Kongo, Burundi, Rwanda - głód, choroby, przedwczesna śmierć i wojny domowe. Tysiące sierot. Aby afrykańskie dziecko miało co jeść i mogło się uczyć wystarczy 60 złotych miesięcznie. Przyłączając
się do akcji „Adopcja Serca” stajemy się jego rodziną.
Na rzecz czarnoskórych dzieci wysyłają pieniądze emeryci, lekarze, graficy, piekarze, maklerzy, studenci. Regularnie wspiera je bardzo wielu ludzi. Najstarszy „rodzic” ma 93 lata, najmłodsi
to siedmiolatkowie. „Adopcję Serca” wspierają również przez ofiarowanie modlitwy, cierpienia w intencji dzieci Trzeciego Świata. Wiele jest adopcji zbiorowych. Trzynaścioro dzieci zaadoptował
znany polityk, ośmioro wspomaga była właścicielka biura turystycznego. Nie wycofała się nawet wtedy, gdy jej firma zbankrutowała.
„Adopcję Serca” zainicjował w Polsce gdański muzyk Wojciech Zięba. Początkowo nie wiedział skąd zdobyć pieniądze na pomoc, ale pomysł szybko podsunął mu przyjaciel. „Adopcja”
miała już długą tradycję na Zachodzie. Wyszukania najbardziej potrzebujących sierot podjęli się działający w Rwandzie pallotyńscy misjonarze i misjonarki. Pierwsza polska deklaracja „Adopcji Serca”
została podpisana w czerwcu 1996 r.
Pieniądze trafiają do polskich misjonarzy w Rwandzie. Tam kupowane są za nie m.in. koce, maty, żywność, przybory szkolne, mydło. Sztab generalny „Adopcji serca” działa w podwarszawskim
domu Magdaleny Słodzinki, w której komputerze zarejestrowanych jest ponad 2 tys. danych dotyczących polskich rodziców adopcyjnych. Sama adoptowała czarnoskórą Julię. W małym biurze półki uginają się od
skoroszytów z korespondencją i zdjęciami afrykańskich podopiecznych. Na podłodze stoją pudła z listami adopcyjnych rodziców do dzieci oraz dzieci do rodziców. „Niektórzy oburzają się, że w Polsce
jest tyle potrzebujących dzieci, a ktoś decyduje się pomagać afrykańskiemu - mówi jedna z mieszkanek Konina, oczekująca na adopcyjny przydział. - Myślę, że „Adopcja Serca” jest
powołaniem. Ktoś pomaga dzieciom w Polsce, ktoś w Afryce. Biedy polskich dzieci, choć bywa ona wstrząsająca, nie da się porównać z biedą, która dotyka sieroty z Afryki”...
Czasem trzymamy się relacji, wspomnienia, żalu albo własnego planu, choć wiemy, że potrzebujemy to oddać Bogu. Jezus w Ogrójcu pokazuje, że zawierzenie nie zawsze oznacza brak lęku. Czasem jest decyzją podjętą mimo lęku.
W październiku mamy dla Ciebie 31 powodów, żeby wziąć Różaniec do ręki. Każdego dnia – jeden powód, jedna tajemnica, jedna intencja.
Żyjemy w czasach, w których wiele mówi się o samorozwoju, spełnianiu marzeń i osiąganiu kolejnych celów. Chcemy być lepsi, bardziej niezależni i skuteczni. Szukamy szczęścia, choć nie zawsze potrafimy odpowiedzieć sobie na pytanie, na czym właściwie ono polega. A gdzie w tym wszystkim jest miejsce na świętość? Czy to pojęcie wciąż jest nam bliskie, czy może kojarzy się przede wszystkim z odległą przeszłością, kościelnymi obrazami i ludźmi, których życie trudno odnieść do własnego doświadczenia?
Kiedy przyglądamy się biografiom świętych, szybko okazuje się, że ich historie są znacznie bardziej ludzkie niż mogłoby się wydawać. Święty Józef uczy zaufania i odpowiedzialności, św. Rozalia z Palermo wybrała życie poświęcone modlitwie, św. Maksymilian Maria Kolbe oddał życie za drugiego człowieka, a św. Monika przez lata modliła się za swojego syna. Każdy z nich żył inaczej, ale wszyscy pokazują, że świętość może przybierać różne formy. Ich historie stawiają pytania, które pozostają aktualne również dzisiaj: co jest dla mnie naprawdę ważne? Za czym podążam? Jak traktuję innych?
Czyściec nie należy do najpopularniejszych tematów teologicznych. Być może w Kościele mówi się o nim zbyt rzadko, a szkoda, ponieważ prawda o ostatecznym oczyszczeniu po śmierci przypomina o wielkiej miłości Boga do człowieka. Jest to bowiem prawda wiary, która – właściwie rozumiana – niesie wielką nadzieję.
Mimo to czyściec bywa przedstawiany w sposób budzący lęk, a niekiedy także w sposób daleki od tego, czego rzeczywiście naucza Kościół. Jednym z najczęstszych błędnych wyobrażeń jest traktowanie czyśćca jako trzeciej drogi po śmierci, alternatywnej wobec nieba i piekła. Takie skojarzenie może nasuwać się choćby podczas lektury Boskiej komedii Dantego. Warto jednak pamiętać, że literacka wizja poety nie jest tym samym co nauka Kościoła, a w jej świetle czyściec nie stanowi osobnego przeznaczenia człowieka. Jest stanem oczyszczenia tych, którzy umierają w jedności z Bogiem i są już przeznaczeni do zbawienia, ale potrzebują jeszcze pełnego uzdrowienia z następstw grzechu. Można więc powiedzieć, że czyściec jest przygotowaniem do spotkania z Bogiem, czyli do „bycia w niebie”, pełni życia z Nim – bez grzechu, wewnętrznego rozdarcia i wszystkiego, co jest przeciwne miłości.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.