Przeszło sto lat temu w położonym niedaleko Kołobrzegu Mrzeżynie wybudowany został kościół, który początkowo funkcjonował jako zbór protestancki dla mieszkańców i letników.
W tle morskich fal
Jego budowę rozpoczęto w lecie 1912 r., a do użytku oddano już w lipcu roku następnego. Po II wojnie światowej pas bałtyckiego wybrzeża od Świnoujścia po Hel stał się polski. Jak w wielu innych przypadkach, przybywająca w tę część kraju ludność w przeważającej mierze była katolicka. Praktykowano wówczas przywracanie świątyń do sprawowania kultu Bożego, odbudowując lub remontując je oraz odpowiednio wyposażając.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Tak też było w przypadku kościoła w Mrzeżynie, który 29 czerwca 1947 r. został poświęcony przez ks. Tadeusza Długopolskiego chrystusowca z Trzebiatowa, jako kościół filialny, położonego 9 km od miejscowości. Jednak w okresie od 1950 do 1956 r. decyzją władz państwowych kościół pozostawał nieczynny, ponieważ Mrzeżyno ustanowiono terenem wojskowym, zamkniętym dla cywilów. Od otwarcia go dla ludności w 1956 r. jest on czynny do dziś, służąc za miejsce modlitwy i sprawowania sakramentów mieszkańcom i licznie odwiedzającym miejscowość wczasowiczom.
Reklama
Od 1973 r. kościół stał się świątynią filialną Parafii św. Józefa w Trzebuszu. W 1985 r. bp Kazimierz Majdański ustanowił kościół w Mrzeżynie jako siedzibę parafii, mianując ks. Henryka Jędrychowskiego (†2014) jej pierwszym proboszczem. Od 2001 r. proboszczem parafii jest ks. kan. Wojciech Helak, obecnie dziekan dekanatu Trzebiatów. Do 2016 r. posługiwały w tej nadmorskiej parafii siostry Służki Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej. Od tego czasu do br. proboszcza wspierał ks. Sławomir Lichodziejewski.
Ważnym wydarzeniem w życiu parafii była uroczystość 100-lecia istnienia świątyni, przeżywana wraz z ówczesnym metropolitą szczecińsko-kamieńskim abp. Andrzejem Dzięgą. Dziś ten leżący niemal przy brzegu Bałtyku kościół, dzięki remontowi przeprowadzonemu w 2025 r., jeszcze bardziej wypiękniał, a jego poświęcenie przez pasterza archidiecezji przydało mu głębszego duchowego majestatu. Symbolicznym dopełnieniem uroczystości było poświęcenie przez abp. Wiesława Śmigla tablicy zainstalowanej w kruchcie kościoła, upamiętniającej wrześniowe wydarzenie.
Akt wyczekiwany
Reklama
– Dla naszej parafialnej rodziny to ważna historyczna uroczystość – mówi proboszcz parafii w Mrzeżynie ks. Wojciech Helak. – Kościół ma już ponad 100 lat, ale tak się stało, że dopiero dziś, 5 września 2026 r. przeżywamy jego poświęcenie. […] Cieszymy się obecnością naszych gości, którzy tutejszą świątynię często traktują za swoją drugą parafię. Jest nam bardzo miło z tego powodu. Ale kościół jednocześnie gromadzi też tę małą społeczność Mrzeżyna. Mamy swoje najświętsze miejsce, do którego przychodzimy, tu się modlimy, tu przyjmujemy sakramenty, tu się wzajemnie wspieramy, tu się spotykamy na chwałę Pana Boga. To też okazja, żeby wspomnieć wszystkich tych, którzy tutaj pracowali, którzy włożyli tu swoje serce, swe zdolności. Za to zaangażowanie bardzo im wszystkim wraz z moimi parafianami dziękuję. Serdecznie zapraszamy do naszego kościoła.
Poruszenie serc
Radości z poświęcenia parafialnej świątyni nie kryli mieszkańcy Mrzeżyna. – Jestem mieszkanką napływową, z Dolnego Śląska, a przybyłam w te strony, ponieważ mój mąż był wojskowym i przydzielono go do tutejszej jednostki wojskowej – opowiada Maria Bedryj i dodaje: – Mamy dwóch synów. Uczęszczałam do tego kościoła, gdy był jeszcze filią parafii w Trzebiatowie, później w Trzebuszu. Potem stał się naszą parafią. Cieszymy się bardzo. Ludności było wtedy niewiele, ale miejscowość rozwijała się dynamicznie. […] To wielki dzień dla naszej parafii oraz przebywających tu gości. Poświęcenie kościoła to bardzo ważny moment i przyjeżdża do nas arcybiskup ze Szczecina. Radość jest wielka. Wszyscy jesteśmy poruszeni, przygotowywaliśmy się do tego od dłuższego czasu i cieszymy się, że jesteśmy świadkami tej uroczystości.
Reklama
– Przeżywamy w naszej społeczności bardzo ważny dzień, szczególny dla życia naszej wspólnoty – mówi p. Maria, mieszkająca w Mrzeżynie od III klasy szkoły podstawowej. – W takich chwilach widać, jak jest nas wielu, co może trudniej dostrzec na co dzień. Dziś widać, jak jesteśmy zjednoczeni, jak potrafimy być razem dla tego kościoła, dla wiary i dla nas samych. Z tą świątynią jestem bardzo związana. Tu przyjmowałam kolejne sakramenty i przyjmowały je moje dzieci. Cieszę się, że mieszkam tutaj, pośród tych ludzi, i że mamy takie miejsce, które jest dla nas ważne, i dla ciała, i dla duszy.
– W Mrzeżynie mieszkam od 40 lat, trafiłam tu za mężem – sprawnie relacjonuje p. Ala. – Z parafią jestem mocno związana, gdyż Kościół zawsze był mi bardzo bliski. Pracowałam przez wiele lat w szkole i mile wspominam współpracę z posługującymi tu siostrami zakonnymi, gdy lekcje z dziećmi odbywały się jeszcze w salce katechetycznej mniej wówczas okazałej plebanii. […] Dzisiejsze wydarzenie to ważny dla nas moment, ważny dla wierzących, którzy są związani z Kościołem. […] Dla mnie Kościół to nie instytucja, to taka przestrzeń spotkania z Bogiem, wiem, że Kościół to nie budynek, to ksiądz, to parafianie, wspólnota bliskich, związanych ze sobą ludzi, choć gdy odwiedza nas rzesza turystów, czujemy się maleńką garstką. Mimo iż nie brałam tutaj ślubu, to moje dzieci były tu chrzczone, tu przyjmowały I Komunię św., moja córka brała tutaj ślub. To nas bardzo łączy z parafią, przez to i ten dzień jest dla nas szczególnie podniosły.
Gdy nas nie będzie
W uroczystości poświęcenia kościoła wraz z grupą kapłanów uczestniczyli przedstawiciele lokalnych władz samorządowych, służb mundurowych, a także dobrodzieje przyczyniający się do rozwoju oraz utrzymania parafii. Dzięki ogromnej trosce skupionych wokół swego pasterza parafian, uroczystość cechowała podniosła, radosna i przepełniona modlitwą atmosfera.
– Niech ta świątynia przez następne dziesięciolecia i pokolenia będzie miejscem, w którym słowo Boga będzie żywe, w którym człowiek będzie odzyskiwał nadzieję, w którym przy ołtarzu będzie łamany Chleb Życia oraz w którym ciemność będzie ustępowała światłu – zaznaczył w homilii metropolita. – A kiedy przeminą nasze pokolenia i przyjdą tutaj ludzie, których imion nie znamy, […] niech również oni odnajdą to samo, czego my dzisiaj szukamy, żywego Chrystusa i wspólnotę wiary, nadziei i miłości.
