki Post

W jaki sposób przeżywamy Wieki Post? Co jest dla nas najistotniejsze i jak osobiste doświadczenia przekładają się na naszą relację z cierpiącym Chrystusem? Opowiedzieli nam o tym nasi czytelnicy.

Niedziela częstochowska 11/2025, str. VI

[ TEMATY ]

Wielki Post

Bożena Sztajner/Niedziela

Krzyż Chrystusa łączy się z naszym krzyżem codziennym

Krzyż Chrystusa łączy się z naszym krzyżem codziennym

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Każdy z nas zapewne przeżywa Wielki Post inaczej. Ważne jest osobiste podejście do praktyk wielkopostnych.

Anna: Ja przeżywam ten czas jako okres większego zagłębiania się w prawdy naszej wiary. Próbuję coś zmienić w swoim życiu. To także okazja do tego, by częściej spojrzeć na krzyż, zwłaszcza kiedy przychodzi cierpienie – wtedy łatwiej jest je przetrwać. Przy czym chodzi nie tylko o jakieś bolesne doświadczenie, ale też o trudy codziennego życia. Znosi się je wtedy z pokorą, przyjmuje się je i nie narzeka na swój los. Myślę, że warto też zatrzymać się, uporządkować swoją codzienność i więcej czasu poświęcić na modlitwę. Udział w nabożeństwach Drogi Krzyżowej i Gorzkich żali ma dla mnie szczególne znaczenie w tym okresie. Post to czas wielkiego nawracania. Taką możliwość daje mi właśnie Wielki Post, w czasie którego pragnę wzrastać duchowo. Proszę też Boga o przebaczenie, wplatam w moje życie jeszcze więcej modlitwy. Bardzo ważne jest dla mnie uczestnictwo w rekolekcjach.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Ks. Mariusz Woźniak, biblista, proboszcz parafii św. Kingi w Częstochowie: W Wielkim Poście bardzo ważne jest osobiste spotkanie ze słowem Bożym, rozmyślanie. Myślę, że jest to szansa na to, aby powrócić do wspólnego, rodzinnego czytania Pisma Świętego. Ta rodzinna lektura (przynajmniej od czasu do czasu) jest także okazją do wspólnej modlitwy, rodzinnego spotkania, a potem być może i rozmowy o przeczytanym fragmencie świętego tekstu. W rodzinie często się mijamy zajęci różnymi obowiązkami – niech wspólna lektura, chociażby krótkiego fragmentu Pisma Świętego na nowo nas zjednoczy. Wybierzmy z niego jedno zdanie i uczyńmy z niego motto na cały Wielki Post, by w ten sposób przeżyć go w jedności z Bogiem.

Tegoroczny Wielki Post jest bardzo ważny dla mnie osobiście i dla całej naszej parafii. To czas przygotowania się na przyjście Maryi w znaku ikony Matki Bożej Częstochowskiej. Nasze oczekiwanie na peregrynację obrazu Maryi powinno być wypełnione duchowymi i zewnętrznymi przygotowaniami. Jako biblista zwracam uwagę moim parafianom na Łukaszową relację z odwiedzin Maryi u swojej krewnej Elżbiety (por. Łk 1, 39-45), która także spodziewa się spełnienia Bożej obietnicy (potomka) – odwiedzin, które my w modlitwie różańcowej nazywamy „nawiedzeniem”, przypomina nam, czym jest właśnie nawiedzenie. A ono jest wprost odwiedzinami Boga – Elżbieta woła: „A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?”. Okrzyk ten, według relacji ewangelisty, jest przepełniony wielką radością, a nie strachem czy zdziwieniem. Rozważanie tego tekstu także nam pomoże odkryć w sobie taką radość na samą myśl o spotkaniu z Maryją, która wkracza w nasze życie przez znak peregrynacji obrazu, by nas wesprzeć w drodze ku zbawieniu, i wzmocnić naszą więź z Bogiem. Ponadto spotkanie to wywołało u Elżbiety potrzebę dziękczynienia – czyż to nie jest podpowiedź, jak my mamy potraktować ten wyjątkowy czas przed czekającym nas nawiedzeniem i podczas jego trwania? Jedno jest pewne, w Biblii znajdziemy dobry podręcznik, wręcz instrukcję, jak tego czasu nie zmarnować.

Reklama

W Wielkim Poście osobiście bardzo lubię nabożeństwo Gorzkich żali. Dla mnie są one jakimś zrozumieniem Bożej miłości. Męka Chrystusa jest przejawem tej miłości. Ponadto Gorzkie żale to rozszerzenie opisów biblijnych. Dla mnie Wielki Post to nie tylko umartwienie, ale przede wszystkim rewanż miłości. Wielki Post to docenienie Bożej miłości do człowieka.

Jakub, ministrant od 9 lat, teraz również lektor: Dla mnie Wielki Post jest czasem oczekiwania na osobiste spotkanie z Chrystusem. Bardzo lubię nabożeństwo Drogi Krzyżowej. Uczestnicząc w niej, czuję po prostu, że idę w życiu ze swoim krzyżem. Dla mnie dźwiganie krzyża oznacza iść przez życie i razem z Chrystusem radzić sobie z trudnościami. Myślę, że kroczenie z Jezusem przez życie daje siłę do tego, aby pokonać wszelkie przeszkody. Wielki Post trzeba przeżyć na poważnie. Podjąłem się odmawiania codziennie Różańca świętego. To takie moje wielkopostne postanowienie.

Kościół jest Ciałem Chrystusa. Bycie w Kościele, bycie ministrantem to duża łaska. W Wielkim Poście podejmuję pewne wyrzeczenia, jak np. ograniczenie korzystania z komputera. Ostatecznie najważniejsze są osobiste spotkania i relacje z ludźmi.

Ważna jest też dla mnie spowiedź święta, bo grzech jest śmiercią, a spowiedź wyzwala od grzechu. Warto regularnie oczyszczać swoje serce. Umacnia mnie również lektura Pisma Świętego. Czytanie Biblii traktuję także jako rozmowę z Bogiem.

Edmund Skalik, nadzwyczajny szafarz Komunii św.: Już od dzieciństwa chętnie uczestniczę w nabożeństwach wielkopostnych. Zawsze do tego mobilizowali mnie rodzice. Wielki Post w naszym domu przeżywaliśmy w wielkiej zadumie. Droga Krzyżowa, Gorzkie żale pomimo swoich niełatwych treści dają wewnętrzny spokój. Dla mnie w Wielkim Poście najważniejsza jest praca nad sobą. Każdego roku staram się być lepszy. To jest duchowa walka z grzechami, słabościami. Trzeba się odnawiać. Jest to bardzo ważne nie tylko dla mnie, ale też dla całej rodziny. Pomaga mi w tym bycie szafarzem nadzwyczajnym Komunii św. Trzymanie w dłoniach Ciała Pańskiego jest dla mnie wielkim wyróżnieniem, ale też ciągłym zadaniem duchowym. Bardzo zależy mi na tym i modlę się o to, aby tegoroczny Wielki Post przyniósł pokój na świecie i przemianę polskiego społeczeństwa. Bardzo cenię sobie nasz kościół parafialny. To miejsce, które pomaga mi być lepszym. Jest jakimś punktem odniesienia w moim życiu. Jest taka ważna więź między domem rodzinnym a kościołem parafialnym. Dzięki proboszczowi nasza parafia jest bardzo biblijna. Dlatego dla mnie bardzo ważne są również homilie, szczególnie w Wielkim Poście, które wyjaśniają czytania i prowadzą do Boga.

Elżbieta Stasiura, członek rady parafialnej: Wielki Post jest ważny dla całej rodziny. Uczy on spokoju i miłości. Myślę, że bardzo ważna jest spowiedź święta. To taka ulga dla człowieka. Bardzo bliskie jest mi też nabożeństwo Drogi Krzyżowej. W młodości przeżyłam dramat śmierci mojego brata. Do dzisiaj ten ból zanurzam w krzyżu Chrystusa. Dlatego kiedy wchodzę do naszej świątyni i spoglądam na krzyż, za każdym razem mówię trzy razy: „Jezu, ufam Tobie”. To jest dla mnie bardzo ważne.

2025-03-11 16:06

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

A znak będzie wam dany

Niedziela Ogólnopolska 8/2010, str. 14

[ TEMATY ]

krzyż

Wielki Post

MAGDALENA NIEBUDEK/NIEDZIELA

Krzyż - znak, symbol, przedmiot. Na ile obecny w naszym życiu, na co dzień i od święta? Jak wiele znaczący? Czy napomina, prowadzi, staje się przewodnikiem i świadkiem historii naszego życia?

- Taką datę ma wyrytą na postumencie. Widzisz? 1863. Jakaś niewprawna ręka pisała te cyfry. Może mój prapradziadek... - Ewa dotyka z czułością ramienia krzyża. W jej blokowym mieszkaniu udało się odtworzyć klimat polskiego dworku. Stare meble, na ścianach klasyczne malarstwo i szabla stryjka Makarego, powstańca styczniowego. Krzyż jest zwyczajny, metalowy. Liczy jakieś 30 cm, wliczając metalowy postumencik, pełen symboli męki Pańskiej. Ramiona krzyża zdobią nieczytelne już napisy. Krzyż ten w rodzinie Ewy traktowany jest niemal jak relikwia. Dlatego na moich oczach wydobywa się go z szafki w kredensie, gdzie przechowywany jest na co dzień. Stoi na półce z rodzinnymi pamiątkami, owinięty szczelnie flanelowym kocykiem. Wyciąga się go raptem kilka razy w roku: do wieczerzy wigilijnej, jak ksiądz chodzi po kolędzie i gdy w rodzinie dzieje się coś ważnego - ślub, chrzciny, pogrzeb, choroba czy jak ostatnio - egzamin komisyjny wnuka... Krzyż jest koślawy, co rzuca się w oczy, podobnie jak jego ciemnosrebrny kolor. Brakuje jednej z nóżek postumentu. Ale choć uszkodzony, stanowi, po szabli, drugą pamiątkę po dawnych czasach. Jest w rodzinie pamięć o niewielkim majątku ziemskim, który Rosjanie zabrali, karząc za udział w powstaniu. Wspomina się, że pradziad i cała rodzina wyszli z dworu jak stali. Pozwolono im zabrać raptem kilka tobołków. Musiał być w nich i ten krzyż. 80 lat później pojawia się w dziejach rodziny ponownie, gdy dziadek Ewy z siostrą wywożeni są na Sybir. Jest lutowa noc, straszliwy ziąb i zamieć, pociąg rusza ze stacji w Wilnie. Stukot kół zagłusza uderzenia krzyżem o zamek wagonu. Tak w niego tłukli, że aż urwali kawałek postumentu, ale udało się. Ocaleli. Ewa: - Nikomu nie przyszło do głowy go naprawiać. I chyba słusznie - bo wtedy pamięć o tamtej cudownej ucieczce z sowieckiego eszelonu zabrzmiałaby jak bajka. Dziadek Ewy przeżył wojnę. Był aptekarzem, wychował pięcioro dzieci, ludzie go szanowali. Gdy zmarł, chciano jednej z nowych ulic nadać jego imię. Rodzina się nie zgodziła. To nie w dziadka stylu. Natomiast cudownie ocaloną Lenę, siostrę, tuż po wyzwoleniu zastrzelili żołnierze Armii Czerwonej, gdy stanęła w obronie Niemki, nad którą się znęcali. Wtedy dziadek Ewy usiłował wyryć na lewym ramieniu krzyża datę jej śmierci. Ale krzyż, choć uchodził w rodzinie za srebrny, ani drgnął. Ewa: - Bodaj jeszcze babcia Michalina była przekonana, że krzyż jest wykonany z cennego materiału, w związku z tym jest sporo wart. Ale jak przychodziła bieda, wyprzedawano w rodzinie wszystko. Z wyjątkiem niego. Opowiadano nam, że nawet w czasie okupacji, jak stryjka trzeba było wykupić, to rodzina się u lichwiarza zadłużyła, a krzyża nikt nie sprzedał. Może to i dobrze, bo popatrz... - pokazuje palcem tył postumentu. - Parę lat temu wpadliśmy na pomysł wyczyszczenia go mleczkiem cif i zaczął szpetnie obłazić. To pewnie jakiś stop, zwyczajny metal, pociągnięty tylko czymś srebrnym... Wartość takich rzeczy nie mierzy się wartością kruszcu, to oczywiste. Ewa: - Myślę o rękach, które go dotykały. O uroczystościach, które widział. O ludziach, którzy odeszli. O modlitwach, jakie przed nim szeptano. Był pewnie świadkiem tylu pięknych i strasznych chwil. W jakimś sensie jest on naszym pamiętaniem, częścią naszej rodzinnej „koślawej” przeszłości.
CZYTAJ DALEJ

200 lat Żywego Różańca: najliczniejsza wspólnota w Polsce

2026-02-28 16:09

[ TEMATY ]

Żywy Różaniec

w Polsce

200 lat

najliczniejsza wspólnota

Karol Porwich/Niedziela

W Wiedniu, w dniach 23-27 lutego, odbyło się kontynentalne spotkanie Papieskich Dzieł Misyjnych Europy, podczas którego jednym z głównych tematów były zbliżające się jubileusze: 110-lecie Papieskiej Unii Misyjnej, 100-lecie ustanowienia Niedzieli Misyjnej oraz 200-lecie powstania Żywego Różańca. Szczególne miejsce w obradach zajęła sytuacja tej wspólnoty w Polsce, która - jak podkreślono - rozwija się najprężniej.

Ks. Maciej Będziński, dyrektor krajowy Papieskich Dzieł Misyjnych w Polsce, w rozmowie z Radiem Watykańskim opowiedział o zbliżających się jubileuszach, zaangażowaniu wiernych i misyjnym darze dla Papui-Nowej Gwinei.
CZYTAJ DALEJ

abp W. Ziółek: Tabor nie jest po to, by na nim pozostać, ale by powrócić do codzienności z umocnioną wiarą

2026-03-01 12:32

[ TEMATY ]

archidieczja łódzka

ks. Paweł Kłys

Abp Władysław Ziółek sprawuje Mszę św., podczas Wielkopostnych Kościołów Stacyjnych w Łodzi

Abp Władysław Ziółek sprawuje Mszę św., podczas Wielkopostnych Kościołów Stacyjnych w Łodzi

Tabor nie jest po to, by na nim pozostać, ale by powrócić do codzienności z umocnioną wiarą na drogę życia. Lekcja góry Tabor jest potrzebna nam wszystkim, byśmy w chwilach trudnych doświadczeń życiowych nie zwątpili w dobro, które jest silniejsze niż zło i w miłość, która zwycięża śmierć. - mówił abp Władysław Ziółek.

Kolejnym z 34 Wielkopostnych Kościołów Stacyjnych w Łodzi, był kościół Trójcy Przenajświętszej na łódzkim osiedlu Dąbrowa. Liturgii stacyjnej przewodniczył arcybiskup senior Władysław Ziółek – pierwszy metropolita łódzki. 
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję