Skończył się sierpień, który od wielu już lat jest miesiącem trzeźwości. Może warto po zakończeniu tego miesiąca zrobić krótkie podsumowanie, odpowiedzieć sobie na pytanie: „Jak to było z tą
naszą abstynencją?”.
Pierwsze moje spostrzeżenie jest takie: boimy się abstynencji. Boimy się o niej rozmawiać, boimy się wprowadzić ją w nasze życie, nawet myśl o niej powoduje u nas
złość. Nie chcemy słuchać, kiedy ktoś podejmuje ten temat. Uważamy, że jest to ingerencja w naszą wolność. Denerwujemy się, kiedy ktoś zwraca nam uwagę na to, co powinniśmy robić, jak wybierać.
Nie lubimy być pouczani, udajemy, że wszelkie uwagi dotyczą innych, nie nas. Patrzyłem na reakcję ludzi, którzy wysłuchali apelu bp. Antoniego Dydycza, przewodniczącego Zespołu Apostolstwa Trzeźwości
przy Konferencji Episkopatu Polski, na temat zachowania abstynencji w sierpniu. Przykro to mówić, ale tak wiele osób kręciło z niezadowolenia głowami, coś tam sobie szeptało po cichu,
bo głośno w kościele nie wypada. Jeszcze inni ironicznie uśmiechali się. Tak wielu z nas krytykuje wszystko, co oferuje Kościół. Pani z Ostrołęki krytykuje spowiedź wielkopostną,
pan ze Szczuczyna uważa, że dzisiaj wszyscy kradną, więc wolno kraść, student z Łomży kwestionuje niedzielną Mszę św., dziewczyna zastanawia się, po co właściwie czystość przedmałżeńska,
stojący pod barem krzyczą: żadnej trzeźwości, żadnej abstynencji. Musimy się zastanowić, dlaczego tak zaczęliśmy myśleć i kto nas do tego zmusza?
Drugie spostrzeżenie można sformułować następująco: mnie to nie dotyczy. Rozmawiałem niejednokrotnie z ludźmi nadużywającymi alkoholu. Prawie 90% rozmówców mówiło mi, że alkohol dla nich
nie ma żadnego znaczenia. Nie są od niego uzależnieni: piją, ale równie dobrze mogą nie pić. Mówią tak ludzie, którzy właściwie w ogóle nie trzeźwieją. Kiedy zaproponujemy im życie w trzeźwości,
najpierw usłyszymy zgodę, później wielką złość, że ingerujemy w ich życie. Argumentem koronnym ludzi nadużywających alkoholu jest zdanie: „Ja i tak piję niedużo, inni przecież
piją więcej”. Ocenianie własnego zachowania w kontekście większych wad bliźniego staje się powoli naszą narodową domeną, z którą doskonale się czujemy i na pewno
zdalibyśmy z tego egzamin na szóstkę.
Ostatnie spostrzeżenie jest takie: piję, ale tylko kulturalnie. Nie pytałem nikogo, co to znaczy „pić kulturalnie”. Zresztą spodziewam się, że i tak nie otrzymałbym satysfakcjonującej
mnie odpowiedzi. Ale moje uwagi dotyczą innej kwestii. Otóż jest taka grupa ludzi, która rzeczywiście nie spożywa alkoholu w sierpniu. Takie czyni postanowienie i jest mu wierna.
Niestety, gdy przyjdzie wrzesień, ludzie ci „odrabiają zaległości”. Kończy się wtedy nadzieja żon, matek i dzieci na normalne życie w rodzinie.
Czy naprawdę przestaje nas interesować dobro, które ktoś nam proponuje? Czy za najgorszego wroga uważamy tego, który zwróci nam uwagę, upomni nas? Czy aby na pewno apele o abstynencję
nas nie dotyczą?
Pieśń o winnicy zaczyna się jak liryka miłosna: „chcę zaśpiewać memu Przyjacielowi pieśń o Jego miłości ku swojej winnicy”. Prorok występuje jak pieśniarz na uczcie, i słuchacze zapewne przyklaskują, nie przeczuwając, że pieśń jest pułapką. Przyjaciel uczynił dla winnicy wszystko. Żyzne zbocze, okopanie, oczyszczenie z kamieni, szlachetna winorośl (hebr. sorek), wieża strażnicza, tłocznia. Po stronie właściciela nie brakło niczego. Oczekiwanie było zasadne. „A ona wydała cierpkie jagody”. Wtedy pieśń zmienia gatunek i staje się mową procesową: „teraz więc, o mieszkańcy Jeruzalem i mężowie z Judy, rozsądźcie, proszę, między Mną a winnicą moją”. Bóg czyni słuchaczy sędziami we własnej sprawie, dokładnie tak, jak Natan uczynił sędzią Dawida, a Jezus uczyni arcykapłanów (zob. glossę na 27 IX). Wyrok, który słuchacze muszą wydać, spada na nich samych, bo pointa odsłania tożsamość stron: „winnicą Pana Zastępów jest dom Izraela, a ludzie z Judy szczepem Jego wybranym”. Hebrajski oryginał zamyka oskarżenie grą słów nieprzetłumaczalną, a doskonałą: Bóg „oczekiwał mišpat (prawa), a oto mispach (rozlew krwi); oczekiwał sedaqa (sprawiedliwości), a oto seaqa (krzyk uciśnionych)”. Między prawem a bezprawiem jest różnica jednej głoski. Tak blisko siebie leżą w ludzkich dziejach. Zapowiedź kary jest odwróceniem wszystkich dobrodziejstw. Rozebrany mur, zdeptana ziemia, cierń i oset, chmurom zakazano deszczu. Winnica pozostawiona sobie samej to najcichsza z kar. Bóg przestaje przeszkadzać skutkom. Pieśń Izajasza stanie się w ustach Jezusa osnową dzisiejszej przypowieści o rolnikach. Różnica będzie znamienna. U Izajasza zawodzi winnica, u Jezusa dzierżawcy. Winnica, lud Boży, pozostaje dobra. Sąd przenosi się na tych, którym ją powierzono.
Ks. Michał Mraczek: „Nie brakuje młodych, którzy chcą służyć Bogu i ludziom” [Wywiad]
2026-10-04 10:15
ks. Łukasz
ks. Łukasz Romańczuk
ks. dr Michał Mraczek - rektor Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu
Ksiądz Michał Mraczek, rektor Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu, w rozmowie z ks. Łukaszem Romańczukiem opowiada o życiu wspólnoty seminaryjnej, o tym, jak wygląda formacja na etapie propedeutycznym, o zaangażowaniu kleryków w duszpasterstwo i o tym, dlaczego warto modlić się o nowe powołania.
ks. red. Łukasz Romańczuk: Rozpoczął się nowy rok akademicki i nowy rok formacyjny w seminarium duchownym. Z jakimi nastrojami wchodzicie w ten czas?
- Prawo do życia nie jest tylko kwestią światopoglądów, to nie jest nawet tylko prawo religijne, ale to jest podstawowe prawo człowieka - przypomniał na Jasnej Górze abp Wacław Depo. Delegat KEP ds. Stowarzyszenia Żywego Różańca przewodniczył Mszy św. z udziałem Częstochowian i pielgrzymów, głównie z Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej. Uroczystość poprzedziły rekolekcje Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej.
Przypomniał, że „fundamentalnym zadaniem jest przyjęcie z wiarą prawdy o nieskończonej godności każdego człowieka”. Podkreślił, że to zadanie wynika z faktu, że człowiek został stworzony z miłości Boga. – Od Boga wyszliśmy i do Boga idziemy – mówił kaznodzieja. Wskazał, że drugim zadaniem jest prawo do życia, a jest ono nie jest tylko kwestią światopoglądów, nie jest nawet tylko prawem religijnym, ale jest podstawowym prawem człowieka. Trzecim zadaniem, które wskazał metropolita częstochowski jest przywrócenie rodzinie jej prawdziwego wspólnotowego charakteru i godności. Przekonywał, że „rodzina nie jest rodzajem kontraktu, umowy czy instytucjonalnych powiązań prawnych, jak tego chcą związki partnerskie. Jest wspólnotą osobową życia i miłości”. Przypomniał, że Chrystus związek małżeński mężczyzny i kobiety wzmocnił i podniósł do miary sakramentu.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.