Reklama

W nowej Europie

Niedziela kielecka 18/2004

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Polska stoi przed historyczną chwilą: wejściem do Unii Europejskiej. Jaka będzie przyszłość naszego kraju, co się zmieni, czy nie zatracimy swojej tożsamości, czy będziemy w niej traktowani jak bracia, czy też jak ubodzy krewni? Wszystkiego dowiemy się niebawem.
Przed 1 maja posłuchaliśmy opinii przypadkowo napotkanych osób. Wśród wypowiedzi pominęliśmy stanowiska skrajne, które same z siebie są oczywiste dla każdego. Przytaczamy kilka z tych, które - naszym zdaniem - mogą pobudzić do twórczego myślenia nad datą wejścia do Unii Europejskiej.
Pan Stanisław mieszka w Kielcach. Ma żonę i dwójkę studiujących dzieci. Żona nie pracuje, zajmuje się domem. W przeszłości była zatrudniona w kieleckiej Iskrze, lecz niestety dosięgły ją redukcje. Pan Stanisław pracuje w jednej z kieleckich firm budowlanych. Na wejście do Unii czekaliśmy z żoną jak na zbawienie - mówi. W przeszłości jeździłem na kontrakty budowlane do Niemiec i widziałem, jak wygląda Zachód. Przepaść między ówczesną Polską a krajami Zachodniej Europy była olbrzymia. Jak przyznaje, miał zamiar wyjechać tam na stałe, zabierając ze sobą żonę i córki. Niestety, zabrakło odwagi lub raczej możliwości. Nie każdy mógł dostać paszport. Długie lata żałował, że nie zrobił tego kroku. Dziś, gdy istnieje możliwość wyjazdu za granicę, nie myśli o opuszczeniu Polski. Powodów jest kilka: „Nikt tam na nas nie czeka” - mówi, jeszcze ma pracę, dzieci się uczą, a w jego wieku zaczynanie od nowa na obczyźnie wydaje się niemożliwe. Jeśli dzieci się wykształcą i będą chciały wyjechać, to bardzo proszę - uśmiecha się, chociaż od razu dodaje, że wolałby, aby zostały w Polsce, by miały możliwość ułożenia sobie życia tutaj. Bo przecież wszyscy młodzi nie mogą wyjechać.
O tym, że nikt na nas nie czeka w Unii z utęsknieniem, przekonany jest także Sebastian Malec z Kielc - prywatny przedsiębiorca. Głosowałem w referendum przeciw, nie widzę wielkich szans dla polskiej gospodarki - mówi. Widzę tylko wielki rynek zbytu dla Zachodu - blisko 38-milionowy. Polska, jego zdaniem, wchodzi do Unii nieprzygotowana. Obawia się, że „historyczną szansę” wykorzystają nie polskie, lecz niemieckie, francuskie czy angielskie firmy, które dotowanymi przez Zachód towarami zaleją nasz rynek.
Więcej optymizmu ma pani Małgorzata, która w tym roku kończy studia ekonomiczne. Ma nadzieję, że znajdzie dobrze płatną pracę na Zachodzie. Kończy dobrą polską uczelnię, zna dwa języki obce - niemiecki i angielski, uczy się włoskiego i francuskiego. Jest przekonana, że Unia stwarza możliwości dla młodych i przedsiębiorczych osób. Czy będzie wyjeżdżać z Polski bez żalu? A co ją trzyma w tym kraju - odpowiada. Jak mówi, jest jej wstyd za to, co dzieje się w Polsce. Wystarczy popatrzeć na polityków. Nie tak wyobraża sobie patriotyzm. Na pytanie, czy patriotyzmem jest wyjechanie z kraju, chwilę się zastanawia i mówi: „Jest szansa na lepszą przyszłość, więc nad czym się zastanawiać” - problemu nie widzi.
Problemy zaś widzi pan Jarosław Poper z podkieleckiej miejscowości. Jest rolnikiem, w przeszłości pracował także na kolei. Jak twierdzi, dało się wyżyć. Teraz jest ciężej. Ma prawie 8 ha pola, które nie chce rodzić. „Plony są znikome, a ceny - sam pan wie jakie” - mówi bez entuzjazmu. Jest zdania, że po zjednoczeniu z Unią szybko się w Polsce nie poprawi. Nikt nam nic nie da za darmo - podkreśla. Sami musimy wypracować swój majątek i zadbać o swój los. Dopłata do hektara ziemi po 500 zł na rok jest jakimś zastrzykiem gotówki, lecz czy dzięki temu będzie się dało wyżyć - nie jest pewien. Jak zwykle - twierdzi - obłowią się na tym kombinatorzy, którzy wcześniej zakupili więcej ziemi. Zwykli, mali rolnicy, których jest zdecydowana większość na Kielecczyźnie, wielkich profitów z tego tytułu nie osiągną.
Większość moich rozmówców w sposób „umiarkowany” ocenia korzyści, które Polska i Polacy osiągną po wstąpieniu do Unii Europejskiej. Większość się obawia, że znane w Polsce hasło: „Miało być dobrze, a wyszło jak zawsze” ma długą przyszłość.
Najciekawiej - moim zdaniem - nasze rozmowy o przyszłości w Unii podsumował pan Marian, młody 32-letni mężczyzna. „Wie pan, ja jestem katolikiem i muszę wszystko przyjąć, co Pan Bóg mi daje. Jak ks. Piotra Ściegiennego z podkieleckiej Bilczy zsyłano na Sybir, on tylko zapytał: «A czy z Sybiru jest dalej do Pana Boga?». Ja dziś się pytam, a czy z Unii Europejskiej jest dalej do Pana Boga? Naszym przodkom przyszło żyć pod zaborami, w czasach wojen, ale oni nie zapominali o swoich korzeniach, a korzenie to wiara. Na pewno zmieni się nasze życie w Unii Europejskiej, pojawią się nowe problemy i nie będzie się nam żyło jak w raju. Raju nie powinniśmy jednak szukać na ziemi; kto go szuka tutaj, jest w błędzie” - podsumowuje z uśmiechem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jezus docenia to, co robisz dla innych

Rozważanie do Ewangelii Łk 9, 46-50

Czytania liturgiczne na 28 września 2026;
CZYTAJ DALEJ

Portugalia: Awaryjne lądowanie samolotu do Bostonu; 14 poszkodowanych

2026-09-28 07:13

[ TEMATY ]

Portugalia

samolot

Karol Porwich/Niedziela

Co najmniej 14 pasażerów samolotu Delta Airlines lecącego do Bostonu potrzebowało w niedzielę wieczorem pomocy medycznej po awaryjnym lądowaniu w Porto, na północnym zachodzie Portugalii.

Jak przekazały lokalne służby medyczne, poszkodowani zatruli się dymem, który pojawił się na pokładzie maszyny lecącej z lotniska w Barcelonie. Część z nich potrzebowało hospitalizacji w Porto.
CZYTAJ DALEJ

Dron uderzył niedaleko polskiej granicy

2026-09-28 20:30

[ TEMATY ]

dron

polska granica

uderzył

niedaleko

Adobe Stock

W poniedziałek Rządowe Centrum Bezpieczeństwa podczas rosyjskiego nalotu na Ukrainę rozesłało alert o możliwym zagrożeniu z powietrza na terenie woj. lubelskiego. Do naruszenia polskiej przestrzeni nie doszło, ale - według informacji wojska - jeden z dronów spadł w pobliżu przejścia granicznego w Dorohusku.

Ok. godz. 17 w poniedziałek RCB, podczas kolejnej fali rosyjskich nalotów na Ukrainę, wydało alert o możliwym zagrożeniu z powietrza dla woj. lubelskiego. Rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz potwierdził, że w całym województwie zawyły syreny alarmowe. Równolegle Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych przekazało, że systemy przeciwlotnicze zostały postawione w stan pełnej gotowości, a z baz wystartowały wojskowe samoloty z misją zabezpieczania polskiej przestrzeni powietrznej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję