Reklama

U Polaków w Niemczech

Duszpasterstwo Polaków w Niemczech, podobnie jak w innych krajach na Zachodzie, jest zorganizowane w strukturę Polskiej Misji Katolickiej.
Od roku nowym rektorem Polskiej Misji Katolickiej jest ks. prał. Stanisław Budyń.

Niedziela Ogólnopolska 25/2003

Grażyna Kołek

Katedra w Kolonii - ołtarz w nawie bocznej

Katedra w Kolonii - ołtarz w nawie bocznej

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

O pracy duszpasterskiej wśród Polaków w Niemczech z ks. prał. Stanisławem Budyniem - rektorem Polskiej Misji Katolickiej - rozmawia Piotr Małoszewski

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Piotr Małoszewski: - Już od roku Ksiądz Prałat jest rektorem Polskiej Misji Katolickiej w Niemczech. Jakie cele stawia sobie Polska Misja?

Ks. Stanisław Budyń: - Moje osobiste cele muszą pokrywać się z zadaniami, jakie dla polskiego duszpasterstwa wyznaczają Episkopaty Polski i Niemiec. Osobiście chciałbym przede wszystkim utrzymać obecną liczbę naszych ośrodków duszpasterskich oraz stan liczebny księży pracujących w Misji. Po drugie, pragnąłbym, żeby księża okazywali w swej posłudze jak najwięcej dobra, aby ośrodki Polskiej Misji Katolickiej były oazą dla ludzi, wsparciem duchowym, aby przyczyniały się do dalszego rozwoju życia sakramentalnego wiernych. Trzecia sprawa, która leży mi na sercu, to rozwój działalności kulturalnej i oświatowej w parafiach, czyli pielęgnowanie tego wszystkiego, co się wyniosło z ojczystego kraju.

- We "Wskazaniach dla polskojęzycznego duszpasterstwa w Niemczech" czytamy, że duszpasterstwo polskie jest "instytucją przejściową". Czy taki zapis nie stawia naszego duszpasterstwa w sytuacji niepewności o przyszłość?

Reklama

- W tym dokumencie nie ma zapisu o przejściowości. Duszpasterstwo polskie w Niemczech sięga swoimi początkami XIX wieku, gdy ludzie przyjeżdżali tu do pracy. Istnieją dokumenty biskupstwa w Kolonii, Hildesheim czy Paderborn, pokazujące, że już wtedy istniała potrzeba opiekowania się polskimi imigrantami. Księża niemieccy byli zobowiązani do tego, by uczyć się języka polskiego. Dokument Wskazania, który został podpisany przez kard. Glempa i kard. Lehmanna, jest różnie oceniany. Ma on pozytywy i negatywy. Jeżeli patrzy się tylko wybiórczo, to znajdzie się w nim dużo negatywów. Natomiast w całości Wskazania mają dla nas wiele korzystnych miejsc, jak np. te, które mówią, że do Polskiej Misji Katolickiej mogą należeć wszystkie osoby posługujące się językiem polskim. Takie podejście, gdy nie patrzy się na paszport, pochodzenie, narodowość, lecz tylko na znajomość języka, jest czymś zupełnie wyjątkowym w Kościele niemieckim. W dokumencie tym mówi się o konieczności zachowania kultury, religijności i tego wszystkiego, co jest związane z polską tradycją religijną. Najwięcej zastrzeżeń budzi natomiast punkt, który mówi, że biskup lokalny może w każdej chwili odwołać danego księdza. Zapis ten nie jest jednak sprzeczny z ogólnokościelnym prawem kanonicznym. Także w Polsce każdy ksiądz może być przez swojego biskupa odwołany. Personalna obsada Misji nie jest jednak najważniejszą sprawą. Dużo istotniejsze jest zabezpieczenie warunków dla działalności Misji, tak by mogły one istnieć i działać oraz by miały odpowiednią liczbę polskich kapłanów, a nie wykształconych w Niemczech polskojęzycznych duszpasterzy. Przed tym bronią się również inne Misje obcojęzyczne. Przykładowo Hiszpanie nie chcą mieć duszpasterzy z Południowej Ameryki.

- We "Wskazaniach dla polskojęzycznego duszpasterstwa w Niemczech" mówi się, że dana misja ma trwać, dopóki jest tego realna potrzeba. Nie jest jednak zdefiniowane, kto ocenia tę realną potrzebę. Czy nie leży to w gestii Kościoła lokalnego?

- Czy tego chcemy, czy nie, jesteśmy cząstką Kościoła lokalnego. Żyjemy tutaj i jesteśmy - według prawa kanonicznego - związani z tutejszym Kościołem. Przynosimy ze sobą nasze bogate polskie doświadczenia religijne. Przenikanie kultur zarówno o charakterze świeckim, jak i religijnym jest wzajemnym ubogacaniem się - jeżeli zechce się na to popatrzeć pozytywnie. Z perspektywy czasu widzimy, jak okres przymusowej komunizacji i laicyzacji w Polsce wpłynął na okrzepnięcie religijności wiernych. Przyszliśmy w to środowisko umocnieni wiarą i możemy je przede wszystkim ubogacić. Widzę w tym tylko pozytywny aspekt. Natomiast, jak będzie wyglądać realnie nasze duszpasterstwo, zależy to od danej wspólnoty parafialnej. Jeżeli Misja będzie interesująca, będzie spełniać oczekiwania, będzie przyciągać wiernych - to będzie trwała i nie będzie zakusów na jej zlikwidowanie. Żywotność danej Misji będzie świadczyła o potrzebie jej istnienia.

Reklama

- Dotarły do mnie informacje o zamknięciu niektórych naszych ośrodków. Rodzi się więc pytanie: Czy w tych miejscowościach przestała istnieć realna potrzeba polskiego duszpasterstwa?

Reklama

- W pojęciu wielu osób odpowiedzialnych za duszpasterstwo obcokrajowców, w tym równocześnie za duszpasterstwo polskie, w Niemczech żyją tylko przesiedleńcy. Jest to błąd, bo według danych statystycznych, w Niemczech mieszka również ponad 300 tys. Polaków posiadających tylko polski paszport. Liczbę tę można podwoić, jeśli weźmiemy pod uwagę turystów i osoby przebywające tu czasowo. Oczywiście, należy jeszcze doliczyć przesiedleńców. Szacuje się, że z liczby 1,5 mln przybyłych do Niemiec od 1975 r. jedna trzecia związana jest z polskim duszpasterstwem. Ci wierni mogą nawet nie chodzić na polskie nabożeństwa, ale gdy chcą przystąpić do spowiedzi lub mają jakąś uroczystość rodzinną, to korzystają z posługi polskiego księdza. Wiedzą, gdzie znajduje się polski kościół. W Misji pracuje 100 polskich księży. Widać więc, że na jednego duszpasterza może przypadać do 11 tys. wiernych. Są próby likwidowania polskich parafii, ale jest naszym świętym obowiązkiem - zarówno księży, jak i świeckich, a przede wszystkim aktywnych członków rad parafialnych - byśmy umieli wyrazić i argumentować wobec Kościoła lokalnego potrzebę istnienia naszego duszpasterstwa. Niestety, w ostatnich latach zlikwidowane zostały Polskie Misje we wschodnich Niemczech: w Magdeburgu i w Cottbus. Liczba osób pochodzących z Polski we wschodnich Niemczech, poza dużymi miastami, jak Berlin, Drezno czy Lipsk, w pewnych rejonach zmalała. Niemniej jednak istnieje nadal potrzeba posługi polskich kapłanów. W Cottbus studiuje ponad 100 Polaków, jest bardzo aktywna grupa ludzi świeckich, którzy starają się o etat dla księdza. Natomiast biskupstwo w Görlitz chce sprowadzić polskich księży ze Zgorzelca, którzy z dojazdu mogliby objąć parafie po stronie niemieckiej.

- Jak, zdaniem Księdza Rektora, układają się relacje między polskim duszpasterstwem, szczególnie Rektoratem Polskiej Misji Duszpasterskiej, a Kościołem niemieckim?

- Jestem za krótko rektorem, abym mógł dać jednoznaczną odpowiedź. Są bardzo pozytywne postawy, można spotkać się z dużym zrozumieniem, a nawet wdzięcznością, że tu jesteśmy. Są również postawy, nie powiem, że wrogie, ale negatywne, wyrażające sugestię, że byłoby lepiej, gdyby nas na pewnych terenach nie było. Jestem życiowym optymistą, nie widzę wszystkiego na czarno i jeżeli coś złego się dzieje, próbuję to poprawić. Moim założeniem jest, by poprzez dialog dojść do pewnych rozwiązań.

- Czy obsadzanie polskich placówek w Niemczech jest regulowane centralnie z Warszawy, czy też polskich księży trzeba poszukiwać w poszczególnych diecezjach?

- Nie ma centralnego ośrodka przygotowującego księży do pracy za granicą. Dla mnie najważniejszą sprawą jest osobowość kapłana, jego otwartość zarówno na problemy lokalne, jak i na odmienność Polaków na emigracji. Ksiądz musi być wszechstronnie przygotowany zarówno do pracy z dziećmi i młodzieżą, jak i do wspierania więźniów, i służby chorym. Musi nieść duchową pomoc każdemu w każdej sytuacji.

- Jak Ksiądz Rektor ocenia zaangażowanie świeckich w naszych Misjach?

Reklama

- Kościół to księża i świeccy. Musimy wszyscy razem czuć się odpowiedzialni i być w jedności. Rady parafialne winny być pomocą, inspiratorem i uzupełnieniem pracy księdza. Wachlarz możliwości działania świeckich jest bardzo szeroki. Dana parafia wtedy dopiero może istnieć i działać, jeżeli będą w niej zaangażowani parafianie, i to w różnych dziedzinach. Nie można sobie w ogóle wyobrazić owocnie działającej Misji bez aktywnej rady parafialnej. Na szczeblu całej Polskiej Misji Katolickiej w Niemczech taka rada świeckich wkrótce będzie wybrana. Wejdą do niej przedstawiciele 5 dekanatów naszej Misji oraz 3 członków Zarządu Chrześcijańskiego Centrum Krzewienia Kultury, Tradycji i Języka Polskiego w Niemczech.

- Przed kilku laty powstał ośrodek "Concordia". Jakie zadania powinien on spełniać w strukturze duszpasterstwa polskiego w Niemczech?

- "Concordia" powinna budować więzi między społeczeństwem polskim a niemieckim. Powinna służyć wszystkim grupom społecznym i wiekowym. Zależy nam szczególnie na dzieciach. Chcemy im dać to, czego nie może im dać duszpasterstwo niemieckie. Ten dom musi żyć tym, czym żyją podobne ośrodki w Polsce.

- Dziękuję za rozmowę.

Ks. prał. Stanisław Budyń urodził się w 1947 r. w Szczepanowie k. Tarnowa. W 1971 r., po studiach w Wyższym Seminarium Duchownym w Tarnowie, został wyświęcony na kapłana. Pracował początkowo jako wikariusz w parafii Ciężkowice, a następnie w Dąbrowie Tarnowskiej, studiując równocześnie na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. W 1980 r. bp J. Ablewicz polecił mu objąć pracę duszpaterską w Polskiej Misji Katolickiej w Mannheim. W 1982 r. przyjął obowiązki proboszcza w Polskiej Misji Katolickiej w Hanowerze. W lutym 2002 r. został wybrany na delegata Konferencji Biskupów Niemieckich ds. Duszpasterstwa Polaków, a 1 kwietnia 2002 r. przyjął urząd rektora Polskiej Misji Katolickiej w Niemczech.

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prawie 2 miliony młodych i słowa, które zmieniły historię. 35 lat od Częstochowy '91

2026-08-09 21:34

[ TEMATY ]

ŚDM

Wydawnictwo Zakonu Paulinów, Jasna Góra

Eucharystia na Jasnej Górze w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny 15 sierpnia 1991 r. zgromadziła 1,6 mln młodych ludzi, była sprawowana przez kilkuset biskupów oraz 2,5 tys. kapłanów z całego świata. Przy organizacji i przebiegu ŚDM pracowało kilkanaście tysięcy wolontariuszy w kilkunastu grupach językowych

Czy przydarzy się Kościołowi w Polsce wydarzenie tej miary, co VI Światowe Dni Młodzieży w Częstochowie w 1991 r.? Dwa lata wcześniej były pierwsze wolne wybory, rok wcześniej runął mur berliński. Jak domek z kart rozpadł się system, który unicestwił ponad 120 mln ludzi. Jaki był udział świętego Polaka w tym rozpadzie, dowiemy się zapewne dopiero wtedy, gdy zostaną ujawnione dokumenty tajnych archiwów wielu państw. W pamiętnym roku 1991 Częstochowa stała się duchową stolicą świata. Stolicą dwu płuc: Wschodu i Zachodu. I taki był zamysł niezwykłego Papieża, który pozwolił ponad 200-tysięcznej rzeszy młodych przybyłych z byłych republik radzieckich poczuć się wolnymi. Bo na Jasnej Górze zawsze byliśmy wolni – mówił do nas, Polaków, i tę wolność odczuli młodzi ze Wschodu Europy.
CZYTAJ DALEJ

Papież przypomniał o dramacie Sudanu: dwie trzecie populacji zagrożone głodem

2026-08-10 15:47

smahel/pixabay.com

Niedzielne spotkania papieża z pielgrzymami na Anioł Pański, to nie tylko okazja do rozważania Ewangelii i wspólnej modlitwy. Leon XIV często korzysta z okazji, gdy na oknie papieskim skupia się uwaga mediów, do zwrócenia uwagi na największe rany świata i zapomniane konflikty. Wczoraj przypomniał o dramacie Sudanu, wykrwawianego niekończącym się konfliktem wewnętrznym i milionach ludzi cierpiących z powodu braku żywności, wody pitnej i podstawowych lekarstw.

Ponad trzy lata po wybuchu wojny, która rozpoczęła się w kwietniu 2023 roku, Sudan pozostaje podzielony między sudańską armię rządową (SAF) a Siły Szybkiego Reagowania (RSF), które walczą o władzę. W Kordofanie nadal trwają krwawe starcia, w których wykorzystywana jest najnowocześniejsza broń, w tym drony. Według ONZ działania zbrojne zmusiły około 14 mln ludzi do opuszczenia domów, a 33 mln Sudańczyków (dwie trzecie populacji) zagrożonych jest głodem. Organizacja określa trwającą tam sytuację jako najgorszy kryzys humanitarny na świecie.
CZYTAJ DALEJ

Prymas Argentyny przed wizytą Leona XIV: nasz lud kocha Papieża

2026-08-10 19:13

[ TEMATY ]

Argentyna

wizyta papieska

Vatican Media

Pod koniec września Papież odwiedzi Francję

Pod koniec września Papież odwiedzi Francję

„To dla nas ogromna radość, ponieważ nasz lud, nasz pokorny lud, kocha Papieża. Zawsze tak było, ze wszystkimi papieżami" - mówi o listopadowej wizycie Papieża prymas Argentyny kard. Vicente Bokalic Iglic, arcybiskup Santiago del Estero. Oczekuje, że przesłanie, które Leon XIV pozostawi Ameryce Łacińskiej z pewnością będzie dotyczyć społecznego wymiaru wiary.

Papież w dniach 6 do 17 listopada odwiedzi Urugwaj, Argentynę, a także Peru - kraj, w którym spędził ponad 20 lat. Będzie to jego szósta podróż apostolska. W rozmowie z mediami watykańskimi kard. Bokalic Iglic wskazuje, że obecny Papież, podobnie jak jego poprzednik Franciszek, „jest głęboko zaangażowany w to, aby wiara objawiała się w czynach, w proroczym piętnowaniu niedociągnięć i niesprawiedliwości, udręki i naruszenia praw człowieka, a także skrajnego ubóstwa szerzącego się w wielu ośrodkach z powodu niesprawiedliwej polityki społecznej i gospodarczej".
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję