Reklama

Turystyka

Tajemnicza Abruzja

Nazywana jest niekiedy „zielonym sercem Europy”. To kraina gór, wzgórz, dolin, jezior, morza i aż trzech parków narodowych. Niektórzy twierdzą, że jest ona najbardziej niedocenionym klejnotem Italii.

Niedziela Ogólnopolska 32/2026, str. 54-56

[ TEMATY ]

cykl wakacyjny

Ks. Witold Kawecki

Masyw Gran Sasso

Masyw Gran Sasso

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Region ma w sobie coś tajemniczego, coś, co częściowo związane jest z lokalnymi wierzeniami i przesądami – wciąż praktykuje się tu ludowe rytuały i wierzy w magię. Być może wynika to z imponującego masywu Majelli, często określanego jako „Góra duchów” ze względu na tajemnicze krajobrazy i bogatą tradycję ludową.

Niekiedy można usłyszeć przekonanie, że w Abruzji „zło nie istnieje”, bo niemal każde miasteczko, a nawet każda wieś ma swoją „szeptuchę”, do której zwracają się nawet ludzie wykształceni. W obrębie lokalnych społeczności szeptucha odgrywa rolę ludowej uzdrowicielki, lekarki, psychoterapeutki, szamanki, mędrca, doradczyni, powierniczki, wizjonerki i znachorki. Musi ona wyzbyć się złości, żalu i innych negatywnych emocji, by móc pomagać nawet swoim wrogom. Przejawem tej ludowej magiczności regionu jest festiwal w Pescarze „La Notte dei Serpenti” (Noc Wężów). To nie tylko koncert, lecz także rodzaj rytuału i „podróży w czasie”, odwołujący się do synkretycznego kultu św. Dominika oraz królowej Dea Angizii, celebrujący węża jako symbol rodowy i duchowy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Abruzja ma wiele ciekawych miejsc, ale przede wszystkim jest to legendarny masyw górski Gran Sasso. Usytuowany w centralnych Apeninach stanowi prawdziwy raj dla miłośników natury. Na jego piękno składają się skały, ale też lasy, góry, rzeki, jeziora i rozległe łąki, a ponadto wyjątkowe gatunki zwierząt, takie jak niedźwiedź brunatny apeniński, wilk apeniński oraz rzadkie gatunki ptaków, m.in. orzeł przedni. Tradycje pasterskie są w górach wciąż żywe, zwłaszcza w Castel del Monte – „ojczyźnie pasterzy”. Abruzję nazywa się dachem Apeninów ze względu na szczyt Corno Grande (wysokość 2912 m n.p.m.). Gdy patrzy się ze szczytu na strukturę regionu, przypominającą „ocean skał”, łatwo zrozumieć, dlaczego Abruzyjczycy uchodzą za ludzi twardych. Muszą tacy być, by tu przetrwać. Nie są sentymentalni – raczej lekko zadziorni. Cenią swoją prywatność, lubią dystans, ale potrafią się otworzyć. Pomogą każdemu, lecz później oczekują, że poradzisz sobie sam. Abruzyjskie góry przez wieki słynęły z tego, że dawały schronienie buntownikom, z którymi współpracowali miejscowi.

Jan Paweł II często wybierał się w te strony na narty i wędrówki. Podobno był tu aż 134 razy. Uwielbiał Campo Imperatore – największy płaskowyż we Włoszech, liczący 20 km długości i 7 km szerokości. W Ovindoli jeździł na nartach. Wielokrotnie odwiedzał też San Pietro della Ienca i modlił się tam w niewielkim Kościółku św. Piotra. Bardzo lubił ten region – przypominał mu bowiem Podhale i Małopolskę. Rosną tu klony, dęby i lipy, a jesień jest podobna do polskiej. U podnóża Gran Sasso znajduje się niewielki romański kościółek z X wieku – Borgo San Pietro della Ienca. W 2011 r., tuż po beatyfikacji Jana Pawła II, stał się on sanktuarium poświęconym polskiemu papieżowi. Wokół rozciąga się cicha i spokojna wioska pasterska. W pobliskiej Villavallelonga, skąd Jan Paweł II wyruszał na swoje górskie wyprawy, postawiono mu pomnik. W tej górskiej scenerii kryje się Rocca Calascio – wioska z piękną panoramą i 140 mieszkańcami, uważana za jeden z symboli Abruzji. Nad wioską, 1,5 km dalej, góruje średniowieczna twierdza, najwyżej położony zamek we Włoszech (1,5 tys. m n.p.m.). Widoki są tu tak epickie, że miejsce to często staje się naturalnym planem filmowym. Kolejka linowa „Gran Sasso d’Italia” łączy ośrodek Fonte Cerreto Assergi z zachodnim zboczem Campo Imperatore i prowadzi w samo serce masywu.

Reklama

W Abruzji jest kilka ciekawych miast, spośród których najelegantsza jest L’Aquila, położona u stóp masywu Gran Sasso, znana z monumentalnej fontanny o 99 dyszach, będącej symbolem miasta. Przez stulecia L’Aquila rozwijała się jako ważny ośrodek nauki, kultury i sztuki, przyciągając artystów i myślicieli. Do dziś należy do najważniejszych miast renesansu w regionie Abruzji. Na obrzeżach miasta wznosi się Bazylika Santa Maria di Collemaggio, znana z charakterystycznej biało-czerwonej fasady. To miejsce szczególne także dlatego, że właśnie stąd pochodził Piotr z Morrone – asceta, żyjący jako surowy pustelnik. Założył on 30 klasztorów, często na dużych wysokościach, jak ten w Morrone. Wokół nich organizował gospodarstwa rolne oparte na harmonii z naturą – dziś powiedzielibyśmy, że mnisi ci żyli już wtedy „ekologicznie”. W 1287 r., zainspirowany objawieniami Matki Bożej, rozpoczął w L’Aquili budowę wielkiego Sanktuarium Santa Maria di Collemaggio, przeznaczonego na przechowywanie relikwii z Ziemi Świętej i mającego być symboliczną „małą Jerozolimą”. W 1294 r., podczas konklawe w Perugii, Piotr został wybrany na papieża i przyjął imię Celestyn. Oczekiwano od niego odnowy duchowej i reformy w duchu świętych Benedykta i Franciszka. Pontyfikat Celestyna V trwał jednak tylko 5 miesięcy. Głęboko pokorny i nieprzygotowany do funkcjonowania w świecie politycznych intryg nie potrafił odnaleźć się w roli głowy Kościoła, traktował bowiem władzę nie jako dowodzenie, lecz jako służbę. Zrezygnował z papiestwa jako pierwszy w historii.

W prowincji L’Aquila znajduje się jedno z najpiękniejszych włoskich miasteczek – jest nim XIII-wieczne Santo Stefano di Sessanio. Mieszka tu niewiele ponad 100 osób, a cisza i surowe piękno otoczenia skłaniają do myśli o dawnych mieszkańcach, którzy niegdyś wypasali tu owce, a później, zmuszeni przez los, opuścili te tereny. Miasteczko leży na wysokości 1250 m n.p.m. i rozkwitło za rządów Medyceuszy. Sulmona to sympatyczne miasteczko rzymskiego poety Owidiusza, najwybitniejszego twórcy starożytnych elegii. Jest miastem pełnym uroku, położonym tuż obok parku Majella. Chieti natomiast jest jednym z najstarszych włoskich miast. Narodowe Muzeum Archeologiczne, ulokowane na wysokim wzgórzu z resztkami pałaców i świątyń, przypomina czasy hellenistyczne. O rzymskiej epoce zaś przypominają ruiny amfiteatru Tempietti di San Paolo oraz termy z II z wieku. W Teramo zwiedziłem pochodzącą z XII wieku Katedrę Matki Bożej Wniebowziętej, wzniesioną na ruinach domu rzymskiego arystokraty. Obok katedry stoją rzymski amfiteatr i teatr z I wieku, a także rzymska willa sprzed 2 tys. lat. Abruzja to kraina wina w skali całej Italii. Najlepsze jego gatunki, np. Montepulciano d’Abruzzo, pochodzą właśnie stąd, z Colline Teramane.

Zabieram Państwa do jeszcze jednej miejscowości – Lanciano, które od czasów antycznych było miastem królewskim. W 750 r., w trudnym historycznie okresie walk ikonoklastycznych, wydarzył się pierwszy i jeden z największych cudów eucharystycznych w historii Kościoła. Stało się to kilka kroków od Piazza Plebiscito, w samym sercu miasta, gdzie stoi dziś Kościół św. Franciszka z Asyżu. Podczas Mszy św. odprawianej przez bazyliańskiego mnicha, który wraz z innymi współbraćmi uciekł z Konstantynopola przed prześladowaniami religijnymi i osiedlił się w Lanciano, Hostia przemieniła się w skrwawiony fragment Ciała Pańskiego, a wino w kielichu – w Jego Krew. Był to namacalny znak dany kapłanowi, który przeżywał wątpliwości co do realnej obecności Chrystusa pod postaciami chleba i wina. Wspomniana Hostia, która stała się Ciałem, zachowała się w całości, a skrzepnięta Krew przybrała formę pięciu grudek. Z biegiem wieków, pod wpływem czasu, tkanki zmieniły wygląd. Ciało, wskutek utraty wody, wyschło, a skrzepnięta Krew przyjęła formę pięciu nierównych warstw. W krótkim czasie miejscowy kościół stał się sanktuarium, do którego zaczęli napływać pielgrzymi. Przeprowadzone szczegółowe badania relikwii na Uniwersytecie w Arezzo oraz Uniwersytecie w Sienie wykazały, że Ciało jest fragmentem ludzkiej tkanki mięśnia sercowego, a Krew jest ludzką krwią, taką samą jak ta na Całunie Turyńskim. Przetrwały one 12 wieków w dobrym stanie i są celem wielu pielgrzymek, także z Polski, tych, którym droga jest tajemnica Eucharystii.

W Abruzji można spotkać piękno naturalne zwłaszcza gór, tajemniczość lokalnych zwyczajów, ciekawych i życzliwych ludzi, piękne miasteczka i wyjątkowe sanktuaria, jak te w Lanciano, Manoppello czy L’Aquili. Szczególne miejsce w historii i krajobrazie Abruzji zajmowali węglarze, którzy przez cały rok wyrabiali w gęstych lasach węgiel drzewny, by następnie go sprzedawać. Nazywano ich carbonari. Od tej nazwy wywodzi się pasta carbonara, w skład której poza makaronem wchodzą boczek, słonina, podgardle i kozi ser – składniki kaloryczne i idealne w górskich warunkach. Warto spróbować w wakacyjny czas.

2026-08-04 13:40

Oceń: +4 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jak się na wsi żyło

Chcesz poczuć oddech dawnej wsi, doświadczyć splendoru życia w szlacheckim dworze, przyklęknąć w drewnianym kościółku, zakosztować jedynej w świecie świętokrzyskiej zalewajki? Jeśli tak, to oferta Muzeum Wsi Kieleckiej z jego sztandarową atrakcją – Parkiem Etnograficznym w Tokarni – to miejsce dla ciebie.

Skansen w Tokarni to najpełniejsza opowieść o dawnej Ziemi Kieleckiej. Park Etnograficzny kusi nie tylko doświadczeniem podróży w czasie, ale i bogatą ofertą wydarzeń sezonowych, związanych z rytmem życia wsi, które wyznaczały pory roku, ludowe obyczaje i kościelne święta.
CZYTAJ DALEJ

Realizm duchowy św. Teresy od Dzieciątka Jezus

Niedziela Ogólnopolska 28/2005

[ TEMATY ]

święta

pl.wikipedia.org

Wielką zasługą św. Teresy jest powrót do ewangelicznego rozumienia miłości do Boga. Niewłaściwe rozumienie świętości popycha nas w stronę dwóch pokus. Pierwsza - sprowadza się do tego, iż kojarzymy świętość z nadzwyczajnymi przeżyciami. Druga - polega na tym, że pragniemy naśladować jakiegoś świętego, zapominając o tym, kim sami jesteśmy. Można do tego dołączyć jeszcze jedną pokusę - czekanie na szczególną okazję do kochania Boga. Ulegając tym pokusom, często usprawiedliwiamy swój brak dążenia do świętości szczególnie trudnymi okolicznościami, w których przyszło nam żyć, lub zbyt wielkimi - w naszym rozumieniu - normami, jakie należałoby spełnić, sądząc, iż świętość jest czymś innym aniżeli nauką wyrażoną w Ewangelii. Teresa nie znajdowała w sobie dość siły, aby iść drogą wielkich pokutników czy też drogą świętych pełniących wielkie czyny. Teresa odkrywa własną, w pełni ewangeliczną drogę do świętości. Jej pierwsze odkrycie dotyczy czasu: nie powinniśmy odsuwać naszego kochania Boga na jakąś nawet najbliższą przyszłość. Któraś z sióstr w klasztorze w Lisieux „oszczędzała” siły na męczeństwo, które notabene nigdy się nie spełniło. Dla Teresy moment kochania Boga jest tylko teraz. Ona nie zastanawia się nad przyszłością, gdyż może się czasami wydawać zbyt odległa lub zbyt trudna. Teraz jest jej ofiarowane i tylko w tym momencie ma możliwość kochania Boga. Przyszłość może nie nadejść. „Dobry Bóg chce, bym zdała się na Niego jak maleńkie dziecko, które martwi się o to, co z nim będzie jutro”. Czasami myśl o wielu podobnych zmaganiach w przyszłości nie pozwala nam teraz dać całego siebie. Zatem właśnie chwila obecna i tylko ta chwila się liczy. Łaska ofiarowania czegoś Bogu lub przezwyciężenia jakiejś pokusy jest mi dana teraz, na tę chwilę. W chwili wielkiego duchowego cierpienia Teresa pisze: „Cierpię tylko chwilę. Jedynie myśląc o przeszłości i o przyszłości, dochodzi się do zniechęcenia i rozpaczy”. Rozważanie, czy w przyszłości podołam podobnym wyzwaniom, jest brakiem zdania się na Boga, który mnie teraz wspomaga. „By kochać Cię, Panie, tę chwilę mam tylko, ten dzień dzisiejszy jedynie” - pisze Teresa. Jest to pierwsza cecha realizmu jej ducha - realizmu ewangelicznego, gdyż Chrystus mówi nieustannie o gotowości i czuwaniu. Ten, kto zaniedbuje teraźniejszość, nie czuwa, bo nie jest gotowy. Wkłada natomiast energię w marzenia, a nie w to, co teraz jest możliwe do spełnienia. Chrystus przychodzi z miłością teraz. To skoncentrowanie się na teraźniejszości pozwala Teresie dostrzec wszystkie możliwe okazje do kochania oraz wykorzystać je. Do tego jednak potrzebne jest spojrzenie nacechowane wiarą, iż ten moment jest darowany mi przez Boga, aby Go teraz, w tej sytuacji kochać. Nawet gdy sytuacja obecna jawi się w bardzo ciemnych barwach, Teresa nie traci nadziei. „Słowa Hioba: Nawet gdybyś mnie zabił, będę ufał Tobie, zachwycały mnie od dzieciństwa. Trzeba mi jednak było wiele czasu, aby dojść do takiego stopnia zawierzenia. Teraz do niego doszłam” - napisze dopiero pod koniec życia. Teresa poznaje, że wielkość czynu nie zależy od tego, co robimy, ale zależy od tego, ile w nim kochamy. „Nie mając wprawy w praktykowaniu wielkich cnót, przykładałam się w sposób szczególny do tych małych; lubiłam więc składać płaszcze pozostawione przez siostry i oddawać im przeróżne małe usługi, na jakie mnie było stać”. Jeśli spojrzeć na komentarz Chrystusa odnośnie do tych, którzy wrzucali pieniądze do skarbony w świątyni, to właśnie w tym kontekście możemy uchwycić zamysł Teresy. Nie jest ważne, ile wrzucimy do tej skarbony, bo uczynek na zewnątrz może wydawać się wielki, ale cała wartość uczynku zależy od tego, ile on nas kosztuje. Zatem należy przełamywać swoją wolę, gdyż to jest największą ofiarą. Przezwyciężając miłość własną, w całości oddajemy się Bogu. Były chwile, gdy Teresa chciała ofiarować Bogu jakieś fizyczne umartwienia. Taki rodzaj praktyk był w czasach Teresy dość powszechny. Jednak szybko się przekonała, że nie pozwala jej na to zdrowie. Było to dla niej bardzo ważne odkrycie, gdyż utwierdziło ją w przekonaniu, że nie trzeba wiele, aby się Bogu podobać. „Dane mi było również umiłowanie pokuty; nic jednak nie było mi dozwolone, by je zaspokoić. Jedyne umartwienia, na jakie się zgadzano, polegały na umartwianiu mojej miłości własnej, co zresztą było dla mnie bardziej pożyteczne niż umartwienia cielesne”. Teresa nie wymyślała sobie jakichś ofiar. Jej zadaniem było wykorzystanie tego, co życie jej przyniosło. Umiejętność docenienia chwili, odkrycia, że wszystko jest do ofiarowania - tego uczy nas Teresa. My sami albo narzekamy na trudny los i marnujemy okazję do ofiarowania czegoś trudnego Bogu, albo czynimy coś zewnętrznie dobrego, ale tylko z wygody, aby się komuś nie narazić lub dla uniknięcia wyrzutów sumienia. Intencja - to jest cały klucz Teresy do świętości. Jak wyznaje, w swoim życiu niczego Chrystusowi nie odmówiła, tzn. że widziała wszystkie okazje do czynienia dobra jako momenty wyznawania swojej miłości. Inną cechą, która przybliża ją do nas, jest naturalność jej modlitwy. Teresa od Dzieciątka Jezus, która jest córką duchową św. Teresy od Jezusa, jest jej przeciwieństwem odnośnie do szczególnych łask na modlitwie. Złożyła nawet z tych łask ofiarę, bo czuła, że w nich można szukać siebie. Jej życie modlitwy było często bardzo marne, gdyż zdarzało się jej zasypiać na modlitwie. Po przyjęciu Komunii św. zamiast rozmawiać z Bogiem, spała. Nie dlatego, że chciała, ale dlatego, że nie potrafiła inaczej. Ważny jest fakt, iż nie martwiła się za bardzo swoją nieumiejętnością modlenia się. Wierzyła, że i z takiej modlitwy Chrystus jest zadowolony, gdyż ona nie może Mu ofiarować nic więcej poza swoją słabością. Aby się przekonać, jak daleko lub jak blisko jesteśmy przyjmowania Ewangelii w całej jej głębi, zastanówmy się, jak podchodzimy do niechcianych prac, mniej wartościowych funkcji, momentów, gdy nie jesteśmy doceniani, a nawet oskarżani. Czy widzimy w tym okazję, aby to wszystko ofiarować Chrystusowi, czy też walczymy o to, aby postawić na swoim lub zwyczajnie zachować twarz? Jak postępujemy wobec osób, które są dla nas przykre? Czy je obgadujemy, czy też widzimy w tym okazję, aby im pomóc w drodze do Boga? Teresa powie, gdy nie może już przyjmować Komunii św. ze względu na zaawansowaną chorobę, że wszystko jest łaską. Czy każda trudna sytuacja, trudny człowiek jest dla mnie łaską?
CZYTAJ DALEJ

Milion dzieci wraz Leonem XIV modli się o pokój

2026-10-01 18:40

[ TEMATY ]

dzieci

różaniec

Papież Leon XIV

Vatican Media

Papież Leon XIV modli się na różańcu

Papież Leon XIV modli się na różańcu

O pokój dla dzieci żyjących w krajach ogarniętych wojną modli się dziś wieczorem wraz z Ojcem Świętym milion dzieci na całym świecie. „Pięćdziesiąt milionów «Zdrowaś Maryjo» wznosi się do Nieba ze wszystkich stron i we wszystkich językach świata” - zaznaczył papież podczas spotkania z dziećmi i ich rodzinami przy Grocie Matki Bożej z Lourdes w Ogrodach Watykańskich. Było tam obecnych 1300 osób.

Leon XIV zachęcając najmłodszych do wspólnej modlitwy różańcowej w intencji pokoju podkreślił, że jest to prosta modlitwa, którą może odmawiać każdy. Przypomniał sceny z życia Jezusa rozważane w tajemnicach światła: chrzest w Jordanie, cud w Kanie Galilejskiej, głoszenie Królestwa Bożego, przemienienie na górze Tabor oraz ustanowienie Eucharystii podczas Ostatniej Wieczerzy.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję