Reklama

Odsłony

Bunt dla buntu?

Niedziela Ogólnopolska 9/2005

Fot. Graziako

Fot. Graziako

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

„Przeciw komu jesteś? Przeciw komu żyjesz?”.

Dawno temu, gdy obecni dziadkowie i babcie robili czy przeżywali swoją młodzieżową rewoltę, kultowym filmem był Buntownik bez powodu z Jamesem Deanem. W filmie - bunt dla zasady, przekraczanie zakazów, igranie ze śmiercią... stały się sportem, regułą, sposobem na potwierdzenie młodości - obojętnie, jak tragicznie to się kończyło. I tak zaczął się kult buntu dla buntu. Tylko ten był młody, ważny, odważny, oryginalny, pociągający, kto wykraczał, przekraczał, odrzucał, łamał, przekreślał, negował, kpił ze świętości, z tabu, z norm... To weszło jakby w krew tamtemu i następnym pokoleniom. Nawet Jezusa postrzegano jako rewolucjonistę, bojownika, buntownika, na równi z hippiesowskimi czy lewackimi bożyszczami, nie wdając się w szczegóły, przeciw komu i czemu On występował, a Komu i czemu bez reszty był wierny. Tego nie było już słychać i czuć podczas koncertów i narkotycznych transów. Od tego czasu kulturę zastąpiła kontrkultura, z którą utożsamia się nadal wielu artystów i młodych (lub mocno podstarzałych) buntowników bez powodu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Bunt u dziecka rodzi się czasem z bezradności, z rozdrażnienia, z niezadowolenia sobą (a więc i wszystkim), z chęci udowodnienia, że się nic nie musi, że jest się wolnym ponad wszystko i od wszystkiego. Czasem jest głosem rozpaczy, krzykiem tęsknoty za innym światem (bez określania jakim), zbiorowym sprzeciwem wobec tego, co jest...
I to jest zrozumiałe, bo to i owo trzeba odrzucić, zmienić, zastąpić lepszym. Gorzej, gdy ktoś ten bunt zagospodarowuje i zdalnie nim steruje dokładnie nie przeciw temu, ale wobec tego, co pomaga trzeźwiej, mądrzej i dojrzalej ujrzeć siebie i świat wokół. Jakoś przecież nie słychać o buncie przeciwko modzie, kontrkulturze, hegemonii seksu, idolom... Nie, tu panuje wręcz niewolnicza uległość i bezmyślny kult. A przeciw komu i czemu jest ów zdalnie sterowany bunt, to sami wiecie, wasi idole i gazety... Jednak tak samo jest ważne w życiu, komu powiedzieć „nie”, jak i komu mówi się „tak”. Tu nie można zbytnio ufać prowodyrom stada, nowym inkwizytorom czy klakierom.

Tomek, od kiedy usłyszał, że krzyż jest znakiem wierności i spełnienia obietnicy Boga przez posłuszeństwo Syna, stał się jego przeciwnikiem.
W imię wolności usuwał go, skąd tylko mógł. Ale tym więcej krzyży wokół siebie widział. Wpadł w istną obsesję. Chętnie postrącałby z działa kościelne wieże, zamalował resztki czerwonych krzyży na ambulansach, zrównał z ziemią cmentarze... Nie mógł w końcu znieść nawet krzyżujących się ram okiennych i sztachet w ogrodzeniu. Wyruszył więc w żeglugę na południe, gdzie spodziewał się nie spotkać już tego chrześcijańskiego znaku. Płynął tratwą, bo nawet maszt żaglówki mu się źle kojarzył. Wpadł w końcu w samobójczą wściekłość, gdy ujrzał wschodzący Krzyż Południa... Wyłowił go potem z morza - ledwie żywego - misjonarz... z krzyżem na szyi.

Jeden z rzeźbiarzy-kamieniarzy pracujących przy budowie katedry miał wykonać krzyż na wieżę. Biskup poprosił go, by rzeźbione na nim i pod nim postacie były wiernym odtworzeniem krzyża, który zginął pod zgliszczami poprzedniej katedry. Biskup wyjechał, a rzeźbiarz z pasją pracował sam w komorze. Wychodził z niej czasem bardzo zmęczony, lecz coraz bardziej od wewnątrz rozpromieniony. Żona kiwała z politowaniem głową i mówiła: „I po co ty tak się trudzisz? Czemu masz słuchać zarozumiałego klechy? Nikt teraz nie widzi, jak to wyrzeźbiłeś i nikt nie zobaczy tam, na wieży... W końcu po co to komu?”. Na to rzeźbiarz: „Gdybym to zrobił byle jak, sam czułbym się taki. Zresztą, ten krzyż będzie mówił o mnie Bogu tam, pod niebem, a potem powie «tak» lub «nie», kiedy stanę przed Bogiem zdać swój egzamin. A ty nie widzisz, że im jestem wierniejszy, tym jestem coraz szczęśliwszy?”.
Krzyż, gwoździe, trudne słowa w krwawym pocie: „Nie jak ja chcę, ale jak Ty”, a potem z krzyża: „Wykonało się”... to wierność Boga, na której zawisa nasza nadzieja. Ale jest też wrzask z piekła: „Nie będę służył!”, który jest tylko przekleństwem i wyciem pustki na wieczność...

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Gdańsk: Festiwal „Prosta Droga do Boga” - organizatorzy proszą księży o pomoc

2026-08-11 16:39

[ TEMATY ]

Festiwal "Prosta droga do Boga"

Materiał prasowy

Już 15 sierpnia ERGO ARENA Gdańsk-Sopot stanie się miejscem wyjątkowego spotkania modlitwy, Eucharystii, adoracji, muzyki i uwielbienia. Tego dnia odbędzie się festiwal „Prosta Droga do Boga - Być jak św. Maksymilian”, inspirowany duchowością św. Maksymiliana Marii Kolbego. Organizatorzy apelują do księży o pomoc, szczególnie jeśli chodzi o sprawowanie Mszy św. i spowiedź.

W centrum festiwalu będzie Jezus obecny w Eucharystii - Msza Święta, adoracja Najświętszego Sakramentu oraz wspólna modlitwa o pokój na świecie. Program łączy wymiar duchowy i artystyczny: zaplanowano koncerty, świadectwa, modlitwę uwielbienia oraz międzynarodowe połączenia na żywo, m.in. z Koreą Południową, Stanami Zjednoczonymi i Watykanem. Wieczór zwieńczy występ portugalskiego księdza Padre Guilherme, znanego z łączenia muzyki elektronicznej z ewangelizacją i modlitwą.
CZYTAJ DALEJ

Jordania rozpoczyna przygotowania do obchodów 2000. rocznicy chrztu Jezusa

2026-08-10 20:42

[ TEMATY ]

Jordania

Vatican Media

W roku 2030 obchodzony będzie jubileusz 2000 lat od tradycyjnie przyjmowanej daty chrztu Jezusa przez Jana Chrzciciela, który miał się dokonać w miejscu znajdującym się na terenie dzisiejszego Al-Maghtas w Jordanii. W poniedziałek 10 sierpnia odbyło się pierwsze posiedzenie Krajowego Komitetu ds. Przygotowania Obchodów Drugiego Tysiąclecia Chrztu Jezusa Chrystusa, któremu przewodniczył premier Jordanii Jafar Hassan.

Komitet, w którego skład wchodzą ministrowie, przedstawiciele wspólnot religijnych i lokalnych społeczności oraz reprezentanci odpowiednich instytucji, jest krajowym organem odpowiedzialnym za przygotowanie i nadzór nad obchodami.
CZYTAJ DALEJ

Abp Jacques Mourad: Syria stała się państwem islamskim

2026-08-11 18:34

[ TEMATY ]

Syria

Karol Porwich/Niedziela

W czasie czternastu lat wojny domowej liczba chrześcijan w Syrii spadła do minimum: z dwóch milionów do trzystu tysięcy. „Mniejszości religijne są na celowniku, a będący u władzy uważają, że jedyną prawdziwą wiarą jest islam” - wskazuje abp Jacques Mourad. Syryjsko-katolicki arcybiskup Homs podkreśla, że różnorodność społeczeństwa, w tym ta religijna, nie ma żadnej wartości dla nowego rządu.

Abp Mourad jest najbardziej znanym na świecie syryjskim kapłanem po tym, jak w 2015 roku został porwany przez fundamentalistów z tzw. Państwa Islamskiego. Przez pięć miesięcy niewoli był przez nich zastraszany, by wyrzekł się wiary. W uciecze pomogli mu zaprzyjaźnieni muzułmanie, którzy uratowali dziesiątki innych zakładników będących w rękach islamistów. Arcybiskup Homs jeździ po świecie, by dawać świadectwo dramatycznej sytuacji chrześcijan w Syrii i zbierać środki pomocowe na projekty mogące pomóc wyznawcom Chrystusa pozostać w tym bliskowschodnim kraju.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję