Reklama

W wolnej chwili

Namolny

2026-10-12 19:52

Niedziela Ogólnopolska 42/2026, str. 62

[ TEMATY ]

Do powiedzenia

Adobe Stock

Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

Nie chodzi o, skądinąd, sympatycznego mola, choć i jemu zdarza się takim bywać. Słyszałem kiedyś taką historię o młodym molu ciekawym świata. Starsi mówili ze zgrozą w głosie, żeby absolutnie nigdy nie wylatywał z szafy, bo tam czyhają niebezpieczeństwo i niechybna śmierć. Młody jednak spróbował, a za nim rozległo się westchnienie grozy. Kiedy po chwili szczęśliwie wrócił, pytano go ze zdziwieniem, jak ocalał. Odparł butnie, że wszyscy się cieszyli na jego widok i bili brawo, nieustannie klaskali. Taki entuzjazm wzbudził. Można mieć pozytywne nastawienie do życia? Można, choć pomylić zagrożenie z aplauzem udaje się bezkarnie tylko temu, kto ma lot tak nieskoordynowany. Namolni bywają klient, petent, penitent, poborca, komornik, a dawniej domokrążca, żebrak.

I nam się zdarza, jeżeli nam na czymś bardzo zależy. Potrafimy w takich sytuacjach wejść oknem, jeśli nas drzwiami wyrzucą, bo przede wszystkim chcemy być skuteczni. Namolna jest pokusa, a właściwie jest taki twórca pokus wszelakich. Z tym że jego namolność jest inna od naszej, bardziej inteligentna. Podawana z większą znajomością rzeczy, z większą niejako kompetencją. Te znajomość i kompetencja dotyczą nie tylko sposobu, metody, ale przede wszystkim naszej psychiki i podatności. Nie zamęcza natarczywością czy nachalnością, odstąpi na chwilę i znowu podejdzie w odpowiednim czasie. Jest potulna, usłużna, pochlebcza, nadskakująca, kolorowa obietnicami i kusząca minimalnym wysiłkiem z naszej strony. Niewspółmierne, wręcz zjawiskowe mają być korzyści wobec poniesionego wkładu własnego. To nic, że już wielokrotnie bywaliśmy w ten sposób ograni z kretesem. Jakoś szybko zaciera się to w naszej pamięci, a też niespecjalnie lubimy, jeśli nam ktoś o tym przypomni. I taniec trwa. „Już nigdy więcej” też bywa słyszane i obiecywane sobie, ale na krótko. Na czym polega więc ten mechanizm, że jesteśmy skłonni, kolejny raz, bardziej uwierzyć pokusie niż swojemu bolesnemu doświadczeniu? Bywa przecież, że przejmuje kontrolę, bierze nas niejako w posiadanie, na tym polega nałóg, i nawet zagraża życiu. Psychologia mówi o predyspozycjach, dziedziczonych skłonnościach, deficytach i tym podobnych powodach. Teologia mówi o skutkach pierworodnego wydarzenia, które dziedziczymy, a które skutkuje w nas zmianami natury, pęknięciem czy zaćmieniem poznania i woli. Podaje też sposoby na ćwiczenie naszej odporności. Warto je poznać i stosować, żeby kolejny raz nie zostać wystrychniętym na dudka, jak się dawniej mówiło. Tu kolejny stary obrazek pojawia się w pamięci. Otóż do nieznanego sobie miasta przyjeżdża znany solista. Wieczorem ma mieć koncert z miejscową orkiestrą. Na przystanku tramwajowym pyta napotkanego mężczyznę, czy nie wie, jak się dostać do filharmonii. Ten, nieco wczorajszy z wyglądu, przygląda mu się uważnie, taksująco i z miną znawcy wyrokuje: – Ćwiczyć, dużo ćwiczyć, kolego. Nic dodać, nic ująć, tym bardziej że nie jesteśmy wybitnymi solistami w tej materii. Mamy już dosyć pokaźną własną historię klęsk i zwycięstw. Ale mamy też stałego nie tylko obserwatora czy świadka, ale i skutecznego obrońcę i wspomożyciela. Co więcej, o wiele bardziej rozeznanego w mechanizmach i praktykach pokusiciela. To nasz osobisty bodyguard – Anioł Stróż. Warto się z nim zaprzyjaźnić, a na co dzień radzić się go i słuchać jego podpowiedzi. On, niestety, nie bywa namolny. Szanuje naszą wolność, ale poproszony przychodzi z niezawodną pomocą. Kiedy się ostatnio do niego świadomie zwracałem, kiedy i czy kiedykolwiek mu dziękowałem? Nie lekceważmy tej pomocy, bo pozostawieni sami sobie jesteśmy bezradni wobec tamtej ciemnej mocy. Może nie namolni, ale wytrwali i uparci bądźmy w modlitwie i prośbie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Oceń: +1 0 dodaj do źródeł Google

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niecierpliwość pąków

Patrzę na wiśnię japońską za domem – jest późny marzec, kiedy piszę te słowa – ma delikatne pąki, już jednak nabrzmiałe i wyraźne tak, że prawie widać kolor. Pamiętam z poprzednich lat, jak wygląda to drzewo w pełni ukwiecone. Powiedzieć, że to wspaniały widok, to jakby niewiele powiedzieć. Wiem, że jeśli pogoda dopisze – lada dzień wybuchnie i ten niecierpliwy potencjał się uwolni. Patrząc na te pąki, widzę, że nie mogą się już doczekać eksplozji, że są gotowe rozbłysnąć całą gamą kolorów – natychmiast. A nam tak trudno. Ze wszystkich sił chcielibyśmy opóźnić to, co nieuchronne. Może dlatego, że one robią to co roku, przywykły, a nas czeka to jedynie jeden raz? Wszystko, co ważne, mamy raz – i urodzenie, i młodość, i wiek dojrzały, a i starość. Raz tylko, to prawda, ale za to na wieki. Czy nas to pociesza i uspokaja? Pewnie niektórzy woleliby powtarzać, bo wydaje im się, że powtórki byłyby mądrzejsze, powolniejsze może, staranniej przeżywane. Kto wie? Jest jednak, jak jest. Taką dostaliśmy propozycję, tak zostaliśmy skonstruowani – jednorazowo, niepowtarzalnie, z liniowym, a nie z kolistym obiegiem czasu. Kwiat nie żałuje pąków, ta forma była konieczna, ale tylko przejściowa. A nam żal, chcielibyśmy zatrzymać ten czas i tę formę. Nie kwitnąć, nie owocować. Czy to mądre? Jak się wychować do akceptacji, zrozumienia, zgody? Jak potraktować to jako naturalny bieg rzeczy? Jak przyjąć to, co nieuchronne, bez żalu i pretensji, a może nawet z wdzięcznością, i podporządkować się temu? Przecież nikt się z nami inaczej nie umawiał. Skąd więc ten opór? Może to jakaś szczątkowa pamięć, reminiscencja z raju? Coś, gdzieś, jakiś ślad i strzęp pamięci ocalony w meandrach ewolucji, że jednak kiedyś, na początku, było inaczej?
CZYTAJ DALEJ

Niezbędnik Katolika miej zawsze pod ręką

Do wersji od lat istniejącej w naszej przestrzeni internetowej Niezbędnika Katolika, która każdego miesiąca inspiruje do modlitwy miliony katolików, dołączamy wersję papierową. Poręczny modlitewnik jest dostępny wraz z naszym Tygodnikiem Katolickim "Niedziela". Dostępna jest również wersja PDF naszego Niezbędnika!

CZYTAJ DALEJ

Wiersze pisane niewinną krwią. Historia „Tereski” – najmłodszej poetki Powstania Warszawskiego

2026-11-02 17:12

[ TEMATY ]

Powstanie Warszawskie

wiersze

pisane

niewinną krwią

historia Tereski

najmłodsza poetka

Wikimedia Commons/CC

Teresa Maria Bogusławska oraz miejsce jej pochówku

Teresa Maria Bogusławska oraz miejsce jej pochówku

Miała zaledwie piętnaście lat, gdy jej świat na zawsze zamilkł. Nie poległa jednak w boju jak wielu jej towarzyszy broni. Odeszła w ciszy zakopiańskiego poranka, gdy jej ukochana Warszawa dogorywała w oceanie gruzów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję