Reklama

W 64. rocznicę zsyłki na Sybir

Sybiracy pamiętają!

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Mijają właśnie 64 lata, kiedy to najwierniejszy sojusznik hitlerowskich Niemiec - Związek Sowiecki pod przewodnictwem największego zbrodniarza świata - Stalina napadł na niepodległe państwo polskie. Stało się to 17 września 1939 r. Dokonano wówczas czwartego rozbioru Polski. Chociaż żyjemy już kilkanaście lat w niepodległej ojczyźnie, to młodzi Polacy nadal mało wiedzą o tym, co spotkało ludność polską pod okupacją sowiecką. Starsi jakby zapomnieli albo udają, że nie pamiętają, jak to było naprawdę. Wielu nie chce do tych okrutnych czasów wracać, boją się wspomnień tych strasznych dni, miesięcy, lat.
Trzeba jednak ocalić od zapomnienia okres zniewolenia Polski i Polaków przez komunistyczny system Związku Sowieckiego. Już bowiem w październiku 1939 r. wszechwładne NKWD rozpoczęło swą wrogą działalność na okupowanych terenach. Dokonywano aresztowań profesorów, nauczycieli, księży, oficerów, prawników, leśników. Nie oszczędzono również rolników, a osadników wojskowych w szczególności. Spisywano w tym czasie mieszkańców miast i wsi. Nikt z nas nie wiedział, jakiemu celowi miały te spisy służyć. Domyślano się tylko, że nic dobrego z tego nie wyniknie. Na efekty przeprowadzonej rejestracji nie trzeba było długo czekać.
10 lutego 1940 r. było jeszcze ciemno, gdy do polskich domów głośnym łomotaniem dobijali się NKWD-ziści z ukraińskimi i żydowskimi pomocnikami. Usłyszeliśmy: „Odkrywaj! Wstawaj, bystro sobirajsia!”. Za niepopełnione winy, bez podania przyczyny, bez sądu i wyroku setki tysięcy Polaków w ten mroźny dzień zostało wyrzuconych ze swoich domów na długie lata poniewierki w łagrach NKWD rozrzuconych w syberyjskiej tajdze Archangielska, Swierdłowska, Krasnojarska, stepów Kazachstanu i Ałtajskiego Kraju. Już podczas trwającej cały miesiąc podróży w bydlęcych wagonach ludzie chorowali i umierali. Ciała zmarłych pozostawiano obok wagonów podczas krótkich postojów. W swej relacji z podróży naoczny świadek podaje, że „w drodze od Archangielska ciała zmarłych palono w palenisku lokomotywy”.
W syberyjskim łagrze, gdzie panował głód, a mrozy często przekraczały 40 stopni, szerzyły się różne choroby. Najbardziej zesłańców nękał tyfus, gruźlica, szkorbut, „kurza ślepota” i odmrożenia nóg, twarzy i rąk. Panujące na zesłaniu warunki powodowały śmierć bardzo wielu osób. W rzadko której rodzinie nie było pogrzebów osób najbliższych. W ubiegłym roku sybiraczka mieszkająca obecnie w Rzeszowie Emilia Kąkol-Mikoś napisała mi, że w baraku obozowym w Teji-Zimowio, Krasnojarskiego Kraju, w ciągu zaledwie półtora roku zmarło sześcioro z ośmioosobowej rodziny.
Śp. Zofia Dederska z Górzyna tak opowiadała o swoich przeżyciach na zesłaniu: „Zostaliśmy zesłani w lutym 1940 r. do archangielskiej tajgi nad rzeką Piniega. Miałam maleńkie dziecko. Gdy zachorowałam, zawieźli mnie do «bolnicy» - szpitala. Leżałam na podłodze ogólnej sali razem z innymi chorymi i moim dzieckiem. Byłam bardzo słaba i chwilami nie wiedziałam, gdzie jestem i co się ze mną dzieje. Pamiętam, że raz na dzień przychodziła lekarka - Rosjanka. Pewnego dnia stwierdziła, że moje dziecko nie żyje. Ktoś wziął je za nóżki i zaniósł do pomieszczenia obok, gdzie znajdowały się ciała innych zmarłych dzieci. Nie byłam w stanie protestować i przeciwstawiać się tej okropnej decyzji, bo nie miałam sił. Podświadomie czułam, że to nieprawda, co powiedziała lekarka. Wierzyłam, że dziecko żyje. «Panienko Najświętsza ratuj nas oboje!» - modliłam się. Pod nieobecność personelu szpitalnego zebrałam wszystkie tlące się we mnie siły i zaczęłam się przesuwać w stronę, gdzie leżało nie dające znaku życia moje dziecko. Rozpoznałam je i przyciągnęłam do siebie i czołgając się, dotarłam do swojego legowiska. Tutaj dziecko otuliłam, jak mogłam, i ogrzałam swoim ciałem. Po pewnym czasie dziecko poruszyło się i zaczęło płakać. Radość moja była ogromna. Jednak nie miałam siły, aby się cieszyć. Kiedy znowu przyszła lekarka i zobaczyła mnie i moje dziecko powiedziała: «Ot charoszaja mat, rebonka spasła!» Wiem, że bez Bożej pomocy nie uratowałabym mojej Urszulki!”.
Ta Urszula do dziś żyje i mieszka w Lubsku.
Dla upamiętnienia zesłanych do syberyjskich łagrów i zmarłych tam z głodu, chorób, z pracy ponad siły i tęsknoty za ojczyzną w niedzielę 21 września w kościele Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Lubsku o godz. 10.00 podczas Mszy św. w 15. rocznicę reaktywowania Związku Sybiraków, została odsłonięta i poświęcona tablica pamiątkowa ufundowana przez członków Związku Sybiraków koła w Lubsku.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Łódź: jakie są pierwsze decyzje kard. Krajewskiego?

2026-03-30 15:27

[ TEMATY ]

aarchidiecezja łódzka

kard. Konrad Krajewski

pierwsze decyzje

Karol Porwich/Niedziela

Kard. Konrad Krajewski

Kard. Konrad Krajewski

Wikariusze generalni, wiceoficjał oraz sekretarz metropolity łódzkiego - to pierwsze decyzje personalne kard. Konrada Krajewskiego po objęciu archidiecezji. Zostały one ogłoszone dziś w południe w Domu Biskupów Łódzkich, po modlitwie „Anioł Pański” w intencji Ojca Świętego Leona XIV oraz zmarłych kapłanów Archidiecezji Łódzkiej.

Biskup Ireneusz Pękalski, biskup senior, został poproszony o dalsze pełnienie dotychczasowych funkcji biskupich wynikających z wcześniejszych dekretów.
CZYTAJ DALEJ

Nowe badania Całunu Turyńskiego wskazują na Bliski Wschód

2026-04-01 12:03

[ TEMATY ]

całun turyński

Vatican Media

Analizy śladów DNA obecnych na Całunie Turyńskim sugerują, że płótno mogło przebywać na Bliskim Wschodzie oraz w środowisku o wysokim zasoleniu, jak okolice Morza Martwego. Badania zespołu kierowanego przez Gianniego Barcaccię z Uniwersytetu w Padwie przynoszą nowe informacje o historii i drodze Całunu - podaje Vatican News.

Analiza materiału genetycznego ujawniła obecność różnych linii DNA pochodzących od osób, które miały kontakt z płótnem. Wśród nich wskazano m.in. haplogrupę H33, „powszechną na Bliskim Wschodzie i częstą wśród Druzów”, a także inne linie spotykane w Europie i Azji.
CZYTAJ DALEJ

Łódź: Oleje Święte na wielkoczwartkową Mszę Krzyżma już przygotowane!

2026-04-01 14:30

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Paweł Kłys

Oleje Święte na wielkoczwartkową Mszę Krzyżma już przygotowane

Oleje Święte na wielkoczwartkową Mszę Krzyżma już przygotowane

W Wielki Czwartek o godz. 10:00 - w łódzkiej bazylice archikatedralnej kapłani pod przewodnictwem biskupów będą celebrować Mszę Krzyżma, w czasie której metropolita łódzki pobłogosławi Oleje Święte - Olej Krzyżma, Olej Chorych oraz Olej Katechumenów.

W Wyższym Seminarium Duchownym w Łodzi ksiądz Hubert Kempiński – ceremoniarz biskupi wraz z dwoma ceremoniarzami seminaryjnymi – kl. Jakubem Bakalarzem i kl. Szymonem Zimnowłockim przygotowywali oleje, które w wielki czwartek zostaną pobłogosławione w łódzkiej katedrze.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję