Reklama

Wiara

Święci na czas lęku

Każdy ma momenty, w których emocje wymykają mu się spod kontroli, strach paraliżuje, złość niszczy relacje. Święci, których zwykliśmy widzieć na obrazach w aureolach, znali te stany zaskakująco dobrze.

2026-02-10 14:28

Niedziela Ogólnopolska 7/2026, str. 22-23

[ TEMATY ]

święci

commons.wikimedia.org

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ich historie przetrwały wieki. Ale stali się punktami odniesienia nie dlatego, że byli odporni na emocje. Przeciwnie – ich doświadczenia pokazują, jak wygląda konfrontacja z lękiem, gniewem, stratą i zagubieniem wtedy, gdy nie da się ich ominąć ani zignorować. W momentach choroby, porażki, konfliktu, utraty sensu kształtowały się postawy, do których ludzie wracają do dziś. Teresa z Ávili, Franciszek Salezy, Rita z Cascii i Ignacy Loyola nie proponują gotowych odpowiedzi. Zostawiają raczej konkretne wskazówki: kiedy się zatrzymać, czego nie robić pod wpływem emocji, jak przejść przez kryzys bez podejmowania decyzji, które później trudno odwrócić.

Gdy lęk paraliżuje

Reklama

Lęk najczęściej narasta stopniowo: od napięcia w ciele, trudności z oddychaniem, niepokoju bez jasnej przyczyny. Towarzyszą mu natrętne myśli, trudności ze snem, poczucie zagrożenia, którego nie da się jednoznacznie nazwać. To stan, który dezorganizuje codzienne funkcjonowanie, nawet jeśli na zewnątrz wszystko wygląda normalnie. Święta Teresa z Ávili wielokrotnie opisywała takie doświadczenia w swoich pismach. Zmagała się z przewlekłymi chorobami, wyczerpaniem, długimi okresami osłabienia fizycznego i psychicznego. Pisała o strachu przed śmiercią, przed niezrozumieniem, przed odpowiedzialnością związaną z reformą zakonu. W jej tekstach lęk nie jest interpretowany jako brak zaufania czy deficyt duchowy. Jest opisany jako realny stan, który obejmuje zarówno ciało, jak i psychikę. Teresa zauważa, że w momentach silnego niepokoju rozum traci zdolność spokojnego rozeznania, a wyobraźnia zaczyna podsuwać katastroficzne scenariusze. To właśnie w tym kontekście pojawia się jej znana modlitwa: „Niech nic cię nie trwoży, niech nic cię nie niepokoi”. Teresa traktuje tę modlitwę jako akt wewnętrznej regulacji, aby zatrzymać narastający niepokój i odzyskać minimum równowagi.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

W swoich pismach podkreśla, że lęk nie słabnie wtedy, gdy próbuje się go usunąć siłą. Przeciwnie – narasta, gdy człowiek koncentruje się wyłącznie na kontroli. Proponuje więc postawę bardziej realistyczną, czyli uznanie własnej bezradności i stopniowe przechodzenie przez doświadczenie, bez podejmowania pochopnych decyzji. Jej duchowość jest wyraźnie zakorzeniona w ciele. Teresa opisuje objawy somatyczne, zmęczenie, drżenie, osłabienie i nie oddziela ich od życia duchowego. Dzięki temu stała się ważnym punktem odniesienia dla osób przeżywających stany lękowe, napady paniki i długotrwały niepokój. Teresa nie obiecuje szybkiej ulgi. Proponuje raczej zmniejszenie napięcia przez zatrzymanie.

Niekontrolowany gniew

Problem z gniewem zaczyna się wtedy, gdy emocje przejmują inicjatywę, a człowiek zaczyna mówić i działać szybciej, niż myśli. Święty Franciszek Salezy dobrze znał ten mechanizm. W swoich pismach, zwłaszcza w Filotei. Wprowadzeniu do życia pobożnego oraz w licznych listach duchowych wielokrotnie przestrzegał przed reagowaniem w chwili wzburzenia. Napisał, że gdy serce jest poruszone gniewem, rozum traci jasność, i wtedy nawet słuszna sprawa może zostać zniweczona przez niewłaściwy sposób jej obrony.

Reklama

Nie chodziło mu o tłumienie emocji ani o udawanie spokoju. Franciszek wiedział, że gniew jest naturalną reakcją i że pojawia się niezależnie od naszej woli. Dlatego proponował coś innego – odłożenie reakcji w czasie. Radził, by w momentach silnego wzburzenia nie podejmować decyzji i nie prowadzić ważnych rozmów. Uczył, że emocja musi opaść, zanim człowiek odzyska zdolność rozeznania. Franciszek przyznawał, że sam przez lata zmagał się z gwałtownym temperamentem. Jego łagodność była efektem długiej pracy nad sobą, a nie cechą wrodzoną. Franciszek Salezy pomaga dziś tym, którzy boją się własnych reakcji. Tych, którzy po wybuchu czują wstyd i poczucie winy.

Serce w rozsypce

Są takie momenty, gdy człowiek nie potrafi już nazwać emocji. Święta Rita z Cascii znała ten stan. Jej życie było pasmem doświadczeń, które łamią psychicznie: przemoc w małżeństwie, samotność, śmierć najbliższych, poczucie, że wszystko, co ważne, zostało jej zabrane. Rita nie uczy, jak natychmiast się pozbierać. Nie mówi: „weź się w garść”. Pokazuje, że są momenty, gdy człowiek nie ma siły walczyć, i że to nie jest porażka. Czasem jedyne, co da się zrobić, to przetrwać dzień albo godzinę. Ludzie od wieków zwracają się do niej w sytuacjach, które nie mają dobrego rozwiązania: po rozpadzie relacji, po stracie dziecka, w długotrwałym konflikcie, w żałobie, która nie chce się domknąć. Rita stała się patronką spraw trudnych i beznadziejnych właśnie dlatego, że nie uciekła od cierpienia, ale przeszła przez nie do końca. Jej modlitwa nie jest prośbą o zapomnienie. Jest prośbą o to, by ból nie zniszczył człowieka od środka. By serce, nawet popękane, nie zamknęło się całkowicie. Dlatego pomaga dziś tym, którzy czują, że noszą w sobie zbyt wiele. Którzy mają wrażenie, że już nie da się „wrócić do dawnej wersji siebie”. Rita przypomina, że czasem nie chodzi o powrót, ale o powolne składanie serca na nowo.

Zagubienie i pytania o sens

Reklama

Zagubienie często ma postać wewnętrznego zawieszenia – człowiek funkcjonuje poprawnie, ale bez jasnego kierunku. Pojawia się poczucie, że dotychczasowe cele przestały wystarczać, a nowe jeszcze się nie wyłoniły. Towarzyszą temu dezorientacja i pytanie: czy to, co robimy, ma jeszcze sens? Święty Ignacy Loyola przeżył taki stan po radykalnym załamaniu dotychczasowych planów życiowych. Ciężka rana odniesiona w bitwie zakończyła jego wojskową karierę i zmusiła go do długiego unieruchomienia. W tym czasie Ignacy zauważył, że różne myśli i pragnienia pozostawiają w człowieku różne skutki wewnętrzne. W swoich pismach, zwłaszcza w Ćwiczeniach duchowych, opisuje doświadczenia, które dziś nazwalibyśmy kryzysem sensu: oschłość, brak motywacji, wewnętrzne zniechęcenie, poczucie pustki. Podkreśla, że są to stany przejściowe, ale wymagają uważności. Ignacy wprowadza bardzo konkretne zasady postępowania w stanie zagubienia. Po pierwsze: nie należy zmieniać pochopnie wcześniej podjętych, dobrych decyzji. Po drugie: trzeba obserwować, które myśli prowadzą do większego pokoju i spójności, a które pogłębiają niepokój i rozbicie. Po trzecie: trzeba dać sobie czas.

Zagubienie, według Ignacego, nie jest błędem ani oznaką porażki duchowej. Stanowi moment, w którym dotychczasowy sposób życia przestaje odpowiadać wewnętrznym potrzebom. Dlatego zamiast natychmiastowych odpowiedzi proponuje proces rozeznawania oparty na cierpliwej analizie doświadczenia.

Naśladujmy

Lęk, gniew, rozpacz, zagubienie – te stany nie są znakiem porażki ani słabości wiary. Są częścią ludzkiego doświadczenia, z którym mierzyli się także święci. I właśnie dlatego dziś mogą być przewodnikami w chwilach, gdy emocje zaczynają przejmować kontrolę. Nie uczą, jak szybko „naprawić się” duchowo. Uczą raczej, jak nie pogorszyć sytuacji, nie reagować w chwili wzburzenia, nie podejmować decyzji w chaosie, nie zamykać się w bólu, nie uciekać przed lękiem za wszelką cenę. Ich doświadczenie pokazuje, że dojrzałość polega na odpowiedzialnym sposobie przeżywania tego, co trudne. To, co łączy Teresę z Ávili, Franciszka Salezego, Ritę z Cascii i Ignacego Loyolę, to realizm. Każde z nich znało momenty przeciążenia psychicznego, kryzysu sensu, wewnętrznego rozdarcia, ale nie obiecuje prostych rozwiązań. Wszyscy przypominają, że najważniejsze decyzje zapadają nie wtedy, gdy emocje są najsilniejsze, ale wtedy, gdy człowiek pozwala im opaść i odzyskuje zdolność rozeznania.

Ocena: +21 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kiedy mogę wszystko?

Niedziela toruńska 46/2019, str. 4

[ TEMATY ]

Toruń

święci

Renata Czerwińska

Duch Święty rozwija w nas zaufanie, że Stwórca da nam to, czego potrzebujemy

Duch Święty rozwija w nas zaufanie, że Stwórca da nam to, czego potrzebujemy

Czy rodzi się w nas refleksja, że wszystko zawdzięczamy Panu? Czy zdajemy sobie sprawę, że bez Boga nie stać nas na wiele? Do takiej postawy zachęcają nas święci

Święci i ci, którzy od nas odeszli, bardziej niż my doceniają otrzymane od Pana łaski, stąd bł. Maria Karłowska pisze: „Widok tych cudownych skutków łask odebranych będzie nas kiedyś zachwycał całą wieczność! Gdyby żal był możliwy w Niebie, to jak byłby on wielki na myśl, żeśmy nie dosyć z łaską współpracowali i tyle jej daremnie w nas ginęło! Czeka on nas w czyśćcu, jeżeli mu na ziemi zadość nie uczynimy” („Rekolekcje roczne. Zakonnica Pasterka w samotności”). Dobrze, gdy zdajemy sobie sprawę, że bez Boga nie stać nas na wiele. Wstrzemięźliwość to kolejny dar Boży, z którym możemy uczynić więcej, a nawet wszystko.
CZYTAJ DALEJ

Modlitwa do św. Rity

2026-03-04 07:37

[ TEMATY ]

św. Rita

Agata Kowalska

Św. Rita

Św. Rita

Święta Rita jest wzorem pokory i poświęcenia. Ludzie na całym świecie proszą ją o wstawiennictwo w sprawach – wydawałoby się – bez wyjścia. Jej modlitwy są zawsze wysłuchane.

Modlitwa do św. RityModlitwa do św. Rity za dzieckoModlitwa o pomoc do św. RityLitania do św. RityNowenna do św. Rity - do odmawiania między 13 a 21 maja lub w dowolnym terminie.
CZYTAJ DALEJ

„Ślimak na pustyni”: wspinamy się na wieże z taboretów i dziwimy się, że spadamy

2026-03-06 11:37

[ TEMATY ]

Wojciech Czuba

Ślimak na pustyni

Polskifr.fr / MB

Bóg nie może mnie przyjąć takiego, jakim chciałbym być, dlatego że taki, jakim chciałbym być, nie istnieje. To jest mój konstrukt myślowy, to jest moje marzenie. Istnieję tylko ja realny. Ten, którym chciałbym być, jest po prostu nierzeczywisty, a Bóg nie może kochać kogoś nierzeczywistego - wskazał w rozmowie z Polskifr.fr Wojciech Czuba, ewangelizator znany jako „Ślimak na pustyni”.

Wojciechowi Czubie, który w tym roku wraz z dominikaninem o. Dariuszem Czajkowskim głosił konferencje wielkopostne do młodzieży w najstarszej i największej polskiej parafii we Francji na „Concorde” w Paryżu, z Wielkim Postem najbardziej kojarzy się kolor fioletowy oraz postanowienia, które uważa za bardzo cenne. „To jest ważna rzecz - testowanie swojej woli, udoskonalanie się, bycie cnotliwym, sprawiedliwym, dobrym człowiekiem, dobrym chrześcijaninem” - mówił. Jednocześnie dodał, żeby „nie przejmować się, że coś nie wyjdzie”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję