Na pielgrzymim szlaku, wśród mazowieckich łąk i pól, znajduje
się sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Jazłowieckiej. Każdy, kto
tu przybywa, doświadcza niezapomnianego dotyku Jej obecności. Milcząco
wymowna, nieskalana postać Maryi zaprasza do osobistego kontaktu:
poufnego dialogu i wsłuchania się w Jej Matczyne orędzie, które kieruje
do swoich dzieci.
Coś nam chciała powiedzieć Poprzez marmur, przez rzeźbione ręce? O czym jeszcześmy nie dość wiedzieli? Co nam chciałaś powiedzieć więcej? Maryja gestem skrzyżowanych na piersi dłoni wyraża swoje "
fiat", które zmieniło oblicze świata i człowieka. Uczy trudnej nieraz
sztuki mówienia Bogu "tak" w sytuacjach po ludzku bez wyjścia, beznadziejnych.
Otwiera nas na niezmierzony świat wiary, na działanie Wszechpotężnego,
dla którego "nie ma nic niemożliwego".
Delikatnymi dłońmi, pełnymi serdecznego uczucia, przytula
największy i najświętszy skarb, jaki został podarowany człowiekowi
wszech czasów - Jezusa Chrystusa, który się w Niej począł. Swoim
pokornym poddaniem się woli Ojca ukazuje, jak rezygnować z siebie,
ze swoich planów. Jakże Ona potrafi wybierać! Jakże rozumie codzienny
trud, kiedy spośród wielu oszałamiających propozycji tego świata
trzeba wybrać wartość - by nie stracić Boga w sobie.
Co nam chciałaś powiedzieć milczeniem? Co nam chciałaś powiedzieć bez słowa? Co nam chciałaś tajemnie powiedzieć Swoją chłodną ciszą marmurową? Zatopiona w milczeniu, z oczami wpatrzonymi w Przedwiecznego,
uczy prawdziwej mądrości - życia złączonego z Bogiem. Pokazuje, jak
spajać modlitwą szare, prozaiczne czynności każdego dnia. Podpowiada,
że to właśnie na kolanach wykuwa się kształt swojego życia.
W przeczystej postaci Maryi słowo "miłość" odzyskuje
prawdziwy sens i wartość. Ona przyszła, by nas nauczyć kochać - kochać
Boga i człowieka w postawie cichej i bezinteresownej służby.
Jak dobra Matka stawia nam wymagania i wzywa: "Uczyńcie
wszystko, co wam mówi Syn". Ona - Pogromicielka szatana wciąż walczy
o nasze serca i dusze, by zdobyć je dla Królestwa swego Syna.
Łaska wszelkiej nadziei jest w Tobie I przez Ciebie droga Prawdy wiedzie - Przyszłaś nam się białością objawić - Bo co chciałaś nam, Matko, powiedzieć? Najświętsza Panna Jazłowiecka, cała z łaski, Niepokalana
jest nam przypomnieniem utraconego raju i jednocześnie wyrazem najgłębszej
tęsknoty każdego człowieka, którego serce "jest niespokojne, jeśli
nie spocznie w Bogu".
* * *
Szczególną okazją do osobistego spotkania z Maryją będzie
uroczystość poświęcenia nowego sanktuarium ku czci Najświętszej Maryi
Panny Jazłowieckiej w Szymanowie
22 czerwca 2002 r. o godz. 18.00, na którą wszystkich czcicieli
naszej Matki serdecznie zapraszają Siostry Niepokalanki.
W artykule wykorzystano wiersz Wandy Zabiełło pt. Coś nam
chciała powiedzieć?
W Tesalonice wybuchł eschatologiczny niepokój: ktoś głosił - powołując się na proroctwo, na ustne nauczanie, a nawet na „list rzekomo od nas” - że dzień Pański już nastał. Wzmianka o fałszywym liście jest cenna: pokazuje, że autorytet apostolski próbowano podrabiać już za życia apostołów, i tłumaczy, dlaczego list kończy się własnoręcznym pozdrowieniem Pawła jako „znakiem w każdym liście” (3,17). Wspólnota rozgorączkowana bliskością końca łatwo porzuca trzeźwość - i pracę, jak pokaże rozdział trzeci. Apostoł nie podsyca emocji; studzi je: „niech was w żaden sposób nikt nie zwodzi”. Zanim nadejdzie dzień Pański, musi przyjść odstępstwo i objawić się „człowiek grzechu, syn zatracenia”. Język jest apokaliptyczny i czerpie z Daniela - z figury władcy, który „wywyższy się ponad wszystko” (por. Dn 11,36). Nie służy on zaspokajaniu ciekawości kalendarzowej, lecz czujności: zło potrafi przybrać religijną maskę i zasiąść tam, gdzie należy się cześć Bogu. Lekcjonarz pomija dalsze, najciemniejsze wersety i prowadzi od razu do tego, co pewne. A pewne jest powołanie: „wezwał was przez nasze głoszenie Ewangelii, abyście dostąpili chwały Pana naszego Jezusa Chrystusa”. Stąd podwójny imperatyw: „stójcie niewzruszenie i trzymajcie się tradycji” (paradoseis) - przekazu otrzymanego „przez mowę i przez list”. To jedno z biblijnych źródeł teologii Tradycji: Ewangelia żyje w Kościele, zanim i obok tego, jak zostaje spisana. Zakończenie jest modlitwą o pociechę wieczną i utwierdzenie „w wszelkim czynie i dobrej mowie” - Jan Chryzostom trafnie odczytywał tę równowagę: czujność wobec fałszu i spokojna stałość w tym, co Kościół otrzymał od początku, są dwiema stronami tej samej trzeźwości.
Uosobiona Mądrość, która w Księdze Przysłów woła na rozstajach dróg, opowiada w tym fragmencie własną genealogię: „Pan mnie zrodził jako początek swej mocy, przed dziełami swymi, od pradawna”. Hebrajski czasownik qanah dopuszcza kilka znaczeń - nabyć, zrodzić, stworzyć; Septuaginta wybrała ektisen, „stworzył”, i to greckie brzmienie stało się w IV wieku orężem arian przeciw współwieczności Syna. Atanazy odpowiadał, rozróżniając porządki: odwieczne zrodzenie Mądrości i jej „stworzenie” w ekonomii Wcielenia - spór o jeden czasownik z Prz 8 wymusił precyzję nicejskiego wyznania wiary. Mądrość była przy Bogu przed otchłaniami, źródłami i górami, a przy dziele stworzenia stała u Jego boku jako amon - słowo tłumaczone dwojako: „mistrzyni” budująca świat albo „wychowanka” bawiąca się przed Ojcem; oba odczytania podtrzymuje sam tekst, mówiący o Mądrości „igrającej” na okręgu ziemi, której „radością jest przebywać z synami ludzkimi”. Stworzenie nie jest u swych podstaw koniecznością ani walką - jest grą miłującej Mądrości. Nowy Testament rozpozna w tych zdaniach rysy Chrystusa, „Pierworodnego wobec każdego stworzenia”, w którym wszystko zostało stworzone (Kol 1,15-17; por. J 1,1-3). Liturgia maryjna czyta ten tekst od wieków, a tradycja nazwała Maryję Stolicą Mądrości - Sedes Sapientiae: Tą, w której odwieczna Mądrość zamieszkała cieleśnie i z której przyjęła ludzkie oblicze. Końcowe błogosławieństwo - „szczęśliwy człowiek, który mnie słucha, czuwając codziennie u moich drzwi” - opisuje zarazem Jej postawę i program dla czcicieli: codzienna, wierna bliskość wobec Mądrości, która „znajduje życie”.
Po usunięciu jednej godziny religii, wyrzuceniu jej z siatki godzin i wprowadzeniu edukacji zdrowotnej, cała Polska mogła zobaczyć, że na edukację zdrowotną zapisało się w roku 2025/2026 30% uczniów, licząc wszystkie poziomy edukacji. Na religię w roku 2024/2025 chodziło 75% uczniów. W roku 2025/26 pewno parę procent mniej.
Wprowadzić edukację zdrowotną jako przedmiot obowiązkowy, bo się sprawdził, bo jest potrzebny, bo dzieci i młodzież sobie tego życzą... Gdyby jeszcze na tym się skończyło, to wielu by rozumiało, że jak masz władzę, to siłą robisz po swojemu, mając nadzieję, że przeciwnicy nie będą krzyczeć. Ale to trzeba być homo sapiens. Nie wiem, czy to jest kwestia nieprzepracowanych traum dzieciństwa, osobistej urazy, dysfunkcji niektórych ośrodków, czy od lat pielęgnowanej nienawiści, ale pani minister nie potrafi się odnaleźć w tej kategorii.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.