Reklama

Aspekty

Pierwszy stały diakon

[ TEMATY ]

Rokitno

diecezja zielonogórsko‑gorzowska

dk. Adam Runiewicz

ks. Adrian Put "/Niedziela"

Święcenia diakonatu Adam Runiewicza

Święcenia diakonatu Adam Runiewicza

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W sobotę 9 stycznia w bazylice NMP Królowej Rokitniańskiej w Rokitnie bp Tadeusz Lityński udzielił święceń diakonatu akolicie Adamowi Runiewiczowi. Były to pierwsze w historii diecezji święcenia żonatego mężczyzny na urząd stałego diakona w Kościele lokalnym.

Dk. Runiewicz ukończył studia teologiczne oraz odbył specjalne przygotowanie w ośrodku formacyjnym dla diakonów stałych w Opolu. Jest żonaty, ma dwoje dzieci.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Po odczytaniu Ewangelii kandydat został przedstawiony zgromadzonym wiernym. Następnie, po wysłuchaniu homilii biskupa, wyraził publicznie wolę przyjęcia święceń oraz związanych z nimi zadań i wymagań. Przyrzekł również cześć i posłuszeństwo swojemu biskupowi. Następnie odśpiewano litanię do Wszystkich Świętych. Po jej zakończeniu biskup w milczeniu włożył ręce na głowę kandydata oraz odmówił specjalną modlitwę. Na koniec nowo wyświęcony diakon otrzymał właściwy sobie strój liturgiczny, czyli stułę noszoną na lewym ramieniu oraz dalmatykę (wierzchnią szatę z rękawami). W stroju diakońskim podszedł do biskupa, który wręczył mu księgę Ewangelii.

Sakrament święceń został ustanowiony przez Chrystusa, który uczynił Apostołów i ich następców, czyli biskupów, uczestnikami swojej własnej misji. Z kolei biskupi zadania swego urzędu przekazali w różnym stopniu innym członkom Kościoła. Dlatego już od czasów starożytnych urząd kościelny sprawowany jest w trzech odrębnych stopniach przez biskupów, prezbiterów i diakonów. Diakoni w jedności z biskupem i jego prezbiterium wypełniają swoją posługę w liturgii, głoszeniu słowa Bożego i dziełach miłości. Diakoni odczytują Ewangelię podczas mszy św. i usługują przy ołtarzu. Mają prawo rozdzielać wiernym komunię św. Mogą głosić kazania, udzielać chrztu, asystować przy zawieraniu małżeństw, przewodniczyć modlitwom i prowadzić pogrzeby. Diakoni stali nie są zobowiązani do zachowania celibatu. Kościół rzymskokatolicki przez długi czas traktował święcenia diakonatu jedynie jako stopień przejściowy do święceń kapłańskich, ale od Soboru Watykańskiego II przywrócił również diakonat stały. Od kilkunastu lat diakoni stali posługują także w Polsce. Diakonem stałym może zostać mężczyzna żonaty w wieku co najmniej 35 lat, z przynajmniej 5-letnim stażem małżeńskim lub mężczyzna bezżenny, który ukończył lat 25. Kandydat żonaty do przyjęcia święceń potrzebuje zgody małżonki. W diecezji zielonogórsko-gorzowskiej diakonat stały został wprowadzony dekretem bp. Tadeusza Lityńskiego z dnia 20 marca 2020 roku.

2021-01-09 16:22

Ocena: +2 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Są sercem Kościoła

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 7/2026, str. I

[ TEMATY ]

Rokitno

Karolina Krasowska

Chcemy podziękować za waszą obecność, a nade wszystko za waszą miłość i posługę w życiu Kościoła diecezjalnego – mówił pasterz diecezji

Chcemy podziękować za waszą obecność, a nade wszystko za waszą miłość i posługę w życiu Kościoła diecezjalnego – mówił pasterz diecezji

Moment zatrzymania, odnowienia ślubów zakonnych, czas dziękczynienia za dar powołania – w sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej w Rokitnie 7 lutego odbyły się diecezjalne obchody Dnia Życia Konsekrowanego.

W spotkaniu, którego hasłem były słowa: „Konsekrowani – uczniowie słuchający Jezusa”, uczestniczyli przedstawiciele zarówno żeńskich, jak i męskich wspólnot życia konsekrowanego, oraz wdów i dziewic konsekrowanych z terenu diecezji. Głównym punktem wydarzenia była Eucharystia pod przewodnictwem bp. Tadeusza Lityńskiego z odnowieniem ślubów zakonnych. Na wstępie pasterz diecezji przypomniał, że Dzień Życia Konsekrowanego ustanowił Jan Paweł II w 1997 r. Zauważył także, że życie osób konsekrowanych objawia Bożą miłość w świecie: – Wasza posługa na różnych odcinkach życia Kościoła diecezjalnego jest ciągłym wezwaniem, zaproszeniem do naśladowania Chrystusa – powiedział bp Lityński. – Papież Franciszek podkreślał, że jesteście sercem Kościoła. A to od serca zależy cała jego kondycja. Chcemy podziękować za waszą obecność, a nade wszystko za waszą miłość i posługę w życiu Kościoła diecezjalnego. Bardzo wam dziękuję za świadectwo życia, które jest nieustanną próbą wiernego naśladowania Chrystusa – dodał pasterz diecezji.
CZYTAJ DALEJ

Niedziela Palmowa

Szósta niedziela Wielkiego Postu nazywana jest Niedzielą Palmową, czyli Męki Pańskiej, i rozpoczyna obchody Wielkiego Tygodnia.

W ciągu wieków otrzymywała różne określenia: Dominica in palmis, Hebdomada VI die Dominica, Dominica indulgentiae, Dominica Hosanna, Mała Pascha, Dominica in autentica. Niemniej, była zawsze niedzielą przygotowującą do Paschy Pana. Liturgia Kościoła wspomina tego dnia uroczysty wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy, o którym mówią wszyscy czterej Ewangeliści ( por. Mt 21, 1-10; Mk 11, 1-11; Łk 19, 29-40; J 12, 12-19), a także rozważa Jego Mękę. To właśnie w Niedzielę Palmową ma miejsce obrzęd poświęcenia palm i uroczysta procesja do kościoła. Zwyczaj święcenia palm pojawił się ok. VII w. na terenach dzisiejszej Francji. Z kolei procesja wzięła swój początek z Ziemi Świętej. To właśnie Kościół w Jerozolimie starał się jak najdokładniej "powtarzać" wydarzenia z życia Pana Jezusa. W IV w. istniała już procesja z Betanii do Jerozolimy, co poświadcza Egeria. Według jej wspomnień patriarcha wsiadał na oślicę i wjeżdżał do Świętego Miasta, zaś zgromadzeni wierni, witając go w radości i w uniesieniu, ścielili przed nim swoje płaszcze i palmy. Następnie wszyscy udawali się do bazyliki Anastasis (Zmartwychwstania), gdzie sprawowano uroczystą liturgię. Owa procesja rozpowszechniła się w całym Kościele mniej więcej do XI w. W Rzymie szósta niedziela Przygotowania Paschalnego była początkowo wyłącznie Niedzielą Męki Pańskiej, kiedy to uroczyście śpiewano Pasję. Dopiero w IX w. do liturgii rzymskiej wszedł jerozolimski zwyczaj procesji upamiętniającej wjazd Pana Jezusa do Jerusalem. Obie tradycje szybko się połączyły, dając liturgii Niedzieli Palmowej podwójny charakter (wjazd i Męka) . Przy czym, w różnych Kościołach lokalnych owe procesje przyjmowały rozmaite formy: biskup szedł piechotą lub jechał na osiołku, niesiono ozdobiony palmami krzyż, księgę Ewangelii, a nawet i Najświętszy Sakrament. Pierwszą udokumentowaną wzmiankę o procesji w Niedzielę Palmową przekazuje nam Teodulf z Orleanu (+ 821). Niektóre też przekazy zaświadczają, że tego dnia biskupom przysługiwało prawo uwalniania więźniów (czyżby nawiązanie do gestu Piłata?). Dzisiaj odnowiona liturgia zaleca, aby wierni w Niedzielę Męki Pańskiej zgromadzili się przed kościołem (zaleca, nie nakazuje), gdzie powinno odbyć się poświęcenie palm, odczytanie perykopy ewangelicznej o wjeździe Pana Jezusa do Jerozolimy i uroczysta procesja do kościoła. Podczas każdej Mszy św., zgodnie z wielowiekową tradycją czyta się opis Męki Pańskiej (według relacji Mateusza, Marka lub Łukasza - Ewangelię św. Jana odczytuje się w Wielki Piątek). W Polsce istniał kiedyś zwyczaj, że kapłan idący na czele procesji trzykrotnie pukał do zamkniętych drzwi kościoła, aż mu otworzono. Miało to symbolizować, iż Męka Zbawiciela na krzyżu otwarła nam bramy nieba. Inne źródła przekazują, że celebrans uderzał poświęconą palmą leżący na ziemi w kościele krzyż, po czym unosił go do góry i śpiewał: "Witaj krzyżu, nadziejo nasza!". Niegdyś Niedzielę Palmową na naszych ziemiach nazywano Kwietnią. W Krakowie (od XVI w.) urządzano uroczystą centralną procesję do kościoła Mariackiego z figurką Pana Jezusa przymocowaną do osiołka. Oto jak wspomina to Mikołaj Rey: "W Kwietnią kto bagniątka (bazi) nie połknął, a będowego (dębowego) Chrystusa do miasta nie doprowadził, to już dusznego zbawienia nie otrzymał (...). Uderzano się także gałązkami palmowymi (wierzbowymi), by rozkwitająca, pulsująca życiem wiosny witka udzieliła mocy, siły i nowej młodości". Zresztą do dnia dzisiejszego najlepszym lekarstwem na wszelkie choroby gardła według naszych dziadków jest właśnie bazia z poświęconej palmy, którą należy połknąć. Owe poświęcone palmy zanoszą dziś wierni do domów i zawieszają najczęściej pod krzyżem. Ma to z jednej strony przypominać zwycięstwo Chrystusa, a z drugiej wypraszać Boże błogosławieństwo dla domowników. Popiół zaś z tych palm w następnym roku zostanie poświęcony i użyty w obrzędzie Środy Popielcowej. Niedziela Palmowa, czyli Męki Pańskiej, wprowadza nas coraz bardziej w nastrój Świąt Paschalnych. Kościół zachęca, aby nie ograniczać się tylko do radosnego wymachiwania palmami i krzyku: " Hosanna Synowi Dawidowemu!", ale wskazuje drogę jeszcze dalszą - ku Wieczernikowi, gdzie "chleb z nieba zstąpił". Potem wprowadza w ciemny ogród Getsemani, pozwala odczuć dramat Jezusa uwięzionego i opuszczonego, daje zasmakować Jego cierpienie w pretorium Piłata i odrzucenie przez człowieka. Wreszcie zachęca, aby pójść dalej, aż na sam szczyt Golgoty i wytrwać do końca. Chrześcijanin nie może obojętnie przejść wobec wiszącego na krzyżu Chrystusa, musi zostać do końca, aż się wszystko wypełni... Musi potem pomóc zdjąć Go z krzyża i mieć odwagę spojrzeć w oczy Matce trzymającej na rękach ciało Syna, by na końcu wreszcie zatoczyć ciężki kamień na Grób. A potem już tylko pozostaje mu czekać na tę Wielką Noc... To właśnie daje nam Wielki Tydzień, rozpoczynający się Niedzielą Palmową. Wejdźmy zatem uczciwie w Misterium naszego Pana Jezusa Chrystusa...
CZYTAJ DALEJ

Popiełuszko na ingresie kard. Krajewskiego

Z ingresu kardynała Konrada Krajewskiego najmocniej zapamiętam trzy obrazy: nocne radio z wiadomościami o ks. Jerzym Popiełuszce, kardynała mówiącego bez lęku o prawdzie i kardynała klęczącego przed wiernymi. Razem składają się na jedno twarde przypomnienie: prawda zawsze będzie dla kogoś niewygodna.

Nie każdy ingres przechodzi do pamięci. Większość tonie w godności ceremoniału, w kurtuazji przemówień, w blasku kamer i poprawności kościelnego protokołu. Tymczasem ingres kard. Konrada Krajewskiego do katedry łódzkiej zapamiętam z zupełnie innego powodu. Bo nagle, pośród całej tej uroczystej oprawy, zabrzmiało imię, którego nie da się wypowiedzieć lekko: bł. ks. Jerzy. I wtedy wszystko się zmieniło. Jakby na moment zgasły światła transmisji, ucichł szelest oficjalnych gestów, a w centrum katedry została jedna, przejmująco intymna scena: młody kleryk Konrad Krajewski siedzi nocą przy małym radioodbiorniku i nasłuchuje wiadomości o uprowadzonym ks. Jerzym. Czy prawda znów została pobita? Czy już zabita? To nie była szkolna opowieść z narodowego repertuaru wzruszeń. To było osobiste świadectwo człowieka, który powrócił teraz do Łodzi nie z autobiografią sukcesu, lecz z pamięcią o tym, że prawda kosztuje. Czasem kosztuje życie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję