Jestem wdzięczna Panu Bogu za to, że wtrącił mnie do „lochu” na wieloletni wyrok – 13 lat to dużo. Dziękuję Bogu, że jest cudowny i że On tylko mógł mnie zawrócić z drogi ciemności. Ciężar, który dźwigam, trzeba nieść z pokorą. Mój krzyż to drzewo radości i smutku, na którym co dnia zawieszam swoje sprawy – swoje prośby, modlitwy. Co dnia o przebaczenie trzeba prosić. Świadectwo, które trzeba składać.
Dziś mam – dzięki Bogu – prawdziwych przyjaciół, trzeźwych, którzy mnie otaczają i zza murów więzienia wspierają na wszystkie sposoby, a są oni też w „Niedzieli”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Nic nie dzieje się bez przyczyny. Od jednego kieliszka zaczęła się spirala zła. Ale nawet najbardziej upadły grzesznik może znaleźć ocalenie w Bogu – tylko przez Jezusa Chrystusa każda dusza może zerwać pęta złego – lecz tego trzeba bardzo chcieć, bo usilna modlitwa czyni cuda. Każdy może się uchwycić liny ratunkowej, którą rzuca Jezus rozbitkom tonącym na wzburzonym morzu tego świata.
Reklama
Alkohol prowadzi do moralnej i fizycznej zguby. I tak znalazłam się tu – jak łatwo było wpaść w szpony uzależnienia picia niekontrolowanego. Osiągnęłam samo dno, wiem, jak to boli – wstyd, żal za wyrządzone krzywdy popełnione w wyniku przestępstwa. Kiedyś modliłam się do Boga, aby przygotował mnie na misję, bo mam takie pragnienie serca, by wyrządzone zło odpracować, poświęcić się pracy dla Centrum Wolontariatu.
Bardzo chcę życie po wyjściu utrzymać w trzeźwości – mam kontakt z ludźmi trzeźwiejącymi AA, którzy w tym roku rozpoczęli w ZK mityngi, to duże wsparcie. Ważne jest również to, że skazane kobiety po terapii zmieniają się (nie wszystkie...) w sposób widoczny dla innych. Właśnie po terapii mam chęć do dalszej abstynencji na wolności, do życia w trzeźwości.
Łzy są moją najgłębszą modlitwą, obiecałam Bogu, że moja z Nim rozmowa jest dla mnie priorytetem.
Z podziękowaniem za wspieranie mnie za murami życzę wiele radości, sukcesów w redakcji, owocnej pracy z ludźmi, którzy oczekują słowa Bożego przez tygodnik „Niedziela”. Z błogosławieństwem Bożym, wszelką troską o całą redakcję i jej Redaktora Naczelnego, powierzam Was Jezusowi Chrystusowi i Jego Matce Maryi. (Danuta z ZK)
Od razu informuję, że to list sprzed lat, z mojego archiwum. A przytaczam go z nadzieją, że odezwą się osoby, które w przeszłości miały podobne doświadczenia i wróciły na ścieżkę dobra. A może sama p. Danuta znów wspomni o nas?
