Reklama

350-lecie potopu

Szlakiem Ojca Kordeckiego

18 listopada br. Jasna Góra zainaugurowała jubileuszowe obchody 350-lecia cudownej obrony klasztoru przed Szwedami. Można przypomnieć, że tego dnia wieczorem Roku Pańskiego 1655 wojska szwedzkie pod dowództwem generała Burhardta Müllera stanęły pod murami jasnogórskiej twierdzy. Rozpoczęło się pamiętne 40-dniowe oblężenie. Nawiązując do tego wydarzenia podczas uroczystych Nieszporów w Bazylice Jasnogórskiej, ojciec przeor Marian Lubelski powiedział, że ta zwycięska obrona ocaliła katolicką Polskę, obudziła sumienia Polaków i porwała ich do walki z najeźdźcą. Dlatego obchody tego jubileuszu - podkreślił Ojciec Przeor - powinny nas skłonić do refleksji nad przesłaniem wydarzenia sprzed 350 lat, rozpalić w nas miłość Ojczyzny, by wzorem o. Augusta Kordeckiego, a także św. Maksymiliana Kolbego i ks. Jerzego Popiełuszki - patronów trudnych czasów - zwyciężać zło dobrem.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Nabożeństwo Nieszporów zakończyła procesja eucharystyczna po wałach, z monstrancją używaną przez o. Kordeckiego w czasie oblężenia, według tradycji - ofiarowanej Matce Bożej przez króla Zygmunta Starego. W procesji uczestniczyli licznie wierni z zapalonymi pochodniami. Dodajmy: takie Nieszpory z procesją eucharystyczną po wałach, szlakiem o. Augustyna Kordeckiego, będą się odbywać każdego 18. dnia miesiąca aż do grudnia 2005 r.
Z okazji rozpoczynającego się jubileuszu 350-lecia cudownej obrony Jasnej Góry Ojciec Święty Jan Paweł II ofiarował dla klasztoru XVIII-wieczną monstrancję, z życzeniem, aby używano jej w Roku Eucharystii w Kaplicy Cudownego Obrazu podczas codziennych nabożeństw różańcowych. Drugim darem jest wyrzeźbiona z kości słoniowej figura Matki Bożej Różańcowej - dar dla Ojca Świętego od katolików z Nigerii. Uroczyste przekazanie darów odbyło się podczas Apelu Jasnogórskiego, któremu przewodniczył bp Stanisław Napierała z Kalisza.
W ramach jubileuszowych obchodów Zakon Paulinów planuje zorganizowanie licznych koncertów i sympozjów naukowych. Najbliższe odbędzie się w dniach 20-21 stycznia 2005 r. Natomiast główne uroczystości zaplanowano w dniach 25-26 sierpnia 2005 r. Wtedy będzie można m.in. zobaczyć wielką inscenizację przedstawiającą walki, jakie toczyły się wokół sanktuarium podczas potopu szwedzkiego. Ponadto Zakon Paulinów razem z władzami miasta Częstochowy wystąpił do Marszałka Sejmu oraz przewodniczących klubów parlamentarnych o ustanowienie Roku 350-lecia Zwycięskiej Obrony Jasnej Góry. Odpowiednią prośbę podpisali o. przeor Marian Lubelski oraz prezydent Częstochowy Tadeusz Wrona. Ojcowie Paulini mają też nadzieję, że jeśli dojdzie do pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny, to Ojciec Święty odwiedzi także Jasną Górę.

