Reklama

Biskup zapomniany

Ks. Edward Muszyński jako kanclerz, a potem biskup pomagał kierować Kościołem kieleckim w najtrudniejszym dla niego momencie w powojennej rzeczywistości, kiedy ordynariusz bp Czesław Kaczmarek był przetrzymywany w więzieniu, na diecezję spadały coraz to nowsze ciężary, a władze komunistyczne zagarniały majątek kościelny. W atmosferze publikacji „Zielonego Zeszytu” ks. Leonarda Świderskiego - największego paszkwilu na biskupa kieleckiego i mimo wielu szykan ze strony władz oraz księży patriotów, trwał niezłomnie przy swoim Pasterzu do samego końca

Niedziela kielecka 14/2011

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jest moją wolą być pochowanym w skromnej trumnie, na cmentarzu kieleckim nowym w ziemi, w grobie niemurowanym. Jeśli wystarczy na to z moich drobiazgów, można na grobie postawić zwyczajny krzyż z krótkim napisem kto pod nim leży i wyczekuje dnia powszechnego zmartwychwstania
Z testamentu bp. Edwarda Muszyńskiego

Edward Jan Muszyński przyszedł na świat w wielodzietnej rodzinie Józefa Muchy i Marianny z domu Kwiecień 30 września 1911 r. w Zagorzycach w parafii Miechów. Uczęszczał do szkoły powszechnej w Pstroszycach. W 1930 r., po egzaminie maturalnym, który złożył w Państwowym Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki w Miechowie, wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Kielcach. Święcenia kapłańskie przyjął 15 czerwca 1935 r. z rąk bp. Augustyna Łosińskiego.

Pierwsze kapłańskie doświadczenia

zdobywał pracując jako wikariusz w parafiach: Chmielnik, Secemin, Sędziszów, Dobrowoda. W tej ostatniej wspierał chorego proboszcza - ks. Patynę, troskliwie się nim zajmując. Ponadto uczył religii dzieci i młodzież oraz sprawował nabożeństwa. Następnie rozpoczął pracę wikariusza w Leszczynach, gdzie proboszczem był ks. Romuald Błaszczakiewicz. Młody, pracowity kapłan sumiennie wypełniał różne funkcje w parafii, zastępując w razie potrzeby proboszcza mającego sporo obowiązków kurialnych. W kraju trwała okupacja niemiecka. Wierni licznie korzystali z praktyk religijnych, dlatego ks. Muszyńskiego często spotykano w konfesjonale. W 1944 r. ks. Błaszczakiewicz został przeniesiony na probostwo do parafii św. Wojciecha w Kielcach, a razem z nim Leszczyny opuścił ks. Muszyński. Pracę wikariusza łączył ze studiami w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim na Wydziale Prawa Kanonicznego u ks. prof. Piotra Kałwy, musiał jednak przerwać naukę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Kanclerz

Reklama

Już w 1945 r. objął obowiązki notariusza w kurii, a po dwóch latach otrzymał nominację na kanclerza. Obok pracy w kurii był kapelanem w Zakładzie dla Sierot, prowadził katechezę na kursach licealnych dla dorosłych, był promotorem sprawiedliwości przy Sądzie Biskupim oraz spowiednikiem w Seminarium kieleckim. W 1948 r. rozpoczął przerwane podczas okupacji studia na KUL w Lublinie. W liście do biskupa kieleckiego dzielił się radością płynąca ze studiów i wyrażał mu wdzięczność za to, że umożliwił mu kontynuację nauki. „(…) Spokojną atmosferę studiów mącą jednakże odgłosy raz po raz pojawiającej się kampanii prasowej, która nie oszczędziła i diecezji kieleckiej. Zdaję sobie sprawę, jaką troską muszą napełniać Waszą Ekscelencję trudności, piętrzące się coraz bardziej, szczególnie w dziedzinie szkolnictwa katolickiego. Ale nie tracę spokoju i rozwagi. Mam bowiem sposobność do tem większej ufności w opiekę Opatrzności Bożej oraz tem większą pobudkę do modlitwy w intencji Ekscelencji” - pisał.
W 1950 r. otrzymał tytuł magistra prawa kanonicznego. - Był w ścisłym sensie prawnikiem, zawsze wykazywał się szacunkiem wobec prawa kościelnego, dbał o jego respektowanie - podkreśla ks. Daniel Wojciechowski, który znał osobiście bp. Muszyńskiego już jako kleryk. Po powrocie do Kielc na krótko objął obowiązki kanclerza kurii. Wówczas dla diecezji kieleckiej rozpoczynał się najtrudniejszy okres. Szykany wobec bp. Kaczmarka sięgnęły zenitu. Władze komunistyczne na szczeblu państwowym już przygotowywały się do jego aresztowania. 20 stycznia 1951 r. z bp. Kaczmarkiem zatrzymano jego księży współpracowników oraz interesantów kurii. Kanclerz także został zatrzymany, przeszedł przesłuchania i rewizję w mieszkaniu, ponieważ UB szukało dokumentów będących potwierdzeniem tezy o współpracy biskupa z obcym wywiadem. Po aresztowaniu pasterza kieleckiego ks. Muszyński razem z bp. Sonikiem i duchowieństwem kieleckim w liście do Bieruta zwrócił się z apelem i prośbą o natychmiastowe zwolnienie bezpodstawnie uwięzionych. Ten list, jak i inne kierowane do władz pozostał bez odpowiedzi. W sytuacji ostrej nagonki na biskupa i działalności księży patriotów, którym władze chętniej udzielały pozwoleń na objęcie stanowisk w kurii, ks. Muszyński zrezygnował z funkcji kanclerza.
Pod koniec 1952 r. wyjechał na studia do Lublina, a w 1953 r. obronił doktorat z prawa kanonicznego na podstawie rozprawy: „Nieprawidłowości uczestników procesu sądowego z tytułu braku doskonałej łagodności chrześcijańskiej”. Nie powrócił jednak do pracy w kurii. Początkowo był rezydentem w Strawczynie, potem w Łopusznie, a podczas rekonwalescencji proboszcza pomagał wikariuszowi ks. Edwardowi Chatowi w duszpasterstwie oraz w katechizacji dzieci. Pierwszym i jednym jego probostwem była parafia Kije. Mimo trudnej wówczas sytuacji, jaką zastał w parafii, potrafił przez konsekwentne i przemyślane działania duszpasterskie uspokoić nastroje i ożywić życie religijne. Wprowadził częstsze Msze św. w trzech kaplicach, w których już odbywała się katechizacja. Postarał się także o wikariusza dla parafii.

Oddany Kościołowi kieleckiemu

W 1957 r. bp Kaczmarek docenił jego pracę i zaangażowanie, przywrócił go na stanowisko kanclerza kieleckiej kurii. Otrzymał godność kanonika honorowego, a w rok później godność kanonika gremialnego kapituły kieleckiej. Papież Jan XXIII mianował go biskupem pomocniczym diecezji kieleckiej ze stolicą tytularną Mastura w Azji w dniu 29 czerwca 1961 r. Święcenia biskupie ks. kan. Edward Muszyński przyjął 27 sierpnia 1961 r. w rodzinnej parafii w Miechowie z rąk bp. Czesława Kaczmarka, w obecności bp. Piotra Kałwy, ordynariusza z Lublina, i bp. Jana Jaroszewicza, sufragana kieleckiego. 20 lutego 1962 r. został mianowany wikariuszem generalnym. Do końca stał przy swoim ordynariuszu, wspierając go i chroniąc w trudnych momentach, kiedy władze komunistyczne próbowały zniszczyć jego dobre imię i zmusić go do ustąpienia z diecezji kieleckiej. Miała się do tego przyczynić publikacja tzw. „Zielonego Zeszytu” - największego paszkwilu autorstwa kapłana odstępcy ks. Leonarda Świderskiego. W 1959 r. władze komunistyczne usiłowały (przy pomocy księży patriotów) wymóc na duchowieństwie diecezjalnym wypowiedzenie posłuszeństwa bp. Kaczmarkowi. Jednak ten plan się nie powiódł. Bp Muszyński, jako bliski współpracownik bp. Kaczmarka, mobilizował kapłanów i świeckich do wierności swojemu Pasterzowi. W oficjalnych pismach razem z ks. Janem Muchą ostro reagował na bezprawne działania władz. Był z biskupem ordynariuszem do końca. To on towarzyszył umierającemu bp. Kaczmarkowi przy łożu śmierci, w szpitalu 26 sierpnia 1963 r. oraz przewodniczył nabożeństwu przy jego trumnie w Lublinie. Potem pełnił funkcję wikariusza generalnego przy nowym rządcy diecezji bp. Janie Jaroszewiczu.
20 lutego 1968 r. zapadł na zdrowiu. W marcu musiał poddać się poważnemu zabiegowi usunięcia nerki. Po skomplikowanej operacji nie powrócił już do zdrowia. Zapadł na obustronne zapalenie płuc i zmarł w 15 marca 1968 r. - w 57. roku życia i 33. roku kapłaństwa.
W dniu pogrzebu 18 marca 1968 r. żegnały go tłumy wiernych, przedstawiciele KUL, ATK w Warszawie, zakony. Mszę św. pontyfikalną żałobną sprawował metropolita krakowski kard. Karol Wojtyła w otoczeniu trzydziestu biskupów i czterystu kapłanów. „Cechowała go przede wszystkim żywa wiara, która jest warunkiem naszego zjednoczenia z Chrystusem” - mówił o zmarłym w homilii pogrzebowej bp Ablewicz. Wskazywał na nieprzeciętną pracowitość bp. Muszyńskiego, która „znajdowała swój praktyczny wyraz w tym, co nazywamy szukaniem chwały Bożej, albo gorliwością o chwałę Bożą”. Depeszę z kondolencjami przesłał papież Paweł VI. Zgodnie z wolą śp. ciało bp. Edwarda Muszyńskiego spoczęło na cmentarzu nowym w Kielcach, w grobie ziemnym.

Nigdy nie chciał błyszczeć

- To biskup zapomniany, a przecież bez reszty oddany Kościołowi kieleckiemu - opowiada o nim ks. Daniel Wojciechowski. - Nigdy nie chciał błyszczeć. Był człowiekiem bardzo skromnym, otwartym na potrzebujących, żył ubogo. Zapamiętałem jego znoszoną sutannę i stary płaszcz - mówi. Pieniądze, które otrzymywał, ofiarował dyskretnie, po cichu, na cele społeczne. Pozostał przede wszystkim kapłanem. Wśród licznych i różnych zadań (pełnił m.in. obowiązki przewodniczącego Komisji ds. Sztuki Kościelnej od 1964 r. oraz prepozyta Kapituły Katedralnej od 1966 r.) zawsze znajdował czas na służbę w konfesjonale w katedrze kieleckiej. Pod tym i wieloma innymi względami mógł być wzorem dla młodych kapłanów. Jako uczestnik Soboru Watykańskiego II (trzeciej sesji) z całą troską starał się wcielać recepcje ducha soborowego na grunt diecezji kieleckiej. - Był zawsze dostępny, kiedy z nim podróżowałem jako kleryk do różnych parafii, chętnie dzielił się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi duszpasterstwa i refleksjami na temat kazań, jakie wygłaszał - wspomina ks. Wojciechowski. Starannie przygotowywał się do każdej homilii, a wygłosił ich bardzo wiele w milenijne obchody chrztu Polski oraz podczas wizytacji parafii.

W artykule autorka korzystała m.in. z wiadomości z KPD, książki ks. Daniela Wojciechowskiego „Kapłani kieleccy więzieni i szykanowani w PRL (1945-1963)” wydanej przez „Jedność” w 2003 r. oraz z artykułu ks. Daniela Wojciechowskiego „Świadek prześladowań ks. bp. Czesława Kaczmarka” opublikowanego w „Naszym Dzienniku” 8 grudnia 2007 r.

W następnym numerze sylwetka śp. Przemysława Gosiewskiego, który zginął w katastrofie smoleńskiej 10 kwietnia 2010 r.

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nepal i Tybet: rośnie bilans ofiar katastrofalnej powodzi

2026-08-27 11:32

[ TEMATY ]

katastrofa

powódź

Nepal

Tybet

PAP/EPA

Co najmniej 168 osób zginęło, a ponad 1300 jest zaginionych po niszczycielskiej powodzi na pograniczu Nepalu i Chin. Według najnowszych ustaleń gwałtowną falę wody, błota i kamieni wywołało osunięcie się ogromnych mas lodu i skał w Himalajach. Żywioł zniszczył wsie, drogi i mosty, utrudniając akcję ratunkową.

Najtragiczniejsza sytuacja jest w Nepalu, gdzie władze informują o co najmniej 165 ofiarach śmiertelnych i 826 osobach zaginionych. Po tybetańskiej stronie granicy zginęły co najmniej 3 osoby, a 558 nadal jest poszukiwanych.
CZYTAJ DALEJ

Ministerstwo Edukacji głuche na apele biskupów, nauczycieli i pół miliona obywateli

2026-08-26 17:15

[ TEMATY ]

katecheza

nauczyciele

Ministerstwo Edukacji

lekcje religii

głuche

apele biskupów

pół miliona

obywatele

PAP

Skrajnie lewicowa minister Barbara Nowacka ingoruje głos obywateli

Skrajnie lewicowa minister Barbara Nowacka ingoruje głos obywateli

MEN nie planuje zmian w rozporządzeniu ws. organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach - przekazała PAP rzecznik prasowa resortu Ewelina Gorczyca w odpowiedzi na poniedziałkowy apel biskupów o „przywrócenie właściwego miejsca lekcjom religii w szkole”. Ministerstwo pozostaje głuche także na propozycję nowelizacji, pod którą podpisało się pół miliona obywateli.

Zgodnie z decyzjami Ministerstwa Edukacji Narodowej, lekcje religii od 1 września 2025 r. odbywają się w wymiarze jednej godziny tygodniowo, bezpośrednio przed lub po obowiązkowych zajęciach edukacyjnych. Wcześniej, w 2024 r., resort wprowadził przepis, zgodnie z którym lekcje religii i etyki mogą być organizowane w grupach międzyoddziałowych, a ocena z nich nie jest wliczana do średniej na świadectwie.
CZYTAJ DALEJ

Radomska pielgrzymka na Jasną Górę - najliczniejszą w Polsce

2026-08-27 10:57

[ TEMATY ]

Radom

pielgrzymki

Agata Kowalska/Niedziela

Pielgrzymka Diecezji Radomskiej była najliczniejszą pieszą pielgrzymką, jaka dotarła w tym roku na Jasną Górę. Pątniczy trud podjęło 9215 osób. - Dziękuję wszystkim, którzy podjęli w tym roku pątniczy trud, aby wyrazić w ten sposób swoją wiarę, dając też wielkie świadectwo wobec osób, które spotykali na trasie pielgrzymki - skomentował bp Marek Solarczyk, który również pielgrzymował do Częstochowy.

Biskup radomski zaznaczył, że nie chodzi tu głównie o liczby czy ustanawianie rekordów, lecz pokazanie wielotysięcznej rzeszy pielgrzymów, którzy nie obawiali się podjęcia pątniczego trudu. - To był czas pięknego przeżywania wiary we wspólnocie. Wierzę, że ten czas jest nadal przeżywany w konkretnych wspólnotach parafialnych, czy rodzinach - podkreślił.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję