Reklama

Są takie miejsca

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jest pogodnie, ale zimno. Chłód zupełnie mi nie przeszkadza, szczególnie że w moim samochodzie działa ogrzewanie. Wyjątkowo nie przeszkadza mi także stanie w korku; nigdzie się nie spieszę. Przyjemnie porozglądać się wokół, zwykle nie ma na to czasu. Spoglądam na dziwny budynek; jeszcze niedawno były w nim okna. Jest opuszczony i kompletnie „dziurawy”. Wygląda trochę tak, jakby przeszedł przez niego pożar. Albo tornado. Kiedyś mieścił się tu zakład, chyba jakiś produkcyjny, i to niedawno. Całkiem niedawno. Wisi nawet szyld mocno podniszczony, z jedynym zachowanym słowem: przedsiębiorstwo. Próbuję sobie przypomnieć, kiedy ostatnio widziałam tu ludzi. Nie ma drzwi, dokładnie odsłonięta jest klatka schodowa.

Chodzi o wolość

Reklama

Samochód przetacza się jakieś dwa metry. Odsłaniają się schody prowadzące na piętro budynku. Coś się porusza. Widzę kółka jakiegoś niewielkiego pojazdu spadające miarowo po schodach. Po chwili wyłania się wózek prowadzony wolniutko przez właściciela. Przyglądam się. Sytuacja się zmienia. Widzę dalej, choć przecież tak naprawdę nic się nie zmieniło. Widzę dalej - wzrok przeciska się przez ciemne, dziurawe ściany. Wyraźnie wewnątrz budynku jest życie. Co jakiś czas pojawia się w którymś oknie sylwetka. Dojeżdżam do skrzyżowania. Jeszcze chwilę spoglądam przez ramię; przed budynkiem stoi mężczyzna z wózkiem, na którym mieści się jego dobytek. Przywiązany garnek może świadczyć o tym, że niczego nie zostawił w ostatnim „domu”. Do mężczyzny dołącza kobieta, niesie dużą torbę w paski. Kiedy tak stoją obok siebie, niełatwo rozróżnić ich twarze. Oboje przez chwilę stoją wpatrzeni w jakąś dal, jakby nabierając odwagi przed opuszczeniem tego miejsca, które dało im schronienie, jako takie poczucie bezpieczeństwa i… wolność. Bo przecież o tę wolność tak często im chodzi. Wielu z nich za tę wolność płaci najwyższą cenę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Jakoś to będzie

Tracę ich z oczu, ale nie przestaję o nich myśleć. Jak to dobrze, że są takie miejsca, dobrze że mają się gdzie schronić. Ci, którzy nie chcą korzystać z pomocy, skazują się na zimno. Często się zdarza, że nie potrafią dobrze ocenić swojej sytuacji. „Jakoś to będzie”. A jeśli nie będzie, mała strata; przecież nikomu na nich nie zależy, nikt na nich nie czeka. Najgorsza jest zima; jeśli uda się ją przetrwać, potem jest już z górki. Można spokojnie mieszkać pod gołym niebem, aż do kolejnej zimy…

Co można zrobić?

Zastanawiam się, co mogę zrobić. Są przecież przytuliska, ogrzewalnie, miejsca, które dają schronienie w najcięższym czasie. To pewnie kropla w morzu. Ludzi mieszkających na ulicy jest coraz więcej. Teraz już nie można powiedzieć o nich, że to margines społeczny, patologia. Coraz częściej wśród bezdomnych są ludzie wykształceni, tacy, którym się niedawno jeszcze wiodło. Nie brakuje też młodych, takich, co to nie odnaleźli się w rzeczywistości, kiedy przyszedł problem. Niektórzy sami są sobie winni; dali się złapać w kredytowe pułapki, nie wytrzymali presji, sięgnęli po alkohol, narkotyki… Co można zrobić? Pytanie kołysze się w zbyt ciepłym wnętrzu mojego auta. Wyłączam ogrzewanie i uchylam okno. Wraz z powiewem chłodnego powietrza wpada do środka jakaś świeżość. Moje myśli biegną do zimy sprzed kilku, a może już kilkunastu lat. Pamiętam, że stanęłam jak wryta w drzwiach mieszkania mojego brata, na widok jego niecodziennego gościa. Pamiętam swoje ogromne zdziwienie, kiedy brat opowiedział mi wydarzenia poprzedzające tę wizytę.

Pod dachem

Pewnego zimowego wieczoru wracał z dziećmi od znajomych. Aby skrócić sobie drogę, przechodził głównym korytarzem dworca kolejowego. Stamtąd zobaczył postać człowieka, który ukrywał się między ławkami na jednym z peronów. Gdy podszedł bliżej, zobaczył skulonego młodego chłopaka. Spał, choć wyglądał, jakby już nie żył. Był bardzo zimny. Na widok brata chciał uciekać, ale nie mógł wyprostować przemarzniętych kończyn. Wyglądało, że ma ochotę się rozpłakać, ale jego twarz tylko się wykrzywiła i zrobiła się bardziej sina. Bał się, a brat go uspokajał, prosił, by dał się zaprowadzić do przytuliska. Nie chciał. Powtarzał - „tylko nie tam! Zostaw mnie, odejdź”. Odszedł, ale po chwili wrócił. Jego myśli biegły szybko. Wiedział, że nie da rady przeprowadzić chłopaka, bo ten był za słaby, nie mógł nawet wstać. Z drugiej strony przypomniał sobie ostrzeżenia związane z pogodą na najbliższą noc i kolejne dni. Sprowadził pomoc. Ktoś przyjechał samochodem i pomógł mu przenieść do niego chłopaka. I pojechali. Kiedy tam weszłam, młody człowiek przyglądał mi się wystraszonymi oczami. Był już czysty, nakarmiony i ubrany w rzeczy mojego brata. Po kilku dniach doszedł do sił i sam poprosił, żeby go zaprowadzić do przytuliska. Nigdy więcej nikt z nas go nie widział, za to długo jeszcze znajomi i rodzina opowiadali, jak nierozsądnie mój brat postąpił, narażając siebie i dzieci na niebezpieczeństwo. Takiego człowieka przyjąć pod swój dach!...
Co mogę zrobić? „Dach tylko chroni głowę przed deszczem” - przeczytałam gdzieś. Dom to ludzie - niekoniecznie najbliżsi, i ciepło - niekoniecznie to wynikające z ogrzewania.

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Być dla kogoś światłem

2026-01-13 14:30

Niedziela Ogólnopolska 3/2026, str. 20

[ TEMATY ]

homilia

Adobe Stock

Liturgia Słowa uwrażliwia nas na posłannictwo nie tylko samego Chrystusa, ale również każdego z nas. Jeszcze brzmią w naszych sercach kolędy obwieszczające Narodzenie Jezusa, my jednak nie możemy zatrzymać się przy żłóbku, musimy zmierzać ku Ogrodowi Oliwnemu i Kalwarii, gdyż tam jest cel i misja naszego pielgrzymowania. I choć mamy obrany cel, to ważna pozostaje również wędrówka, nazwana pielgrzymowaniem, co było tak bardzo podkreślane w Roku Jubileuszowym 2025. Pielgrzymowanie stało się nie tylko znakiem nadziei, ale nade wszystko znakiem wiary oraz miłości do Chrystusa, wyrażonej także w miłości do drugiego człowieka. Jesteśmy zatem tymi, którzy niosą Chrystusa – przez nas Bóg ma być rozsławiany. Po raz kolejny słowo Boga mobilizuje nas do bycia apostołem. Skoro przyjąłeś Jezusa za swojego Mistrza i Zbawiciela, musisz być Jego świadkiem. Bóg, który obdarza cię swoim błogosławieństwem, napełnia cię swoim Duchem, który daje ci siłę do tego, by żyć w całej pełni, ustanawia cię światłem dla tych, którzy pobłądzili we współczesnym świecie. I choć mogłoby się wydawać, że się nie nadajesz lub że nie jesteś godny czy odpowiedni, to On nazywa cię nie sługą, ale światłością dla innych – dla tych, którzy może stali się poganami albo są nimi od dawna. Musisz być tym, który podźwignie, podniesie, który wskaże właściwy sens i cel ziemskiego życia. Może będziemy jedynymi na drodze drugiego człowieka, którego uratujemy i wyrwiemy z obłędu, spirali ciemności grzechu i bezsensu życia.
CZYTAJ DALEJ

Włoska Akcja Katolicka zawierza swoją działalność wstawiennictwu Frassatiego

2026-01-18 19:53

[ TEMATY ]

Akcja Katolicka

Włochy

Włodzimierz Rędzioch

Relikwie św. Pier Giorgia

Relikwie św. Pier Giorgia

W Rzymie, w sobotę 17 stycznia 2026 r. w kościele Domus Mariae w siedzibie włoskiej Akcji Katolickiej została odprawiona uroczysta Eucharystia, której przewodniczył kard. Pietro Parolin, Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej. Msza św. połączona była z wystawieniem relikwii św. Pier Giorgia Frassatiego.

Celebrując Eucharystię, krajowe prezydium Akcji Katolickiej powierzyło dzałalność Stowarzyszenia wstawiennictwu św. Pier Giorgia, odnawiając swoje zobowiązanie do formowania chrześcijan zdolnych do życia w świecie z odpowiedzialnością, nadzieją i wiernością Ewangelii. Decyzja o poświęceniu tego kościelnego wydarzenia młodemu świętemu z Turynu wynika z głębokiej więzi, jaka zawsze łączyła Frassatiego z Akcją Katolicką, której był aktywnym i zaangażowanym członkiem, ucieleśniając w sposób wzorowy świeckie powołanie do świętości w swoim codziennym życiu.
CZYTAJ DALEJ

Hiszpania: Dwa pociągi dużych prędkości wykoleiły się na południu kraju

2026-01-18 21:39

[ TEMATY ]

Hiszpania

Adobe Stock

Do pięciu wzrosła liczba ofiar śmiertelnych niedzielnego wykolejenia się dwóch pociągów dużych prędkości na południu Hiszpanii - podała agencja prasowa EFE. Wcześniej informowano o dwóch zabitych.

Do tragicznego wypadku doszło w Adamuz w prowincji Kordoba w Andaluzji.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję