Przechodził różne koleje losu, niemniej jednak przetrwał 141 lat. Kopiec Kościuszki w Olkuszu został usypany w 1861 r., w 200. rocznicę insurekcji kościuszkowskiej
jako hołd mieszkańców Olkusza. Wzniesiono go na fali przedpowstańczych nastrojów patriotycznych. W 1863 r. podczas powstania styczniowego został zniszczony przez zaborcę, a organizatorów
przedsięwzięcia zesłano na Sybir. W 1917 r. w niepodległościowym zrywie został odbudowany. Po 1939 r., w latach PRL-u, kopiec był mocno zaniedbany. Władzom wyraźnie
zależało, by zrobić z niego co najwyżej górkę do zjeżdżania w zimie na sankach. Na całe szczęście nie udało się w pełni zniszczyć tego pomnika patriotycznych zrywów Polaków.
Po odzyskaniu suwerenności w 1989 r. staraniem olkuszan kopiec został odrestaurowany, by nadal godnie świadczył o wolnościowych tradycjach mieszkańców tych ziem. Kopiec jest
na placu w niedalekiej odległości od cmentarza przy ulicy Sławkowskiej. Jadąc z Sosnowca trasą w kierunku Krakowa, można go zobaczyć zaraz po wjeździe do Olkusza po prawej
stronie drogi przed stacją Shell. Łatwo go rozpoznać, gdyż na szczycie kopca umieszczono 8-metrowy drewniany krzyż z cierniową koroną z datami usypania (1861 r.) i odbudowy
(1917 r.).
Boże ojców naszych, wielki i miłosierny! Panie życia i pokoju, Ojcze wszystkich ludzi. Twoją wolą jest pokój, a nie udręczenie. Potęp wojny i obal pychę gwałtowników. Wysłałeś Syna swego Jezusa Chrystusa, aby głosił pokój bliskim i dalekim i zjednoczył w jedną rodzinę ludzi wszystkich ras i pokoleń.
Chodzi o duchownego o imieniu Turybiusz, który choć był Hiszpanem, jest jednym z patronów Peru. Jego nieobowiązkowe wspomnienie przypada 23 marca.
Pół tysiąca lat temu współczesne tereny Peru były zamieszkane m.in. przez Inków. W okresie podboju tych ziem przez Hiszpanów, co miało miejsce przede wszystkim w XVI stuleciu, dotarło na nie chrześcijaństwo. Dziś jest ono religią dominującą zarówno w Peru, jak i w całej Ameryce Południowej. Ba, peruwiańska konstytucja zawiera nawet ustęp o tym, że Kościół katolicki i jego nauczanie jest ważnym elementem w historii, kulturze i moralności tego państwa.
W diecezji sosnowieckiej trwa peregrynacja obrazu Matki Bożej. Jest samochód, jest trasa, są godziny co do minuty. Ale to wszystko przestaje mieć znaczenie w jednej chwili. Kiedy obraz jest wnoszony. Kiedy ludzie milką. I kiedy – bez żadnego sygnału – zaczynają klękać. O tej drodze, która nie jest tylko przejazdem, opowiada ojciec Karol Bilicz, paulin, jeden z dwóch „kierowców Maryi” w Polsce. Rozmawia Dominika Bem.
Zacznijmy od rzeczy, która brzmi niemal jak metafora, a przecież jest bardzo konkretna. Ojciec jest „kierowcą Matki Bożej”. Kim właściwie jest kierowca Maryi?
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.