* * *

Również 18 listopada, przed Nieszporami, odbyła się w Auli o. Kordeckiego na Jasnej Górze okolicznościowa sesja, na którą złożyły się: wykład o. prof. Zachariasza Jabłońskiego Jubileusz czy rocznica?, a także prezentacja jego najnowszej książki Jasna Góra bliska i daleka. Ze studiów nad Sanktuarium Narodowym. Prezentacji książki dokonał ks. prof. Jan Związek z Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie. Ks. prof. Związek omówił poszczególne rozdziały wymienionej publikacji, stwierdzając, że całość książki - choć utrzymana w konwencji zbioru różnych artykułów Autora - znakomicie ukazuje wybrane elementy dziejów Sanktuarium Jasnogórskiego oraz ich oddziaływanie na życie religijne i narodowe zarówno w minionych wiekach, jak i w najnowszych czasach. W sesji uczestniczyło liczne grono przyjaciół Jasnej Góry, przedstawiciele władz miasta, przełożeni i współbracia paulini, zaproszeni goście, a wśród nich m.in. ks. inf. Marian Mikołajczyk, ks. inf. Ireneusz Skubiś, a także rektor Akademii im. Jana Długosza - prof. dr hab. Janusz Berdowski.
Zaglądając do książki o. prof. Zachariasza Jabłońskiego, spotykamy bardzo ważne stwierdzenie, że na Jasnej Górze działo się i dzieje przede wszystkim wiele cudów moralnych. Stąd lud Boży i cały naród polski tu zawsze czerpał swe moce i tu odstępowało go poczucie zniewolenia. Dlatego Jan Paweł II, gdy przed 25 laty przybył przed Oblicze Jasnogórskiej Matki i Królowej, mógł powiedzieć: „Tu zawsze byliśmy wolni”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Służyć z radością. Gra planszowa „Służba nie drużba”

2026-03-25 12:51

[ TEMATY ]

gra planszowa

Mat.prasowy

W świecie, w którym młodzież coraz częściej uczy się przez doświadczenie i emocje, pojawiają się inicjatywy, które potrafią połączyć formację duchową z dobrą zabawą. Jedną z nich jest gra planszowa „Służba nie drużba”, skierowana do ministrantów, lektorów, ceremoniarzy i całych wspólnot parafialnych. O pomyśle, pasji duszpasterskiej i edukacji przez zabawę rozmawiamy z jej twórcą – ks. Tomaszem Borkiem.

Ireneusz Korpyś: Nazwa „Służba nie drużba” brzmi intrygująco. Co oznacza?
CZYTAJ DALEJ

Św. Dobry Łotrze! Czy Ty naprawdę jesteś dobry?

Niedziela Ogólnopolska 13/2006, str. 16

pl.wikipedia.org

To - wbrew pozorom - bardzo trudne i poważne pytanie. Przecież w głowie się nie mieści zestawienie razem dwóch słów: „dobry” i „łotr”. Za życia byłem pospolitym kakoűrgos, czyli kryminalistą i recydywistą zarazem. Byłem po prostu ZŁOCZYŃCĄ (por. Łk 23,39-43). Wstyd mi za to. Naprawdę... Nie czyniłem dobra, lecz zło. Dlatego też do tej pory czuję się zażenowany, kiedy ludzie nazywają mnie Dobrym Łotrem... W moim życiu nie mam właściwie czym się pochwalić, więc wolę o nim w ogóle nie mówić. Nie byłem przykładem do naśladowania. Moje prawdziwe życie zaczęło się dopiero na krzyżu. Faktycznie zacząłem żyć na parę chwil przed śmiercią. Obok mnie wisiało Dobro Wcielone - Nauczyciel z Nazaretu, który przeszedł przez życie „dobrze czyniąc” (por. Dz 10,38). Zrozumiałem wtedy, że aby naprawdę ŻYĆ, to wpierw trzeba po prostu umrzeć! I ja umarłem! Naprawdę umarłem! Wtedy wreszcie dotarło do mnie, że totalnie przegrałem życie... Właśnie w tym momencie Jezus wyciągnął do mnie pomocną dłoń, choć ta nadal tkwiła przymocowana do poprzecznej belki krzyża. Właśnie w tej chwili poczułem na własnej skórze siłę miłości i przebaczenia. Poczułem moc, którą dać może tylko świadomość bycia potrzebnym i nadal wartościowym, nadal użytecznym - człowiekiem... W końcu poczułem, że ŻYJĘ naprawdę! Wcielona Miłość tchnęła we mnie ISTNIENIE! Może więc dlatego niektórzy uważają mnie za pierwszego wśród świętych. Osobiście sądzę, że to lekka przesada, lecz skoro tak myślą, to przecież nie będę się im sprzeciwiał. W tradycji kościelnej nadano mi nawet imię - Dyzma. Pochodzi ono z greki (dysme, czyli „zachód słońca”) i oznacza: „urodzony o zachodzie słońca”. Przyznam, iż jest coś szczególnego w znaczeniu tego imienia, bo rzeczywiście narodziłem się na nowo, właśnie o zachodzie słońca, konając po prawej stronie Dawcy Życia. Jestem patronem więźniów (również kapelanów więziennych), skazańców, umierających, pokutujących i nawróconych grzeszników. Oj! Sporo ludzi obrało mnie za orędownika. Ci pierwsi wydają nawet w Polsce specjalne pismo redagowane właśnie przez nich, które nosi tytuł... Dobry Łotr. Sztuka przedstawia mnie na wiele sposobów. Raz jestem młodzieńcem, innym razem dojrzałym mężczyzną. W końcu zaś mam wygląd zmęczonego życiem starca. Co artysta to inna wizja... Któż może nadążyć za sztuką?.. Na pewno nie ja! Zwykle moim jedynym strojem bywa opaska na biodrach lub tunika. Natomiast na ikonach jestem ubrany w czerwoną opończę. Krzyż, łańcuch, maczuga, miecz lub nóż stały się moimi atrybutami. Cóż takiego mogę jeszcze o sobie powiedzieć? Chyba tylko tyle, że Bóg każdemu daje szansę. KAŻDEMU! Skoro dał ją mnie, to może również dać ją i Tobie! Nikt nigdy przed Bogiem nie stoi na straconej pozycji! I tego się w życiu trzymajmy! Z wyrazami szacunku - św. Dobry Łotr
CZYTAJ DALEJ

Ksiądz z południa Libanu: dopóki trwamy, ta ziemia pozostaje nasza

2026-03-26 09:50

[ TEMATY ]

Liban

PAP/EPA/WAEL HAMZEH

Ciągle słychać odgłosy izraelskich czołgów i buldożerów zmierzających w kierunku domów opuszczonych przez mieszkańców południa Libanu. Tak sytuację na granicy z Izraelem opisuje maronicki kapłan Tony Elias. Przypomina, że minister finansów Bezalel Smotrich wezwał izraelską armię do ustalenia nowej granicy z Libanem na rzece Litani. „Oznaczałoby to koniec wielowiekowej obecności chrześcijańskiej na tej ziemi” - zauważa ojciec Elias.

Maronicki kapłan jest proboszczem w Rmeish, którego mieszkańcy starają się pozostać w swoich domach. Przed wojną miasteczko liczyło siedem tysięcy mieszkańców, z których większość stanowili chrześcijanie różnych wyznań. Obecnie schronili się tam również muzułmańscy szyici, których Izrael oskarża o wspieranie proirańskiego Hezbollahu i którzy musieli opuścić swe domy w wyniku systematycznych bombardowań. W miasteczku nadal przebywają żołnierze libańskiej armii, co daje ludziom względnego poczucie bezpieczeństwa. Rmeish jest praktycznie odcięte od świata, obecnie prowadzi tam jedyna otwarta droga z Tyru. Do tej pory mieszkańcom udało się przetrwać dzięki zgromadzonym zapasom. „To teren pod ciągłym ostrzałem, coraz trudniej jest dostarczać żywność i leki - mówi ojciec Elias. - Jutro jest niepewne, nie wiemy co przyniesie”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję