Dziś swoimi historiami powołania dzielą się z innymi.
Dlaczego ja?
Siostra Wanda Putyra, prezentka, będąc nastolatką odkryła, że Jezus ją wzywa. – Miałam wtedy 16 lat, kończyłam gimnazjum. To był dla mnie czas przede wszystkim intensywnego szukania Boga, przejścia od wiary moich rodziców do mojej własnej. Wiedziałam też, że nie ma innej opcji, jak tylko oddać Mu wszystko. Pierwsza myśl była taka, żeby zostać siostrą zakonną – opowiada siostra.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Wstąpienie do klasztoru zaczęło się dość niespotykanie. – Koleżanka podzieliła się ze mną swoją tajemnicą, że chce zostać siostrą zakonną i znalazła siostry prezentki, które w Krakowie prowadzą szkołę, do której mogłaby chodzić i jednocześnie rozpocząć pierwszy etap formacji. Pogratulowałam pomysłu, a potem pojechałam z nią na rekolekcje do Krakowa. I tak się stało, że dostałam się do liceum prezentek i zostałam, rozpoczynając drogę na całe życie – mówi zakonnica.
Jestem Twoja
Reklama
– Przekraczając pierwszy raz próg naszego domu, poczułam, że to jest moje miejsce. Nie wiem, jak to nazwać: intuicja? Natychmiast wiedziałam, że to zaproszenie dla mnie. Czułam, że to odpowiedź na moją szczerą modlitwę z głębi serca, którą wypowiedziałam wcześniej: „Jestem, jeśli chcesz – cała Twoja!” – wspomina siostra, radząc, jak rozeznać drogę powołania. – Przede wszystkim dać sobie czas i przestrzeń na ciszę. Słuchać serca, ale nie w samotności – warto mieć obok siebie mądrych ludzi i nie bać się pytać Boga wprost: Czego chcesz ode mnie? – mówi zakonnica.
Świadomy wybór
Ojciec Filip Czub posługuje w bernardyńskim sanktuarium w Alwerni. Myśli o kapłaństwie towarzyszyły mu od dziecka. – Od najmłodszych lat inspirowało mnie życie księży, ich sposób służenia ludziom oraz bliskość Boga, którą widziałem w ich codzienności. Z czasem to pragnienie dojrzewało, stając się coraz bardziej świadomym pytaniem o własną drogę – wspomina kapłan.
Zakon wybrał nieprzypadkowo. – Pociągnął mnie franciszkański, prosty sposób życia zakorzeniony w Ewangelii i codziennej bliskości ludzi. Szczególnie ważne jest dla mnie ich głębokie umiłowanie Maryi, które wyraża się zarówno w modlitwie, jak i w licznych sanktuariach rozsianych po Polsce. Cenię także ich szacunek do tradycji jako żywego dziedzictwa, które pomaga trwać przy tym, co najważniejsze. W tej wspólnocie odnalazłem duchowy klimat bliski mojemu sercu – opowiada o. Filip.
Obecność Jezusa
Zakonnik dzieli się także swoją osobistą drogą rozeznawania powołania. – Oczywiście, brałem pod uwagę założenie rodziny. Wierzę, że dobry kapłan powinien mieć w sobie to, co czyni dobrego ojca – odpowiedzialność, troskę i zdolność do relacji. Dlatego świadomie rozważałem różne drogi, zanim wybrałem kapłaństwo – stwierdza o. Filip.
Mówi także, czym jest dla niego posługa w sanktuarium w Alwerni. – Obecność Jezusa w moim kapłańskim życiu jest dla mnie miejscem głębokiego spotkania, w którym wszystko nabiera właściwej perspektywy. Posługując pod obliczem cierpiącego Chrystusa, doświadczam Jego bliskości, która mnie kształtuje i prowadzi. Przebywanie w tym sanktuarium jest dla mnie wielką łaską: wpatrując się w rany Jezusa, uczę się miłości zdolnej do ofiary, a w Jego milczeniu odnajduję światło i pokój. To właśnie z tej obecności czerpię siłę do służby i pewność, że nie idę tą drogą sam – puentuje kapłan.
Wszystkim konsekrowanym życzymy wielu łask Bożych i prowadzenia przez Boga po drodze, którą wybrali.
