Pierwszego dnia wiosny w progach szczecińskiego Arcybiskupiego Wyższego Seminarium Duchownego oraz Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Szczecińskiego Dzień Wspólnoty Diakonii Diecezjalnych (DWDD) przeżywali członkowie Ruchu Światło-Życie filii poznańskiej, którą tworzą archidiecezje: poznańska i szczecińsko-kamieńska oraz diecezje: zielonogórsko-gorzowska, kaliska, koszalińsko-kołobrzeska oraz włocławska. W spotkaniu uczestniczyli członkowie Ruchu posługujący w diakoniach funkcjonujących w ramach wspólnoty oraz osoby włączające się w służbę na rzecz wspólnoty w rozmaitych wymiarach. Także księża, z moderatorem filialnym ks. Piotrem Listwoniem na czele oraz przedstawicielami gospodarzy spotkania, diecezjalnymi moderatorami: Ruchu Światło-Życie – ks. Wojciechem Koladyńskim oraz Domowego Kościoła – ks. Marcinem Nockowskim. Ogółem w wiosennym spotkaniu uczestniczyło ok. 100 osób.
Wyciszenie. Modlitwa. Wymiana doświadczeń
Reklama
– Na spotkania w ramach DWDD przyjeżdżają ci, którzy odczytują swoje miejsce w Ruchu Światło-Życie, czy to w ramach samego Ruchu, czy Domowego Kościoła, i dostrzegają, że do jakiejś diakonii lub innej formy służby Pan Bóg ich powołuje – mówi ks. Piotr Listwoń, moderator filii poznańskiej RŚ-Ż. – Uczestnikami spotkania są osoby odpowiedzialne w poszczególnych diecezjach za różne diakonie oraz ci, którzy do tych diakonii należą, a także inni, którzy się temu przyglądają. Jest to spotkanie, które daje chwile oddechu i stwarza okazję do duchowego wyciszenia, a jednocześnie służy wymianie doświadczeń. W tym roku pracy przyświeca nam hasło: „Pokój mój daję wam”. Z tych słów św. Jana próbujemy wyciągnąć, w jaki sposób być siewcą i narzędziem pokoju, a jednocześnie w jaki sposób przełożyć to na cały Ruch, a idąc dalej: na diecezje, parafie, itd.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Jednostki do zadań specjalnych
No dobrze. Ale nie każdy, zwłaszcza ktoś spoza RŚ-Ż, wie czym są diakonie. O wyjaśnienie poprosiłem specjalistę w tej dziedzinie.
– Fachowo określa się, że diakonia jest miejscem formacji – mówi ks. Wojciech Koladyński, moderator diecezjalny RŚ-Ż archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej. – Diakonia to taka mała wspólnota w dużej wspólnocie, która stara się wspierać nawzajem, by pomagać w jakimś bardzo określonym celu, np. zadbać o piękno liturgii (diakonia liturgiczna), pomagać charytatywnie (diakonia miłosierdzia), pomóc organizować rekolekcje (diakonia rekolekcyjna). Ogólnie można powiedzieć, że to taka jednostka do zadań specjalnych. Jednak bycie w diakonii nie polega na działaniach od zadania do zadania. Poprzez modlitwę, czytanie słowa Bożego i pracę formacyjną regularne spotkania członków poszczególnych diakonii przeżywane są z akcentem ukazującym potrzebę zaangażowania w konkretną przestrzeń w życiu Kościoła, ważną i wymagającą szczególnej opieki.
W tym momencie nasuwa się pytanie, kto podejmuje posługę w diakoniach, jakie kryteria trzeba spełnić, by zacząć służyć innym?
Reklama
– Aby stać się członkiem oazowej diakonii, trzeba być w Oazie, trzeba być członkiem RŚ-Ż, to po pierwsze – wyjaśnia ks. Koladyński. – I tu nie ma znaczenia, czy jest się młodzieżą, dorosłym, czy też w gałęzi rodzinnej, czyli Domowym Kościele. Druga sprawa to odpowiedni staż we wspólnocie. Trzeba w niej po prostu trochę pobyć, przeżyć kilka rekolekcji, zasmakować charyzmatu Ruchu, nabrać przekonania, że chcę się tym, co dostałem dzielić. Ksiądz Blachnicki (założyciel Ruchu Oazowego w Polsce, przyp. red.) tak wymyślił Oazę: spotykam Pana Jezusa, umacniam swoją wiarę, odkrywam piękno Kościoła, a potem, w duchu wdzięczności za to, co otrzymałem, chcę dzielić się tym z innymi. Zatem podjęcie posługi w ramach diakonii wymaga odkrycia w sobie czegoś, co szczególnie mnie pociąga. Diakonia zaczyna otwierać oczy na to, co jest niespodziewane, że mogę w Kościele robić coś, czego bym się wcześniej nie spodziewał/a. Wreszcie diakonia pozwala też uwierzyć w to, że dla każdego jest miejsce w Kościele. Myślę tu o diakoniach nieco ukrytych, jak np. diakonia modlitwy, która zrzesza osoby trwające na modlitwie, z charyzmatem pewnego wyciszenia, przyjmujące różne intencje, podtrzymujące swą modlitwą przeróżne, oazowe i nie tylko oazowe dzieła.
Podsumowując: diakonie to nie grupy wzajemnej adoracji, tylko „specjaliści”, którzy podejmują w jakimś sektorze funkcjonowania Kościoła konkretne działania i się w tym doskonalą. To bardzo ważne, żeby tak postrzegać diakonię. Ich członkowie nie spotykają się tylko wtedy gdy jest zadanie do wykonania. Np. diakonia odpowiadająca za rekolekcje nie spotyka się na trzy miesiące przed rozpoczęciem wakacyjnych oaz, ale cały rok, po to, by uczyć się tego, jak najlepiej służyć ludziom, których spotkają na rekolekcjach.
Między diecezjalne spotkanie odpowiedzialnych za funkcjonowanie diakonii w ramach RŚ-Ż to świetna okazja do wymiany doświadczeń, odświeżenia kontaktów, ale też do refleksji nad istotą konkretnej posługi.
Reklama
– DWDD to taki nasz dzień skupienia, czyli tych, którzy posługują w diakoniach – podsumowuje ks. Koladyński. – Jest to dla nas taki czas zatrzymania, wymiany doświadczeń, ale też pokrzepienia, bo nie jest tak, że ktoś sam przeżywa jakieś trudy w swej diakonii. Nad problemami, rozterkami możemy się pochylić razem, poszukać jakiegoś rozwiązania. To czas, kiedy my, posługujący, zatrzymujemy się po to, żeby mieć z czego ludziom dać, a ważne jest, żeby nie wpaść w aktywizm, żebyśmy się właśnie nie stali grupą wzajemnej adoracji, stąd też potrzebujemy takiego zatrzymania. To spotkanie jest bardzo umacniające też pod tym względem, że jakkolwiek banalnie to brzmi, nie jesteśmy sami. Jesteśmy częścią dużo większej całości. To naprawdę daje dużo dystansu i takiej mądrości w patrzeniu na różne rzeczy.
To błogosławiony czas
Spotkanie posługujących w ramach RŚ-Ż jest świetną okazją do duchowej rewizji diakonijnego zaangażowania. O tym m.in. mówią sami uczestnicy:
– Wymownie przyświeca nam hasło roku: „Pokój mój daję wam” – podkreślają Ewa i Piotr z diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, zaangażowani w diakoniach rekolekcyjnej i muzycznej, dodatkowo Ewa jest w swej diecezji ekonomem Stowarzyszenia Diakonia RŚ-Ż, a wraz z mężem są skarbnikami Domowego Kościoła. – To dla nas wskazanie, żebyśmy posługiwali w naszych diakoniach z pełnym pokojem w sercu, ale też promieniując tym pokojem na zewnątrz.
– Dla nas to przede wszystkim dzień wspólnoty, zatem czujemy, że powinniśmy na nim być – akcentują Agata i Tobiasz z Poznania, posługujący w diakonii wyzwolenia człowieka. – Przyjeżdżamy na DWDD by zaczerpnąć ducha wspólnoty, ale też by wymieniać się doświadczeniami nie tylko duchowymi, także tymi wynikającymi z praktycznej realizacji naszego charyzmatu, poznać, jak działają diakonie w innych diecezjach, jak sobie radzą, z czym mają problemy. Na spotkaniach w grupach pojawił się m.in. wniosek, iż bardzo nam dzisiaj potrzeba autentyzmu wiary, bo z niego, z tej naszej relacji z Panem Jezusem, rodzi się pokój, który możemy nieść drugiemu człowiekowi.
– Na DWDD spotykamy się dwa razy w roku w gronie członków RŚ-Ż, którzy posługują w różnych diakoniach, czyli formacjach wewnątrz Ruchu, skupiających działalność na określonych zagadnieniach – mówią Ewa i Michał, para diecezjalna Domowego Kościoła archidiecezji poznańskiej. – Są tutaj członkowie różnych diakonii, m.in.liturgicznej, muzycznej, słowa, ewangelizacji. Spotykamy się, by podzielić się doświadczeniem obecności Boga w naszym życiu właśnie w tych działaniach, które RŚ-Ż prowadzi w diecezjach. To nas niesamowicie ubogaca, dodaje siły, poczucia sensu tego co robimy. To taki błogosławiony dla nas czas.
