Reklama

100 % szczęścia

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Siostry felicjanki, oprócz ślubów czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, wynikających z ich franciszkańskiej reguły, nie składają dodatkowych przyrzeczeń. Mimo to, przekraczając progi krakowskiego klasztoru Zgromadzenia Sióstr św. Feliksa z Kantalicjo, można odnieść wrażenie, że obowiązuje tutaj jeszcze jeden ślub, który wyraża serdeczny uśmiech i radość. - Felicjanka, to siostra szczęścia, bo naszym patronem jest św. Feliks, a jego imię oznacza właśnie szczęście - uśmiecha się s. Alina, przełożona krakowskiego domu. - Jesteśmy szczęśliwe - wtrąca s. Blanka - ponieważ dajemy siebie innym. Im więcej człowiek daje, tym bardziej czuje się szczęśliwy.

Codzienność

Reklama

Potoczną nazwę Zgromadzenie Sióstr św. Feliksa z Kantalicjo zawdzięcza ludziom świeckim, którzy widząc siostry modlące się często przed figurą św. Feliksa w kościele Kapucynów w Warszawie, nazwali je felicjankami. - Nasza założycielka, bł. Angela Truszkowska, utworzyła zgromadzenie, aby pomagać potrzebującym, szczególnie osieroconym dzieciom i osobom starszym. Kiedy brakowało im pieniędzy na utrzymanie, zabierała swoich podopiecznych do kościoła Kapucynów i prosiła o pomoc św. Feliksa - opowiada s. Alina. Modlitwy zawsze zostawały wysłuchane i dziś siostry felicjanki służą swoją pomocą nie tylko w kraju, ale również za granicą, m.in. w Estonii, Anglii, we Włoszech. - Nasz charyzmat jest bardzo szeroki, podejmujemy różne zadania, ale najważniejsza jest służba potrzebującym. Dlatego prowadzimy m.in. domy pomocy społecznej dla osób starszych i niepełnosprawnych, przedszkole i szkołę dla dzieci z afazją, bursy dla chłopców z lekkim upośledzeniem - wylicza Siostra Przełożona. Poza tym siostry uczą katechezy w szkołach, pracują jako kancelistki, zakrystianki, organistki, prowadzą kuchnię dla ubogich... Niektóre siostry, zwłaszcza ze starszych roczników, zajmują się artystycznym wyszywaniem szat liturgicznych. Powoli jednak ta działalność zanika. - Obecnie siostry muszą kończyć studia pedagogiczne lub pielęgniarskie, żeby pracować w naszych ośrodkach. Na naukę haftowania, niestety, nie mają już czasu - wyjaśnia s. Alina. Natomiast nieprzerwanie od momentu założenia Zgromadzenia siostry felicjanki zajmują się pieczeniem Chleba Eucharystycznego. - Bł. Matka Angela miała szczególne nabożeństwo do Najświętszego Sakramentu. Zadbała, aby w każdym domu zakonnym przez cały dzień odbywała się adoracja i tak jest do dziś. Pewnie dlatego postanowiła zająć się również pieczeniem opłatków - tłumaczy s. Alina. W zakonie znajdują się specjalne maszyny służące do takich wypieków. W ciągu dwóch godzin można wyprodukować ok 5 tys. komunikantów. - Najpierw wyrabia się specjalne ciasto z mąki i wody, a następnie piecze duży, cienki opłatek, z którego wycina się hostie. Z jednego opłatka powstaje 110 małych hostii - wyjaśnia s. Blanka.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Tajemnica powołania

Charyzmat Zgromadzenia Sióstr Felicjanek jest rzeczywiście bardzo szeroki. Każda siostra może tutaj podejmować zadania, w których najlepiej się realizuje i rozwija swoje zdolności. Pewnie dlatego powołań w tym zakonie nie brakuje. - Odkąd wstąpiłam do Zgromadzenia, a było to już 36 lat temu, nie pamiętam roku, kiedy nie było u nas przynajmniej jednej kandydatki - uśmiecha się szeroko s. Alina. Dlaczego dziewczyny przychodzą? Bo każda czuje, że właśnie to miejsce wybrał dla niej Pan Bóg, ale drogi, które zaprowadziły je do Zgromadzenia Sióstr św. Feliksa są bardzo różne.
S. Zuzanna, która 3 sierpnia tego roku składała pierwsze śluby zakonne, nigdy wcześniej nie myślała o wstąpieniu do zakonu. Należała do oazy, jeździła na rekolekcje, ale gdy ktoś zapytał ją, czy myśli o życiu zakonnym, odpowiadała: Ja? Nigdy! - Zawsze miałam obojętny stosunek do sióstr zakonnych. Uważałam, że do klasztoru wstępują dziewczyny, którym się nie powiodło w życiu, a teraz żyją w zamknięciu i cały czas się modlą - śmieje się. Kiedy pojechała na rekolekcje do sióstr felicjanek odkryła z zaskoczeniem, że siostry są normalne i nawet potrafią się śmiać. Coś się w niej przełamało, ale powołanie dojrzewało stopniowo. - Któregoś dnia, będąc w klasie maturalnej, jak to miałam w zwyczaju, wstąpiłam na chwilę do kościoła, żeby się pomodlić przed lekcjami. Akurat była odprawiana Msza św. i ksiądz modlił się za powołania, o odwagę w odpowiedzi na Boże wezwanie. I chociaż taką modlitwę słyszałam już wiele razy, tego dnia bardzo mnie to poruszyło - wspomina.
S. Blanka, nowicjuszka, przez długi czas nosiła się z myślą wstąpienia do zakonu, nie wiedziała tylko, do jakiego. Wybrała felicjanki, bo... prześladowała ją bł. Matka Angela. - Bardzo często w różnych miejscach trafiałam na jej wizerunek. Nie wiedziałam jednak, kim ona jest i ciągle pytałam: - Czego ty ode mnie chcesz? - wspomina. U sąsiadki, którą się opiekowała, poznała s. Teresillę, felicjankę. - Podarowała mi różaniec z obrazkiem bł. Angeli. Zaskoczona, że znowu widzę tę samą postać, zapytałam: Kto to jest?! Nasza założycielka - odpowiedziała s. Teresilla. Wtedy już wiedziałam, jakie zgromadzenie powinnam wybrać - śmieje się.
Z kolei s. Milena, czasowa profeska, poznała siostry felicjanki w swojej rodzinnej parafii. Kiedy jej trzy najlepsze koleżanki wstąpiły do tego Zgromadzenia, pojechała na rekolekcje. Nie myślała jednak o tym, żeby się modlić, czy rozeznawać powołanie, chciała tylko spotkać się z dziewczynami. Po maturze planowała studiować w Krakowie, więc pojechała złożyć dokumenty na uczelnię. - Trzymałam w ręce dwie teczki: swoją i koleżanki, w dziekanacie zostawiłam dokumenty koleżanki, a swoje zaniosłam do... sióstr felicjanek - śmieje się.

Czarne bolerko i brązowy habit

Dziewczyna, która decyduje się wstąpić do zakonu, ustala wraz z matką przełożoną dokładną datę przekroczenia progów klasztoru. Dzień ten nie jest przypadkowy, zazwyczaj wiąże się z patronami Zgromadzenia, albo osobą Matki Bożej, np. 8 września - narodzenie Najświętszej Maryi Panny, 17 września - stygmaty św. Franciszka, 10 października - wspomnienie bł. Angeli Truszkowskiej. - Przyjmujemy dziewczyny od września do stycznia, żeby zgodnie z przepisami kanonicznymi, postulat trwał minimum 6 miesięcy - wyjaśnia s. Alina. W ustalonym dniu kandydatka zostaje wprowadzona za klauzurę, co jest wielkim świętem dla całego zgromadzenia, bo otrzymuje ono nowego członka rodziny. - To było dla mnie ogromne przeżycie, a szczególnie moment włożenia stroju postulantki: białej bluzki, czarnej spódnicy i bolerka - wspomina s. Zuzanna.
Okres postulatu, to dla kandydatki czas rozeznawania powołania i poznawania życia zakonnego od środka. Postulantki uczestniczą we wspólnych modlitwach, pomagają w pracy i odbywają formację m.in. z teologii duchowości i życia zakonnego. Przygotowują się również do obłóczyn, czyli włożenia habitu. - Przejście z postulatu do nowicjatu jest chyba najpiękniejszym momentem w życiu każdej siostry, bo wtedy po raz pierwszy otrzymujemy strój zakonny: habit, sznur franciszkański i welon - opowiada z przejęciem s. Zuzanna. Włożenie habitu, to zewnętrzna zgoda na konsekrację i przyjęcie prostego stylu życia, zgodnie z regułą św. Franciszka. - Nasz habit jest prosty i takie powinno być nasze życie. Kolor brązowy symbolizuje ziemię, czyli marność; biały sznur z trzema węzełkami - śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa; czarny welon - odcięcie od świata; czepek - Boże myślenie - wyjaśnia s. Blanka. Nowicjuszki nie składają jeszcze ślubów, dlatego noszą białe welony, a franciszkański sznur, którym są przepasane, ma im przypominać, do jakiego życia się przygotowują. I wbrew pozorom nie jest to życie smutne. Franciszkańska prostota przejawia się przede wszystkim w radości z najdrobniejszych rzeczy, w serdecznym uśmiechu do drugiego człowieka i codziennej życzliwości. Nawet plewienie grządek jest dla sióstr okazją, aby się szczerze pośmiać.
Na drugim roku nowicjatu siostry uczestniczą w franciszkańskim studium formacyjnym, które kończy się dyplomem. Dzięki temu mogą lepiej poznać duchowość franciszkańską i przygotować się do złożenia ślubów. - Pierwsze śluby składamy na jeden rok. Przez sześć kolejnych lat odnawiamy je co roku, dlatego ten okres nazywany jest czasową profesją - wyjaśnia s. Milena. Śluby wieczyste felicjanki składają po dziewięciu latach od momentu przekroczenia klauzury. To sporo czasu, aby decyzja o podjęciu życia zakonnego była naprawdę dojrzała. - Dopiero śluby wieczyste i moment przyjęcia srebrnej obrączki oznaczają, że oddajemy się całkowicie Jezusowi, ale tak naprawdę już przy pierwszych ślubach mamy świadomość, że to na całe życie - mówi s. Zuzanna. A s. Alina dodaje: Nigdy nie żałowałam swojej decyzji, bo tutaj żyje się nam szczęśliwie.

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

USA: Izba Reprezentantów głosuje za zakończeniem praktyki dwukrotnej zmiany czasu w ciągu roku

2026-07-15 07:16

[ TEMATY ]

Stany Zjednoczone

zmiana czasu

Karol Porwich/Niedziela

Izba Reprezentantów USA zdecydowaną większością głosów zagłosowała we wtorek nad ustawą o wprowadzeniu czasu letniego przez cały rok i zakończeniu praktyki dwukrotnej zmiany czasu w ciągu roku.

Głosowanie 308 do 117 skierowało projekt ustawy do Senatu USA. Prezydent Donald Trump zdecydowanie popiera tę ustawę. Jeśli zostanie zatwierdzona, zegary nie powrócą do czasu standardowego w listopadzie, a stany będą miały możliwość rezygnacji z całorocznego czasu letniego.(PAP)
CZYTAJ DALEJ

Indie: 60. hindustycznych aktywistów groziło Siostrom Salezajnkom

2026-07-15 13:23

Pixabay

Tłum aktywistów miał grozić Siostrom Salezjankom

Tłum aktywistów miał grozić Siostrom Salezjankom

- Prześladowania grupy katolickich zakonnic w indyjskim stanie Bengal Zachodni są przejawem narastającej wrogości wobec chrześcijan po przejęciu władzy przez ugrupowanie prohinduskie - oceniła All India Catholic Union (AICU), jedna z najstarszych świeckich organizacji katolickich w Indiach.

Do incydentu doszło 12 lipca w klasztorze Sióstr Salezjanek (Zgromadzenie Córek Maryi Wspomożycielki- FMA) w dystrykcie North 24 Parganas. Około 60 hindustycznych aktywistów miało wtargnąć na teren placówki i grozić zakonnicom przemocą, domagając się rozbiórki powstającej kaplicy oraz cmentarza.
CZYTAJ DALEJ

Mundial 2026: Krzyż... przy gwizdku. Wyjątkowy symbol wiary na boisku

2026-07-15 20:06

[ TEMATY ]

mundial 2026

PAP/EPA/ALBERT PENA

Ivan Barton

Ivan Barton

Sędzia Ivan Barton zakończył swoją przygodę z MŚ 2026, ale cały świat zapamięta go nie tylko z prowadzenia meczów Mundialu, ale i... z krzyża dołączonego do jego gwizdka.

Wśród hałasu, presji i globalnych reflektorów, sędzia pokazał światu cichy symbol swojej wiary.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję