Takiego zdania jest ks. prał. Józef Niżnik, kustosz Sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Strachocinie k. Sanoka, który podzielił sie swoimi wspomnieniami.
Nocne spotkania
– Do parafii w Strachocinie trafiłem na zastępstwo jako młody kapłan, na miejsce chorego proboszcza – wspomina ksiądz. Zastępstwo miało trwać kilka tygodni, bo w październiku rozpoczynałem studia na KUL-u. Ale to, co się zdarzyło na początku września 1983 r., przedłużyło mój pobyt do 42 lat. Po kilku dniach pobytu na plebanii, w środku nocy, poczułem, jak ktoś dotyka mego ramienia. Obudzony, na tle okna zobaczyłem postać mężczyzny z ciemną brodą, ubranego w czarny strój przypominający sutannę. Zareagowałem obroną, gdyż uważałem, że to napad, a nieznajomy zniknął.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Następnego dnia ks. Józef opowiedział o tym, co przeżył minionej nocy, pracującej w kościele zakrystiance. Na niej ta wiadomość nie zrobiła wrażenia, oznajmiła, że podobne przeżycia mieli pracujący tu proboszczowie.
Ksiądz Niżnik, po tym, co usłyszał, przez kolejne noce spał na plebanii w innych parafiach. Gdy powrócił, zjawa ponownie dawała znać o sobie, ale pukając do drzwi. W sumie pojawiła się kilkadziesiąt razy. Zawsze o tej samej porze, czyli kilka minut po 2 w nocy. I tak to trwało przez 4 lata. Dopiero w nocy z 16 na 17 maja 1987 r. ks. Niżnik odważył się zapytać nieznajomego: – Kim jesteś i jak ci pomóc?
Reklama
– Jestem św. Andrzej Bobola. Zacznijcie mnie czcić w Strachocinie.
To nie był przypadek: 16 maja 1657 r. Andrzej Bobola poniósł męczeńską śmierć w okolicach Pińska. Właśnie w tym dniu w liturgii wspomina się jego imię. To objawienie w Strachocinie, po weryfikacji przez jezuitów z Warszawy, doprowadziło do powstania nowego miejsca kultu tego świętego.
Niecierpliwy święty
Urodził się w 1591 r. w okolicach Sanoka, w rodzinie szlacheckiej. Ukończył jezuicką szkołę w Braniewie. W wieku 20 lat wstąpił do Zakonu Jezuitów. Po święceniach kapłańskich działał jako wędrowny misjonarz w okolicach Nieświerza, w Warszawie – jako kaznodzieja, w Połocku natomiast był moderatorem Sodalicji Mariańskiej. Ostatnie lata życia spędził w Pińsku, gdzie umacniał wiarę wśród katolików, unitów i prawosławnych. Jego pracę w 1657 r. w okolicach Pińska przerwali Kozacy, którzy pozbawiali go życia, stosując okrutne tortury. Ciało Męczennika pochowano w podziemiach kościoła klasztornego jezuitów w Pińsku. Z biegiem lat całkowicie o tym zapomniano.
Dopiero w 1702 r. Bobola przypomniał o sobie, objawiając się o. Marcinowi Godebskiemu, rektorowi Kolegium Jezuitów w Pińsku. Trwała wojna północna, przez tereny Rzeczypospolitej przetaczały się wojska szwedzkie, saskie, litewskie i rosyjskie. Gdy Szwedzi zbliżali się do Pińska, Andrzej Bobola pojawił się rektorowi kolegium i powiedział: – Uratuję miasto przed Szwedami, gdy zostanie odnaleziona moja trumna i oddzielona od innych.
Reklama
Rektor zarządził poszukiwania. Po kilku dniach trumna została odnaleziona. Gdy otwarto wieko, okazało się, że ciało jest zachowane od rozkładu. Włożono je do nowej trumny i zgodnie z życzeniem Andrzeja Boboli umieszczono w bocznej nawie.
Szwedzi nie wkroczyli do miasta, a wokół trumny zaczął się rozwijać kult. W 1712 r. rozpoczęły się starania o beatyfikację, do której doszło dopiero w 1853 r.
Ale wcześniej, w 1819 r. Bobola ukazał się w Wilnie dominikaninowi Alojzemu Korzeniewskiemu. Był to zakonnik, któremu za działalność patriotyczną władze rosyjskie zabroniły kontaktu ze światem i głoszenia kazań. Zakonowi groziła konfiskata klasztoru i wypędzenie z miasta. Ojciec Korzeniewski bardzo cierpiał z tego powodu, ale gdy przyzywał pomocy Andrzeja Boboli, doznał objawienia: – Jestem Andrzej Bobola, jezuita, męczennik. Powiedz Polakom, że gdy skończy się wielka wojna, znowu będą na mapach świata. Nadejdą czasy, że będę patronem Polski. A gdy będę jej głównym patronem, Polska będzie pełna rozkwitu.
Cud nad Wisłą
Reklama
Minęło prawie sto lat, Polska odzyskała niepodległość. Ale w lipcu 1920 r. na młode państwo napadły wojska bolszewickie. Wobec zaistniałej sytuacji biskupi w Częstochowie zawierzyli ojczyznę Sercu Bożemu i Niepokalanemu Sercu Maryi, ale też inicjowali w diecezjach modlitwy do Andrzeja Boboli. Kardynał Aleksander Kakowski w Warszawie zarządził nowennę do błogosławionych: Andrzeja Boboli i Władysława z Gielniowa. W dniach 6-15 sierpnia ulicami miasta szły procesje z relikwiami bł. Andrzeja. W ostatnim dniu nowenny, pod Radzyminem, nastąpił przełom w zmaganiach. Bolszewicy zaczęli się cofać. To wydarzenie otrzymało natychmiast nazwę Cudu nad Wisłą. Po tym zwycięstwie biskupi napisali list do papieża Benedykta XV z prośbą o kanonizację bł. Andrzeja, a Józef Piłsudski wystosował prośbę o ogłoszenie bł. Andrzeja patronem Polski.
Gdy wiadomość o udziale bł. Andrzeja dotarła do Rosji, władze zarządziły, aby trumna z ciałem Boboli została przeniesiona do Moskwy. Wystawiono ją w Muzeum Higieny jako główny eksponat. Ale gdy zwiedzający zaczęli się modlić przy trumnie, przeniesiono ją do magazynu.
Patron Polski
W 1922 r., po śmierci Benedykta XV, wybrano nowego papieża, który przybrał imię Piusa XI. Był nim Achilles Ratti. Ten sam, który dwa lata wcześniej pełnił w Warszawie funkcję nuncjusza papieskiego i z bliska obserwował wydarzenia Cudu nad Wisłą. Od tego momentu proces kanonizacyjny Andrzeja Boboli przyśpieszył. W pierwszej kolejności papież domagał się, aby władze w Moskwie przekazały trumnę z ciałem Andrzeja Boboli do Watykanu. Doszło do tego w 1923 r., a w 1938 r. Pius XI kanonizował Andrzeja Bobolę i zarządził, aby jego ciało wróciło do ojczyzny. W czerwcu tego samego roku pociąg-kaplica zawierający trumnę z relikwiami wyjechał z Rzymu do Polski. Na trasie przejazdu zbierały się tłumy. Wiele osób zostało uzdrowionych, inni doznali nawrócenia.
Reklama
Niebawem wybuchła wojna. Trumna z ciałem św. Boboli, z początku umieszczona w Kościele Jezuitów na Starym Mieście, a następnie przeniesiona do Kościoła św. Jacka, jakimś cudem przetrwała nienaruszona przez wszystkie pożary, bombardowania i w końcu całkowite zburzenie tej dzielnicy podczas Powstania Warszawskiego. W 1945 r. została przeniesiona do kaplicy jezuitów przy ul. Rakowieckiej, a stąd w 1989 r. do nowej świątyni – Narodowego Sanktuarium św. Andrzeja Boboli. W kwietniu 2002 r. św. Andrzej Bobola otrzymał, z Watykanu, tytuł drugorzędnego patrona Polski. Pierwszorzędnymi patronami są: Matka Boża, Królowa Polski, św. Wojciech i św. Stanisław.
Zacznijcie mnie czcić
– Po czterech latach spotkań ze świętym w końcu się objawił – wspomina ks. Józef Niżnik. Później przestał się objawiać, ale nadal odczuwam jego bliskość. Czuję się narzędziem w jego ręku. Pomaga mi zrozumieć rzeczywistość, w której żyjemy, i zagrożenia, jakie się pojawiają. Ci, którzy znają jego życiorys, wiedzą, że w chwilach trudnych dla Polski sam o sobie przypominał. Tuż przed wybuchem II wojny światowej objawił się mistyczce Fulli Horak. Gdy go zapytała: – Czy będziesz patronem Polski? Odpowiedział: – Już nim jestem. Mogę być bardzo pomocny w zażegnywaniu wielkich katastrof. Mogę nieść ulgę w cierpieniu. Możesz mnie zawsze prosić, a wysłucham cię...
– W historii naszej ojczyzny – kończy ks. Niżnik – św. Bobola tyle razy uratował nas w cudowny sposób przed niebezpieczeństwami, a ludzie nadal nie cenią go w takim stopniu, na jaki zasługuje. I to jest nasz narodowy błąd.
Strachocina
jest niezbyt dużą wsią usytuowaną w województwie podkarpackim, w powiecie sanockim. Położona jest ok. 12 km na północny zachód od Sanoka. To w miejscowym parafialnym Kościele św. Katarzyny Aleksandryjskiej rozwijał się od końca lat 80. XX wieku kult św. Andrzeja. 19 marca 2007 r. metropolita przemyski abp Józef Michalik ustanowił kościół Sanktuarium św. Andrzeja Boboli. W wiekach XVI i XVII dzierżawcami wsi byli Bobolowie. Zamieszkiwali dworek znajdujący się w miejscu do dziś zwanym przez miejscowych „Bobolówką”. Jesienią 1591 r. urodził się w nim Andrzej Bobola, przyszły święty i patron Polski. Już w XX wieku z posiadłości Bobolów został tylko park. Obecnie miejsce dworu upamiętnia budynek położony ok. 500 m od kościoła. Powyżej domu znajduje się kaplica ku czci św. Andrzeja Boboli, poświęcona w 2007 r. Wzniesiona została dla uczczenia 350. rocznicy jego męczeńskiej śmierci. Poniżej kaplicy znajdują się Dróżki tajemnic bolesnych Pana Jezusa i św. Andrzeja. Pięć kapliczek, w których umieszczone są obrazy ukazujące poszczególne tajemnice. Jeden z obrazów przypomina Mękę Jezusa, a drugi torturowanie św. Andrzeja. Zakończenie Rozważań Drogi Krzyżowej jest przy kamiennej bramie z figurą Jezusa Zmartwychwstałego.
