To historyczne wydarzenie, które miało miejsce w poniedziałek, 10 sierpnia br., zapisało się złotymi zgłoskami w sercach parafian i mieszkańców Myśliborza. Miejscem tego niezwykłego spotkania stała się zabytkowa myśliborska kolegiata, która na te kilka godzin zamieniła się w prawdziwy wieczernik modlitwy. Wszystkie pokolenia – od najmłodszych po seniorów – zjednoczyły się w przeżywaniu tej mistycznej chwili, roniąc łzy wzruszenia, które na zawsze przemieniły naszą wspólnotę.
Duchowe przygotowanie do wielkiego spotkania
Wierni z Myśliborza wyczekiwali tego dnia z ogromnym poruszeniem i modlitwą w sercach. Aby godnie przyjąć tak niezwykłych gości, potrzebne było głębokie wewnętrzne wyciszenie. Dzień przed przybyciem relikwii, okoliczne słowo wprowadzające wygłosił o. Kazimierz – karmelita bosy.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Zakonnik z wielką czułością wprowadził parafian w głębię „małej drogi” św. Tereski. Przypomniał o potędze dziecięcego zaufania Bogu oraz o świętości ukrytej w szarej codzienności życia rodzinnego Martinów. Te słowa poruszyły najczulsze struny w ludzkich sercach, otwierając je na przyjęcie strumienia łask i przygotowując na prawdziwy dotyk Nieba.
Deszcz róż u progu kolegiaty
Reklama
Gdy w poniedziałkowe popołudnie przed myśliborską kolegiatą zatrzymał się samochód z relikwiami, w tłumie wiernych zapadła poruszająca, pełna mistycyzmu cisza. Ksiądz proboszcz Jerzy Tobiasz, wraz z kapłanami i licznie zebranymi parafianami oraz mieszkańcami miasta, z najwyższą czcią, drżeniem serca i głębokim wzruszeniem powitał święte znaki u progu świątyni.
W tym samym momencie doszło do symbolicznego momentu, który wywołał u wszystkich obecnych potok łez czystej radości i poruszenia. Z nieba na zgromadzonych posypał się deszcz płatków róż. To właśnie te kwiaty św. Teresa ukochała najbardziej, obiecując przed śmiercią, że po odejściu do Pana będzie zrzucać na ziemię „deszcz róż” jako znak Bożych łask i miłości. W tej jednej, mistycznej chwili każdy poczuł, że obietnica Małej Tereski spełnia się na naszych oczach. Serca mocniej zabiły, a obecność świętych stała się niemal namacalna, dotykając każdego bez wyjątku.
„Chcę, aby moim Niebem było czynienie dobrze na ziemi. Po śmierci spuszczę deszcz róż...” – św. Teresa z Lisieux.
Misterium modlitwy i głęboki dotyk świętości
Reklama
Po uroczystym, pełnym powagi wniesieniu relikwiarzy w mury kolegiaty, rozpoczęło się prawdziwe misterium modlitwy, w którym czas jakby przestał istnieć. Przestrzeń świątyni wypełniła się głębokim duchem uwielbienia, a w powietrzu unosił się modlitewny szept setek poruszonych serc: śpiew Litanii do Świętych – potężny, wspólny głos wzbił się pod gotyckie sklepienie kolegiaty, budząc poczucie niezwykłej jedności Kościoła ziemskiego z niebiańskim i wywołując dreszcz duchowego uniesienia. Wzruszające było odnowienie przyrzeczeń małżeńskich – w obecności świętych małżonków, Zelii i Ludwika, mężowie i żony ze łzami w oczach chwytali się za dłonie. Odnawiali swoją miłość, czując potężne duchowe wsparcie dla swoich rodzin i szukając uleczenia ran. Indywidualne uczczenie relikwii to chwile najpiękniejsze, pełne intymnej ciszy i głębokich przeżyć. Ludzie podchodzili, klękali, dotykali relikwiarzy, szeptali swoje ukryte bóle, cierpienia, składali prośby i podziękowania. Cała kolegiata płakała ze wzruszenia – u starszych widać było bruzdy łez na policzkach, młodzi trwali w pełnym powagi milczeniu. Wielu odchodziło od relikwii, ocierając oczy, ale z twarzami pełnymi nieziemskiego pokoju.
Jedność kapłanów wokół ołtarza
Centralnym punktem tego wyjątkowego dnia była uroczysta Eucharystia, będąca sercem całego spotkania. Mszy św. przewodniczył kustosz relikwii, o. Krzysztof, który przybył wraz ze świętymi znakami. Przy ołtarzu myśliborskiej kolegiaty stanęli także, jednocząc się w koncelebrze, kapłani z całego dekanatu myśliborskiego.
Ta niezwykła obecność tylu duchownych pod przewodnictwem kustosza podkreśliła rangę wydarzenia i stała się pięknym symbolem jedności Kościoła lokalnego. Wszyscy obecni przeżywali tę Ofiarę w niesamowitym skupieniu i duchowym uniesieniu, dziękując za dar świętej rodziny i za miłość, która zwycięża każdy grzech, ból i słabość. Dopełnieniem tej głębokiej modlitwy było nałożenie szkaplerza – moment osobistego oddania się pod matczyną opiekę Maryi i wejścia na drogę bliskości z Bogiem, którą tak wiernie kroczył karmelitański zakon.
Ostatnie pożegnanie przed powrotem do Lisieux
Te kilka godzin minęło jak jedna, krótka chwila świętego zachwytu. Wizyta w Myśliborzu miała wymiar wręcz profetyczny i historyczny – był to ostatni akord wielkiej peregrynacji po całej Polsce. To właśnie wspólnocie naszej Kolegiaty przypadł zaszczyt pożegnania św. Tereski i jej rodziców w imieniu całej Ojczyzny, zanim ich relikwie wyruszą w bezpośrednią drogę powrotną do francuskiego Lisieux.
Choć relikwiarze odjechały, w myśliborskiej kolegiacie pozostał głęboki, nie zatarły ślad ich obecności. To nie było zwykłe wydarzenie religijne – to było potężne dotknięcie Nieba, które na zawsze odmieniło nasze wewnętrzne życie, zjednoczyło naszą społeczność we wspólnym wzruszeniu i pozostawiło w nas żywe, duchowe piękno dla przyszłych pokoleń.
