Reklama

Wiara

wiara i życie

Pomaga odzyskać pokój serca

Autor bestsellerowych „Bożych poradników” wychodzi z kolejną, siódmą publikacją. Tym razem pomoże współpracować z wolą Boga.

Niedziela Ogólnopolska 5/2026, str. 71

[ TEMATY ]

Arkadiusz Łodziewski

Bliżej Życia z wiarą

Archiwum Arkadiusza Łodziewskiego

Arkadiusz Łodziewski

Arkadiusz Łodziewski

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Arkadiusz Łodziewski z Gorzowa Wlkp. jest autorem książek z serii „Boży poradnik”. Jego publikacje dotarły do bardzo szerokiego i zróżnicowanego grona odbiorców – zarówno w Polsce, jak i poza jej granicami. Książki biją rekordy popularności na całym świecie. Boży poradnik antydepresyjny czytali m.in. sam papież Franciszek oraz odtwórca roli Jezusa w Pasji Mela Gibsona – Jim Caviezel. Dotychczas w ramach serii ukazały się: Boży poradnik antydepresyjny, Boży poradnik odzyskiwania radości, Boży poradnik relacji z aniołami, Boży poradnik walki duchowej, Boży poradnik zwycięstwa nad lękiem oraz wywiad Moja baza jest w niebie.

Ostatnio autor wydał siódmą książczkę – Boży poradnik współpracy z wolą Boga. Jak żyć nie po swojemu, a o wiele lepiej?. Co w niej znajdziemy? – To nie są porady w stylu „zrób 5 kroków”. Czytelnik znajdzie tam podpowiedzi: jak rozeznawać Bożą wolę w decyzjach, jak zerwać fałszywe etykiety nałożone przez ludzi i złego ducha, jak słuchać Ducha Świętego w codzienności, jak przejść przez lęk przed Bożą wolą, jak zawierzyć Bogu przyszłość bez „planu awaryjnego”. Ta książka pomaga odzyskać pokój serca i zaufanie, nawet wtedy, gdy życie prowadzi przez krzyż – wyjaśnia Arkadiusz Łodziewski.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Jak narodził się pomysł na kolejną książkę z tej serii? – Pomysł narodził się z doświadczenia wielu wierzących ludzi, którzy modlą się, ale nie chcą się zgodzić na Bożą wolę, bo kojarzą ją z cierpieniem, stratą i krzyżem bez sensu, ze zrezygnowaniem ze swoich marzeń, planów. Ta książka powstała, aby pokazać, że Boża wola nie jest alternatywą dla szczęścia, ale jedyną drogą do niego. Kluczowe było dla mnie własne świadectwo nawrócenia i Bożych znaków, które wyprowadziły mnie z chaosu do życia w pokoju – dodaje autor. Po raz pierwszy, mimo że to już jego siódma książka, szczegółowo opisuje w niej moment swojego nawrócenia. – To był ciąg bardzo czytelnych znaków od Boga, które doprowadziły mnie do klęknięcia, łez i nowego narodzenia z Ducha Świętego. Od tego dnia moje życie nie stało się łatwe, ale stało się prawdziwe. Jezus dał mi sens, pokój i misję głoszenia, która trwa do dziś – wyznaje Arkadiusz.

Dla wielu czytelników lektura „Bożych poradników” stała się ogromnym impulsem do wewnętrznej przemiany, pojednania z Bogiem i odbudowy nadziei. Dotarły one do wielu krajów i zostały przetłumaczone m.in. na języki: słowacki, ukraiński, angielski, niemiecki i duński. Łącznie trafiły do ok. pół miliona czytelników w Polsce i na świecie, a tysiące nadesłanych świadectw potwierdzają, że stały się realnym narzędziem duchowego wsparcia i przemiany życia. Szczególnym owocem są tysiące listów napływających od czytelników, a także z zakładów karnych, aresztów śledczych i poprawczaków, gdzie książki z serii „Boży poradnik” były rozdawane osobom zmagającym się z depresją, lękiem, uzależnieniami i poczuciem bezsensu.

2026-01-27 15:23

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wywiad z Arkadiuszem Łodziewskim

Już w najbliższym wydaniu „Niedzieli” na dzień 13 września wywiad z Arkadiuszem Łodziewskim z Gorzowa, autorem bestsellerowych Bożych Poradników...

Poniżej fragmenty wywiadu, a całość w wydaniu papierowym lub w e-wydaniu:
CZYTAJ DALEJ

O. Marcin Ciechanowski: Sama wizyta w sanktuarium nie wystarczy; ważniejsze jest, żeby Jezus był we wnętrzu serca

2026-07-13 13:43

[ TEMATY ]

o. Marcin Ciechanowski

Karol Porwich/Niedziela

O. Marcin Ciechanowski

O. Marcin Ciechanowski

Sama wizyta w kościele czy sanktuarium nie wystarczy, bo ważniejsze jest, żeby Jezus był we wnętrzu mojego serca – podkreśla o. dr Marcin Ciechanowski, nowy dyrektor Biura Prasowego Jasnej Góry i rzecznik jasnogórskiego sanktuarium.

Ojciec Ciechanowski od 30 lat jest paulinem i pełnił w zakonie różne funkcje. Zajmował się duszpasterstwem: akademickim, dzieci i młodzieży. W ostatnich latach posługiwał w klasztorze jako podprzeor i nadal pełni posługę egzorcysty archidiecezjalnego. Jest wielkim pasjonatem Biblii i Kościoła, a Częstochowianom i pielgrzymom dał się poznać ze specyficznego poczucia humoru, które nie raz powodowało salwy śmiechu wśród przybywających do Sanktuarium na Jasnej Górze ludzi.
CZYTAJ DALEJ

Pieszo do Asyżu - część 6

2026-07-13 16:58

Ks. Łukasz Romańczuk

W drodze do Asyżu

W drodze do Asyżu

Szósty dzień zapowiadał się na bardzo intensywny. Widać było, że na pielgrzymów czeka trudny odcinek drogi. Rzeczywistość okazała się prawie inna, a na końcu padały słowa: “Jak było pięknie”.

Pierwsza część drogi przebiegała przez trzy miejscowości połączone ze sobą. W Gubbio znajduje się wiele kościołów, ale na trasie był tylko jeden, taki przy wejściu do parku. Widać, że miał swoją piękną historię, a jest także odwiedzany przez pielgrzymujących do Asyżu, o czym świadczą wpisy w księdze pamiątkowej. Zasadniczo mapa wskazywała, że nic szczególnego w tej części drogi nie miało być. W zasadzie nie było, oprócz tego, że na jednym wzniesieniu obok drzewa wisiała kartka w języku angielskim, aby w razie chęci na kawę, czy wodę zadzwonić w dzwonek. Mając świadomość drogi i dalszej leśnej drogi, nie było lepszej opcji jak skorzystać. Młody Włoch, prowadzący w tym miejscu dom agroturystyczny, z radością przygotował kawę, która dodała energii na dalszą drogę- ostro w górę. Na trasie, już poza cywilizacją, znajdował się Erem San Pietro in Vigneto. To było na 16 km. Bardzo piękne i gościnne miejsce, gdzie służbę dla pielgrzymów odbywają wolontariusze. Szef, pan Benedetto, na starcie częstuje zimną wodą i espresso. A w tym miejscu odpoczynku można było spotkać innych pielgrzymów m.in. z Chorwacji. Zaskoczyło mnie bardzo, gdy usłyszałem łamany język polski. Była to siostra zakonna, która wraz z grupą włoską podąża także do Asyżu. (Jeżeli dobrze zrozumiałem). Po krótkim odpoczynku przyszła pora na ostatni etap. Najtrudniejszy, ale bardzo malowniczy. Jezioro di Valfabbrica dodawało uroku pięknym, górskim widokom. Minusem było to, że ¾ tego etapu szło się ostro w górę. Pod koniec drogi czekała mnie miła niespodzianka. Wyczerpany kilkoma kilometrami w górę, nagle dotarłem do zabudowań. Starsze małżeństwo zaczęło machać do mnie, żebym usiadł i odpoczął. Skorzystałem z tego zaproszenia. Niestety niefortunnie promienie słoneczne, a było w tym momencie tylko 31 stopni, zaczęły nagrzewać moją sutannę, lecz udało mi się wygospodarować kawałek cienia pod parasolem. Pani gospodyni zaproponowała tradycyjną włoską kawę, z domu słychać było intro “Mody na sukces”, gospodarz wskazał mi źródełko z chłodną wodą dla pielgrzymów. Dowiedziałem się, że w ich parafii posługuje ksiądz z Polski, ksiądz Krzysztof i, że bardzo tego kapłana szanują, wręcz kochają. Miło słyszeć takie słowa. Nie można też nadużywać gościnności, więc po wypiciu kawy i krótkiej rozmowie poszedłem dalej, w górę, kończąc ten etap drogi. Na zakończenie dnia Eucharystia. Asyż coraz bliżej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję