Reklama

Tarnów

Zawsze można zacząć od nowa

Tu można naprawdę poczuć, że komuś na tobie zależy – mówi p. Leszek.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dom to nie tylko ściany i dach. To poczucie bezpieczeństwa, ciepło, przynależność – wszystko to, co pozwala człowiekowi stanąć na nogi. Co jednak dzieje się wtedy, gdy z dnia na dzień traci się dach nad głową? Gdy nagle znika to, co dotąd wydawało się oczywiste?

O doświadczeniu bezdomności, zwłaszcza teraz, w czasie zimy i zbliżających się świąt Bożego Narodzenia, rozmawiamy z pracownikami i mieszkańcami mieleckiego schroniska prowadzonego przez Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta – Koło Mieleckie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Kiedy abstrakcja staje się rzeczywistością

Przy ul. Sandomierskiej w Mielcu stoi niepozorna kamienica, a na jej podwórzu – mały dom. To właśnie tam mieści się kameralne schronisko, które wielu osobom pozwoliło na nowo odnaleźć spokój. Ośrodek oferuje miejsca dla 21 mężczyzn i 8 kobiet, a dodatkowo prowadzi noclegownię (12 miejsc) i ogrzewalnię (4 miejsca). W okresie zimowym te ostatnie pękają w szwach, bo nikt, kto zapuka do drzwi, nie zostaje odesłany z powrotem na mróz. Wielu ludzi potrzebuje jedynie ciepłej nocy i talerza zupy – czasem nie są jeszcze gotowi na to, by podjąć głębszą pracę nad sobą. Tu każdy może dostać tyle, ile w danej chwili jest w stanie przyjąć.

Reklama

Bezdomność jest zjawiskiem trudnym do zdefiniowania. – Czasem mijamy kogoś na ulicy i nawet nie podejrzewamy, że ta osoba nie ma dokąd wrócić – mówią pracownicy schroniska. Historie mieszkańców są różne, często dramatycznie odmienne, ale łączy je jedno: nikt nie planował takiego finału.

Znaleźć siłę

Pan Leszek, 50-letni mężczyzna, jeszcze rok temu prowadził zwyczajne życie. Miał pracę, mieszkanie, swoje rytuały. Aż pewnego dnia przyszła seria trudnych decyzji i przypadków, które sprawiły, że stracił dom. Przez jakiś czas mieszkał w samochodzie. – Nikt w pracy nie wiedział, co się dzieje – wspomina.

Gdy nocą temperatura spadła poniżej zera, zdał sobie sprawę, że nie da rady dłużej tak żyć. Wpadł w złe towarzystwo i zaczął sięgać po alkohol. Ostatecznie trafił do schroniska w Dębicy, a potem do tego w Mielcu. – To małe miejsce, ale właśnie dzięki temu jest tu ciepło i swojsko. Byłem w większych placówkach i to zupełnie nie to samo. Tu można naprawdę poczuć, że komuś na tobie zależy – wyznaje p. Leszek.

Schronisko oferuje nie tylko łóżko i posiłek: są rozmowa z psychologiem, wsparcie duchowe, życzliwa obecność personelu. – Ale najtrudniejsze jest to, by znaleźć w sobie siłę, żeby chcieć się zmienić. Tego nikt za człowieka nie zrobi – dodaje p. Leszek, który dziś, po kilku miesiącach wygląda inaczej. Mówi spokojniej, z większą wiarą w siebie. – Jestem innym człowiekiem. Wychodzę na prostą – podkreśla.

Ponad 30 lat historii

Reklama

Schronisko w Mielcu powstało w 1991 r. Rok później przyjęto pierwszego mężczyznę, co rozpoczęło misję, która trwa do dziś. Początkowo było przeznaczone tylko dla mężczyzn, ale rozbudowa placówki sprawiła, że można przyjmować także kobiety. Powstały również noclegownia i ogrzewalnia, które w zimowe wieczory stają się ocaleniem dla wielu bezdomnych.

Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta – Koło Mieleckie od początku prowadzi to miejsce z ogromnym sercem. Dziś pracuje w nim także młode pokolenie wolontariuszy i działaczy. – Szanujemy tradycję, ale chcemy też wprowadzać nowe pomysły. Organizujemy kiermasze książek, akcje dzielenia się posiłkiem, wydarzenia, podczas których zbieramy środki i rozmawiamy z ludźmi o tym, czym naprawdę jest bezdomność – informuje Agnieszka Cybulko, kierownik schroniska.

Niepokojący trend

Placówka utrzymuje się dzięki dotacjom, 1,5% podatku, zbiórkom, współpracy z Bankiem Żywności oraz darowiznom lokalnych marketów. Co roku 1 listopada wolontariusze i harcerze, stojąc na cmentarzach, prowadzą kwestę na rzecz osób bezdomnych. Dzięki temu schronisko może działać, a jego mieszkańcy nigdy nie muszą się martwić o podstawowe potrzeby.

Obecnie mieszka tam 17 osób – 15 mężczyzn i 2 kobiety. Dwanaścioro z nich spędziło w schronisku już wiele lat. Noclegownia natomiast bywa tak oblegana, że zdarzyła się noc, kiedy drzwi otwarto aż 22 osobom. Niestety, pracownicy zauważają także niepokojący trend. – Trafiają do nas coraz młodsi ludzie. Ostatnio mieliśmy 20-latka, którego własna gmina nie chciała przyjąć pod opiekę. Coraz częściej widzimy osoby w wieku 30-40 lat. Ta granica drastycznie się obniża – zwraca uwagę Agnieszka Cybulko.

Święta, które dają nadzieję

Reklama

W schronisku też trwają przygotowania do świąt Bożego Narodzenia. Kapłani z parafii św. Mateusza w Mielcu zapewniają opiekę duchową. W każdy piątek wspólnie odmawiana jest Koronka do Bożego Miłosierdzia, a w pierwsze piątki miesiąca mieszkańcy schroniska mogą przyjąć Komunię św.

– Przed świętami pytamy naszych mieszkańców, czy chcą wziąć udział w wieczerzy wigilijnej – opowiada kierownik placówki i zaznacza: – Niczego nie narzucamy. Ale większość pragnie spędzić ten czas razem. Przygotowujemy tradycyjne potrawy, śpiewamy kolędy. Staramy się, by każdy choć na chwilę poczuł się jak u siebie.

W tym czasie społeczność schroniska nie zamyka się tylko we własnym gronie. Organizowane są mikołajki otwarte dla mieszkańców miasta, akcje dzielenia się ciepłym posiłkiem, spotkania z wolontariuszami i lokalną społecznością. To czas, w którym dobro szczególnie szybko zatacza kręgi. Bo właśnie o to chodzi – o ciepło. O bycie razem. O to, by nikt nie czuł się samotny.

Mieleckie schronisko przy ul. Sandomierskiej jest miejscem, które wielu nazywa domem. Nie dlatego, że tak wygląda, ale dlatego, że pozwala znów poczuć, czym dom może być. I choć nie rozwiązuje wszystkich problemów, to daje najważniejsze: wiarę, że zawsze można zacząć od nowa.

2025-12-15 18:42

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

31 powodów, by wziąć różaniec do ręki. Rusza wyjątkowy cykl na październik na niedziela.pl!

2026-09-30 19:04

[ TEMATY ]

Różaniec 2026

Adobe Stock

Czy różaniec musi być trudny, długi i odklejony od codzienności? W tym roku udowadniamy, że nie. Od 1 października na portalu niedziela.pl oraz w Niezbędniku Katolika rusza wyjątkowy, codzienny cykl rozważań różańcowych, który odpowiada na to, czym naprawdę żyjesz.

Październik to czas, w którym Kościół w sposób szczególny zaprasza nas do modlitwy różańcowej. Często jednak brakuje nam sił, czasu, a czasem po prostu słów. Wydaje nam się, że aby się modlić, musimy być idealni, skupieni i pozbawieni trosk.
CZYTAJ DALEJ

Wezwanie Boga ma pierwszeństwo przed wszystkim, co „najpierw”

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pexels.com

Hiob odpowiada przyjaciołom zdaniem, które wyprzedza Pawła o wieki: „jakże człowiek może być przed Bogiem sprawiedliwy?” To pytanie procesowej rozpaczy. Cały rozdział dziewiąty jest zbudowany na obrazie niemożliwego procesu z Bogiem: „gdyby się ktoś z Nim prawował, nie odpowie raz jeden na tysiąc”. Hiob chciałby pozwać Boga przed trybunał, i natychmiast widzi absurd własnego pozwu. Strona przeciwna jest zarazem sędzią, a „któż Mu powie: Co czynisz?” Środek perykopy to hymn o potędze Stwórcy, włożony w usta cierpiącego. Bóg przenosi góry, wstrząsa ziemią, rozkazuje słońcu, „sam rozciąga niebiosa, kroczy po morskich głębinach”, czyni Niedźwiedzicę i Oriona. Hiob nie wątpi w moc Boga ani na chwilę. Jego dramat polega na tym, że moc widzi, a sprawiedliwości dostrzec nie może. „Choćbym miał słuszność, nie odpowiem, o litość będę błagał przeciwnika”. To jedna z najciemniejszych i najuczciwszych modlitw Starego Testamentu, wiara, która nie rozumie, a nie przestaje się zwracać do Tego, którego nie rozumie. Księga Hioba nie daje w tym miejscu odpowiedzi i liturgia też jej nie wymusza. Odpowiedź przyjdzie na końcu księgi w teofanii, a ostatecznie w Chrystusie, w którym Bóg sam stanął po stronie oskarżonego człowieka. Hieronim, dzisiejszy patron, który przełożył i tę księgę, wiedział z własnego niespokojnego życia, że z Bogiem się nie wygrywa procesu. Z Bogiem się wytrwa. Jego betlejemska grota, gdzie przez dziesięciolecia zmagał się ze słowem, tekstami i sobą samym, jest komentarzem do Hioba. Prawować się z Bogiem wolno, byle nie wypuścić Go z rąk.
CZYTAJ DALEJ

Panie! Daj nam sił, byśmy przynosili owoce naszego nawracania się na miłość!

2026-10-01 08:11

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pixabay.com

Bóg oczekuje jedynie od człowieka, aby przynosił owoce nawrócenia, owoce miłości i pracy, owoce przyjaźni i modlitwy, by był pracowity w swoim życiu. To najważniejsze, czego oczekuje od człowieka Bóg. Daje mu wiele, obdarza go swoją łaską, przychodzi mu z pomocą w każdej sytuacji, czekając w zamian na – nawet minimalne – owoce jego działań.

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: «Posłuchajcie innej przypowieści. Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznie, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy, zobaczywszy syna, mówili do siebie: „To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc przybędzie właściciel winnicy, co uczyni z owymi rolnikami?» Rzekli Mu: «Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze». Jezus im rzekł: «Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: „Ten właśnie kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach”. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce». Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć».
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję