Człowiek potrafi przyzwyczaić się niemal do wszystkiego. Do zdrowia, do rodziny, do pracy, do tego, że ktoś codziennie czeka na niego w domu. Po pewnym czasie przestaje dostrzegać w tym dar, a zaczyna widzieć swoją własność. Myśli: „To moje życie, moje pieniądze, moje zdolności, mój czas. Mogę z tym zrobić, co zechcę”.
I właśnie o takim niebezpieczeństwie opowiada dziś Jezus. Gospodarz przygotował winnicę z niezwykłą starannością. Otoczył ją murem, wykopał tłocznię, zbudował wieżę. Wszystko urządził, a później powierzył ją rolnikom. Problem zaczął się wtedy, gdy dzierżawcy zapomnieli, że są dzierżawcami, i zaczęli zachowywać się jak właściciele.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
To jest również nasza pokusa. Człowiek mówi: „moje dziecko” i czasami zapomina, że ono najpierw należy do Boga. Mówi: „moje ciało”, a przecież sam nie zdecydował ani o dniu swoich narodzin, ani o tym, jak długo będzie żył. Mówi: „moje zdolności”, chociaż sam ich sobie nie dał. Mówi: „moja parafia, moje stanowisko, moja wspólnota”, jakby wszystko zaczynało się od niego, a bez niego miało się skończyć.
Reklama
Bóg nie zabrania nam korzystać z winnicy. Pozwala nam kochać, tworzyć, zarabiać, budować, odpoczywać i cieszyć się życiem. Pyta tylko o owoce. Pyta nie o to, ile miałeś spraw do załatwienia, lecz o to, czy wśród tych spraw znalazłeś czas dla człowieka. Nie pyta, jak wiele wiedziałeś o Ewangelii, ale pyta, czy dzięki tobie ktoś doświadczył jej miłości. Można przecież znać wszystkie przykazania, a jednocześnie wydawać cierpkie owoce: złość, pychę, pogardę, obojętność.
Gospodarz posyłał do rolników kolejnych służących. Tak samo Bóg posyła do nas ludzi i wydarzenia, które przypominają nam, że winnica nie jest nasza. Czasem jest to słowo usłyszane podczas Mszy św. Czasem uwaga współmałżonka. Czasem to łzy dziecka. A czasem choroba, która nagle zatrzymuje człowieka i pokazuje mu, że nie nad wszystkim panuje. My jednak nie lubimy takich posłańców. Najłatwiej powiedzieć: „Nie przesadzaj”, „nie wtrącaj się”, „wiem lepiej”. Człowieka można „ukamienować” nie kamieniami, ale słowami. Można go wyrzucić nie za drzwi, lecz ze swojego serca. W końcu gospodarz posłał syna. Bóg nie wysłał przeciwko człowiekowi wojska. Posłał Syna. A człowiek wyprowadził Go poza winnicę i ukrzyżował.
Święty Paweł Apostoł daje nam dzisiaj prostą wskazówkę: „O nic się już zbytnio nie troskajcie”. Nie znaczy to jednak: bądźcie lekkomyślni. Znaczy: przestańcie żyć tak, jakby wszystko zależało wyłącznie od was. Winnica ma Gospodarza. Możesz pracować, troszczyć się i planować, ale nie jesteś sam. Bóg jest bliżej, niż myślisz.
Nie musimy przynosić niezwykłych owoców. Bóg czeka na zwyczajną uczciwość, cierpliwość, wierność i miłosierdzie. Na telefon do samotnej osoby. Na dobre słowo. Na przebaczenie, choć boli. Na modlitwę odmówioną wtedy, gdy człowiekowi się nie chce.
Winnica nie jest nasza, ale została nam powierzona. I to jest wielki zaszczyt. Obyśmy kiedyś, gdy przyjdzie Gospodarz, nie musieli tłumaczyć, dlaczego zmarnowaliśmy Jego dary, lecz mogli Mu pokazać choć jeden dojrzały owoc miłości.
